IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Apartament Stokrotki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Flower Boy
Wschodząca gwiazda

avatar

Liczba postów : 238
Dołączył : 29/09/2013

Godność : Do Kyungsoo | Thomas White
Wiek : 21
Zawód : Wokalista, kompozytor, tekściarz
Orientacja : Daisy przeżywa teraz okres, w którym zadaje wiele pytań, a znajduje tak mało odpowiedzi...
Partner : Brak, ale przydałby się ktoś do przytulania.
Wzrost i waga : 173 cm | 55 kg
Znaki szczególne : Duże oczy, wydatne usta. Włosy obecnie pofarbowane na czerwono, wygolone boki oraz tył głowy.
Aktualny ubiór : Granatowe, dopasowane dżinsy; czarny t-shirt z białym nadrukiem przedstawiającym chińskie znaki oznaczające muzykę; dość obszerna, biała bluza z grafitowymi rękawami, kapturem i ściągaczem na dole; czarne adidasy z czerwonymi paskami.
Ekwipunek : Paczka papierosów, klucze, dowód osobisty, rozładowany telefon.
Multikonta : Unlucky Dog, Kryśka

PisanieTemat: Apartament Stokrotki   Nie Wrz 29, 2013 1:56 pm

Daisy mieszka na całkiem sporym metrażu i choć mógłby pozwolić sobie na wiele sprzętów odzwierciedlających jego status, to wnętrze urządzone jest raczej minimalistycznie. Wpierw wchodzi się do wielkiego salonu połączonego z otwartą kuchnią. Punktem centralnym jest duża, biała narożna kanapa stojąca mniej więcej pośrodku salonu. Stoi przy niej niski stolik do kawy, a trochę dalej jeszcze jeden - zdawałoby się, że powinien stać na nim telewizor, lecz takiego urządzenia nie ma w tym domu, dlatego na blacie tym zawsze znajduje się wazon ze świeżymi kwiatami i kilka figurek słoni z opuszczonymi trąbami. Niedaleko pod ścianą stoi nieduży fortepian, a gdy podąży się jeszcze dalej, znajdzie się i wyjście na zadbany taras ze słuszną ilością zieleni. Jeśli zaś spojrzymy w drugą stronę, nie interesując się fortepianem, zobaczymy dobrze wyposażony aneks kuchenny utrzymany w stonowanym błękicie, a w pobliżu niego stół i cztery krzesła. Gdzieś pod jedną z jasnych ścian znajdzie się porządna wieża do słuchania muzyki.
Poza tym są tu jeszcze dwa pomieszczenia: łazienka w morskich kolorach, która mogłaby nawet uchodzić za luksusową. Jest tu i prysznic wbudowany w ścianę, i duża wanna. Znajdzie się i wolny kawałek ściany, gdzie na szerokości dwóch metrów, od podłogi do sufitu ciągnie się gładka tafla lustra.
No i ostatnie pomieszczenie, sypialnia z jasnozielonymi ścianami. Podwójne łóżko, biurko i komputer, liczne regały na książki, posłanie dla psa. Jedna ściana została przeznaczona na rozsuwane szafy, ale kiedy rozsunie się drzwi w odpowiednim miejscu, okazuje się, że jest tam jeszcze przejście prowadzące do małej garderoby, w której chłopak trzyma resztę ciuchów, w których nie chadza na co dzień.
Wszystko to jest przeważnie utrzymane w porządku, gdyż co dwa dni odwiedza go sprzątaczka, która pucuje każdy kąt. Są jednak takie dni, kiedy wpędzony w twórczy trans Soo wszędzie zostawia kartki zapisane nutami i tekstami piosenek, a wtedy leżą one tam, póki on sam ich nie posprząta, bo nikt inny nie ma prawa ich ruszać. Gdyby jakieś niepowołane ręce zebrały wszystkie kartki z fortepianu, kanapy, stolika, blatu kuchennego, podłogi i innych miejsc, i ułożyły je w równy stosik na stoliku, chłopak już by się w nich nie odnalazł.

_________________

__bento | i'm so excited | mieszkanie | info/relacje__
I can't hear you over the sound of how awesome I am.
Sorry I'm not sorry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flower Boy
Wschodząca gwiazda

avatar

Liczba postów : 238
Dołączył : 29/09/2013

Godność : Do Kyungsoo | Thomas White
Wiek : 21
Zawód : Wokalista, kompozytor, tekściarz
Orientacja : Daisy przeżywa teraz okres, w którym zadaje wiele pytań, a znajduje tak mało odpowiedzi...
Partner : Brak, ale przydałby się ktoś do przytulania.
Wzrost i waga : 173 cm | 55 kg
Znaki szczególne : Duże oczy, wydatne usta. Włosy obecnie pofarbowane na czerwono, wygolone boki oraz tył głowy.
Aktualny ubiór : Granatowe, dopasowane dżinsy; czarny t-shirt z białym nadrukiem przedstawiającym chińskie znaki oznaczające muzykę; dość obszerna, biała bluza z grafitowymi rękawami, kapturem i ściągaczem na dole; czarne adidasy z czerwonymi paskami.
Ekwipunek : Paczka papierosów, klucze, dowód osobisty, rozładowany telefon.
Multikonta : Unlucky Dog, Kryśka

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Pią Lis 15, 2013 10:47 pm

Kilka minut temu, kiedy jeszcze tkwił w parku, Kwiatek nie przewidział jednego: że kiedy będzie ciągnął za sobą do domu przemoczonego, brudnego od krwi i błota mężczyznę, który już samym spojrzeniem sugerował, że wyszedł z jakiejś zatęchłej dziury, może sprowadzić na siebie nieco większą niż zwykle uwagę przechodniów. Anonimowi ludzie mijani na ulicy - na szczęście było ich niewielu dzięki pogodzie - ograniczali się do przelotnych spojrzeń. Jakiś bardziej wścibki nastolatek odwrócił się za nimi, by popatrzeć dłużej, ale zaraz i tak odwrócił się w swoją stronę i poszedł dalej. Sprawy skomplikowały się odrobinę, gdy obaj mężczyźni znaleźli się już w budynku, do którego młody prowadził swojego nietypowego gościa. Ochroniarz rezydujący na dole nie mógł powstrzymać się od interwencji.
- Panie White, dobry wieczór! Wszystko w porządku? - spytał wyraźnie zaaferowany, co nie do końca spodobało się Soo. Nie chciał wzbudzać sensacji, ale nie okazał niezadowolenia. Uśmiechnął się życzliwie do mężczyzny w uniformie i udał, że jego uwadze umknął fakt, iż ochroniaż patrzy w tym momencie bezpośrednio na Chrisa.
- Dobry... w jak najlepszym, dziękuję - odparł pospiesznie, ale jak najmilej.
- Może w czymś pomóc? Życzy pan sobie wezwać lekarza? - kontynuował tamten, mimo iż czerwonowłosy praktycznie odwrócił się już w kierunku windy, lekko ciągnąc za sobą psa wraz z gościem.
- Nie, nie, nie trzeba. Nie. Poradzimy sobie - błyskawicznie zaoponował Kwiatek, mało nie skręcają karku podczas ponownego odwracania głowy w stronę ochroniarza.
- Na pewno? - nadgorliwość mężczyzny wydawała się nie mieć granic. Thomas lekko przygryzł dolną wargę i jakby zawahał się przez sekundę, nim mu odpowiedział.
- Tak. dobrej nocy - uciął rozmowę, pakując się razem z Chrisem i Bento do windy, w której wcisnął zaraz guzik z numerem dziesiątym. Odetchnął cicho i posłał Ness przepraszające spojrzenie, uzupełniając je wygięciem warg w subtelnym uśmiechu. Gdy dojechali na górę i stanęli przed właściwymi drzwiami, Daisy pomyślał jeszcze o jednej kwestii: jak krew i błoto z ubrania gościa będą komponować się z jego białą kanapą? Nie było mu szkoda samego mebla, ale raczej Suzy, która musiałaby później zająć się czyszczeniem tapicerki. No nic, jakoś to będzie. Po chwili mocowania się z zamkiem i kluczami młody mógł już otworzyć drzwi swojego małego raju, w którym zaraz zapalił światło. Wpuścił Chrisa do środka, zamknął za nimi drzwi i odpiął smycz od obroży psa, który po chwili pognał do swojej miski, w której czekała na niego świeża woda.
- Chodź, pokaż mi tę rękę - mruknął gospodarz, idąc w ślad za swoim pupilem do kuchni, gdzie trzymał apteczkę. Wyjął ją zaraz i położył na stole, zerkając po chwili wyczekująco na Ness. Miał nadzieję, że rana nie jest tak duża, jak mu się wydawało.

_________________

__bento | i'm so excited | mieszkanie | info/relacje__
I can't hear you over the sound of how awesome I am.
Sorry I'm not sorry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amnesia
Szpieg

avatar

Liczba postów : 56
Dołączył : 14/09/2013

Godność : Christian Nathanaiel Byron
Wiek : 27
Wzrost i waga : 192cm / 74kg
Znaki szczególne : Kilka blizn na przedniej stronie korpusu
Aktualny ubiór : Poprzecierane tu i ówdzie spodnie, biała koszulka, ciemna, skórzana kurtka. Buty ponad kostkę wiązane dookoła.
Ekwipunek : paczka tanich papierosów, zapałki i gumki z 'chętnych ud', klucze do mieszkania
Obrażenia : rozcięty wierzch prawej dłoni. Siniak i rozcięcie przy lewej kości policzkowej. Siniaki i otarcia na korpusie.

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Sob Lis 16, 2013 10:32 pm

Przez całą drogę starał się jak najmniej uwagi zwracać na swojego towarzysza, orientując się jedynie po budynkach i otoczeniu, w jakie strony zmierzają. Co najdziwniejsze, była to raczej bogata dzielnica, więc chłopak mieszkając w niej, siłą rzeczy musiał być przy forsie. Co prawda nic to nie zmieniało w oczach Christiana, jednak mogło okazać się przydatną informacją.
Nie umknęło mu, jaką sensacje wzbudzają, idąc tak sobie jakby nigdy nic. Oddawał każde spojrzenie, lustrował wzrokiem i marszczył brwi, zupełnie odruchowo krzywiąc twarz w brzydkim grymasie. Nie lubił być w centrum zainteresowania, dlatego okoliczności, w jakich się znaleźli nie przedstawiały się specjalnie zachęcająco. Gdy młokos w czerwonej przeciwdeszczówce ściął go wzrokiem, Christian aż przystanął, wlepiając w niego ponure spojrzenie. Nie trwało to długo. Wyraźnie speszony dzieciak pomknął w swoją stronę, Amnesia zaś kontynuował marsz, wyciągając papierosa z pomiętej paczki. Gdy przyjemnie gryzący dym wypełnił jego usta, mężczyzna nieco się rozluźnił, pozwalając sobie na swobodniejszy chód. Powoli docierało do niego, że to, co na sobie nosi nie jest tylko wspomnieniem. Każde pojedyncze draśnięcie, czy miejsce po ciosie zaczynało pulsować, jakby jego organizm dopiero teraz zorientował się, że coś się stało. Spojrzał na świadectwo kontaktu z nożem, rozcierając kciukiem zranione miejsce. Zmrużył oczy, wykrzywił się i syknął cicho, gdy zabolało. Uczucie promieniujące z dłoni nie było już tylko niemrawym wołaniem o uwagę. Przerodziło się w coś na kształt alarmu ‘uwaga, niebezpieczeństwo. Prosimy trzymać się z daleka, bo zaboli’. Christian zaklął brzydko i schował dłoń do kieszeni, drugą łapiąc za papierosa, którego zgniótł w palcach i odrzucił gdzieś w krzaki. Jakoś tak przeszła mu ochota na jakąkolwiek przyjemność.
W milczeniu przeszedł za Kwiatkiem resztę trasy, wgapiając się sowim wzrokiem w rozkołysany psi chwost przed nim. Przyciskał zraniony wierzch dłoni do wewnętrznej strony kieszeni, opierając go najmocniej jak umiał o biodro. Ręce, miejsce tuż nad kolanem i nawet twarz pulsowały mu bólem, od którego zdążył się już odzwyczaić. Gdy doszli przed budynek, w którym mieścił się apartament Soo, Christian po raz pierwszy skupił na nim całość uwagi, chłonąc każdy gest, jaki uczynił wchodząc. Nie zadał sobie trudu spamiętania rozmowy, drgnąwszy jedynie na słowo ‘lekarz’. Wtedy też rzucił szybkie, niezadowolone spojrzenie w kierunku nieznajomego, jak gdyby ten przeszkadzał im w czymś szalenie istotnym. Poruszył się niespokojnie w jego kierunku, jednak zmienił zdanie i podążył za chłopakiem do windy, nie spuszczając ponurego, ostrzegawczego wzroku z mężczyzny aż do momentu, gdy drzwi windy się zamknęły. Wtedy też, mieląc między zębami tonę przekleństw zainteresował się ścianą. Pozer.
Gdy weszli do mieszkania, po mordzie uderzył go ten brak przepychu, którego się spodziewał. Widział wnętrza kilku domów z tej okolicy. Urzędasy ceniły sobie kąty wypchane zbytkiem i szmaty cerowane złotem. To, co zastał u Flo, zaskoczyło go i na chwilę aż przystanął, nim przestąpił próg. Taka wersja oślepienia dobrobytem w wersji ‘im mniej, tym wygodniej’. Zanotować: Mało zakamarków.
Nie trudząc się rozebraniem, czy chociażby ściągnięciem butów, luźnym krokiem pomaszerował za Kwiatkiem do kuchni, gdzie wyciągnął rękę i oparł o blat. Brud wraz z kapkami krwi scalił się we wcale niebrzydką mozaikę, którą psuł jedynie ten nieznośny ból. Chris skrzywił się.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flower Boy
Wschodząca gwiazda

avatar

Liczba postów : 238
Dołączył : 29/09/2013

Godność : Do Kyungsoo | Thomas White
Wiek : 21
Zawód : Wokalista, kompozytor, tekściarz
Orientacja : Daisy przeżywa teraz okres, w którym zadaje wiele pytań, a znajduje tak mało odpowiedzi...
Partner : Brak, ale przydałby się ktoś do przytulania.
Wzrost i waga : 173 cm | 55 kg
Znaki szczególne : Duże oczy, wydatne usta. Włosy obecnie pofarbowane na czerwono, wygolone boki oraz tył głowy.
Aktualny ubiór : Granatowe, dopasowane dżinsy; czarny t-shirt z białym nadrukiem przedstawiającym chińskie znaki oznaczające muzykę; dość obszerna, biała bluza z grafitowymi rękawami, kapturem i ściągaczem na dole; czarne adidasy z czerwonymi paskami.
Ekwipunek : Paczka papierosów, klucze, dowód osobisty, rozładowany telefon.
Multikonta : Unlucky Dog, Kryśka

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Nie Lis 17, 2013 12:19 am

Jakiś cichy głosik w podświadomości podpowiadał mu wciąż, że zapraszanie tu kogokolwiek postury Chrisa nie było dobrym pomysłem. Pocieszał się odrobinę myślą, że nawet, gdyby mężczyzna miał złe intencje, był teraz w kiepskim stanie i raczej nie zdołałby wiele zrobić. A Daisy, stojąc po stronie stołu bliżej blatu kuchennego, miał tym samym szybszy dostęp do drogiej kolekcji ostrych jak diabli noży ze stali nierdzewnej. Ostrza gładkie, ząbkowane, w różnych kształtach i rozmiarach z pewnością zostawiłyby na skórze napastnika niejeden ciekawy ślad. Kyungsoo miał jednak naturalnie nadzieję, że nie będzie musiał ich używać w takim celu ani teraz, ani kiedykolwiek indziej, czy to wobec obecnego przy nim Chrisa, czy przy jakimś innym gościu. Starał się odgonić od siebie wszelkie obawy, bo przecież miał się uspokoić. W jego wypadku było to trochę trudne. Co prawda póki milczał, wyglądał na opanowanego, ale wystarczyło, by choć na krótko się odezwał, aby w jego głosie dało się wychwycić nutkę niepewności, a może wręcz paniki.
Dopiero teraz zorientował się, że jego ubranie nie było w najlepszym stanie. I o ile na ciemnych spodniach niewiele było widać, to jego ulubiona, biała bluza nie wyglądała już tak radośnie. Kwiatek co prawda nie wziął udziału w walce, ale brud miał to do siebie, że zawsze znajdował sposób, aby przykleić się do człowieka. Młody pospiesznie zdjął z siebie niemal całkowicie przemoczoną bluzę i odłożył ją na krzesło obok, aby za chwilę jeszcze bardziej nie upaskudzić jej rękawów krwią. Miał wielką nadzieję, że to wszystko się spierze, ale nie znał się na wywabianiu plam. Kolejna rzecz, o którą będzie musiała pomartwić się Suzy, kiedy następnego dnia przyjdzie ogarnąć mieszkanie i zabrać rzeczy do pralni.
Czerwonowłosy automatycznie syknął cicho, gdy zobaczył znów ranę na ręce swojego towarzysza. Nie wyglądało to według niego zbyt zachęcająco. Odruchowo przygryzł lekko dolną wargę, oceniając z dystansu swoje szanse na udzielenie poszkodowanemu pomocy, która paradoksalnie nie wyrządzi jeszcze większej ilości szkód. Zaraz jednak zostawił w spokoju swoje usta, usiadł przy stole i otworzył apteczkę; wszystko było na swoim miejscu. Po chwili pokonał własny strach i chwycił mężczyznę za śródręcze; ostrożnie, ale przy tym wystarczająco pewnie, by w miarę unieruchomić jego dłoń, w razie gdyby pacjent miał ochotę okazywać zniecierpliwienie. W ruch poszedł gazik w parze z wodą utlenioną, której chłopak nie żałował na oczyszczenie rany. Darował sobie ostrzeżenia typu "uwaga, będzie szczypać", bo wydało mu się to nader oczywiste. Zajmując się ręką Ness, nie miał czasu patrzeć mu w oczy, co właściwie było mu bardzo na rękę, bo trochę obawiał się tego spojrzenia. Nie chciał, żeby mężczyzna patrzył na niego takim samym morderczym wzrokiem, jakim wcześniej hojnie obdarzył ochroniarza na parterze. Niestety nie mógł w nieskończoność trwać ze wzrokiem utkwionym w tej paskudnej ranie. Gdy zniknął z niej już brud i nadmiar krwi, Daisy jeszcze raz ocenił obrażenia i na moment podniósł spojrzenie na starszego.
- Zostanie blizna - powiedział cicho. Niby takie nic, a jednak stanowiło wyraźną sugestię: gdyby Amnesia pozwolił jakiemuś lekarzowi zająć się sobą, ten na pewno potrafiłby zminimalizować widoczność pamiątki, jaka miała zostać po tej przygodzie. - Nadaje się do szycia, ale nie mam igieł chirurgicznych - dodał jeszcze jakby przepraszającym tonem. Nie miał takich igieł, bo i po co miałby je mieć? Nie przewidywał, że kiedyś zajdzie sytuacja, w której miałby zszyć komuś rękę. Sam w takim wypadku nie wahałby się przecież przed wizytą u specjalisty. Sięgnął do apteczki po opatrunek, którego zakładaniem wkrótce się zajął, w myślach przywołując lekcje pierwszej pomocy. Chyba poszło mu całkiem nieźle. Wreszcie puścił mężczyznę i znów na niego spojrzał, nie wiedząc, co może powiedzieć. Na chwilę rozchylił lekko usta, jakby już miał coś mu zakomunikować, ale równie prędko zamknął je, rezygnując z zakłócania ciszy na własną rękę.

_________________

__bento | i'm so excited | mieszkanie | info/relacje__
I can't hear you over the sound of how awesome I am.
Sorry I'm not sorry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amnesia
Szpieg

avatar

Liczba postów : 56
Dołączył : 14/09/2013

Godność : Christian Nathanaiel Byron
Wiek : 27
Wzrost i waga : 192cm / 74kg
Znaki szczególne : Kilka blizn na przedniej stronie korpusu
Aktualny ubiór : Poprzecierane tu i ówdzie spodnie, biała koszulka, ciemna, skórzana kurtka. Buty ponad kostkę wiązane dookoła.
Ekwipunek : paczka tanich papierosów, zapałki i gumki z 'chętnych ud', klucze do mieszkania
Obrażenia : rozcięty wierzch prawej dłoni. Siniak i rozcięcie przy lewej kości policzkowej. Siniaki i otarcia na korpusie.

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Wto Lis 19, 2013 11:39 am

Christian pochylił się nad blatem, wciąż bezczelnie rozglądając się dookoła. Chciał wiedzieć, z czym ma do czynienia i chociaż nie było wielu miejsc, na których warto było zawiesić wzrok, nie mógł powstrzymać się od rzucania jawnych spojrzeń w każdy dostrzegalny kąt i zakamarek. Skrzywił się dopiero, gdy hojnie oblana wodą utlenioną ręka zapiekła, potęgując pulsujące uczucie bólu. Wtedy też rzucił przelotne spojrzenie na młodego oprawcę, by po chwili skupić je na obiekcie tortur. Fakt faktem, pieniąca się krew, spływające błoto i jakieś inne, dziwne płyny nie były tym, co chciałoby się zobaczyć.
Mężczyzna oparł twarz na drugiej dłoni i w milczeniu, mrużąc oczy i krzywiąc się na każde dotknięcie przyglądał się pracy młokosa. Może i nie szło mu dobrze ze zrozumieniem innych ludzi, jednak widział doskonale, jak ten był spięty. Jak gdyby obawiał się ataku we własnym mieszkaniu. Ness jednak także nie był specjalnie rozluźniony. Znajdował się na obcym terenie, za zamkniętymi drzwiami, z futrzanym psiskiem nieopodal i dzieciakiem, który zachowywał się, jak gdyby miał wielką ochotę sięgnąć i użyć jednego ze swoich wielkich, ostrych noży. W oczach Christiana zdecydowanie nie przedstawiało się to kolorowo.
Co jednak nie umknęło jego uwadze, to pewne niedopracowanie ze strony Flo. Dotychczas, ktokolwiek by go nie opatrywał, zawsze wpierw okolice przemywał dokładnie wodą z mydłem. Nie pierwszy raz udało mu się zranić, dlatego chociaż trochę znał schemat. Wpierw mycie pod wodą, potem szczypiąca woda z butelki, następnie gaziki, plastry i bandaże. Teraz, gdy okolice niechlubnego rozcięcia mieniły się wszystkimi odcieniami czerni i szarości, groteskowo przedstawiał się kawałek objęty troskliwą opieką drżących rączek.
- Bywa. Nie mam nic przeciw. – rzucił nieco zbyt oschle i pochopnie. Nie przejmował się następstwami szczeniackiej zabawy w błocie. Nie miał jakiś szczególnych pretensji do świata za szpecenie ciała, do którego nawet nie był przywiązany. Chciałoby się wręcz powiedzieć: shit happens. Blizna, jak to blizna, miała tendencję do pojawiania się tu i ówdzie, zatem rozpaczanie, czy przerażenie w związku z nią byłoby co najmniej dziecinne. Ponadto Christian nie mógł powiedzieć, że byłoby to pierwsze znamię, jakiego się w życiu dorobił. Prawdopodobnie każda część jego ciała (jeśli nie, to znakomita większość) nosiła pamiątki jakiejś nieprzyjemnej sytuacji. Nie lubił o nich mówić, starając się zapomnieć, jak je zdobył. Bądź co bądź takie trofea nieszczególnie go cieszyły, czy napawały dumą. Były to były, chociaż szczerze nie pogniewałby się, gdyby nie zaistniały.
Rzucił mu jeszcze tylko nieprzychylne spojrzenie na wspomnienie igły i cofnął rękę, chowając ją na ponów w kieszeni. Martwa cisza, jaka nastała między nimi pozwoliła mu na nieco głębszy oddech. Powoli, mozolnie analizował sytuację. Oto znalazł się w jednej z bogatszych dzielnic, w domu zapewne jakiegoś paniczyka, który najwyraźniej nie raził sobie z kompleksami wobec innych ludzi i aktualnie siedzi w jego kuchni, patrząc się na niego i czekając, aż ten coś zrobi. W końcu był na własnym terytorium. Poczucie niezręczności powinno spocząć na Christianie, jednak w ostatecznym rozrachunku to Soo siedział jak karcony szczeniak. Mała, cichutka psinka po drugiej stronie blatu.
- Jeszcze tutaj.
Christian wskazał na swój policzek, intonując informację najmilej, jak potrafił. Wyszło to jak groteskowe pomieszanie mrukliwego chrapnięcia z pełnym pesymizmu szeptem. Chyba jednak nie wychodziło mu bycie przyjacielskim, nawet na pokaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flower Boy
Wschodząca gwiazda

avatar

Liczba postów : 238
Dołączył : 29/09/2013

Godność : Do Kyungsoo | Thomas White
Wiek : 21
Zawód : Wokalista, kompozytor, tekściarz
Orientacja : Daisy przeżywa teraz okres, w którym zadaje wiele pytań, a znajduje tak mało odpowiedzi...
Partner : Brak, ale przydałby się ktoś do przytulania.
Wzrost i waga : 173 cm | 55 kg
Znaki szczególne : Duże oczy, wydatne usta. Włosy obecnie pofarbowane na czerwono, wygolone boki oraz tył głowy.
Aktualny ubiór : Granatowe, dopasowane dżinsy; czarny t-shirt z białym nadrukiem przedstawiającym chińskie znaki oznaczające muzykę; dość obszerna, biała bluza z grafitowymi rękawami, kapturem i ściągaczem na dole; czarne adidasy z czerwonymi paskami.
Ekwipunek : Paczka papierosów, klucze, dowód osobisty, rozładowany telefon.
Multikonta : Unlucky Dog, Kryśka

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Sro Lis 20, 2013 2:42 pm

W tej chwili jedynym sposobem na to, aby nie zwariować, było danie spokoju negatywnym myślom. Musiał po prostu przestać zawracać sobie głowę tym, co mogło, ale wcale nie musiało nadejść. Zagrożenie ze strony mężczyzny było tylko niepewną hipotezą wygenerowaną przez umysł w stanie szoku. Ostatecznie gdyby Christian chciał jego krzywdy, nie pomógłby mu w parku. Chyba, że Soo miał do czynienia z narwańcem, który tylko czekał na okazję do wszczęcia burdy. Kimś, dla kogo powód użycia siły nie musiał być istotny. Było to jednak dość naciąganym przypuszczeniem, bo ten mężczyzna był przecież dość spokojny zarówno przed, jak i po walce. Nie użył też przemocy jako pierwszy, po prostu reagował instynktownie. A teraz siedział po cichu w tym obcym dla niego miejscu i zdawałoby się, że całkiem cierpliwie i grzecznie znosił te pokraczne próby udzielenia mu pomocy przez śmiesznego, skośnego żółtodzioba. Nie mógł narzekać, bo sam zgodził się tu przyjść; a Daisy sam go zaprosił, choć chyba niewiele wtedy myślał, ale powoli przestawał tego żałować.
Posłusznie wypuścił z objęć dłoń Ness i aby nie zostawiać rąk samym sobie, prawej użył do odgarnięcia z czoła wilgotnej grzywki, nieświadomie przyczyniając się do umorusania własnej twarzy. Przy okazji nagle uświadomił sobie kolejną rzecz: a jeśli on jest chory? Kyungsoo właśnie zapomniał o pewnym ważnym szczególe, mianowicie nie powinien babrać się w cudzej krwi, nawet w niewielkich jej ilościach, jeśli nie miał pewności, że dana osoba jest zdrowa. Pytanie było bardzo proste, brzmiało mniej więcej tak: czy jesteś nosicielem HIV? Niby zadanie go byłoby całkiem na miejscu i zrozumiałe, ale według Soo jednocześnie tak niegrzeczne, że nie odważył się w ogóle poruszyć tego tematu. To śmieszne, że postanowił milczeć na tak ważny temat, a poruszał czasem o wiele mniej istotne kwestie. Postanowił wyjść z założenia, że Christian poinformowałby go, gdyby coś było nie tak. W ten oto sposób po raz kolejny zaufał zupełnie obcej osobie. To całe jego nieprzystosowanie do życia aż biło po oczach, jednak musiał jakoś sobie radzić. Nie był odpowiedzialny, nie potrafił sprostać wielu wyzwaniom życia codziennego, a w tym wielkim mieszkaniu on sam wydawał się być jeszcze bardziej nieporadny niż w rzeczywistości był. Niesamowite, że jeszcze jakimś cudem udawało mu się nie zatracić w tym wszystkim samego siebie; że zbytek nie uderzył mu do głowy, a mieszkanie nie zapełniło się zbędnymi, drogimi bibelotami; że wciąż był chłopcem, który wyglądał, jakby tylko opiekował się tym apartamentem i psem podczas nieobecności właściciela. Jedynie reakcja ochroniarza na jego widok stanowiła w miarę wiarygodny dowód na to, że młody mieszkał tu nie od dziś i cieszył się szacunkiem.
- No tak. Jasne - mruknął, wzdrygając się nieco. Twarz - czy w tym miejscu blizny także nie będą przeszkadzać Christianowi? Kwiatek postanowił, że tym razem już o tym nie wspomni, żeby nie drażnić swojego gościa. Prawdopodobnie i tak nie udałoby mu się nakłonić go do wizyty u lekarza. Flo nie wiedział, skąd u Amnesii ten strach przed igłami i nie tylko, ale na razie nie zamierzał tego dociekać. Być może kiedy indziej nadarzy się ku temu okazja, a jeśli nie, to trudno, jakoś bez tego przeżyje.
- Pozwól trochę bliżej - poprosił, zaraz delikatnie układając zgrabne dłonie po bokach głowy Byrona i lekko przyciągając go do siebie. Sam też po chwili bardziej nachylił się nad blatem ku swojemu wybawcy. W zamyśleniu zacisnął mocniej usta podczas przemywania rany na jego policzku. Z tym akurat było mniej roboty, więc analogicznie upłynęło mniej czasu, aż Chris skończył ze stosownym opatrunkiem w odpowiednim miejscu. Znów wszystko upłynęło w ciszy, pomijając może odgłos psich pazurów stukających niezbyt głośno o parkiet, ale tym razem Soo wiedział mniej więcej, co powiedzieć.
- Napijesz się czegoś? - spytał, zachowując się w końcu jak na gospodarza przystało. Uśmiechnął się, jakby chciał dodać mu choć trochę otuchy, chociaż to jemu samemu takie rzeczy były zwykle bardziej potrzebne. Na szczęście miał już sporo czasu i okazji sprzyjających przyzwyczajaniu się do faktu, że życie mało kiedy jest tak kolorowe, że można śmiało spodziewać się w nim miłych gestów. Niespiesznie wstał od stołu, by zajrzeć do szafki. - Kawa, herbata, sok jabłkowy albo pomarańczowy... - obejrzał się na Chrisa z pytającym wzrokiem. Nagle coś mu zaświtało; w końcu Ness nie wyglądał na typa, który chętnie plotkuje przy herbatce. Ale z kolei Kwiatek nie był kimś, kto zawsze miał w domu alkohol. - Jeśli potrzebujesz znieczulenia, mam tylko wino - dopowiedział. Nie trzymał w domu mocniejszych trunków ani teraz, ani wcześniej, bo nie zwykł pić zbyt często, a kiedy już mu się to zdarzało, z reguły raczej wychodził na miasto. Ale może to i lepiej? Jeszcze mu tu tylko brakowało niezadowolonego z życia, pijanego osiłka.

_________________

__bento | i'm so excited | mieszkanie | info/relacje__
I can't hear you over the sound of how awesome I am.
Sorry I'm not sorry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amnesia
Szpieg

avatar

Liczba postów : 56
Dołączył : 14/09/2013

Godność : Christian Nathanaiel Byron
Wiek : 27
Wzrost i waga : 192cm / 74kg
Znaki szczególne : Kilka blizn na przedniej stronie korpusu
Aktualny ubiór : Poprzecierane tu i ówdzie spodnie, biała koszulka, ciemna, skórzana kurtka. Buty ponad kostkę wiązane dookoła.
Ekwipunek : paczka tanich papierosów, zapałki i gumki z 'chętnych ud', klucze do mieszkania
Obrażenia : rozcięty wierzch prawej dłoni. Siniak i rozcięcie przy lewej kości policzkowej. Siniaki i otarcia na korpusie.

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Pią Gru 27, 2013 1:29 am

Przez lata odosobnienia we własnym, nieprzychylnym postępowi świecie nie udało mu się zdziczeć do poziomu neandertalskiego gbura. Pomimo introwertyzmu wyssanego z pierwszym w życiu pokarmem, wbrew wszelakiej niechęci do ludzi i otoczenia, nie potrafił Christian wykrzesać z siebie pewności siebie człowieka przekonanego o tym, że wszystko mu wolno i nic nie zostanie zapisane na późniejszy rachunek. Spokojnie poddawał się zabiegom Florka, cierpliwie znosząc niedociągnięcia i omyłki. Skrzywił się, kiedy wcale płytka rana zapiekła od nadmiaru czułości, jaką obdarzył ją Azjata. Nie było to w żadnym razie miłe. Nie poczuł się ani połechtany troską o siebie, ani spełniony jako manekin do ćwiczenia zasad pierwszej pomocy. Po prostu, jak miał to w zwyczaju, tkwił gdzieś pomiędzy rzeczywistością a wyobrażeniami, odnajdując niewymowną radość w przeinaczaniu świata na własne widzimisię.
Nie umiał okazywać wdzięczności. Opatrzony, spokojny, odchylił się nieco ku lewej stronie, opierając łokcie solidniej o blat i zawieszając ciężar tułowia na rękach. Zsupłał usta w niemym grymasie niezadowolenia i pokręcił głową na propozycję uraczenia się czymś mocniejszym. Przekręcił głowę, kontrolnie obiegając wzrokiem najbliższe otoczenie i westchnął cicho.
- Wszystko mi jedno.
Ciężko mu było wymawiać słowa, nad którymi musiał się zastanawiać przez dłuższą chwilę. W ogóle nie potrafił popisać się na polu komunikacji międzyludzkiej. Jedno, krótkie zdanie składał w wielkim bólu potrzeby wysławiania się. Najchętniej wróciłby do lat, kiedy wskazanie palcem działało jak najlepsze polecenie.
Mimo to, gdzieś na skraju świadomości zaiskrzyła bardziej ludzka i przystępna część jego jestestwa. Przedłużając zaległą ciszę o kolejnych kilka sekund starał się poskładać jedną myśl w kilka jak najprostszych słów. Zacisnął dłonie i zmrużył oczy, jak gdyby się intensywnie wysilał i brakowało jedynie kropel potu na zmarszczonym czole i pobielałych knykci, by Soo mógł pomyśleć, że coś jednak jest na rzeczy. Pomimo nieprzystosowania do roli czarnego, knującego charakteru, Amnesia miał bowiem wszelkie predyspozycje do obmyślania planu obezwładnienia go i zrobienia wszystkiego, co mu się podoba. Był przecież wyższy, silniejszy, pewniejszy siebie. Nie w stopniu pozwalającym na olśniewający uśmiech i przechwałki, jednak wystarczyło to, by czuł się w zaistniałej sytuacji bardziej swobodnie niż sam gospodarz.
- Nie było to mądre. Zapraszać mnie od tak. Boisz się?
Chociaż nie brzmiało, było to pytanie z zasady retoryczne. Christian widział, jak nerwowo reaguje Kwiatek na każdy jego ruch. Prawie wyczuwał wszelkie scenariusze i pytania, jakie rodziły się w rozczochranej wiatrem głowie. Jednak każdy temat był przecież lepszy od postukiwania paznokci w gładką taflę i przebierania nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flower Boy
Wschodząca gwiazda

avatar

Liczba postów : 238
Dołączył : 29/09/2013

Godność : Do Kyungsoo | Thomas White
Wiek : 21
Zawód : Wokalista, kompozytor, tekściarz
Orientacja : Daisy przeżywa teraz okres, w którym zadaje wiele pytań, a znajduje tak mało odpowiedzi...
Partner : Brak, ale przydałby się ktoś do przytulania.
Wzrost i waga : 173 cm | 55 kg
Znaki szczególne : Duże oczy, wydatne usta. Włosy obecnie pofarbowane na czerwono, wygolone boki oraz tył głowy.
Aktualny ubiór : Granatowe, dopasowane dżinsy; czarny t-shirt z białym nadrukiem przedstawiającym chińskie znaki oznaczające muzykę; dość obszerna, biała bluza z grafitowymi rękawami, kapturem i ściągaczem na dole; czarne adidasy z czerwonymi paskami.
Ekwipunek : Paczka papierosów, klucze, dowód osobisty, rozładowany telefon.
Multikonta : Unlucky Dog, Kryśka

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Pon Gru 30, 2013 12:29 am

Nie był do końca pewien, jak udało mu się dotrwać do końca tej komicznej sytuacji, jaką było opatrywanie Chrisa, ale fakt faktem, że ostatecznie miał to już za sobą. Może nie sprawił się najlepiej, a już na pewno nie tak, jak to sobie na początku wyobrażał, ale przekonany był, że lepsze to, niż zostawienie mężczyzny na pastwę losu i zimnej bieżącej wody. Miał wrażenie, że zrobił to, co zrobić należało, nie mniej i nie więcej. A to, że ocena sytuacji w oczach Kwiatka mogła odbiegać od zdrowych realiów, to już zupełnie inna sprawa, którą nie on powinien się zajmować. To robota dla dobrego psychologa, kiedy już ktoś stwierdzi, że jest mu potrzebny.
Skinął nieznacznie głową i napełnił czajnik, by zaparzyć wodę na herbatę. Był to chyba na tyle uniwersalny napój, że powinien pasować gościowi. Zwłaszcza, że temu było podobno wszystko jedno. Flo nie wiedział, czy mężczyzna powiedział tak tylko po to, żeby go zbyć, czy naprawdę nic nie robiło mu różnicy. Jemu samemu nigdy nie było tak do końca wszystko jedno, a teraz akurat miał ochotę na herbatę, dlatego to na nią się zdecydował. Postawił na kuchennym blacie dwa kubki, wrzucił do nich torebki z pokruszonymi liściami i odwrócił się do Chrisa niedługo przed chwilą, w której ten odezwał się do niego.
Temat, jaki poruszył mężczyzna, na moment zbił Kwiatka z tropu. Dlaczego musiał pytać o coś takiego właśnie wtedy, kiedy gospodarz już otrząsnął się z pierwszego szoku i przestał się bać, że ktoś zaraz skręci mu kark w jego własnym mieszkaniu? Odetchnął w miarę spokojnie. Starał się wyglądać na zupełnie niewzruszonego, nawet uśmiechnął się lekko, ale trudno było przeoczyć to, jak szukał wzrokiem Bento i upewniał się, że w razie czego pies jest w pogotowiu. Z nim czuł się bezpieczniej, bo przynajmniej nie był sam. Christian mógł się już jednak przekonać, że w chwili prawdziwego zagrożenia Flo bardziej boi się o życie i zdrowie swojego pupila niż swoje własne.
- Tak naprawdę nie dałeś mi jeszcze powodu do strachu - stwierdził po chwili, opierając się tyłem o szafki. Jeszcze raz przeczesał palcami grzywkę, orientując się, jak brudne są jego włosy. I pomyśleć, że jeszcze trzy godziny temu były w stanie praktycznie idealnym. - Poza tym w budynku są ochroniarze - zaznaczył takim tonem, jakby chciał upewnić w tym fakcie samego siebie. Przecież byli, na pewno, w końcu codziennie mówił im dzień dobry i do widzenia. Na pewno byli nie tylko od tego. - Chociaż w jednym masz rację, to nie było mądre - przyznał. - Ale jestem znany między innymi z tego, że czasami podejmuję złe decyzje, dlatego przeważnie podejmuje się je za mnie - westchnął głucho, krzyżując ręce na wątłym torsie i wlepiając spojrzenie w mężczyznę.

_________________

__bento | i'm so excited | mieszkanie | info/relacje__
I can't hear you over the sound of how awesome I am.
Sorry I'm not sorry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amnesia
Szpieg

avatar

Liczba postów : 56
Dołączył : 14/09/2013

Godność : Christian Nathanaiel Byron
Wiek : 27
Wzrost i waga : 192cm / 74kg
Znaki szczególne : Kilka blizn na przedniej stronie korpusu
Aktualny ubiór : Poprzecierane tu i ówdzie spodnie, biała koszulka, ciemna, skórzana kurtka. Buty ponad kostkę wiązane dookoła.
Ekwipunek : paczka tanich papierosów, zapałki i gumki z 'chętnych ud', klucze do mieszkania
Obrażenia : rozcięty wierzch prawej dłoni. Siniak i rozcięcie przy lewej kości policzkowej. Siniaki i otarcia na korpusie.

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Pią Sty 31, 2014 12:29 am

- To i tak bardzo nierozsądne. Głupie nawet. Idiotyczne.
Nie chciał oceniać. W sumie z sprawę zaangażowany był jedynie cieleśnie. Wlepiał pozbawione większych emocji spojrzenie w gospodarza, analizując na swój pokrętny sposób ogół jego zachowań i ustalając możliwe kierunki rozwoju sytuacji. Nigdy nie był w tym dobry. Ok, nie oszukujmy się – był beznadziejny w unikaniu skomplikowanych, męczących zdarzeń i nie potrafił budować swojej historii w oparciu jedynie o samotną wegetację. To, że dał się wszarpać Azjacie w małe bagno było tego niechlubnym przykładem. Nawet nie potrafił się z nich odpowiednio wyplątać, by uniknąć zbędnych obciążeń umysłowych, nie mówiąc już o natychmiastowym odpływie gotówki z kieszeni. Był idealnym katalizatorem dla każdego idiotycznego zdarzenia. Christian Nathanaiel Byron – człowiek magnes na problemy.
Odczekał swoje, pozwalając wodzie zagotować się i czajnikowi obwieścić, że jest gotowy działać dalej. Przy tym ciągle nie spuszczał uważnego wzroku z Soo, jakby na pamięć chciał nauczyć się jego dygotliwych ruchów i kruchej sylwetki. Było to na swój sposób groteskowe i niezręczne. On sam, pozbawiony uprzedzeń co do obecnego siebie (tyle lat w jednym ciele, idzie się przyzwyczaić) zdawał się jako jedyny emanować spokojem i dystansem, kiedy to Kwiatek, wciąż nieumiejętnie podżegany zlepkiem słów, manewrował między powolnymi, głębokimi oddechami i wzrokiem uciekającym, to w kierunku psa, to Amnesii. Nie miał mu za złe tego jawnego okazywania niepewności. W końcu sam ją wywołał. Nie wzbudzała ona u niego także chęci ironicznego uśmiechu, bądź pokręcenia głową z politowaniem i w pełnym zniesmaczeniu. Było, jak było.
- Brudzisz. Umyj się…
Tu jeszcze objawiał się jeden fenomen pokracznej osobowości mężczyzny. Zdawał się on bowiem zapominać, że nie jest u siebie, zaś komendy opuszczające jego wargi tchnęły swoistą naturalnością. Nie czuło się, że coś jest nie tak. Postronna osoba byłaby nawet w stanie powiedzieć, że to on pełni honory gospodarza, gdyby nie jeden, niewielki szkopuł – Był tylko nieproszonym gościem. Gościem bez poczucia obowiązku bycia miłym wobec szczodrego chłopaka i zarazem gościem bez podstawowych manier. Jego dotychczasowe życie ocierało się o społeczeństwo jedynie jedną milionową, kiedy to Christian, zmuszony odebrać pieniądze, pokazywał ludziom, że żyje i ma się dobrze. Błogosławieństwem nowinek techniki w jego domu był fakt, że milczały niezależnie od pory dnia i doniosłości okolicznych zdarzeń. Nie sposób było więc wymagać od niego, by zachowywał się zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, prawda? Prawda?
Po chwili krytycznie przyjrzał się i sobie, tego jednak już nie skomentował, oszczędzając umysłowi reprymendy ubranej w kłamstwa i cudze słowa. Wszak, nie dbał o siebie szczególnie. Prawda, wizualnie był niebrzydki i gdyby umiał (chciał) to wykorzystać, znalazłby niepomiernie dużo profitów w byciu przystępnym wizualnie. Jego samoświadomość ograniczała się jednak jedynie do ‘istnieję’ i to było chyba wszystko, z problemów, jakie go obchodziły. Pies lizał ślady krwi i błota. Zapewne znalazłby się amator, twierdzący, że przydaje mu to drapieżności dzikiego zwierzęcia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Flower Boy
Wschodząca gwiazda

avatar

Liczba postów : 238
Dołączył : 29/09/2013

Godność : Do Kyungsoo | Thomas White
Wiek : 21
Zawód : Wokalista, kompozytor, tekściarz
Orientacja : Daisy przeżywa teraz okres, w którym zadaje wiele pytań, a znajduje tak mało odpowiedzi...
Partner : Brak, ale przydałby się ktoś do przytulania.
Wzrost i waga : 173 cm | 55 kg
Znaki szczególne : Duże oczy, wydatne usta. Włosy obecnie pofarbowane na czerwono, wygolone boki oraz tył głowy.
Aktualny ubiór : Granatowe, dopasowane dżinsy; czarny t-shirt z białym nadrukiem przedstawiającym chińskie znaki oznaczające muzykę; dość obszerna, biała bluza z grafitowymi rękawami, kapturem i ściągaczem na dole; czarne adidasy z czerwonymi paskami.
Ekwipunek : Paczka papierosów, klucze, dowód osobisty, rozładowany telefon.
Multikonta : Unlucky Dog, Kryśka

PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   Pon Lut 03, 2014 1:08 am

- Tak, wiem - mruknął trochę bardziej szorstkim tonem niż poprzednio; zdziwiło to nawet jego samego, ale Christian nie musiał tak dobitnie wypominać mu, jak nierozważnie postąpił. Gdyby Lola wiedziała, pewnie powyrywałaby mu nogi z dupy, zasłaniając się tą swoją pseudomatczyną troską. A może naprawdę się o niego martwiła, kto to może wiedzieć? Kwiatek nie był dobry, jeśli chodziło o domysły.
- Ale jeśli patrzeć na to w taki sposób, to całe życie takie jest. Idiotyczne - dodał niechętnie. Nigdy nie był przesadnie asertywny i ciężko było mu podejmować samodzielne decyzje. Zawsze bał się, że coś spierdoli, dlatego często ulegał sugestiom. Nie znaczyło to jednak, że był zupełnie odporny na wszelką krytykę. A tymczasem znów został skrytykowany za coś, co zrobił pod wpływem impulsu, uważając to za słuszne. I w sumie nadal wierzył w to, że postąpił właściwie. Bo bardzo, bardzo chciał w to wierzyć, nawet jeśli w rzeczywistości było to głupie.
- Taki wiek - z goryczą powtórzył to, co od paru lat bardzo często słyszał od innych. - Młody jestem, popełnię kilka głupstw i się nauczę, nie? - spojrzał na mężczyznę ze swego rodzaju wyrzutem, marszcząc brwi. Zaraz jednak opamiętał się i odetchnął cicho. Przecież to nie wypada, aby wyładowywać na jednej osobie całą swoją frustrację gromadzoną przez miesiące. - Wybacz - powiedział cicho, zabierając się do parzenia herbaty. - Nie chciałem - dodał w trakcie stawiania na stole przed Chrisem jednego z kubków i cukierniczki, tak na zaś. Ledwo to zrobił, usłyszał od swojego gościa bardzo prostą, ale przez to właśnie niespodziewaną uwagę. Młody w pierwszym odruchu nieco szerzej otworzył oczy, ale potem uśmiechnął się półgębkiem.
- Nie jestem pewien, czy to najlepszy moment na prysznic - stwierdził tylko. Może i był nierozsądny, ale jeszcze nie na tyle, aby bez namysłu pakować się do kąpieli, podczas gdy w jego mieszkaniu siedziała osoba, której praktycznie nie znał. Nie był przecież pewien, co mężczyźnie strzeli do głowy. Odruchowo rozejrzał się po mieszkaniu. Chociaż widać było, że należy do dobrze usytuowanej osoby, na wierzchu nie było niczego wartościowego, co można byłoby chwycić pod pachę i szybko wynieść. Nawet telewizora, co za pech! Oczywiście pech dla potencjalnego złodzieja, nie dla samego Soo.
- No chyba, że ty chcesz... - wyrwało mu się po krótkiej chwili rozważań. Dopiero po wypowiedzeniu tych słów dotarło do niego, że wpuszczanie nieznajomego do swojej łazienki mogło być pod pewnymi względami nieodpowiednie. A może wcale nie? Znów się pogubił. Lekko pokręcił głową w dezaprobacie dla własnego roztrzepania. Ale było jeszcze coś, co zaprzątało mu głowę i czego nie chciał już odkładać na później.
- Nie wiem jeszcze, jak masz na imię - to nie miało brzmieć jak suchy komunikat, ale tak właśnie zabrzmiało. Trudno.

_________________

__bento | i'm so excited | mieszkanie | info/relacje__
I can't hear you over the sound of how awesome I am.
Sorry I'm not sorry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Stokrotki   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Stokrotki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» {Sun Tower} Apartament Tamira
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]
» Budynek mieszkalny C, 5 piętro, apartament 5-2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Apartamentowce
-
Skocz do: