IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Zielony imbryk"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Red King
Informator

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 29/12/2013

Godność : Jego prawdziwym mianem jest Tohru Harakawa, jednak już prędzej natkniesz się na jego pseudonim - Red King
Wiek : 31 paskudnych zim
Zawód : Informator/Właściciel baru
Orientacja : Coby życie miało smaczek...
Partner : Lol nope
Wzrost i waga : 189cm/76kg
Znaki szczególne : Czerwone, sterczące włosy. Starczy.
Aktualny ubiór : O to. A co się będę wysilać
Ekwipunek : Portfel, klucze, telefon, kilka paczuszek hery..
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 01, 2014 5:17 pm

Może faktycznie różnica lat pomiędzy jej ojcem a Redem nie była całkiem znaczna, ale mimo wszystko Tohru uważał się za młodszego niż był. Zwyczajnie czuł się młodszy duchem. No i z całą pewnością nie spodobałoby mu się gdyby Rose oświadczyła kiedyś, że Red jest dla niej prawie jak ojciec. Na starszego brata mógł się zgodzić. Na ojca nigdy - z przyczyn jej znanych.
Co do Edmunda... cukierki nic mu nie zrobią. Czasem myszkował po mieszkaniu Reda i nie takie rzeczy znajdował. Nie żeby Tohru był jakiś syfiarzem... ale czasem zawsze coś do jedzenia gdzieś się znalazło. Szczur przejdzie po prostu na krótką dietę i nic mu nie będzie. Będzie miał po prostu wyjątkowo cukierkowe kupy.
- Miałem głowę zajętą czym innym. - odpowiedział po prostu. Sama powinna go zrozumieć. Kiedy Red siadał do komputerów, w jego umyśle nie było miejsca na nic innego. Liczyły się wtedy tylko szyfry i kody. Wtedy akurat przelotnie pomyślał że skoro ma cukierki i będzie chciał niedługo wyjść z domu, to będzie chciał mieć pod ręką coś słodkiego. No co, nawet on lubił słodycze. No i po prostu wycelował w złą kieszeń.
Tak po prawdzie to Red też nie miał wiele czasu dla zwierzęcia. Kiedy siedziało się godzinami przed komputerem, nigdy się go nie ma. Ale to mu nie przeszkadzało. Szczur jadł to co jego pan i na dobrą sprawę nie miał klatki. Zawsze siedział u Tohru w kieszeni, albo na ramieniu albo na jego głowie. I był tak oswojony jak chyba żaden szczur. Swoją drogą, owszem, był dżentelmenem. Zyskał imię po bohaterze jednej z lubianych przez Reda książek, który był takim właśnie jegomościem i zachowywał się jak on. To znaczy, jak na szczurze standardy.
Kiedy wszedł na stół i zobaczył przed sobą Rose, od razu do niej podreptał. Nie zaznaczył terytorium ani nie zostawił bobków na blacie. Widzicie jak dobrze wychowany? Wszedł Różyczce na rękę i od razu pobiegł w górę ramienia. Edmund był cywilizowanym szczurem, wychowywanym od maleńkości w kontakcie z człowiekiem. Nie gryzł nigdy.
- Do twarzy ci z nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 01, 2014 6:15 pm

Nie była głupia. Porównywać Red'a, osobę która jest jej jak brat do jej ojca to było by najgorsze co mogła zrobić. W końcu Red miał taką, a nie inną przeszłość i coś takiego byłoby czymś idiotycznym. Zresztą dziwiła się mu. Rozpaczał nad nią, a potem zapomniał? Było to coś dobrego, bycie cały czas przygnębionym raczej nie było czymś dobrym. W końcu psychika by siadła po dłuższym czy nawet krótszym czasie...
Mogła się domyśleć, że był zajęty. Te cyferki i kody wymagają tyle skupienia czasem, że trudno robić przy okazji coś innego. Dlatego na początku przypalała garnki nie dlatego, że nie umiała gotować, tylko dlatego, że nie potrafiła się na czas oderwać. Zresztą teraz też by nie potrafiła. Nie świadczy to jednak o tym, żen ie umie gotować. Jeśli siedzi w kuchni to potrafi sobie coś normalnego zrobić do jedzenia. W końcu nikt nie wyżyje na słodyczach całe czas. Niestety nie dała by rady tak.
Szczurek podreptał do niej. Była tym zdziwiona. W końcu raczej żadne zwierze nie zrobiło by czegoś takiego dobrowolnie i przy okazji nie zostawiał po sobie śladu. Widać, że Red się przyłożył do wychowania Edmunda. Lekko się zatrzęsła gdy zobaczyła, że szybko się po niej wdrapał. Nie wiedziała co ma teraz zrobić. Po chwili jednak go zdjęła i zaczęła głaskać trzymając w lewej ręce, a prawą głaszcząc lekko jego głowę.
- Chcesz mi przez to coś powiedzieć? - zażartowała. Cóż, normalna kobieta raczej w tej chwili by się obraziła. Rose jednak taka nie była. Jeśli miałaby się na coś obrazić to pewnie byłoby to coś związanego z jej pracą np. że zrobiła coś źle, albo niedokładnie. A na pewno by się obraziła gdyby ktoś jej powiedział, że nie zna się na słodyczach. Oj, wtedy to zamiast obrażania to by apokalipsa była, ale to tak na marginesie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red King
Informator

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 29/12/2013

Godność : Jego prawdziwym mianem jest Tohru Harakawa, jednak już prędzej natkniesz się na jego pseudonim - Red King
Wiek : 31 paskudnych zim
Zawód : Informator/Właściciel baru
Orientacja : Coby życie miało smaczek...
Partner : Lol nope
Wzrost i waga : 189cm/76kg
Znaki szczególne : Czerwone, sterczące włosy. Starczy.
Aktualny ubiór : O to. A co się będę wysilać
Ekwipunek : Portfel, klucze, telefon, kilka paczuszek hery..
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 01, 2014 6:29 pm

Nie zapomniał. Nikt nie potrafiłby zapomnieć śmierci dziecka, a już szczególnie tak uroczej dziewczynki jaką była Miki. Kiedy o niej pomyślał, nadal go to bolało. Ale, jak sama Rose zauważyła, rozpaczanie przez cały czas nie miało sensu. Życia to małej Harakawie nie przywróci. Ból nadal towarzyszył Redowi, chodź nieco przytępiał. No, nawet bardzo, jednak nadal krył się gdzieś tam, gotów ukąsić kiedy tylko, choćby przez przypadek, Tohru wracał myślami do tamtego świątecznego wieczoru.
Co do odrywania się na czas do garnków... cóż, komputery w ogóle miały taką magiczną moc, że jeśli już ktoś usiadł, nie ważne w jakim celu, to zawsze zostawał na dłużej niż by sobie tego życzył. Przejrzeć pocztę? Ściągnąć coś? Sprawdzić newsy na portalu społecznościowym? Włamać się do czyjejś bazy danych? Zawsze zabierało to więcej czasu niż się pierwotnie chciało poświęcić.
To że Edmund podreptał od razu do niej nie było niczym dziwnym. Lubił dotyk ludzki. Był trochę jak taki miniaturowy pies. Tak bardzo lubił ludzi że gdy widział kogoś nowego, zaraz chciał podejść i powąchać. No i wspiąć się, żeby obwąchać tyle ile się tylko da. Nic więc dziwnego że gdy wdrapał się na jej ramię, zaraz zaczął węszyć. Wpychał nos w jej policzek, nawet w ucho. Jego plany zostały jednak pokrzyżowane gdy Rose zdjęła go z ramienia i zaczęła głaskać. Siedział grzecznie bo lubił to.
Red oparł łokcie o blat i złożył łeb na dłoniach. Przekrzywił lekko głowę i uśmiechnął się pod nosem, słysząc jej pytanie.
- Ależ skąd -mruknął także rozbawiony - Po prostu ładnie ci z taką włochatą, ogoniastą kruszyną na ramieniu. Chociaż może papuga lepiej by pasowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 01, 2014 7:37 pm

Musiała go ściągnąć. Mimo wszystko bycie tak obwąchiwanym było dziwne. Cóż, do przyjemnym raczej też nie należało, w końcu takie wąsy łaskoczą. Na szczęście leżał grzecznie w jej ręku. Nie musiała więc się martwić, że wejdzie gdzieś gdzie nie powinien, albo bóg wie co jeszcze. Co z tego, że w boga raczej nie wierzy. W końcu gdyby tak był to pewnie nie doprowadziłby do takiego stanu rzeczy jaki teraz jest.
Jedno miasto całkowicie zmonopolizowało większość rynków, zabłyśniesz tu, zabłyśniesz na całym świecie. Przestępczość i korupcja na każdym kroku. Nawet jeśli policja często patrolowała niektóre rejony to przecież inne zostawały bez nich. Westchneła lekko. Ten system był chory.
- To był sarkazm? Czy naprawdę myślisz, że kolorowa gadatliwa papuga pasowała by do mnie? - spytała z uśmiechem. Cóż, papuga była egzotycznym zwierzęciem. Sama ani trochę nie uważała że do niej pasuje. Przecież takie zwierze powtarzało po tobie wszystko co powiesz. W sumie to wybierała też gorsze rzeczy zawsze...
- Ile już masz Edmunda? - spytała z ciekawości. W końcu miała oto tego zwierzaka na rękach w tej chwili. Powinna o nim coś więcej wiedzieć. Niby od ręki mogłaby znaleźć coś na temat Red'a, ale przecież siedziała przed nią, a jego zwierze, szczurek raczej nikogo by nie interesował. Tak więc lepiej się spytać właściciela niż bezskutecznie marnować energię na szukanie informacji, których i tak nie znajdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red King
Informator

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 29/12/2013

Godność : Jego prawdziwym mianem jest Tohru Harakawa, jednak już prędzej natkniesz się na jego pseudonim - Red King
Wiek : 31 paskudnych zim
Zawód : Informator/Właściciel baru
Orientacja : Coby życie miało smaczek...
Partner : Lol nope
Wzrost i waga : 189cm/76kg
Znaki szczególne : Czerwone, sterczące włosy. Starczy.
Aktualny ubiór : O to. A co się będę wysilać
Ekwipunek : Portfel, klucze, telefon, kilka paczuszek hery..
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 01, 2014 9:07 pm

W jednym Rose nie miała racji. Nie znalazłaby wiele informacji na temat Reda a jak już, to na pewno nie bez trudu. Red King, jako zawodowy haker oraz członek Duchów był chorobliwie ostrożny kiedy chodziło o jego dane osobiste. Rose i tak wiedziała o nim bardzo dużo. Ale świat zewnętrzny miał niesamowicie ograniczony dostęp do informacji o nim. Red postarał się by "Tohru Harakawa" został wymazany z wszelakich baz danych. Za to wszelakich artykułów o "Red King'u", o jego dokonaniach oraz udanych włamaniach było pełno wszędzie.
- Pewnie. - uśmiechnął się pod nosem. - Jak nauczyłaby się gadać moim głosem to przynajmniej ktoś trułby ci cały czas nad uchem, żeby nie jeść tyle cukierków.
Może gdyby miała takiego zwierzaka, który towarzyszyłby jej cały czas i gadał jej o tej cukrzycy to może by trochę przystopowała. Dzięki temu może Rose zadbałaby bardziej o cukier we krwi i nie mogłaby zarzucić Redowi że przecież on sam nie potrafi uwolnić się od swojego nałogu. Z tym że Red oczywiście uparcie twierdził, że uzależniony nie jest.
- Jego? Hm... rok. - odpowiedział.
Wielka szkoda że szczury nie żyły dłużej. Były wyjątkowymi zwierzętami. Inteligentnymi oraz towarzyskimi. Ludzie nie lubili ich tylko przez te ogony. To smutne.
- A powiedz mi, Różyczko. Jak tam twoje życie towarzyskie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 01, 2014 9:51 pm

Mógł ją źle zrozumieć, ale nie przejmowała się tym zbytnio. W końcu wiadome było, że usunął wszystkie możliwe dowody tego, że jest "Tohru", a jego córka nie żyje. Był teraz Red King, informator z duchów. Położyła szczurka na kolanach mając nadzieję, że nie będzie gdzieś wędrował. Nie byłoby to śmieszne gdyby spadł. Coś by się mu jeszcze stało...
Tak, Rose była bardzo wyczulona na to, że coś się może stać zwierzęciu. Na tyle, że unikała każdej możliwości gdzie mógł się zdarzyć wypadek i zwierze by cierpiało. Niestety nie wszyscy tacy byli, a nawet trafiali się idioci, którzy krzywdzili zwierzęta. Tacy od razu byli do odstrzału.
Wzięła kubek do ręki i miała z niego upić łyka gdy usłyszała odpowiedź Red'a. Więc o to mu chodziło.
- Nie sądzę żebym znalazła papugę z takim głosem i sposobem mówienia - powiedziała z lekkim uśmiechem. Mimo wszystko taka papuga i tak by jej nie przekonała. Tylko słodycze mogły ją skłonić do zaprzestania jedzenia słodyczy. No pozostaje jeszcze kwestia przywódczy Wilków, który nie musi jej przekonywać do zrobienia czegoś. Ale on na szczęście się tym nie interesuje ile je słodyczy i czy tak naprawdę coś je. Tak, więc można szczerze powiedzieć, że nikt nie był wstanie jej do tego przekonać. Przynajmniej na razie nikogo takiego nie było.
Nie spodziewała się, że szczurek może być rok. Myślała, że ma go już dłużej skoro tak go "wytresował", ale po prostu ten jest inteligenty. Chociaż wydaje się, że one na ogół takie są. Wzięła łyka czekolady i usłyszała jego pytanie. Omal nie wypluła jej z szoku. Ledwo co przełknęła i spojrzała na Red'a zaskoczona tak jakby zobaczyła ducha... No to może być złe porównanie, ale wiecie o co chodzi.
- Czemu cię to interesuje...? - spytała gdy doszła mniej więcej do siebie z tego szoku. - Przecież nie jesteś tym żywię zainteresowany, prawda? W końcu to moja sprawa co z nim - dodała jakby próbując się wymigać od odpowiedzi. Zresztą tak i też było. Chciała żeby jej o to nie pytał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red King
Informator

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 29/12/2013

Godność : Jego prawdziwym mianem jest Tohru Harakawa, jednak już prędzej natkniesz się na jego pseudonim - Red King
Wiek : 31 paskudnych zim
Zawód : Informator/Właściciel baru
Orientacja : Coby życie miało smaczek...
Partner : Lol nope
Wzrost i waga : 189cm/76kg
Znaki szczególne : Czerwone, sterczące włosy. Starczy.
Aktualny ubiór : O to. A co się będę wysilać
Ekwipunek : Portfel, klucze, telefon, kilka paczuszek hery..
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Czw Sty 02, 2014 12:19 pm

Tak, Edmund miał tylko rok. To i tak było całkiem sporo jak na szczura bo przeciętnie żyły one tylko te cholerne trzy lata. Przywiązujesz się tu do takiego zwierzęcia które jest komunikatywne, inteligentne, okazuje ci swoją sympatię a po ledwo raptem trzech latach, umiera ci na rękach. To... było trochę straszne.
Tymczasem Edek jednak żył i położenie go na kolanach także bardzo mu odpowiadało. Często kiedy Red siedział przy biurku, Edmund właził pod blat i siedział w ciemności na jego kolanach. Zaraz potem jednak wdrapywał się z powrotem na ramię rudego. I tym razem zrobił podobnie. Posiedział jakiś czas na kolanach dziewczyny, po chwili jednak zdecydował się wyjść. Zamiast jednak wdrapać się na jej ramiona, wskoczył z powrotem na blat. Zainteresował się kubkiem swojego pana, nadal opróżnionym mniej więcej do połowy. Podbiegł do niego i wsadził łebek do środka, chcąc spróbować napoju.
Zanim jednak Red zdążył go odgonić, Edmund spłoszył się gwałtowną reakcją Rosy i zaraz uciekł do Tohru i schował się w kieszeni.
- Ja nie. Przynajmniej nie w tym sensie - odpowiedział Red, wsadzając rękę do kieszeni i głaszcząc szczura. - Zastanawiam się tylko czy nie zostaniesz starą panną. Dobrze wiesz że dziewczyny w twoim wieku już się rozglądają za facetami.
No bo serio sie martwił. Dziewczyny marzyły przecież o księciu z bajki i wielkim weselu. Wiedział, że Rose różni się upodobaniami od innych dziewczyn ale jednak, może i ona fantazjowała o czymś takim? Ale skoro spędza tyle czasu w swoich czterech ścianach, zwyczajnie raczej nie miała okazji na poznanie nikogo. Martwił się więc czy w późniejszych latach nie zostanie starą panną.
Oczywiście nie zamierzał pozwolić by Rose odbiła pałeczkę w tej rozmowie i temat zszedł na niego. On osobiście próbował wyrwać się z monotonii życia przy komputerze i ona wiedziała jak to się skończyło. Dlatego zdecydował się nie tworzyć z ludźmi tego typu więzi. A jeśli chodziło o towarzystwo... Miał resztę Duchów, Rose no i Edmunda.
- Czyli co, masz kogoś? Taka gwałtowna reakcja musi o czymś świadczyć - mruknął, rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Czw Sty 02, 2014 12:56 pm

Na szczęście, szczurek się nie ruszał. Nawet posiedział chwilę po czym wskoczył na blat. Widać zainteresował się kubkiem Red'a. Pewnie chciał coś do picia, albo zwykła szczurza ciekawość. Ona jednak zastanawiała się nad tym czy takiego inteligentnego szczurka. W końcu czemu nie? Szkoda jednak, że te żyją tak krótko i często wcale właściciele nie są szczęśliwi z tego powodu. Przecież Edmund dużo umiał, a jedną trzecią życia miał za sobą. Biedne stworzenie. Zobaczyła kontem oka, że jej reakcja spłoszyła stworzonko do kieszeni właściciela.
- Nie martw się, mi to nie grozi, raczej... - powiedziała całkiem się uspokajając. Przynajmniej na ten moment. Red wiedział, że Rose będzie musiała zając miejsce ojca i przejąć jego biznes. Na pewno więc będzie chciał ją wydać za mąż jak tylko nadarzy się okazja. W końcu to idealna szansa na rozwinięcie biznesu. Szkoda tylko, że jej samej się to nie podobało.
Jeśli chodziło o to czy marzy o księciu z bajki, to nie. Wolała by faceta, który pozwoli jej pracować i czasem wpada do domu z wiadomym powodem. Książęta to raczej zapatrzony w siebie gówniarz, które nic nie wiedzą o życiu. Takie osoby mimo wszystko ją nie interesowały.
Jej towarzystwo to Wolves i kilka osób, których zna i w razie czego pomoże im. Jakby jednak nie patrzeć nie chciała znać żadnego z Fraternity. Źle mogło by się to dla niej skończyć.
- Nie, mam. Jeśli by znalazł się facet dla takiego zboczeńca jak ja to pierwszy byś wiedział - powiedziała mu z lekkim uśmiechem. Cóż, rozbawienie na jego twarzy o czymś świadczyło, a jej przesadna reakcja nie miała nic wspólnego z tym, że kogoś sobie znalazła. Raczej z tym, że musiała mu powiedzieć, że nadal nic...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red King
Informator

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 29/12/2013

Godność : Jego prawdziwym mianem jest Tohru Harakawa, jednak już prędzej natkniesz się na jego pseudonim - Red King
Wiek : 31 paskudnych zim
Zawód : Informator/Właściciel baru
Orientacja : Coby życie miało smaczek...
Partner : Lol nope
Wzrost i waga : 189cm/76kg
Znaki szczególne : Czerwone, sterczące włosy. Starczy.
Aktualny ubiór : O to. A co się będę wysilać
Ekwipunek : Portfel, klucze, telefon, kilka paczuszek hery..
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Czw Sty 02, 2014 4:07 pm

O, Edmundem z całą pewnością kierowała ciekawość. Zawsze kiedy Red stawiał przed sobą kubek, szczur musiał wiedzieć co jest w środku. Zwykle była to cola albo kawa ale kawy z rumem jeszcze nie próbował. Z chęcią wypiłby więcej, no ale jak wiemy, schował się do kieszeni i szansa przepadła.
W sumie dziewczyna miała rację. Nie pomyślał o tym z tej strony bo był zapatrzony bardziej na jej świat emocjonalny. Przez chwilę nie myślał o jej ojcu oraz o ogromnej firmie, którą miała odziedziczyć. Był to w końcu temat ani ciekawy, ani specjalnie odprężający, a wręcz przeciwnie. Oboje go nie lubili, bo nie lubiła go Rose. A temat który zasmucał jedno z nich, zaraz zasmucał przecież też to drugie.
Nie powiedział więc nic więcej na ten temat, kiedy przed oczami stanął mu obraz ojca Różyczki, ciągnącego ją do ołtarza gdzie stał już jakiś stary, brzydki pryk z kieszeniami wypchanymi kasą. Zapewne rzeczywistość nie będzie aż tak tragiczna, w końcu nawet w biznesie aranżowano zwykle małżeństwa młodych aby połączyć firmy.
Roześmiał się kiedy Rose wspomniała o swoich zboczeniach. Podniósł kubek z kawą i dopił ją do końca. No cóż, dziewczyna na pewno kiedyś znajdzie jakiegoś faceta. W końcu nawet jak zmuszą ją do małżeństwa z jakimś prykiem, to szybko znajdzie sobie kochanka. W dzisiejszych czasach to nic nowego.
Odstawił opróżniony kubek i wyciągnął portfel a potem odliczoną kwotę i położył ją na blacie.
- Będę się zbierał. Wracaj do pracy, Różyczko. Będziesz mogła sobie kupić więcej cukierków. - mrugnął do niej - Odezwę się niedługo, może zaproszę cię na kakao.
Pomachał jej ręką i ruszył do wyjścia a potem opuścił bar.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Czw Sty 02, 2014 6:36 pm

To prawda, nie lubiła ego tematu. W końcu kto o zdrowych zmysłach rzucałby tak fajną pracę jak tworzenie programów na rzecz siedzenia za biurkiem w określonych godzinach i rządzeniem ludzi. Nie lubiła tego i nie chciała nawet o tym myśleć. Zresztą firma jej ojca była jednym wielkim czymś i nie należała właściwie to żadnej branży. Kupowała mniejsze firmy, ulepszała je i sprzedawała. Nie miała najmniejszego zamiaru się w to bawić. Chyba nawet się do tego nie nadawała.
Ten obraz był trochę zły i nie sprawdziłby się w żadnym możliwym aspekcie. Jej ojciec uważał ją za jego skarb. Pewnie przez jej talenty do komputerów dzięki, któremu zyskała ten okropny tytuł "geniusza". Tak więc na pewno nie dałby jej wyjść za grubego starca z kasą. Raczej za młodego udającego porządnego i bogatego chłopaka, którego będzie łatwo wodzić za nos. Cóż, takiego kandydata mogła by nawet przyjąć. Pewnie nie miałby jaj jej zabronić pracy przy kompie czy też przy programach. Zresztą najlepiej by było gdyby był przeciwnikiem rządu, nie musiałaby się jakoś specjalnie tłumaczyć...
Miło było zobaczyć, że Red śmieje się z tego co powiedziała. Ważne jednak, że więcej nie drąży tego tematu. Miło było, że postanowił nie komentować jej zboczeń. Wiedziała że są dość dziwne i raczej nie jest normalne aby dziewczyna w jej wieku mogła być porównywana w niektórych kwestiach do faceta. Miała to od zawsze więc niech wszyscy siedzą cicho i nie komentują!
- Okej~ - powiedziała melodyjnie słysząc, że zamierza się zbierać i zaprosi ją kiedyś na kakao. Zawsze może być coś mocniejszego, ale czemu nie? Kakao też jest dobre. Wyciągnęła z portfela kasę za czekoladę i położyła ją na stole. Wstała i wychodząc posłała tylko miły uśmiech do kasjera. Czuła, że chciał ją o coś spytać. Ten pech, ona nie miała zamiaru odpowiadać. W każdym razie, teraz należało się skierować do domu i pracować na cukierki...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Sty 07, 2014 9:27 pm

No to skoro przyszedł czas na drinka to się na niego udajmy! Zwłaszcza, że do domu jeszcze odstawiać jej nie zamierał. W sumie to dobre. W czterech ścianach pewnie nie dość, że za wiele by nie robiła, to jeszcze popadłaby pewnie w przygnębienia. Co ja co do tego drugiego nie chcemy dopuścić. Smutna Yoo Ra'el to nie jest przyjemna osoba. Wysiedzieć się z nią po prostu nie da. Mrukliwe to to i w ogóle. Także obiecany drink był jak najbardziej na miejscu. I spokojnie upić się nie zamierzała. Nie byli jeszcze na tym etapie znajomości, by mógł ją zobaczyć zalaną w trupa - co dużym osiągnięciem w sumie nie jest. W każdym razie po drodze nieco odżyła, a przynajmniej na tyle by mówić jakieś głupoty i żartować. Nawet jeśli Matt nie bardzo jej tym wtórował jakoś nie zamierzała się tym za bardzo przejmować. Po prostu musiała jakoś odreagować i tyle.
Nie bardzo znała miasto, więc i wybór lokalu stał się przypadkowy. Z zewnątrz nie wyglądał najgorzej a i po wejściu okazał się całkiem przyjemną miejscówką. Może nieco kameralną i tak różną od ciemnego klubu ale i tak było fajnie. Zajęli jeden ze stolików i zamówili sobie po drinku - Reach przezornie poprosiła o mocno owocowy drink z pasoa. Jakoś nie wspomniała, czy bardziej poprosiła o wersje light ale trudno. Najwyżej powoli będzie go sączyć.
-Nee Oppa, czemu jesteś tak mało rozmowny, zagaduje cię przez pół drogi- zapytała z miną nieco urażonego szczeniaka. Wiecie nadymane policzki i usta w dzióbek. No co może i była nieco dziecinna ale czy to komuś przeszkadza?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Sty 07, 2014 9:49 pm

Szczerze? Powinna przestać być aż tak urocza, bo Matt naprawdę zapomni, po co w ogóle z nią przebywał. Chociaż, i tak była już traktowana jako to dobre towarzystwo do rozmów, więc cholera wie, niestety. A z drugiej strony... może to i dobrze, że czuł się przy niej aż tak dobrze? Przy okazji łapał się na tym, że całe to "czysto formalne" ochranianie jej poszło się paść w momencie, w którym pierwszy raz do niego zagadała, nie wychodząc na pustą idiotkę. Co zabawne, bo i z normalnymi ludźmi w kontakt wolał nie wchodzić. Chociaż wcale nie znaczy to, że Reachel była jakaś psychiczna - inna od pozostałych to na pewno, inaczej nie zwróciłby uwagi. Teraz widząc jej minę, jedynie uśmiechnął się odrobinę, znów wyciągając rękę, żeby choć troszeczkę zniszczyć jej tą idealnie ułożoną fryzurę. W odpowiedzi na słowa młodszej w pierwszej chwili prychnął cicho, cokolwiek nie z irytacji.
- To, że rzadko ci odpowiadam, nie znaczy, że cię nie słucham, Ra'el. Po prostu rzadko wdaję się z kimś w rozmowy - wyjaśnił. Mówił prawdę. Poza tym, raczej nie będzie rozmawiał z Joson o swoich zainteresowaniach, które obejmowały najnowsze nowinki jeśli o broń palną chodziło!
Zerknął w stronę lady, ot tak, żeby zobaczyć jak idzie im przygotowanie drinków. Akurat na punkcie takich knajpek jakoś przewrażliwiony nie był. Sam zamówił coś mocniejszego, jako że zwyczajnie lekkich koktajli nie pijał. Swoją drogą! Ciekawe, jak on zamierzał udawać grzecznego obywatela, siadając później za kółkiem po promilach... ale z drugiej strony, co go to niby? Przecież nie w takim stanie prowadził i nic się jeszcze nie stało. Zwłaszcza, że przecież nie przesadzi - za bardzo, bo musiał pozostawać trzeźwy praktycznie zawsze, nigdy nie wiadomo, kiedy zajdzie potrzeba strzelać, a szkoda nie trafić. Szczególnie, że zwykle jest to przecież "zabij albo sam zginiesz", "kto pierwszy ten lepszy" i jak to chcesz tam jeszcze ująć.
Towarzystwo młodszej jednak mu odpowiadało, nawet jeśli miała gadać od rzeczy, żeby pozbyć się ciszy, którą zwykle uważał za dziwnie komfortową. Pewnie i tak zarwałby nockę nie robiąc nic konkretnego, to raz można sobie pozwolić na coś takiego. Szczególnie, że dobrze byłoby poznać Reach na własną rękę i w cztery oczy. Kartki wszystkiego nie powiedzą, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Sty 07, 2014 10:31 pm

Ej no nie jej wina, że jest jaka jest. Z resztą ON zdecydowanie będzie ją wolał przesłodzoną niżeli zdołowaną lub agresywną. Ale o tym pewnie zbyt szybko się nie przekona. Chociaż widok rzucającej czym popadnie Reachel też musi być na swój sposób uroczy. Taka kruszyna a jak sie okazuje parę w rękach miała. Z drugiej strony siła nie powinna być zaskoczeniem, skoro jest w stanie utrzymywać się na rurze w naprawę dziwnych pozycjach.
Był też jeszcze jeden powód, dla którego próbowała go rozbawić. Może i jedynie kątem oka to dostrzegła, ale i tak jego uśmiech był tym co chciała oglądać częściej. Jego rysy łagodniały a on zyskiwał na uroku zabawiaki. Już nie był tak nieprzystępny i w ogól bez kija nie podchodź, za to stawał się nieco cieplejszy. Dobra jej porównania są coraz dziwniejsze, ale rozumiecie o co chodzi. Jak widać, póki co jej działania przynoszą pożądany skutek skoro powoli topi lód w okół niego.
-To tym bardziej muszę czuć się wyjątkowa. Nie dość, ze na mnie nie warczysz to jeszcze mnie słuchasz i czasem odpowiadasz. Hura ja!- zaśmiała się cicho zasłaniając przy tym usta dłonią. Odruch nad którym średnio panowała, nie ważne. W każdym razie zaraz się opanowała i poprawiła włosy, nie żeby potrzebowała, raczej robiła mu na złość. Kurcze zachowywała się przy nim jak gówniara albo rozchichotana nastolatka, to chyba nie najlepiej o niej świadczy co? Dobra Meri ogarnij się i tyle.
Co do prowadzenia pod wpływem, szczerze mówiąc nie przeszkadzało jej to. Póki nie jest zamknięta w bagażniku, albo on nie jeździ zygzakiem to wsiądzie bez oporu. Może nie było to zbyt legalne ale kto by się tam tym przejmował. Zabawne chwilami miała kompletnie skrajne podejście do niektórych rzeczy. To co powinna potępiać akceptowała od razu i na odwrót. Ale tak, jeśli chciał ją poznać, to zdecydowanie kartki z danymi powinien się pożegnać.
Upiła swojego drinka krzywiąc się lekko przy nim. W pierwszym odruchu często tak miała nawet jeśli później wciągała wszystko bez mrugnięcia okiem. Hmm ciekawe czemu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 08, 2014 8:31 pm

Szczerze? W tym momencie nie chciało mu się wierzyć w te opinie, jakie mu przekazano. Że niby to urocze cholerstwo miało mieć problemy z opanowywaniem agresji? No błagam. Oni chyba nigdy nie widzieli naprawdę niebezpiecznego człowieka. Inna historia, że całkiem ciekawie byłoby zobaczyć wyprowadzoną z równowagi Reachel, przynajmniej z jego punktu widzenia.
Młodsza musiała mieć trochę pary, skoro podobno mogła stanowić zagrożenie dla otoczenia. Po tym, jak zachowała się w obliczu tego kolesia z baru niby w to wątpił, ale zdążył się na własnej skórze przekonać, że te pozornie bezbronne są najgorsze. Nigdy nie wiesz kiedy i czym dostaniesz w mordę, zaś to wcale przyjemne nie jest. Dobra, może jednak lepiej, jakby blondynka pokazała pazury kiedyś indziej, przy nim, ale nie koniecznie w stosunku do niego. Wolał później nie tłumaczyć dlaczego jest w takim, a nie innym stanie przez byle striptizerkę, a krzywdy robić jej nie zamierzał - nawet nie chodziło o samo zadanie. Co dość ciekawe zjawisko. W każdym razie, ciekawe na ile mogłaby sobie poradzić po porządnym treningu... bo słaba nie była - to na pewno, a wygimnastykowanie przydawało się w wielu różnych sytuacjach... Tak, nie jego wina, że od zawsze wszystko sprowadzało się do pracy i pod tym kątem też należało ludzi obserwować. Kto się nada? Kto jest całkowitym beztalenciem i nie warto nawet w jego kierunku spoglądać?
Serio aż tak bardzo się zmieniał? Oczywiście to nie tak, że nie uśmiechał się wcale! Zdarzało mu się całkiem często... inna historia, że wtedy już naprawdę wyglądał jak psychopata, a nie przykładny obywatel Idealnego Miasta. Zdecydowanie takowym nie był, prawda? A jednak Rząd nigdy na nich - Fraternity - nie miał w zwyczaju narzekać. Swoją drogą, ciekawe czy zdawali sobie sprawę, że spokojnie mogli im wbić nóż w plecy, jeśli tylko znalazłaby się lepsza i bardziej trwała oferta pracy... ale to w ogóle odległa kwestia, bo przecież pasowało im dokładnie tak, jak mieli obecnie.
- Niewątpliwie, Reach... - Przytaknął, uśmiechając się do niej lekko. Wracając zaś do samej kwestii tego gestu... potrafił, nie tak, że nie - po prostu nie robił nic bez powodu, a w normalnych okolicznościach tych brakowało. Czasem, kiedy potrzebował chwili odetchnięcia od tego wszystkiego nie miał najmniejszych oporów przed grą aktorską, a z drugiej strony... czasami nawet nie musiał się wysilać.
Pokręcił lekko głową, widząc, jak najpierw zasłania usta dłonią, a później jeszcze poprawia te nieszczęsne włosy. Naprawdę potrafiła go rozbawić. To aż dziwne, że przychodziło tak prosto. Ciekawe co będzie, jak jeszcze bardziej przywyknie do jej towarzystwa?
- Za mocne? - zapytał, samemu upijając łyk swojego alkoholu. Dla niego ilość była odpowiednia, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że jego tolerancja jest wyższa niż młodszej, a przecież to, co zafundował jej przed pracą miało w sobie tyle likieru co nic, więc pewnie dlatego nie zareagowała w podobny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Sty 08, 2014 9:39 pm

Oj no troszkę tylko najbliższe rzeczy pod ręką latają. A to telefon, innym razem butelka a czasami lampa nocna. Drobnostki, od razu o agresji mówimy. Chociaż pobić kogoś chyba by nie potrafiła. Owszem uderzyć z liścia czy odepchnąć to ok, ale nie tak by zostawiać jakieś dotkliwe obrażenia. Tak, zdecydowanie do tego zdolna by nie była. W ogóle do przemocy chyba też, nie umiałaby na przykład kogoś zabić czy pociąć nożem. Za bardzo by się bała i prędzej sobie przypadkiem by krzywdę zrobiła. Chociaż może jeśli byłaby na prawdę wściekła lub przerażona to co innego. Ludzie wtedy zachowują się nieprzewidywalnie, a jeśli jej "ofiara", nie ważne czy skierowana na kogoś czy na nią samą, miałaby uratować bliskich, to pewnie nie miałaby żadnych zahamowań. Do tej pory przecież nie wybaczyła sobie tego, że nie potrafiła pomóc matce, ale to już historia na zdecydowanie inny raz i większą ilość alkoholu.
Wtedy w barze nałożyło się kilka rzeczy, zaskoczenie, dreszcz po występie i przede wszystkim otoczenie. Jej klaustrofobia momentami była naprawdę upierdliwa i kompletnie ją paraliżowała. Tak jak wtedy, nie miała siły się nawet wyrwać, czy cokolwiek powiedzieć choć w świetle dziennym skutecznie by się odszczekała. Mrok ją ograniczał i nie pozwalał być sobą, ale w takich momentach będzie miała Matta prawda? Może wypadałoby mu wspomnieć o tym szczególe by nie był zaskoczony? Chociaż pewnie i tak już sobie o niej wszystko przeczytał i znał ją na wylot. Upierdliwe, nie można już mieć żadnych tajemnic, ech szkoda że to w drugą stronę tak nie działa. Chętnie by się przekonała kim jest Fernir, tylko że ten prawdziwy a nie ten którego pokazuje światu. Niby niewielka różnica ale zawsze jakaś.
Uśmiech prawdziwy a uśmiech sadysty to dwie różne rzeczy! Ten był bardziej szczery, cieplejszy i nie niósł ze sobą widma śmierci. Jak dla niej to całkiem ważne rozróżnienie. teraz nie przypominał psychopaty ani seryjnego mordercy. Wręcz przeciwnie, albo to ona chciała go tak widzieć?
Mógł do niej przywykać bardzo szybko. Zwłaszcza, że niejako był na nią skazany dopóki znowu się nie przeniesie. To jak długo tutaj zostanie zależało głównie od tego jak ja będą ścigać i czy dalej będą to robić. Minęły już 3 lata od tamtych wydarzeń, chyba więc sobie odpuścili prawda? W każdym razie póki co sporo czasu ze sobą będą spędzać, więc lepiej by zaakceptowali siebie bez zastrzeżeń. A jeśli przy tym będzie potrafiła go nadal tak łatwo rozbawić to tym lepiej. Czas ożywić i wprowadzić nieco koloru w jego ciemny żywot.
-Nie, nie o to chodzi. Ja tak zawsze mam, przy pierwszym łyku krzywię się niemiłosiernie nawet jeśli jest słaby. Chociaż ten od ciebie był wyjątkiem- ale do tego to już oboje doszli. W każdym razie Ra'el podniosła swój kieliszek i skierowała go w jego stronę w niewątpliwym geście toastu. - To co, za naszą współpracę?- zaproponowała przyglądając mu się z lekkim rozbawieniem. No co dobry humor miała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pią Sty 10, 2014 9:25 pm

Z Mattem bywało podobnie. Cały problem w tym, że on bez broni czuł się jak bez ręki, a że takowym raczej nie rzuci, to sposób na wyładowanie agresji wyglądał zgoła inaczej... Nie mniej, sam "system" mieli ten sam - rozładowywanie stresu i zdenerwowania przez rzut - tudzież strzelanie - do jakiejś tarczy. Inna historia, że w wydaniu białowłosego zwykle rzeczywiście kończyło się czasem czymś niebezpiecznym. Całe szczęście, że bez większych i skomplikowanych konsekwencji.
Zresztą, odkąd całe swoje zacięcie przykładał do czegoś konkretnego i bardziej logicznego niż głupkowate bójki szczeniaków wszystko to miało swoje plusy i poniekąd poprawiła mu się kontrola nad samym sobą. To jest, do czasu, kiedy albo rzeczywiście wyprowadzony zostanie z równowagi, albo zaatakowany, albo po prostu odda już ten pierwszy cios. Bo na jednym uderzeniu z reguły się nie kończy. Chyba, że mowa o strzelaniu. Wtedy należy być ostrożnym. Poza tym, co za dużo, to też niezdrowo. Nie zmarnuje nabojów na zdechłe truchło, nieprawdaż?
On sam, jeśli o jego matkę chodzi, wyrzutów sumienia pozbył się dawno... ale, to już chyba tylko kolejne potwierdzenie, że od samego początku coś z nim było nie tak, a jedynie opieka kobiety w jakiś sposób to zahamowała? Ewentualnie przez to, ile razy widział umierającego człowieka, przestało to mieć dla niego znaczenie. Na ten moment jedyne, czym się przejmował to życie tych najbliższych mu osób, które nie koniecznie nawet zdawały sobie sprawę z jego przywiązania do nich. I już nawet nie mówimy o jego bracie czy - w tym momencie - jego Reachel. Bo przecież dziewczyna, chcący niechcący, została do tej grupy zakwalifikowana już wtedy, pod garderobą. Ciekawa sprawa, że Matthew zrobił to nie tyle przemyślanie, co odruchowo... a przecież nie kłamał. Szczególnie, jeśli sytuacja tego nie wymagała.
Znając życie, jeśli blondynka byłaby w stanie przebywać z nim cały czas, widziałaby rzeczy, których nigdy na oczy zobaczyć nie powinna... z drugiej strony, mogłoby to znów wpłynąć na jej postrzeganie pewnych rzeczy... inna historia - samego Skarsgårda również. A to niestety na rękę nie było.
Oczywiście, że on znajdzie się przy niej. Zawsze, o ile da radę, i o ile Ra'el rzeczywiście będzie go potrzebowała. Szczerze mówiąc, obawiał się tylko, że wraz z upływem czasu młodsza dowie się więcej, niźli powinna. To znów w jej wypadku uzasadnione - skoro już w tym momencie potrafiła wywołać u niego ten lekki uśmiech. Tym samym pozytywną reakcję również. Swoją drogą, chyba jednak mogłaby mu wspomnieć. Nawet jeśli wiedział, był gotowy wysłuchać wszystkich jej problemów, chociażby po to, by mieć pewność o zaufaniu do niego... i do niej w sumie również, bo jeśli nie wspomni mu o tych drobnych szczegółach, to co jeśli ominie też - przypadkiem albo nie - coś istotnego?
W tym momencie wyglądał, rzeczywiście, jak przykładny obywatel Rathelonu, ale... na jak długo? Nigdy nie dało się przewidzieć, kiedy coś wyprowadzi go z równowagi tak po prostu; zwłaszcza, że zbyt otwartą na nowe znajomości osobistością nie jest.
- Miło mi słyszeć, że to był taki wyjątek - przyznał, samemu podnosząc kieliszek i delikatnie stuknął nimi o siebie, kiwają głową. - Za naszą współpracę - z uśmiechem powtórzył za nią, upijając odrobinę alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pią Sty 10, 2014 10:03 pm

Prędzej czy później i tak się dowie o drugiej naturze swojego "bohatera". Tego mimo wszystko długo nie da się ukrywać zbyt długo. Zawsze pojawi się coś, co zdradzi nasze sekrety. Zwłaszcza jeśli te są takiego kalibru. Chociażby kiedy znajdzie broń pojawią się niewygodne pytania i oskarżenia. Znając ją poczuje się oszukana i zraniona. Nawet już nie faktem kim na prawdę jest Matt. Już bardziej zaboli ją fakt, że tak długo milczał. Ale z drugiej strony nie chciała wiedzieć. Nie chciała poznać tej ciemnej strony. Już nie wiadomo co jest lepsze, nie z nią. W każdym razie reakcja zapewne będzie bardzo gwałtowna i obojga to w jakiś mniejszy lub większy sposób dotknie.
Upiła również swojego drinka w odpowiedzi na zaakceptowanie toastu. No to przypieczętowano to wszystko. Nowe życie, inny star i miejmy nadzieję, że już po raz ostatni musi go robić. Na prawdę chciała by jej los już się uspokoił i nie rzucał jej kolejnych kłód. Chciała się ustatkować, już do końca pozostać Reachel. Rzucić striptiz i zająć się tym co kochała. Tylko z jej szczęściem pewnie spokój długo nie potrwa.
Przymknęła na chwilę oczy rozkoszując się chwilą. Obecność Matta, szumy rozmów, cicha muzyka. Lubiła takie momenty. Mogła wtedy "odpłynąć" i zapomnieć o wszystkim ale mniejsza z tym.
-Wiesz czemu się nie broniłam? - zapytała nagle powoli otwierając oczy i na nowo skupiając się na mężczyźnie. - Może to głupie, ale tam było za mało miejsca i było ciemno. Pewnie wiesz ale mam klaustrofobię. Małe, zamknięte i ciemne przestrzenie mnie paraliżują. Zupełnie nie mogę się w nich zebrać do kupy, a jeszcze ten facet zagonił mnie w kozi róg. Pewnie jeszcze chwila i bym tam zaczęła hiperwentylować albo mdleć. Tak ostrzegam na przyszłość, nie zamykaj mnie nigdzie bez światła lub chociaż okna. - tak ufała mu, więc mu powiedziała o swojej słabości. Najbardziej upierdliwej i męczącej ze wszystkich. Wystarczyło ją zamknąć czy odciąć ucieczkę a panikowała. Nie była zdolna do racjonalnego myślenia i pewnie mogłaby zrobić coś głupiego.
Upiła kolejny łyczek, kiedy do jej uszu doleciała znajoma melodia. Cicha bo cicha ale jednak. Strasznie lubiła ten utwór, melodyjny z ciepłym wokalem i wyraźnym bitem. Nie ma co się dziwić, że bardzo szybko wstała z miejsca i złapała Matta za rękę.
-Kocham ten kawałek! Chodź, zatańcz ze mną!- poprosiła i zaraz pognała na parkiet. Owszem nie ciągnęła go za sobą więc jeśli nie miał ochoty mógł spokojnie zostać przy stoliku. Reach jednak znalazła się w swoim żywiole. Zaczęła poruszać biodrami w zmysłowy sposób, kołysała się na boki i poruszała rękami w określony sposób. Ogólnie wczuła się i każdy kto by na nią spojrzał mógłby od razu potwierdzić, że kocha taniec i jest pieruńsko dobra w tym co robi. Kątem oka ciągle jednak zerkała na Matta, zupełnie jakby chciała mu powiedzieć, że to dla niego czy coś w ten deseń. Eh czasem na prawdę zachowywała się dość dziwnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pią Sty 10, 2014 10:39 pm

Szczerze? Wolał męczyć się z tym później, kiedy już odrobinkę Reachel pozna, niż teraz, kiedy wiedział o jej reakcjach tyle, co nic. Wtedy o wiele prościej dojdzie do porozumienia pomiędzy nimi, nie będzie niepotrzebnych rozważań z rzędu "a co jeśli". Zdecydowanie. Im później, tym lepiej. A przecież skoro młodsza zyskuje już to przekonanie o bezpieczeństwie, raczej ta drobna wpadka nic nie zmieni... Poza tym, aby poznać Fenrira trzeba poświęcić sporo czasu i zachodu. Zwłaszcza, że on sam chętnie nie współpracował w tym zakresie z nikim.
- Nawet jeśli wiedziałem, o wiele lepiej było to usłyszeć od ciebie - przyznał szczerze, przyglądając jej się z uwagą. Współpraca z kimś takim miała o wiele większą szansę powodzenia, przynajmniej miał pewność, że w razie czego usłyszy od niej dokładnie o co chodziło, a nie będzie się wykręcać. - Nie zamierzam cię nigdzie zamykać. Chyba, że dla twojego bezpieczeństwa... ale będę pamiętał. - Uśmiechnął się lekko. Prawda jest taka, że w krytycznej sytuacji nie będzie się zastanawiał gdzie ją wpycha. W końcu lepszy napad paniki niż śmierć na miejscu - z tego pierwszego był jeszcze w stanie ją wyciągnąć. A zresztą, jeśli będzie mu ufać w takim stopniu jak teraz, to pewnie nie skończy się aż tak źle! Przynajmniej miał co do tego szczerą nadzieję. Każdy miał jakieś słabości, prawda? On sam nie stanowił wyjątku - w okresie pylenia, gdy kiedykolwiek zapominał o lekach nie dość, że wściekał się z byle powodu - w końcu nie mógł dawać z siebie normalnych stu procent - to jeszcze wyglądał jak siedem nieszczęść.
Nawet nie pomyślał o jakimś protestowaniu czy zostawaniu na miejscu. Szczerze mówiąc całkiem miło było się tak rozerwać, a przecież nie robił tego zbyt często. Dlatego grzecznie pomaszerował za Ra'el na parkiet, przez krótki moment obserwując ją z boku. Oczywiście to, że była striptizerką zawodowo teraz nie miało najmniejszego znaczenia i chyba właśnie to liczyło się tak bardzo - w odróżnieniu od występu w pracy, teraz doskonale widział jak wiele pasji w to wszystko wkłada. Teraz nie chodziło o wyglądanie jak tania dziwka i dopiero zaczynał doceniać jej umiejętności.
Kiedy blondynka po raz kolejny spojrzała, mężczyzna nie mógł ukryć swojego rozbawienia... albo jakiejś aprobaty - cholera wie, co tak naprawdę to było. Co istotne, ruszył się ze swojego miejsca na skraju parkietu, podchodząc do niej i obejmując ją lekko, tak, żeby nie uniemożliwić tańca. Sam coś tam potrafił, ale nigdy nie robił tego inaczej niż odruchowo. Akurat jego pasja zaczynała i kończyła się na przemocy. Przynajmniej do tego momentu wszystko na to wskazywało. Zgodnie z wcześniejszą prośbą dziewczyny dołączył do niej w tańcu. Pewnie na krótko, ale jednak wykazał się tą inicjatywą. A to świadczy prawdopodobnie na plus, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sob Sty 11, 2014 11:54 am

Z tym, czy nie będzie się wykręcać to też różnie było. Ze swoimi problemami była raczej skryta. Wolała męczyć się sama niżeli powiedzieć co jest nie tak. Nie chciała nikogo obarczać swoimi problemami, przeczeka i może pojawi się rozwiązanie. A jeśli nie, przynajmniej nikt nie będzie w to zaangażowany. Od małego raczej nie miała komu się wygadać. Najpierw chora babcia - zdrowie było najważniejsze, więc nie chciała by ta miała kolejne zmartwienie na głowie nawet jeśli były to typowo dziecięce kłopoty. Później, gdy babci zabrakło, matka uciekła do reszty w pracę a ona została sama ze sobą. Po prostu nauczyła się nie oczekiwać pomocy w codziennym życiu. W kwestiach życia i śmierci oczywiście bez wahania mu powie, ale z drobnostkami cóż, nikt się nie dowie.
Fakt, jeśli by doszło do na przykład strzelaniny to nie będzie protestować przed samym zamknięciem. Prędzej za bardzo była by skupiona na zamartwianiu się o Matta i o to co się dzieje. Dopiero później otoczenie zaczęłoby ją przytłaczać, miałaby wrażenie, że ściany się zbliżają tym bardziej ograniczając jej schronienie. Prawdopodobnie wpadłaby w histerię, ale o tym może porozmawiamy dopiero wtedy, kiedy do czegoś takiego dojdzie. O ile oczywiście dojdzie.
Nie musiała na niego długo czekać. Chociaż taki "taniec dla niego" jakoś nieszczególnie jej przeszkadzał. Ale przecież z kimś jest o wiele przyjemniej. Poczuła jego duże, ciepłe dłonie na swojej tali. Przyjemne uczucie. Znowu przymknęła oczy wijąc się w rytm muzyki. Jej dłoń powędrowała w górę by spocząć na jego szyi, a ona sama bardziej wtuliła się w niego nie ograniczając sobie możliwości ruchu. To nic, że zaraz jej pewnie ucieknie, ta chwila wystarczyła by nie tylko zaplusował w jej oczach, ale także by wzmocnić tą cienka linię, która ich połączyła. Zdecydowanie dobrze, że tutaj trafiła i póki co nie żałowała, że tak się stało.
Odwróciła się w jego stronę i zarzuciła mu ręce na szyję. To nic że sięgała mu ledwo do brody i musiała zadzierać głowę. Trudno się mówi. Uśmiechała się do niego ciepło, ale nie wykonała żadnego więcej ruchu, jedynie co to leciutko kołysała się w rytm muzyki.
-Dzięki, że dałeś się tutaj wyciągnąć i w ogóle starasz się choć trochę mnie poznać. To dużo dla mnie znaczy- przytaknęła dodatkowo głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pon Sty 13, 2014 9:12 pm

Sam Fenrir nie należał do osób zbyt wylewnych, jednak należy pamiętać, że ten to celowo odciął się od społeczeństwa, niespecjalnie przejmując czymś takim jak przyjaźń i wzajemne poleganie jeden, na drugim. Jak na to nie spojrzeć, mistrzem pracy w grupie nigdy nie był, ale wraz z członkostwem w Fraternity przyszła też odpowiedzialność za resztę gangu. Z tym całkiem sobie radził, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydawał się o wiele, wiele bardziej nieprzystępny i oschły niż Red.
Zabawna kwestia, bo przecież warunków rodzinnych w okresie młodzieńczym nie miał aż tak złych! Jasne, śmierć matki, pewnie. Ale przecież nie samo to sprawiło, że zaczął tak znacząco się dystansować. To wprawdzie zapoczątkowało wszystkie te zmiany, ale jak nie spojrzeć - sam odrzucił wszystkie szanse na normalność. A czy kiedykolwiek żałował? Może parę razy, w przeszłości, kiedy odnosił wrażenie, że jest odrobinę zbyt ciężko na to, co sobie obrał. Ale wtedy znowu brał się w garść i wracał do dawnego trybu pracy, będąc co najwyżej odrobinę rozeźlonym... A że to mogło skończyć się pobiciem bez powodu... inna historia, prawda?
Jeśli zaś chodzi o Reachel teraz... powinna na nim polegać, póki ma taką możliwość. Wprawdzie nie był najlepszym wsparciem jeśli o psychikę chodziło, samemu mając niezbyt równo pod sufitem, ale coś tam pomóc potrafił. Szczególnie, kiedy w grę wchodził strach i obawy przed nieznanym. Po to go do niej przydzielili - to raz. Dwa, sam chyba również chciał tancerkę bliżej poznać. Nawet jeśli po drodze sam miałby pokazać jej nieco więcej siebie.
Wielkim fanem muzyki nazwać go nie można, ale mając Ra'el za partnerkę, nie stanowiło to większego problemu. Właściwie zupełnie nie postrzegał tego zadania za irytujące, jak widział je na początku. Więcej przyjemności z tego czerpał, niż przypuszczałby, że będzie. W końcu, od kiedy niby lubił poznawać i przebywać w towarzystwie innych ludzi? Młodsza widać stanowiła wyjątek, skoro z taką miłą chęcią pozwalał jej ładować się w swoją - już i tak ograniczoną - przestrzeń osobistą podczas tego tańca.
- Cała przyjemność po mojej stronie, Reach... - Uśmiechnął się do niej, nawet jakoś tak ciepło jak na niego, przyciągając ją do siebie odrobinę bliżej. Na razie nawet niespecjalnie podobało mu się stąd ulatniać, a że już zdążył złamać swoją zasadę nie angażowania się w rzeczy bezpośrednio go niedotyczących... zdecydowanie, należało korzystać. Zwłaszcza póki był niemalże stuprocentowo pewny bezpieczeństwa blondynki i mógł się odrobinę rozluźnić. Alkohol też zrobił swoje, lecz to już w mniejszym stopniu - co jak co, na pierwszy rzut oka widać, że z trzeźwością problemu nie miał. Co najwyżej nieco przystopował wypatrywanie teorii spiskowych. Zresztą, jeśli mówić szczerze, to akurat znajdując się w jego ramionach - dosłownie - Joson była w jednym z najbezpieczniejszych miejsc. Przynajmniej z tych dostępnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Sty 14, 2014 1:36 pm

Nie potrzebowała psychicznego wsparcia. Może źle to zabrzmi, ale pomimo swoich napadów histerii i rozchwiania emocjonalnego nie narzekała tak bardzo na swój stan. Owszem, było jej ciężko, ale doszła do wniosku, że skoro do tej pory nie potrzebowała nikogo, to czemu miałoby się teraz coś mienić. Chociaż kiedy pomyślała o ciepłym dotyku i zwykłym przytuleniu od razu milej jej się robiło. Tak niewielki gest potrafił dać dużo. Nie liczyła na pocieszanie i puste słowa. Sama czyjaś obecność by wystarczyła. Matt skoro był typem milczka nadawał się więc idealnie. Wystarczyłoby, żeby był obok i już. Nie musiał nic mówić, tylko żeby pozwolił jej się schować w ramieniu i uspokoić. Bo płakać przecież nie zamierzała, o nie!
Niektórzy potrafią jednać sobie ludzi. Od tak, bez większego problemu zbliżają się do nich jakby znali się od lat. Widać po części taka była Reachel. Albo to Matt stanowił ten wyjątek, do którego przekonała się od razu. Niby taki nieprzyjemny i chłodny, a mimo wszystko od razu go polubiła. Chciała z nim przebywać i w ogóle. Wolała jednak nie myśleć o konsekwencjach. Jeśli będzie musiała stąd odejść, rozstanie wcale nie przyjedzie lekko. Ba, w ogóle nie miała na niego ochoty. Ale przecież różnie mogło się to wszystko ułożyć. Nie będą mogli trwać w tej chwili na zawsze - tutaj, na parkiecie, wtuleni w siebie. Czar chwili bardzo szybko pryska.
Nie myślała o bezpieczeństwie. Szczerze mówiąc mogłaby tutaj wpaść brygada antyterrorystyczna a ją by jakoś to mało obeszło. Przecież jej nic nie grozi prawda? Nie w tych ramionach. Alkohol na nią trochę podziałał. Na pewno stała się śmielsza. Owszem dużo nie wypiła, ale jeśli połączymy piwo z plaży z drinkiem i kolejnym tutaj - owszem nie dopitym - z jej słabą głową to już szum lekki otrzymamy. Nie miała jednak kłopotów z wymową czy koordynacją ruchów. Po prostu dostała nieco odwagi. Może więc to było przyczyną, że stanęła na palcach i wargami musnęła kącik jego ust? Miał być policzek, ale ciężko chwilami wymierzyć, kiedy panuje mimo wszystko półmrok a ty balansujesz na czubkach butów. Na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec, tuż po tym jak zauważyła swoją... hmm pomyłkę? Stanęła normalnie i uciekła wzrokiem udając, że nic się nie stało. Z reszta co miała robić? Przepraszać za wpadkę czy trajkotać o czym popadnie? No ani jedno ani drugie nie wydawało się jej odpowiednie. A uciec nie ucieknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Sty 14, 2014 10:38 pm

Jeśli mowa o rzeczach, przed którymi rzeczywiście może Reachel obronić jedna osoba - a w wypadku Fenrira takowych nie było znowu tak mało - to dziewczyna nie miała się o co martwić. Pewnie przy takiej antyterrorystycznej akcji byłoby podobnie. O ile cała broń nie zostałaby wycelowana w nich. Są granice ludzkich zdolności, prawda? Póki jednak blondynka czuła się bezpiecznie, problemu nie było. Szczególnie, że Matt żadnej większej akcji na ten dzień nie przewidywał, a jako osoba wiedząca dość sporo, powinien się o czymś dowiedzieć. Jeśli nie bezpośrednio wcześniej, to z tym parominutowym wyprzedzeniem. Zwłaszcza, że przecież telefony działały bez zarzutu, z tego, co się orientował.
Racja, zwłaszcza, że nie stali w miejscu! Mogła mieć szczególnie trudno, kiedy różnica wzrostu była dość znaczna, a ona szpilki zostawiła w torbie ze swoimi rzeczami. Każdemu się zdarzało, prawda? Tak samo on, pewnie nawet nie zwróciłby uwagi, gdyby nie to, że młodsza tak nagle zatrzymała się w miejscu, spuszczając wzrok, nie będąc jednak w stanie ukryć rumieńca, który udało się Mattowi dostrzec nawet w tym słabym oświetleniu. Reachel naprawdę miała ten swój charakterystyczny urok, który już wcześniej, momentalnie jej go sobie zjednał. Przecież białowłosy normalnie nie bywał miły w stosunku do innych osób, szczególnie do tych, które nie zajmowały żadnego istotnego miejsca w hierarchii, z reguły nie czując większych oporów przed ponownym podkreśleniem swojego autorytetu... zaś kiedy przychodziło do tej tutaj zachowywał się o niebo lepiej, niż w porównaniu do takiego brata, którego od lat nie przytulił ani razu.
To zmieszanie blondynki wywołało u niego ciepły uśmiech i nawet nie zastanawiał się zbyt długo, przed złapaniem jej delikatnie za podbródek, żeby zmusić do spojrzenia na siebie. Bo szczerze mówiąc Joson niepotrzebnie się przejmowała. Chociaż tyle dobrze, że nie wykręcała się i nie próbowała odwieść go od tematu, bo to w ogóle zabiłoby nastrój i na pewno nie zrobiłby tego, co przyszło mu na myśl. Tym razem to on pocałował ją lekko w usta. Dlaczego? Sam właściwie nie wiedział. Nagła chęć czy coś w ten deseń. Nie jego wina, że normalnie nad takimi rzeczami się nie zastanawiał, bo zwyczajnie nie było ku temu powodów. Jak na to nie spojrzeć, relacje Skarsgårda z innymi ludźmi były zazwyczaj niesamowicie ograniczone do podstawowych potrzeb. Nic mniej, a już tym bardziej nic więcej.
Nie zamierzał Reachel do niczego zmuszać, ale znowu nawet nie pomyślał o tym, żeby ją puścić. Jeszcze przez coś tak głupiego wyszłoby nieporozumienie, chociaż o tym - rzecz jasna - pomyślał już po fakcie. Zazwyczaj tak w podobnych sytuacjach bywało, a prawdę powiedziawszy, akurat on nie bardzo mógł na alkohol zrzucić. Zwłaszcza, kiedy chodziło mu to po głowie od dłuższego czasu - jeśli miałby powiedzieć szczerze, bo w innym wypadku to niespecjalnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Czw Sty 16, 2014 6:31 pm

Matt przecież nie był superbohaterem by od tak przyjąć na klatę całą amunicję świata. Wiedziała o tym bardzo dobrze. Ale w takich chwilach nie myślisz o niestworzonych rzeczach, które nie będą miały miejsce. Bo to by już zakrawało na paranoję, gdyby widziała spluwę w każdym ciemnym kącie. Zwłaszcza, gdy broń i zamachy były ostatnimi rzeczami o jakich kiedykolwiek mogłaby pomyśleć stojąc przed jej aniołek z shotgunem. Zabawne porównanie, ale jakże adekwatne.
To był nieszczęsny odruch, który tylko skupił uwagę Matta na tym co nie trzeba. Gdyby nie to jej zawstydzenie cała wpadka zostałaby pominięta i niezauważona. Kurczę, tak to już jest jak się nie chce nakierować kogoś na konkretną rzecz. No nic zdarza się. Obawiała sie jednak przez chwilę co Matt zrobi. Czy wyśmieje? Chyba nie, bo niby czemu. Nakrzyczeć raczej też nie, może będzie zdegustowany, a może wręcz przeciwnie. Wspominałam, że Reach ma skłonności do dramatyzowania? No właśnie. Teraz byłoby to szczególnie widać, gdyby tylko swoje obawy powiedziała głośno, a nie zatrzymała je w sobie z zawstydzeniem na twarzy.
Jego dłoń ujęła ją za podróbek. W pierwszej chwili - jak to zwykle dostaje się zaćmienia - nie wiedziała co się dzieje. Posłusznie jednak uniosła głowę i zerknęła w te jego ciemne w tym świetle tęczówki. Przełknęła ślinę szykując się chyba na pogadankę w stylu "posłuchaj młoda damo, to że cię chronię, nie znaczy że masz się do mnie przymilać" or something like that. Nic takiego się jednak nie stało. Ba wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej. Nim była w stanie zrobić cokolwiek, to Matt ją pocałował. Nie było w tym jednak nic wymuszonego czy zrobionego na "odwal się". Delikatny, czuły buziak od którego normalnie miękną kolana. Od razu poczuła się jakby miała odlecieć, zwłaszcza, że zbyt często nie miała okazji przeżyć podobnych przyjemności - kwestia charakteru i raczej aspołeczne zachowanie. A że flirtować raczej nie flirtowała to cóż.
Nie odsunęła się od niego.Dołączyła do niego w tym chyba niepewnym pocałunku czerpiąc z niego ile się da. Nie ukrywała, że podobał jej się taki obrót sprawy, zwłaszcza, że Matt od samego początku wkradł się w jej względy. Te jasne kosmyki w połączeniu z zimnym spojrzeniem i aurą tajemniczości. No po prostu nie mogła mu nie ulec. A już fakt, że dla niej był inny niż dla wszystkich sprawiał, że tym bardziej plusował w jej oczach.
-Teraz już nikt nie będzie miał wątpliwości - powiedziała cicho zabawnie przekrzywiając głowę. Uśmiechała się lekko co tylko dodawało jej uroku godnego nastolatki. Ale tak, jeśli ktoś by ich teraz zobaczył nie miałby wątpliwości czy jest to wszystko na pokaz czy ta dwójka na prawdę jest ze sobą. Bo chyba to do tego prowadzi prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Nie Sty 19, 2014 11:43 am

Bardzo trafne, wypadałoby podkreślić. Chociaż sam białowłosy od zawsze uważał, że stoi po tej ciemniejszej stronie barykady i nawet jeśli w tym momencie Joson raczej nie znała Fenrira pod tym względem, pewnie prędzej czy później odkryje prawdę. Nawet jeśli nie zmieni to jej podejścia do starszego - co na ten moment mało prawdopodobne - z całą pewnością samo postrzeganie Skarsgårda zostanie odwrócone o sto osiemdziesiąt stopni. Przecież temu człowiekowi daleko do aniołów stróży... prawda? Opiekował się nią, jasne; dbał o jej bezpieczeństwo - też prawda, ale nigdy nie brał pod uwagę tego, że ucierpią inni. Liczyło się poprawne wykonanie zadania, a teraz również w pewnym stopniu samopoczucie Reachel, odkąd zdążył polubić dziewczynę.
Takie opryskliwe słowa mogłyby paść w innym wypadku. Gdyby nie to, że Matt zmienił swoje zdanie o blondynce, pewnie natychmiast zostałaby pouczona i wyśmiana; nie mniej, przecież to, że wyszedł z nią na parkiet o czymś świadczyło! Poza tym, zdążył ją już polubić, zaś nazwanie tancerki "brzydką" uszłoby za nieporozumienie. Szczególnie, że również z wyglądu wkupiła się w jego względy. Inaczej pewnie wiele rzeczy nie wydarzyłoby się. Na pewno nie tego dnia. Ten rumieniec na policzkach Ra'el też był uroczy, zdecydowanie skłaniając go do jakiejś reakcji, a nie zwykłej ignorancji. Nawet jeśli później miałyby mieć miejsce jakieś nieporozumienia.
Bez zbędnych słów chyba wyszło odrobinę lepiej. Rozmowa prowadziłaby pewnie do wyjaśnień, zaś w tym momencie żadne z nich takowych nie wymagało. Na rozmowy przyjdzie jeszcze czas, teraz wystarczyło te parę gestów, żeby wszystko pomiędzy sobą wyjaśnić - albo takie wrażenie odnosił mężczyzna, kiedy młodsza oddała pocałunek.
- Z całą pewnością, Reachel. - Właściwie to ten delikatny akcent na jej imię przyszedł sam z siebie, jakoś tak odruchowo, bo to jedno, konkretne słowo brzmiało w jego ustach wyjątkowo dobrze, a on sam musiał przyznać, że adresowanie młodszej z tą nutą czułości w głosie wcale nie było tak tragicznie złe... prawda? Jej chyba również coś takiego nie przeszkadzało. Przynajmniej takie odniósł wrażenie.
Jeśli rzeczywiście białowłosy nie zdystansuje się ponownie w najbliższym czasie, to do rzeczywiście może dojść do czegoś podobnego. Co gorsza, to nawet bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę fakt, że nie zastanawiał się nad takim delikatnym, czułym pocałunkiem, co w ogóle przeczyło jego normalnej otoczce bezdusznego mordercy. Teraz również, przytulił ją do siebie, całując w czubek głowy, i jedną dłonią delikatnie głaszcząc po włosach. Co jednak raczej mało prawdopodobne. Nie Matthewa wina, że Ra'el była w tym momencie tak cholernie urocza. Już wcześniej, w garderobie, kiedy pomagał jej się uspokoić odnosił podobne wrażenie, ale teraz? Teraz miał stuprocentową pewność. Zachowywanie się w ten sposób w stosunku do jednej, wybranej osoby raczej go nie zabije... Przynajmniej nie jakoś szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Nie Sty 26, 2014 9:54 pm

Przecież dla aniołów stróży najważniejsze jest aby nie ucierpiał ich podopieczny nieprawdaż? Reszta kogo obchodzi, gdy twój najbliższy podopieczny jest w niebezpieczeństwie? A przynajmniej tak to ona widziała. W chwili zagrożenia zwracała uwagę tylko na bliskich - tutaj miała na myśli tylko Matta, bo poza nim nikogo nie było nawet z rodziny - pozostali mogli za przeproszeniem iść do diabła. Może była wrażliwa, nie lubiła przemocy i tym podobne, ale obcych miała gdzieś. Mogli się mordować, tłuc i okradać, byleby jej nic nie było. Takie podejście chyba za dobrze o niej nie świadczy co? Trudno.
Myślała, że się rozpłynie słysząc swoje imię wypowiadane w ten sposób. Wcześniej nikt tak do niej nie mówił. Z tym ciepłem i czułością. W sumie nic dziwne, gdy z żadnym mężczyzną nie jest się zbyt blisko. Wróć, Matt w ogóle był pierwszym, na którego spojrzała przychylniej. W szkole skupiała się na tańcu zamiast na chłopcach, a potem było całe to zamieszanie z mafią, strzelaninami i śmiercią. Nie było czasu na romanse. Nie wiedziała jak ma reagować, co odpowiadać robić... Jedno jednak wiedziała, jego zachowanie sprawiało, że miękły jej kolana. Wtuliła się w niego chowając twarz w koszuli mężczyzny. Od razu owionął ją zapach wody kolońskiej i papierosów. Mieszanka, której nigdy by nie posądziła o bycie przyjemną.
-Ciesze się, że cię poznałam wiesz Oppa? Na prawdę się cieszę- powiedziała cichutko. W sumie to bardziej mówiła do siebie niżeli do niego, ale kogo to obchodzi. Swoją drogą chyba powinni zejść z parkietu, usiąść ponownie przy stoliku zamiast stać tutaj jak te dwa kołki. Chociaż taka pozycja jej odpowiadała i miała gdzieś co ludzie o nich pomyślą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "Zielony imbryk"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Dzielnica rozrywkowa
-
Skocz do: