IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Alejka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Xavery
Kundel

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Xavery Felix Mortifer
Wiek : Lat 21
Zawód : Student, dorabia jako mechanik (i jest jednym z najlepszych w mieście i okolicach).
Orientacja : Zależy... Po za tym to prywatna sprawa Xaverego.
Partner : Riley <33
Wzrost i waga : Wzrost: 183 cm; Waga: 71 kg;
Znaki szczególne : Czarno-biały tatuaż wilka na lewym ramieniu i blizna przecinająca klatkę piersiową.
Ekwipunek : Słuchawki i mp4, telefon, portfel, rewolwer, zapasowe naboje do rewolweru, brzeszczot, kluczyki od motocyklu, mały notesik oraz długopis.
Obrażenia : Brak~
Multikonta : Brak~

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 9:49 pm

Siedząc tak na niedużej ławeczce Xavery w pewnym momencie usłyszał dość ciche, lekkie kroki. Nie musiał długo nasłuchiwać, by za ich pomocą dowiedzieć się kto kieruje się w jego stronę. Co jak co, ale kroków swoich znajomych z Wolves nie pomyli żadnymi innymi. Szczególnie ich hakereczki Rose. Cóż, może i jest trochę młodsza od niego, ale mimo wszystko fajna z niej dziewczyna. "Ciekawe co ona tutaj robi.."- pomyślał Xav ciągle przyglądając się niebu. Po chwili Blacksmith znalazła się obok i szturchnęła go. Mortifer dość mozolnie opuścił głowę i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
-Ach... Witaj panienko. Co was tu sprowadza w taką pogodę? -spojrzał jej głęboko w oczy próbując jakby przejrzeć ją na wylot. -Widzę, żeś przepracowana. Nie powinnaś się troszkę rozerwać? - uśmiechnął się jeszcze szerzej. Po chwili jednak kąciki jego ust z lekka opadły a wzrok zatrzymał się na podchodzącym do nich mężczyźnie, który zaraz potem pokazał odznakę i miło się "przywiatał". "Nie ma to jak mieć szczęście w życiu." -przeleciało mu przez głowę, aczkolwiek usta przemówiły inaczej.
-Witam panie władzo. -uśmiechnął się jak typowy miły, uprzejmy chłopak i kontynuował. -Za piękna może nie jest, ale by nacieszyć się tegoroczną jesienią żadna pogoda zła nie jest. -rzekł, wyjął swój dowód osobisty i powoli podał go policjantowi. "Ktoś rzucił na mnie jakiś zły urok, czy może nie zauważyłem jakiegoś czarnego kota zachodzącego mi drogę?" -zapytał sam z siebie z niedowierzaniem widząc gubernatora Angelice Middlestone.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 10:07 pm

Było miło, że mimo wszystko jej nie zignorował. To mogło by się źle skończyć. resztą i tak miała zły humor bo nie mogła wpaść na żaden ciekawy pomysł. Niestety nie może użyć wzorca, bo ten zawodzi i dane z serwera każde gówno ściągnie. Ten portal miał być na tyle bezpieczny, żeby takie niedorobione podlotki nie wchodziły kiedy im się chce.
- Problemy w pracy - powiedziała po czym westchnęła. Nie lubiła się żalić i jeśli nie walnęła czegoś takiego Redowi to jemu tym bardziej tego nie zrobi. Usłyszała jego słowa i na jej twarzy pojawił się chytry uśmiech - Masz coś konkretnego na myśli ? - spytała zaciekawiona. Jednak widać nie będzie mogła usłyszeć odpowiedzi przez jakąś chwilę gdyż podszedł do nich gliniarz. Policja jak policja, nic nie można zrobić. Jak już jest to można tylko udawać miłych i czekać aż sobie pójdzie. Zresztą ten tutaj nawet nie musiał mówić, że jest policjantem, było po nim to widać.
Gdy usłyszała, że chce zobaczyć dokumenty bez wahania sięgnęła po portfel. Przecież nie miała się czego wstydzić. Może jak zobaczy jak się nazywają to sobie odpuści i da im spokój. Miała już dokumenty w ręku i zobaczyła, że podchodzi do nich gubernatorka. Na jej twarzy pojawiło się żywe zainteresowanie czemu tu jest. Po za tym miała dane o tym, że nie jest taka miła i bezinteresowna na jaką wygląda, to też słowa, które wypowiedziała lekko ją zaskoczyły.
- Pani Gubernator nie powinna się tym przejmować. Widać, że to zwykła kontrola. - powiedziała z miłym uśmiechem. Cóż, nie oszukiwała, przecież nie potrafiła grać. Zresztą miała przed sobą policjanta i mistrzynię w tym fachu. Oszustwa i marna gra mogły się na nic nie zdać.- Nie rozumiem jednak czemu pan do nas podszedł. Naprawdę wyglądamy tak podejrzanie? - skierowała te słowa po policjanta podając mu dokumenty. Im szybciej sobie pójdą tym lepiej będzie. Nie chciała kłopotów i źle by było gdyby takowe miała. W końcu za szybko się szefowi z tego nie wytłumaczą. Zwłaszcza, że nie wydawali się aż tak podejrzani. Przynajmniej dla niej, widać ten oto tutaj funkcjonariusz mógł sądzić inaczej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick
Posterunkowy

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 02/01/2014

Godność : Rick Trevor
Wiek : 30
Zawód : Gliniarz
Orientacja : Hetero
Wzrost i waga : 180 cm / 72 kg
Aktualny ubiór : Długi skórzany płaszcz, czarna koszula, spodnie i buty.
Ekwipunek : Beretta 92F, kilka magazynków, telefon, odznaka i dokumenty, kajdanki

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 10:23 pm

Czekając na dokumenty, zobaczył kontem oka zbliżającą się kobietę. Bez żadnych wątpliwości była to Pani Gubernator. "Świetnie.", pomyślał Rick.
- Niedawno zorganizowano napad w tej okolicy. Komenda wydała rozkaz sprawdzenia i przeszukania osób kręcących się po okolicy. - powiedział, odbierając dokumenty od młodych - Zresztą to i tak nie pani sprawa. - mruknął pod nosem, sprawdzając dokumenty.
Xavery Felix Mortifer. Hmm. Wydawało mu się znajome.
Aleksandra Natasha Blacksmith. Też coś. Osiemnaście lat. Co za ludzie dali jej nazwisko 'Kuźnia'.
Oddał im dokumenty. Jeśli myśleli, że się go pozbędą to byli pomyleni.
Mężczyzna podniósł za ramię chłopaka, gwałtownie odwrócił go plecami do siebie i wyjął broń, przykładając mu ją do pleców.
- Okej. Nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów. - powiedział powoli i dobitnie Rick. - Będę teraz Cię przeszukiwał. - dodał jeszcze mężczyzna, rozpoczynając lewą, pustą ręką macanie chłopaka po wszystkich możliwych kieszeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angie
Gubernator

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 30/12/2013

Godność : Angelice Middlestone
Wiek : 27 lat
Zawód : Gubernator
Orientacja : W zależności od humoru - raz płeć piękna, raz ta silna, a czasmi nikt
Partner : Red King - no love just sex, ok?
Wzrost i waga : 173cm 55kg
Znaki szczególne : Tatuaż na barku/ ramieniu - tribal wykonany z maków
Aktualny ubiór : Ołówkowa spódnica do kolan, szare rajstopy, błękitna koszula, granatowa marynarka z rękawem 3/4 i wywijanymi, białymi mankietami. Beżowy płaszcz i beżowe szpilki. Duża, jasna torba.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, kluczyki do samochodu i mieszkania, portfel z dokumentami i pieniędzmi. Paczka mentolowych papierosów i zapalniczka.
Multikonta : Yoo Ra'el

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 10:42 pm

Cóż, w przeciwieństwie do wilkowej dwójki, ona o nich nie miała pojęcia. Znaczy inaczej. O samej organizacji coś tam wiedziała. Każdy chociaż raz słyszał tę nazwę. Jednakże o tym, że ma przed sobą członków tego zgrupowania nie miała prawa wiedzieć. Bo niby skąd? Na czole wypisane to nie było, a i oni nie skakali z pomponami obwieszczając całemu światu "Patrzcie na nas! Wyjemy po nocy do księżyca!". Dla niej była to zwykła parka na spotkaniu w parku. Może nie od razu zakochani czy coś w ten deseń ale po prostu znajomi. Doprawdy i od razu robić im kontrole? Już nie przesadzajmy. Widać trzeba policji znaleźć dodatkowe zajęcia, skoro już czepiają się bez większego powodu. Swoją drogą Angie miała uraz w stosunku do stróżów prawa. Od czasu "zamachu" na jej rodzinę stracili oni w jej oczach człowieczeństwo. To psy tropiące i nic poza tym. Ale że to jej myśli niech zostaną dla niej.
Nie dziwiła się, że ją rozpoznali. W sumie dziwne by było, gdyby pozostała osobą anonimową. W ogóle czy jakikolwiek członek rządu miał teraz możliwość wtopienia się w tłum? Nie bardzo. W każdym razie w odpowiedzi na słowa dziewczyny, posłała jej spojrzenie pełne zrozumienia i jakby aprobaty.
-Rozumiem. Chociaż i tak nie widzę sensu całej tej sytuacji. Zwłaszcza, że najwyraźniej przeszkodziliśmy wam w randce- kolejny uśmiech kochającej pani polityk. Trzeba sobie zjednywać obywateli nieprawdaż. Może i byli tylko mrówkami, pod ich panowaniem, ale zadowolony lud to niekłopotliwy lud. Następna decyzja naszego przedstawiciela prawa raczej nie przypadła jej do gustu. Ok usłyszała powód, ba rozumiała go nawet. W "JEJ" mieście ma nie dochodzić do zamachów ale i tak rewidowanie pierwszej lepszej osoby nie jest chyba logiczne. To jak gonienie własnego ogona dla samego aktu robienia czegokolwiek. Idiotyzm.
-Pozwól jednak, że sama ocenię czy to moja sprawa czy nie. Pragnę zauważyć, że sprawuję władzę w tym miejscu i wszelkie sytuacje dotyczą również mnie- zwróciła się dobitnie do naszego policjanta. To był nieustępliwy co tylko kontrastowało z uśmieszkiem samozadowolenia wymalowanego na jej jasnym licu. Doprawdy, kto jak to ale psy nie będą mówić jej co jest jej sprawą a co nie. Teraz tym bardziej postanowiła znaleźć dodatkowe zajęcia dla policji chociażby tylko po to by zrobić im na złość.
-Doprawdy nie sądzę by rewizja była konieczna- mruknęła widząc poczynania Ricka. Mimo to nie interweniowała w żaden sposób. Mimo wszystko podważanie autorytetu policji w dzisiejszych czasach nie jest do końca przemyślaną decyzją. Policzy się z nim później w inny sposób.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xavery
Kundel

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Xavery Felix Mortifer
Wiek : Lat 21
Zawód : Student, dorabia jako mechanik (i jest jednym z najlepszych w mieście i okolicach).
Orientacja : Zależy... Po za tym to prywatna sprawa Xaverego.
Partner : Riley <33
Wzrost i waga : Wzrost: 183 cm; Waga: 71 kg;
Znaki szczególne : Czarno-biały tatuaż wilka na lewym ramieniu i blizna przecinająca klatkę piersiową.
Ekwipunek : Słuchawki i mp4, telefon, portfel, rewolwer, zapasowe naboje do rewolweru, brzeszczot, kluczyki od motocyklu, mały notesik oraz długopis.
Obrażenia : Brak~
Multikonta : Brak~

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 11:24 pm

Mortifer schował swoje dokumenty do kieszeni, po czym nagle został poderwany do góry, przekręcony tyłem do funkcjonariusza i jeszcze z pistoletem wymierzonym w plecy. "Świetnie." -pomyślał. "A to miało być spokojne popołudnie spędzone samotnie w parku... No może po części w barze."
-Hej, spokojnie proszę pana. -powiedział spokojnym, poważnym tonem Xavery, po czym usłyszał głos panny Middlestone. "Kobieta zna niezłe sposoby na przekonanie do siebie obywateli." -pomyślał i gdyby nie przybrana "maska" na twarzy chłopaka pojawił by się chytry uśmieszek.
-Po co te nerwy? -szybkim, acz nie gwałtownym ruchem wysunął się z rąk policjanta podbijając jego broń lekko do góry, aby przypadkiem nikt nie został postrzelony. Stanął naprzeciw Ricka Trevora.
-Za pozwoleniem... -skinął do pani gubernator. -Z tego co mi wiadomo nie macie prawa przeszukiwać mnie bez nakazu. -uśmiechnął się niewinnie. -Nie mam nic do ukrycia i z chęcią pokażę co mam przy sobie. Uważam jednak, iż pistolet nie jest potrzebny. Jeszcze przypadkowo wystrzelił by w którąś z pięknych dam tutaj obecnych, a tego raczej byście nie chcieli posterunkowy, prawda?
Kończąc ostatnie zdanie zaczął wyjmować przedmioty, które ma przy sobie. Wyjął wszystko, mp4, słuchawki, telefon, portfel, notes, długopis, naboje... No prawie wszystko. Na samym końcu, cały czas patrząc w oczy Trevorowi, wyjął rewolwer i jednym kliknięciem odłączył od niego magazynek. Pusty głucho upadł na ziemie. Nie czekając na reakcje funkcjonariusza na broń wyjął z portfela pozwolenie na posiadanie takowej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Alejka   Pią Sty 03, 2014 11:21 am

Informacja o zamachu lekko ją zaskoczyła. Chciała od razu wyciągnąć telefon i sprawdzić, co wie policja, ale się powstrzymała. Źle by to mogło wyglądać. Niech chociaż sobie pójdą to wtedy sprawdzi sytuacje. W końcu była ciekawa czyja to sprawka. Na twarzy pani gubernator pojawiła się niechęć do policjanta. Czyli nie skończy się to tak źle jak sądziłam... - od razu przeszło jej przez głowę. Niezbyt pamiętała co tam wyszukała na jej temat, ale teraz jej historia nie byłą ważna. Potem się sprawdzi. Można powiedzieć, że ważniejsze były jej słowa. To ona w tej chwili sprawowała tu władze. Nawet jeśli nie chętnie to przecież policja była pod kontrolą rządu. Nie mogła się im przeciwstawić. No chyba, że są to agenci FBI. Oni robili w sumie co chcieli.
Wzięła dokumenty skoro zostały jej one podane i szybko je schowała. Miała tą małą nadzieję, że da im teraz spokój. Cóż, widać się myliła. Po chwili złapał on bowiem Xaverego za ramię i odwrócił do siebie plecami. Zamierzał przeprowadzić rewizje? Teraz? Czemu nie da im świętego spokoju? Chyba trafili na bardzo nerwowego policjanta. Widać chciał z nich zrobić winnych i to na każdy możliwy sposób. Spojrzała na broń policjanta, nie sądziła, że zawsze chodzą uzbrojeni. Przecież było to zbyt niebezpieczne...
To szczęście, że udało mu się wydostać i w miarę dobrze rozegrał tą sytuację. Pokazała broń oraz zezwolenia na nią. Po za tym ta nie była naładowana, nie było więc czym się przejmować, prawda? W każdym razie na twarzy Rose pojawił się lekkim podziw do niego. Ona sama nie nosi przy sobie broni, więc nie musi się martwić o coś takiego. Najwyżej mogli by jej sprawdzić telefon, ale na to trzeba mieć pozwolenia, a on takiego nie ma. Zresztą, czy byłby wstanie dojść w pamięci telefonu tak głęboko, żeby coś znaleźć?
- Mam nadzieję, że odpuści pan sobie dalej tą farsę... - powiedziała parząc na policjanta wzrokiem pełnym niedowierzania. Przecież jeśli będzie to dalej kontynuował to jego autorytet może ulec rozpadowi. I tak po takiej sytuacji jest kruchy. Czemu, aż tak pilno mu szukać ofiary? Niespełniony glina, czy chęć wrzucenia kogoś do wiezienia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick
Posterunkowy

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 02/01/2014

Godność : Rick Trevor
Wiek : 30
Zawód : Gliniarz
Orientacja : Hetero
Wzrost i waga : 180 cm / 72 kg
Aktualny ubiór : Długi skórzany płaszcz, czarna koszula, spodnie i buty.
Ekwipunek : Beretta 92F, kilka magazynków, telefon, odznaka i dokumenty, kajdanki

PisanieTemat: Re: Alejka   Pią Sty 03, 2014 4:09 pm

Jakby nie wiedział, że jest władzą. Pani Gubernator wszechwiedząca.
Nagle chłopak odwrócił się gwałtownie, a Rick o mało co go nie zabił. Po chwili chłopak wyjął pistolet, ale jako że nie był nabity, policjant schował broń.
- Niezły gnat. - stwierdził, oglądając pozwolenie na posiadanie broni.
- Okej, jesteście czyści. Ale Ciebie - wskazał na chłopaka - Sprawdzę jeszcze dla pewności. - powiedział z pogardą, wyciągając komórkę i dzwoniąc.
- Hans? Z tej strony Rick. Słuchaj, mógłbyś sprawdzić niejakiego Xavery'ego Felixa Mortifera? - spytał przez telefon - Dzięki. - schował telefon komórkowy i zwrócił się do chłopaka:
- Coś mi nie pasujesz, kolego. Mam nadzieję, że nie jesteś z gangu. Bo wtedy wpakuję Cię do pierdla, i na Boga, nie wyjdziesz przez najbliższe dziesięć lat. - wyszczerzył się do niego i odwrócił się do Pani Gubernator.
- Proszę nie brać tego do siebie, ale mam w dupie pani stanowisko. Rząd i policja to jednak nie to samo. Jak ma pani jakieś zastrzeżenia, to może iść pani do prezydenta i powiedzieć mu, żeby mnie pani ucałowała w tyłek. Nie pani tu rządzi, tylko prezydent. Tak więc nie mam obowiązku się pani słuchać. A jak się pani nie przestanie wcinać, to będę mógł aresztować panią za zakłócanie pracy funkcjonariusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angie
Gubernator

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 30/12/2013

Godność : Angelice Middlestone
Wiek : 27 lat
Zawód : Gubernator
Orientacja : W zależności od humoru - raz płeć piękna, raz ta silna, a czasmi nikt
Partner : Red King - no love just sex, ok?
Wzrost i waga : 173cm 55kg
Znaki szczególne : Tatuaż na barku/ ramieniu - tribal wykonany z maków
Aktualny ubiór : Ołówkowa spódnica do kolan, szare rajstopy, błękitna koszula, granatowa marynarka z rękawem 3/4 i wywijanymi, białymi mankietami. Beżowy płaszcz i beżowe szpilki. Duża, jasna torba.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, kluczyki do samochodu i mieszkania, portfel z dokumentami i pieniędzmi. Paczka mentolowych papierosów i zapalniczka.
Multikonta : Yoo Ra'el

PisanieTemat: Re: Alejka   Pią Sty 03, 2014 4:38 pm

Noszenie obecnie broni było nie głupie, ale i też ryzykowne. Nigdy nie wiadomo, czy ta druga osoba też nie wyciągnie gnata i nie strzeli. No nic ryzyko zawodowe, że tak to ujmę. Swoją drogą co się porobiło, że nawet dzieciarnia po szkole (bez urazy) może dobyć pozwolenie od tak. Ba i jeszcze spaceruje sobie ulicami z bronią za paskiem. No nic, jakoś ją osobiście ta kwestia mało ruszała. Chcecie to wybijcie się jak kaczki, na dobrą sprawę nic jej do tego. To chyba niezbyt dobre podejście nieprawdaż? Ma.. trudno.
Zdecydowanie nasz pan policjant był zbyt nadgorliwy. Albo jest świeżo na stanowisku i próbuje się wykazać albo służbista. Koszmar. No może i była przewrażliwiona na tym punkcie ale co poradzić, że za policją nie przepadała? Chyba już łatwiej dogadać z członkami gangów niz z nimi. Zwłaszcza, że tutaj mieliśmy typ nieprzekupnego "bohatera". Eh trzeba było zostać w gabinecie ze słuchawkami na uszach, a nie użerać się z nim.
Mimo swego nie zadowolenia, jej mina nie bardzo zdradzała ten stan. Raczej przerodziło się to w wyraz wyższości z przysłowiową wisienką na szczycie w postaci uśmieszku. Cóż, jeśli dwie osoby postronne przekonają się nieco o naturze pani gubernator to nic takiego się nie stanie. Zwłaszcza, że stanęła w ich obronie prawda?
-Doprawdy panie... Ricku tak? Radziłabym uważać na słowa, a i groźby jakoby bez powodu wsadziłby mnie pan za kratki proszę zostawić dla siebie. Pragnę przypomnieć, że obowiązuje mnie immunitet, którego zrzekać się nie zamierzam. Poza tym nie sądzę by ataki na moją osobę skończyły się dla pana dobrze, niemniej jednak powodzenia. Co do rządzenia i porównywania obu naszych klas. Cóż, ty wykonujesz rozkazy, ja pomagam je układać. Przemyśl to Panie Psie z Rathelon - głos był przesłodzony i nie miał w sobie krzty ciepła. Od razu było widać, jaki ma stosunek do osoby nadgorliwego policjanta. Sarkazm to tylko podkreślał. Mimo wszystko dogryzanie sobie z Rickiem, pomimo swojej upierdliwości rzecz jasna, były całkiem przyjemne. Od jakiegoś czasu nie miała zbytnio okazji by komuś dopiec czy chociaż ogryźć się lekko, więc teraz czas z tego skorzystać prawda?
Co do pozostałej dwójki, cóż. Angie posłała im jedynie przepraszające spojrzenie, jakby w ten sposób prosiła ich o wybaczenie, za zmuszenie ich do oglądania tej wymiany zdań. Pewnie konieczne to nie było, ale wypadało tak uczynić.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xavery
Kundel

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Xavery Felix Mortifer
Wiek : Lat 21
Zawód : Student, dorabia jako mechanik (i jest jednym z najlepszych w mieście i okolicach).
Orientacja : Zależy... Po za tym to prywatna sprawa Xaverego.
Partner : Riley <33
Wzrost i waga : Wzrost: 183 cm; Waga: 71 kg;
Znaki szczególne : Czarno-biały tatuaż wilka na lewym ramieniu i blizna przecinająca klatkę piersiową.
Ekwipunek : Słuchawki i mp4, telefon, portfel, rewolwer, zapasowe naboje do rewolweru, brzeszczot, kluczyki od motocyklu, mały notesik oraz długopis.
Obrażenia : Brak~
Multikonta : Brak~

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Sty 04, 2014 10:14 pm

Na twarzy Xaverego od chwili podania Trevorowi pozwolenia widniał nie mały uśmieszek. Patrząc tak na niego można by stwierdzić, że jest aż zbytnio zadowolony z siebie, pełen wyższości i odrobiny pogardy, głupi, albo coś knuje. Mortifer jednak chyba nie miał nic z tych rzeczy na myśli... Głupi chyba też nie był, no nie? No nie ważne. Kiedy policjant postanowił go sprawdzić, Xav uśmiechnął się tylko przyjaźnie.
-Cóż, nie należę do żadnego gangu, ale powodzenia panie władzo. -Schował wszystkie swoje rzeczy i zerknął na koleżankę. Widząc zdumiony wyraz twarzy Rose puścił jej oczko i cicho, wręcz niesłyszalnie się zaśmiał. Potem stał i patrzył na wymianę zdań między Rick'iem, a panią gubernator. Niezła z nich para. -pomyślał w sarkazmie, dokładnie się im przyglądając. Teraz miał taką możliwość nie wzbudzając podejrzeń tamtej dwójki. Kiedy Angelica Middlestone posłała im przepraszające spojrzenie odpowiedział skinieniem i delikatnym uśmiechem. Teraz twarz młodzieńca zdawała się mówić coś w stylu "Zrobiłbym to samo na pani miejscu, milady." Trochę znudzony całą tą sytuacją usiadł i znów spoglądał w niebo. Policjant raczej sobie nie pójdzie do póki do niego nie oddzwonią w mojej sprawie lub jeśli nie wydarzy się coś jeszcze... -nie rozwijał tamtej myśli, po prostu skupił się na tym co musi jeszcze dzisiaj zrobić. Nagle przypomniało mu się, że przecież nim wtrącił się posterunkowy Aleksandra zadała mu pytanie. Wyprostował się i postanowił jej odpowiedzieć.
-Rose. -mruknął, by ta zwróciła uwagę na to, że chce coś powiedzieć. -Pytałaś wcześniej, co mam na myśli, tak? Otóż pomyślałem sobie, że mój motocykl dość dawno nie wiózł dwóch osób, a panienki Blacksmith chyba jeszcze nigdy. -uśmiechnął się i umilkł, jednak nie na długo. -A gdzie zabrałby panienkę w podróż, tego nigdy nie wiadomo.
Tak na prawdę wymyślił to na poczekaniu, gdyż w tamtym momencie nie miał na myśli kompletnie nic. Po prostu zapytał, gdyż czasem taka rozrywka zwyczajnie jest potrzebna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Sty 04, 2014 10:48 pm

Jak usłyszała słowa policjanta spojrzała się na Xaverego, który powiedziała, że do żadnego nie należy. Cóż, sama zadbała żeby tak było więc nie było możliwości, aby miał jakiś problemy w tym kierunku. Większość ludzi z Wolves mieli czyste kartoteki, albo na własne życzenie coś tak się im nabazgrało. Pani gubernator jakoś na zbyt przejętą nie wyglądała. Pewnie według niej nie można było nas posądzić o nic takiego, albo nie zdawała sobie sprawy, że właśnie miała przed sobą członków gangu. Niestety nie byli oni jakoś zwykłymi wilkami czy coś, posiadali rangę wśród nich. Można powiedzieć, że trochę ich to wyróżniało. Po za tym to za pewnie nie kolegi lekko ją rozśmieszyło, w końcu to było wierutne kłamstwo, ale nawet jeśli chcieli by ich posądzić o coś to nie mogli. Nie mieli żadnych dowodów. Tak, tych jakże skrupulatnie po zbytych...
Teraz to ją zaskoczył. Nie mogła uwierzyć, że chciał posadzić gubernatorkę za kratkami z takim tekstem na ustach. Ona zresztą nie była lepsza. Przynajmniej powiedziała o co chodzi i może teraz pan nie przekupny zachowa się tak jak powinien. Co prawda Rose była gotowa sprawdzić czy ten Rick jest aż tak nie przekupny, ale nie teraz. Siedziała grzecznie na ławce i przyglądała się dalej sytuacji. Nie miała zresztą nic do dodania. Sama przecież zawsze była nie wkraczającym obserwatorem, który działa dla dobra "swoich" z przed komputera.
Na posłany uśmiech odpowiedziała podobnym. Nie zamierzała jakoś przesadnie reagować. Nie żeby nie chciała mu przyłożyć za to, ale to zły czas i miejsce. Potem się wyczyści mu konto w banku, albo wkręci w przekręt. Kilka kliknięć o po sprawie.
Miło było, że postanowił usiąść i jej odpowiedzieć, ale to, że zawołał do niej "Rose" przy niechcianych osobach było głupie. Nic jednak nie mogła z tym robić. Usłyszała od niego, że chce ją stąd zabrać. Od razu była na tak, widać to było po jej zadowolonej mimice twarzy. Zachowywała się jak dziecko, które miało zaraz dostać nową zabawkę.
- Chcę~! Jedźmy~! - powiedziała pełna entuzjazmu, ale po chwili się uspokoiła. Byli przy policjancie i pani gubernator. Nie powinna się zachowywać jak dziecko, ale taka była i koniec. Nie mogła przecież nagle się zmienić. Cóż, oparła się plecami o ławkę z powrotem i zaczęła patrzeć w bok unikając ich spojrzeń. Wiedziała przecież jakie będą. Nic dziwnego, że nie chciała na nie patrzeć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick
Posterunkowy

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 02/01/2014

Godność : Rick Trevor
Wiek : 30
Zawód : Gliniarz
Orientacja : Hetero
Wzrost i waga : 180 cm / 72 kg
Aktualny ubiór : Długi skórzany płaszcz, czarna koszula, spodnie i buty.
Ekwipunek : Beretta 92F, kilka magazynków, telefon, odznaka i dokumenty, kajdanki

PisanieTemat: Re: Alejka   Pon Sty 06, 2014 6:08 pm

Rick nie lubił, jak się go obrażało. Bardzo nie lubił. No, ale zignorował to...
- Ja przynajmniej jestem psem, nie suką jak pani. - trzeba było się ugryźć w język. No, ale tego się już nie cofnie.
Nagle dziewczyna krzyknęła. Ten z kolei spojrzał na nią z wykrzywioną twarzą w wyrazie "What the fuck?!". Hmm, ciekawe gdzie chcieli jechać.
Wracając do niego i pani gubernator, miał coś jeszcze powiedzieć, gdy zadzwonił telefon.
- Tak, Hans? Ach. Czyli że... Tak, dzięki. - zwrócił się do chłopaka - Nie jesteś notowany, ale kolega popytał tu i tam. Trudno było znaleźć coś na twój temat, ale w końcu ktoś pisnął, że jesteś w gangu Wilków. I co ty pierdolisz że nie jesteś w gangu? Łapki. - glina wyciągnął spluwę i kajdanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angie
Gubernator

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 30/12/2013

Godność : Angelice Middlestone
Wiek : 27 lat
Zawód : Gubernator
Orientacja : W zależności od humoru - raz płeć piękna, raz ta silna, a czasmi nikt
Partner : Red King - no love just sex, ok?
Wzrost i waga : 173cm 55kg
Znaki szczególne : Tatuaż na barku/ ramieniu - tribal wykonany z maków
Aktualny ubiór : Ołówkowa spódnica do kolan, szare rajstopy, błękitna koszula, granatowa marynarka z rękawem 3/4 i wywijanymi, białymi mankietami. Beżowy płaszcz i beżowe szpilki. Duża, jasna torba.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, kluczyki do samochodu i mieszkania, portfel z dokumentami i pieniędzmi. Paczka mentolowych papierosów i zapalniczka.
Multikonta : Yoo Ra'el

PisanieTemat: Re: Alejka   Pon Sty 06, 2014 6:31 pm

Oj od razu obrażało. Powiedziała prawdę. Był psem reagującym na komendy. Nie ukrywajmy tego, więc czym się tutaj czuć urażonym? Widać, ktoś bardzo drażliwy jest na swoim punkcie, albo nie potrafi przyjąć prawdy prosto w oczy. Ale trzeba przyznać, że rozbawił ją swoim atakiem. Doprawdy na nic lepszego go nie było stać?
-Nie twoją słodziaku, więc szczekaj na kogo innego - pa pa reputacjo miłej pani gubernator. Chociaż świadków mało więc czym by się tutaj przejmować.
Do tej pory nie przysłuchiwała się za bardzo rozmowie dwójki "nastolatków". Z resztą nie zamierzała się wcinać w ich wymianę zdań. Nawet jeśli byli faktycznie z gangu, jej nic nie zrobili to raz, dwa dowodów nie miała, trzy chwilami łatwiej było się dogadać z przestępczą stroną niż tą prawą i światłą. Poza tym w tym momencie wolała się dogadać z nimi niż z policją. Wiecie wyścig po wpływy i te sprawy. No i poparcie gangów jest całkiem przydatne. No co, nikt nie mówił, że Angie dla zachowania władzy nie posunie się nawet do konszachtów z tą "złą stroną" miasta. Zwłaszcza w porównaniu z tą jasną, która wypadała dość blado.
A potem to już w ogóle zrobiło się wesoło. Telefon i że niby Xavery jest Wilkiem? Proszę was.  Też wyskoczył z tym jak filip z konopi. Tym razem jednak Angie postanowiła skomentować to jedynie cichym śmiechem i spojrzeniem pełnym politowania. Bo co innego miała zrobić? Użerać się? Bronić? Z nadgorliwcem nie wygrasz a pewnie jeszcze chwila i sam uznałby, że i ona wyje do księżyca "Aaaauuuu" i te sprawy. Zamiast tego pomyślała o czym innym, odwróciła się na pięcie i zaczęła iść w kierunku swojego auta.
-Jeśli chcecie na parkingu stoi mój samochód. Odjeżdżam za 10 minut także jak chcecie mogę was podwieźć o ile dobiegniecie na czas- szepnęła na tyle, by tylko Rose ją dosłyszała po czym kręcąc głową z politowaniem zaczęła odchodzić.

z/t

(wybaczcie miałam dość czekania)

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 23, 2014 7:00 pm

Nie mogła zaprzeczyć... Ta cała sytuacja była dziwna i niezbyt jej się podobała. Po za tym miała już na głowie dużo spraw. Chciała jak najszybciej wrócić do domu i kontynuować prace. Miała przecież prace do dokończenia i Xavery za pewne chciałby się z nią napić. Jak na razie raczej nie będzie chyba takiej możliwości. Przynajmniej tak to wygląda.
Pani polityk powiedziała co wiedziała i jej postawa wskazywała na to, że zamierzała zrezygnować z bycia potulną i pokazać jaką potrafi być żmiją. Dla niej to nawet coś interesującego. Pewnie i tak czegoś takiego nie zobaczy, przez najbliższy czas... No chyba, że kamery gdzieś uchwyciły coś ciekawego. W końcu nawet jak jej nie ma w domu to nagrywają to co się dzieje. Nie mogła sobie pozwolić na zbyt dużą niewiedze. Nie, jeśli chciała być bezpieczna, a chciała. Ponad wszystko kochała bezpieczeństwo.
Myślała, że będzie mogła sobie spokojnie siedzieć i nic nie robić, ale niestety. Jej telefon zadzwonił. Szybko sprawdziła co się dzieje i się skrzywiła. Wszystko wskazywała na to, że musiała koniecznie wrócić do domu i to w trybie natychmiastowym. Przecież takie informacje musiały zostać od razu zapisane. Po za tym czuła, że miała pomysł na dokończenie tego cholernego programu i dostanie swojej kochanej zapłaty. Cóż, kasa na słodycze musi być. Nie ma co...
- Xavery, niestety muszę iść - spojrzała na niego przepraszającym wzrokiem - Muszę to szybko sprawdzić, bo jest ważne, wybacz. Potem się umówimy na piwo czy coś... - powiedziała i szybkim krokiem zaczęła się od nich oddalać. Nie miała w końcu zbyt dużo czasu do stracenia...

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Alejka   Pon Lut 10, 2014 10:04 pm

Jak było wspomniane nie wiedziała gdzie biegnie, choć park był dobrym miejscem do schowania się. Nawet się za siebie nie oglądała, nie zwalniała tępa. Była tak przerażona, że biegła nie wiarygodnie szybko jak na nią. Szybki oddech powodował, że męczyła się szybciej jednak nie zwalniała. Nie wiedziała gdzie jest blondyn a może jak się odwróci to się o coś potknie i po niej. Było ciemno, strasznie… Hem zaczęła działać wyobraźnia. Trzymała mocno Pana Królika, żeby go nie zgubić. Wiedziała, że jak teraz mu nie zwieje to skończy się dla niej katastrofą na pewno by się już pilnował, aby nie popełnić kolejnego błędu. Z oczu dziewczyny popłynęły pierwsze łzy, które natychmiast wytarła dłonią. Biegła już długo, musiała znaleźć jakąś dobrą kryjówkę. Nic tu nie ma oprócz ławek i dużej ilości drzew liściastych i chyba iglastych też. Nie ważne. Szybko skręciła z chodnika i minimalnie zwolniła, aby nie było słychać, aż tak uderzających butów o ziemię. To by mogło zdradzić jej położenie. Zatrzymała się przy jednym z drzew i oparła dłonią, aby odetchnąć. Rozejrzała się dookoła i przyłożyła dłoń do ust, aby zminimalizować ilość wydawanych dźwięków. Oparła się o drzewo tak, by ze strony chodnika nie było jej widać, choć wbiegła trochę w głąb, więc z drugiej strony to bez różnicy. Zsunęła się po korze drzewa siadając na czterech literach. Podwinęła pod siebie kolana, królika wpakowała między nogi a klatkę piersiową. Założyła kaptur i oplotła dłońmi kolana. Nie chciała być zbyt widoczna. Oddech z czasem się stabilizował. Jak odetchnie pobiegnie dalej. Nie może tu zostać. Nie może ryzykować. Chociaż przez te parę kieliszków… Raczej pół butelki miała problemy z bieganiem, ale da radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Alejka   Wto Lut 11, 2014 10:20 am

Wciąż był zły na siebie, że pozwolił na tę drobną chwilę dekoncentracji. Po co w ogóle przyszło mu zajmować się tymi idiotycznymi drzwiami? Mógł nimi trzasnąć i się nie przejmować zupełnie. No, ale na plucie sobie w brodę już za późno. W końcu irytacja mu nie pomoże. Musiał szybko wziąć się w garść, co oczywiście uczynił. Biegł za tą małą lafiryndą już jakiś czas. Miała lepszą kondycję niż można było przypuszczać na podstawie jej postury. Choć pewnie dostała takiego motorka w dupie, bo się bała. Wciąż myślał tylko o tym, żeby nie spuścić jej z oczu. Dopóki ją widział, wszystko było w porządku, miał szanse ją złapać.
- Dorwę cię suko… - warknął groźnie, zaciskając zęby.
Szukał jej od dawna, a tu los zgotował mu taką niespodziankę. Jeśli teraz wypuści ją z rąk, to taka okazja może się już nie nadarzyć. Zerknął w przed siebie – zbliżali się do jakiegoś zagajnika czy czegoś w tym rodzaju. Na pewno było tam od groma kryjówek. Zaklął pod nosem, ale nie zwalniał biegu. Miał nadzieję, że dogoni ją, zanim jeszcze wbiegnie między drzewa, ale mu się nie udało. Dobiegł do lasu, po czym stanął, kierując wzrok w stronę gęstej flory. Nie widział jej, ale nie było szans, żeby odbiegła mu daleko. W końcu był tylko kilka metrów za nią.
- Chcesz się bawić w kotka i myszkę? Kkay, ale nie spodoba ci się to. – wymamrotał do samego siebie, schodząc z pobocza w las.
Mijał jakieś większe i mniejsze roślinki, zaglądając w najróżniejsze kąty. Był pewien, że najzwyczajniej się schowała. Starał się nie robić większego hałasu przy stawianiu kroków, dlatego uważał na wszelki chrust i gałązki, które mogły zdradzić, że się zbliża. Szukał i szukał, jednak póki co nie zauważył niczego, co mogłoby mu podpowiedzieć, gdzie się udała. Wpadł więc na genialny pomysł, aby poszukać odcisków butów na ziemi, ale późna godzina skutecznie to utrudniałam, tymczasem użycie jakiegokolwiek źródła światła nie wchodziło w grę. No dejm…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Alejka   Wto Lut 11, 2014 12:01 pm

Strach jakby dał jej tego paliwa i mogła biec szybciej. Miała po prostu farta. Jednak nie znała tych terenów i nie za bardzo wiedziała gdzie może znaleźć dobrą kryjówkę. Wybrała pierwsze lepsze drzewo. Słyszała go całkiem wyraźnie a przynajmniej na tyle, aby go zrozumieć. Zacisnęła zęby, przytulając do siebie bardziej kolana. Rozglądała się od czasu do czasu na boki czy przypadkiem nie ma go zbyt blisko. Było ciemno, ale może coś tam dostrzegła. Nie ważne. Spojrzała przed siebie, kalkulując, która droga by była najlepsza. Mrużyła oczy, aby dostrzec choć zarysy drzew. Odepchnęła się powoli od drzewa, przechodząc do kucek po czym bardzo wolniutko stanęła na równe nogi. Spojrzała na ziemię, jednak i tam nie było nic widać. Jak miała iść, żeby jej nie zauważył.
- Kurwa…- Przeklęła pod nosem, po chwili zdając sobie sprawę, że był to błąd. Może nie usłyszał? Rozejrzała się i zaczęła nasłuchiwać czy przypadkiem to nie zdradziło gdzie teraz jest. Nie zamierzała czekać na zbawienie. Biec czy poruszać się wolno… Nie wiedziała w jakiej odległości znajduje się mężczyzna. Jak daleko, by mogła sobie pozwolić na wolne poruszanie się najwyżej, by zaczęła biec. Jednak jeśli jest blisko i nadepnęła, by na gałąź nie zdążyła by się rozpędzić. Myśl… Hem westchnęła po czym na paluszkach zaczęła robić duże kroki, jakby chciała zmniejszyć ilość kroków na danej odległości. Po chwili jednak nadepnęła na gałąź, która pękła pod wpływem nacisku. Syknęła po czym bez wahania zaczęła biec przed siebie jak najszybciej. Nie było to dobre posunięcie. Nic nie widziała. Od czasu do czasu oberwała po drodze z gałęzi w twarz co nie było miłym doznaniem. Los chciał, żeby na jej drodze stanęło potężne drzewo w które niestety uderzyła. Upadła na ziemię tracąc chwilowy kontakt ze światem. Powoli zaczęła się podnosić z ziemi, przykładając dłoń do głowy. Bolało… Nie była w stanie teraz biec, więc opierając się o pobliskie drzewa, szła dalej. Wyglądała jakby pijana. Miała nadzieję, że ten stan zaraz jej minie. W końcu zatrzymała się przy kolejnym drzewie i usiadła przy nim. Starała się zachowywać jak najciszej. Była przerażona, obolała i jeszcze chwila to się zmęczy. Spojrzała na pluszaka.
- I co teraz Panie Króliku? Ałł..- Wyszeptała i zaraz złapała się za głowę, gładząc miejsce, które najbardziej ją bolało. Ból miał już nie długo ustąpić. Usiadła jak poprzednio, założyła na głowę kaptur i oparła czoło o kolana. Chciała zrobić z siebie nie widzialny kłębek. Zamknęła oczy, całkowicie skupiając się na dźwiękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 10:30 am

Wprawdzie on takiego dopalacza nie miał, ale dawniej zdarzało mu się nieco uprawiać kolarstwo, dzięki czemu nogi miał wystarczająco silne, aby poddać je dłuższemu wysiłkowi. Wierzył, że jeśli chodziło o kondycję, to miał przewagę i dłużący się pościg jedynie zwiększa jego szanse na złapanie jej. Problem stanowił niestety las. Było ciemno, a jej ubiór nieco utrudniał odróżnienie jej od innych szarości wokół. Musiał ostrożnie badać każdy kolejny kąt, wypatrując jakiegokolwiek szczegółu. Liczył, że może zauważy jasnego pluszaka albo jakieś mętne światło odbije się od jej okularów. Potrzebował czegokolwiek, jakiegoś drobnego sygnału, że jest właśnie w danym miejscu.
Chrząknął pod nosem, zaglądając za kolejne drzewo, pod którym nic nie znalazł. Zaczynał się denerwować, ale upartość oraz zaciętość nie pozwoliły mu odpuścić. Robił swoje dalej, no i wtedy jakby zrządzeniem losu usłyszał czyjś cichy głos. Wprawdzie nie zrozumiał słowa lub słów, ale mógł z jakąś tam dokładnością określić, skąd pochodził. Uśmiechnął się od razu i ruszył w tamtą stronę. Oczywiście wciąż starał się uważać na to, gdzie stawiał stopy, choć było to niewątpliwie trudne. Za chwilę do jego uszu dotarł kolejny dźwięk, tym razem była to jakaś nadłamana gałązka, a zaraz potem szybkie kroki. Był już pewien, gdzie podążać. Zebrał się i również przyspieszył, pędząc zgodnie z tym, co usłyszał. Niekiedy czuł coś na nogach, jakieś roślinki, czy krzaki, ale niczym się nie przejmował, nawet jeśli jego równowaga niekiedy została zachwiana. Po prostu natychmiast starał się ją zachować i biec dalej.
We wszędobylskiej ciemności udało mu się zauważyć zarys jej osoby. Był już bardzo blisko, ale kiedy uderzyła o drzewo, schował się, obserwując. Uznał to za dogodny moment, aby poczekać. Widział jak się podnosi, więc korzystając z chwili, że była zajęta, pomknął w bok, starając się iść mniej więcej w podobnym tempie co ona, ale mieć na nią widok cały czas. W końcu nie spodziewała się, że może nagle wyskoczyć jej przed nosem czy coś. Tymczasem chwiała się, opierając się o kolejne drzewa, aż wreszcie zatrzymała się pod jednym z nich. Na to właściwie wyczekiwał. Zakreślił koło, zachodząc za jej plecy, kiedy właśnie siadała. Miał ją na wyciągnięcie ręki. Wychylił się lekko i spojrzał na nią. Była skulona, więc nie widziała nic. No to co tu dużo myśleć… pochylił się i puknął palcem w czubek jej głowy, a kiedy ją podniosła, chwycił mocno za bluzę tuż pod szyją i szarpnął w górę.
- No i po co było tyle uciekać? – zaśmiał się, szczerząc zęby.
Narobiła mu nieco kłopotów, no i nawet nieco zmęczyła, co dało się wywnioskować po przyspieszonym oddechu, ale musiał się do niej dobrać. Stanął przed nią, wciąż trzymając mocno ubranie. Ciągnął za nie, aż musiała ustać na palcach. Chciał mieć pewność, że będzie jej ciężko uciec. Zapobiegając też zbyt ruchliwym nóżkom, obrócił się bokiem, aby nie pomyślała o kopnięciu go w jajka czy coś.
- No i co mam z tobą zrobić? Pokroić? Czy może zatłuc na śmierć? – warknął, sięgając po nóż, który miała już okazję poznać wcześniej.
Zadarł jej bluzę nieco w górę, dotykając ostrzem do jej brzucha. Delikatnie przesunął nim, nacinając delikatną skórę, ale ledwie widocznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 11:01 am

Sądziła, że udało się jej uciec. Uderzenie o drzewo zaprzepaściło jej plany nie świadomie, ale jednak. Czując czyjś dotyk na głowie, zawsze mogła to być jakaś roślinka czy coś. Odruchowo uniosła głowę, jednak za nim dostrzegła co to lub kto to, już została podciągnięta do góry. Zacisnęła zęby i zaczęła dłońmi opierać się o drzewo, żeby szybko wstać. Na pierwsze pytanie nie odpowiedziała, bo była jeszcze tym wszystkim zaskoczona. Myślała, że się jej udało. Gdyby tam została… Wszystko by potoczyło się inaczej. Gdy już stała, złapała dłońmi jego dłonie, aby zluzować uścisk, albo przynajmniej, żeby ją chociaż trochę opuścił. W ostateczności, by go pewnie kopnęła, jednak to już nie wchodziło w grę. Próbowała ustać jakoś na palcach, jednak to nie było proste. Zwłaszcza jak stało się już tak jakiś czas. Starała się wyszukać jakiegoś podwyższenia czy coś.
- Proszę Cię. Przecież, Cię przeprosiłam. To nie było celowe, uwierz mi.- Sądziła, że jakoś przemówi mu do rozsądku. Hem nie chciała, żeby to się właśnie tak skończyło. Gdy bluza została uniesiona, przeszedł ją lekki dreszcz, którego następstwem był nóż. Syknęła, starając się jakoś odsunąć do tyłu. Cholerne drzewo…
- Proszę nie rób czegoś czego w konsekwencji będziesz żałował.- Chyba źle dobrała słowa, ale nic innego w tej sytuacji nie przychodziło jej do głowy. Przecież musiała się jakoś wyratować. Wiedziała, że może tego żałować, jednak to już były rozpaczliwe plany ucieczki. Jedną dłoń zostawiła na jego, po czym zaczęła wbijać mocno paznokcie, żeby puścił. Natomiast drugą chwyciła jego drugą dłoń w której trzymał nóż. Na szczęście nie przyszło jej do głowy, aby łapać za ostrze. Próbowała odepchnąć od siebie nóż a zarazem jakby chciała mu go zabrać. Wiedziała, że w tym starciu nie miała zbyt dużych szans, jednak wolała zwlekać z nieuniknionym. Nie chciała zostać poćwiartowana. Śmierć nie była b może zła, ale tu bardziej chodzi o ból jaki jej sprawi.
- Proszę odpuść.- Wycedziła przez zęby. Nie ma to jak prosić o przebaczenie. Choć z drugiej strony tego nie żałowała, dzięki niej ktoś uniknął oszustwa na sporą skalę. Mogła jednak nie wtykać nosa w nie swoje sprawy to by, żyła każdym w zgodzie. Sama w sobie była słaba a jeszcze alkohol i uderzenie do tego doszło. Tego drzewa to ona chyba sobie nigdy nie wybaczy. Taki błąd popełnić. Była pod presją i strachem, jednak mogła się w jakimś stopniu opanować. Hem skupiła swój wzrok na nożu, gdzie się znajduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 11:53 am

Może i miała jakieś tam drobne szanse na ucieczkę, ale Niels cały czas był pewien, że w końcu prędzej czy później ją dorwie, no i jak widać nie pomylił się. Popełniła gafę, więc po prostu wykorzystał moment. Mógł podziękować losowi, że dał mu do ścigania taką ofiarę i ciapę. Przynajmniej nie musiał się aż tak mocno namęczyć, bo jak widać – sama mu pomogła. No i teraz musiała zapłacić za błąd.
Trzymał ją mocno i na nic były jej próby rozluźnienia uścisku. Nie zamierzał dać jej jakiejkolwiek okazji do ponownej ucieczki. Musiał być ostrożny i postępować logicznie, aby uniknąć powtórki spod klubu. Po dłuższym czasie na pewno odpuści sobie kombinacje, a zważywszy, że była zmęczona, mógł dać jej dodatkowy wycisk, żeby totalnie wybić jej z głowy każdą idiotyczną myśl.
- Mam w dupie twoje przeprosiny. Popsułaś mi interes i teraz czas oddać dług. – powiedział z wyszczerzonymi kłami, marszcząc nos.
Czcze gadki mogła zachować dla siebie. Nie był typem, który dał się zmanipulować. Jeśli coś sobie postanowił, to dążył do celu. Póki co straszył ją nieco, a w głowie rozmyślał nad najlepszym doborem kary. Oczywiście zasztyletowanie jej do łatwa akcja, ale świadkowie w klubie widzieli ich wychodzących razem, a to, że ktoś znajdzie ciało to kwestia czasu. Ponadto mógł zostawić tutaj jakieś ślady, a jest ciemno, więc nie wszystko da radę wychwycić. Zatem ukatrupienie jej, choćby przez ukręcenie łba, odpadało.
- Żałować to będziesz ty, że się urodziłaś. – wysyczał, zaciskając mocniej palce pod jej szyją.
Mimowolnie zerknął na dłoń, w którą wbijała paznokcie. Wprawdzie nieco bolało, ale ostatecznie mógł to wytrzymać, tym bardziej, że zaraz skupił się na drugiej, którą odpychała od siebie. Szarpnął nią, odsuwając nieco, aby nie sięgnęła po nóż. Gdyby go zdobyła, to mogłoby być źle. A przecież wiedział, że widziała w tym swoją szansę na wymknięcie się.
- Zamknij się wreszcie.
Jej pogadanki zaczęły działać mu wyjątkowo na nerwy. Te coś było nadmiernie gadatliwe. Chyba należało zatkać jej buzię. No i w tym momencie Niels wpadł na genialny pomysł. Właściwie, jakby się tak zastanowić, to brzydka nie była, więc mógł sobie skorzystać. Da jej wyraźny sygnał, że z takimi jak on się nie zadziera. Opuścił ją, ale nie dał jej jakiejkolwiek szansy nacieszyć się gruntem pod stopami, gdyż pociągnął silnie w dół, aby klękła. Sam jednocześnie pochylił się nieco, patrząc na nią. Wrzucił nóż do tylnej kieszeni spodni, po czym dał jej w twarz, ale przy użyciu otwartej ręki. Nie chciał powybijać jej zębów, ale swoje pocierpieć powinna.
- Chyba wiem, jak możesz mi się odpłacić. Obciągniesz mi. – uśmiechnął się w najbardziej sadystyczny sposób jaki potrafił.
Stanął bliżej, wciąż nie odrywając od niej wzroku. Niespecjalnie go interesowało czy miała na to ochotę. A za nieposłuszeństwo zapłaci dwa razy więcej. No cóż… jej wybór. A tym czasem padło jedno słowo…
- Rozpinaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 12:22 pm

Przez jakiś czas milczała, bo agresywny ton mężczyzny mógł nabrać inną formę. Gdyby miała jakiś nóż przy sobie, albo coś czym mogłaby zyskać na czasie. Słodycze nie były dobrym rozwiązaniem. Jedno jest pewne. Musi sobie na przyszłość załatwić jakiś sztylecik, który na pewno będzie jej potrzebny. Gdy nogi w końcu dotknęły ziemi, złapała haust powietrza w płuca, aby odetchnąć. Zaraz to jednak miała bliskie spotkanie z ziemią. Podparła się dłońmi, aby nie stracić równowagi. Przyjrzała się dokładnie gdzie schował nóż i z pewnością to później wykorzysta. Gdy dostał w twarz, przyłożyła jedynie dłoń do bolącego miejsca. Nic nie mówiła zachowała zimną krew. Gdy zaczął mówić, spojrzała na niego, ale słysząc jego propozycję normalnie ją zatkało. Nie wiedziała co ma powiedzieć, jednak była pewna, że tego nie zrobi. Gdy dostała komendę zacisnęła usta tworząc linię. Chyba już wolałaby to zasztyletowanie, niż to.
- Nie ma mowy. Nie zrobię tego. Możesz sobie jedynie pomarzyć.- Powiedziała a dłońmi chwyciła swoją bluzę, aby na niej zacisnąć palce. Oczy dziewczyny się zaszkliły i spojrzała dosłownie na sekundę na pasek jego spodni. O nie, nie. Nie zrobi tego. W szybkim tempie musiała coś wymyślić. Hem miała swój, honor i dumę. Nie ma mowy, będzie trzymała swoje i tyle. Może nie chciała dlatego, że nigdy tego nie robiła? Nie raczej nie. Nie była dziwką i jeśli już ma wybierać to woli zginąć niż posunąć się do tego. Powróciła do gry na czasie.
- Nie zrobię tego. Może… Zwrócę Ci pieniądze? Postaram się zarobić i zwrócę Ci do grosza, nawet z nawiązką. Proszę.- Inne pomysły nie przychodziły jej do głowy. To był jedyny, który by mogła jakoś załatwić. Inne nie wchodziły w grę. Spojrzała na niego w nadziei, że przyjmie propozycję.
W pewnej chwili, przypomniało się jej o nożu, który schował do tylnej kieszeni, więc nie marnując czasu spojrzała na spodnie, minimalnie zbliżyła się do mężczyzny tak, by jakoś tego nie dostrzegł i szybko sięgnęła do tylnej kieszeni po ostrze. Miała dość trudne dojście i trochę daleko, ale może się jej uda? Dziewczyna miała przynajmniej taką nadzieję, bo jeśli nie to nawet nie chce myśleć co może się stać. Gdyby nóż byłby w przedniej kieszeni to byłoby jej o wiele łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 1:31 pm

Nie bał się jej przyłożyć, więc gdyby uznał, że pyskuje albo za mocno się unosi, to nie szczędziłby rąk. Jeśli będzie trzeba to tak ją oklepie, że będzie się tydzień zbierała z powrotem do życia. Póki co uważnie obserwował jej zachowanie. W razie, gdyby coś kombinowała, to powinien to zauważyć. Wystarczy, że dłużej na czymś skupi wzrok albo coś takiego i poniekąd będzie potrafił odgadnąć, co w danej chwili siedzi w jej główce.
Po rzuconym wyborze kary, po prostu nie mógł wytrzymać z jej miny. Widział, że się bała, co dawało mu ogromną satysfakcję. No, ale samo żądanie było jak najbardziej poważne. Tak czy siak, zmusi ją.
- Haha! Myślisz, że masz tutaj cokolwiek do powiedzenia? Otóż, powiem ci słonko, że mam gdzieś czy masz na to ochotę, czy nie. – odparł z wyraźnym rozbawieniem w głosie.
Chyba była głupia, jeśli sądziła, że uwzględni jej prośby czy słowa. Nawet jej mina bezdomnego szczeniaka nic tutaj nie zdziała. Był twardy, nieustępliwy, no i skoro wpadł mu do głowy taki pomysł, to zamierzał sobie poużywać. Zacisnął palce dla pewniejszego uścisku, po czym zaczął przyglądać się jej twarzy. Był pewien, że szukała jakiejś szansy, ale najwidoczniej była ona nikła, bo wyglądała na niepewną.
Jej kolejne słowa brzmiały jak desperackie chwytanie się brzytwy. Zaśmiał się cicho pod nosem. Ludzie mimo wszystko nadal potrafili go zaskoczyć.
- Sorry, ale czas na oddanie forsy minął, za duże odsetki. Musisz odpłacić w naturze, inaczej nie będziesz miała nauczki, aby nie wtykać nosa w nieswoje sprawy. – mruknął, czując się coraz pewniej.
Patrzył na nią z wyraźną wyższością. Kiedy jednak tak nagle zaczęła patrzeć na jego spodnie, wyniuchał, że coś się święci. Szczęśliwie jedną rękę wciąż miał wolną i nim udało jej się sięgnąć do jego kieszeni, pochwycił ją w nadgarstku. Szybkim i płynnym ruchem, wykręcił jej rękę za plecy, jednocześnie zmuszając ją do tego, aby wstała, ale była schylona, inaczej mogła sama doprowadzić do złamania. Zwolnił uścisk ręki, która wcześniej spoczywała na jej bluzie. Czuł się bezpiecznie. Nie miała szans go kopnąć pochylona. Nie podniesie wystarczająco wysoko nogi, a jej druga ręka to nic. Jeden ruch z jej strony i wykręci jej łapsko jeszcze mocniej. Tymczasem specjalnie przysunął ją nieco do siebie i zmusił do pochylenia się niżej, dokładnie na wysokość jego krocza, przez co niemal dotykała go tam nosem.
- Już raz to mówiłem – rozpinaj. Kolejny raz prosił nie będę, a najzwyczajniej cię zerżnę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 2:14 pm

Czuła się jak czyjeś zwierzątko z którym można robić co się chce. Zaklęła się w duchu, że w ogóle do tego dopuściła. Jednak wypominając sobie błędy nic tu nie zdziała. Czuła się coraz gorzej. Na kolejne słowa a raczej jego śmiech z jej polików popłynęły łzy.
- Tak nie wolno! Nie możesz!- Krzyknęła do niego z wyraźną rozpaczą w tonie. A może miała nadzieję, że ktoś usłyszy te krzyki? Trochę tak, jednak liczyła teraz tylko na siebie. Kto, by łaził o takiej porze w parku? Chyba tylko desperaci. Wolną ręką wytarła w końcu łzy, bo nie chciała, żeby blondyn miał większą satysfakcję z tego co robi, chociaż ona i tak była już na wysokim poziomie. Na kolejną odpowiedź, zaczęła kręcić przecząco głową. Mógł się zgodzić, przecież mógł wymyślić sumę jaką chciał, wyszedł by na plus. Miała nadzieję, że zgodzi się na taki kompromis.
- Już dostałam nauczkę. Wyciągnęłam wnioski.- Próbowała dalej może w końcu się jej to uda.
- Nie możesz mnie tak traktować. Nie jestem przedmiotem. Pogięło Cię?- Ostatnie mogła sobie darować, jednak to już był przypływ emocji i nie zapanowała nad tym. Dopiero gdy skończyła ugryzła się w język. Może tego nie słyszał albo może nie zwróci na to uwagi. Nie spojrzała mu nawet w oczy. Nie była w stanie.
Teraz jednak była ważniejsza rzecz, nóż. Już była tak blisko i gdy prawie dosięgła noża, poczuła uścisk na nadgarstku. Gdy zaczął wykręcać jej ręka, szybko się podniosła odpychając drugą ręką od ziemi. Nie chciała, żeby została mu złamana. Ból i tak był nieprzyjemny. Wyprostować też się nie mogła a taka pozycja, była niewygodna. Gdy znalazła się tak blisko jego krocza, starała się zabrać stamtąd swoją twarz. Dochodziła do wniosków, że każdy jej ruch, był coraz większym błędem. Bała się zrobić cokolwiek. Kolejna wypowiedź chyba ją najbardziej zdołowała. Zamknęła oczy, aby nie popłynęły jej kolejne łzy. Bała się, strasznie. Sama nie wiedziała co gorsze.
- Proszę…- Dodała cicho, załamanym głosem. Coraz gorzej się jej oddychało. Spojrzała na ziemię szukając jakiejś wskazówki, czego kolwiek. Nic, pusto, zero. Po chwili wolną dłonią chwyciła za jego pasek i bardzo powoli odpięła. Na tym się skończyło. Zabrała dłoń, chwytając nią bluzę.
- Nie ma mowy. Nie zrobię tego. Nie licz na to.- To była jej ostateczna decyzja. Hem popłakała się co było rzeczą pewną. Prędzej czy później. Powstrzymywała się przed całkowitym załamaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 3:03 pm

W tej chwili w oczach Nielsa była takim zwierzątkiem. Zamierzał dostać to, czego chciał i sobie pójdzie. Choć najwidoczniej spotykał się z oporem. Szkoda tylko, że w ten sposób jedynie pogarszała swoją sytuację. Jego cierpliwość kiedyś się skończy, a wtedy nie będzie zwracał uwagi na to, czy nie przesadza, a po prostu zrobi to, na co będzie miał ochotę.
- Nadal nie rozumiesz, że twoje zdanie się nie liczy? – odparł spokojnie, zerkając na nią z uniesionymi brwiami.
Jej krzyki wprawdzie mogły stanowić problem, ale spędził w lesie tyle czasu, łaził od drzewa do drzewa i nikogo nie spotkał, także raczej nie było się czym martwić. Nikt jej nie usłyszy. No, a nawet gdyby, to było ciemno, więc nikt nie powinien rozpoznać jego twarzy. Okoliczności mimo wszystko całkiem sprzyjające i działające na jego korzyść.
Pieniądze teraz go nie obchodziły. W końcu nie tylko o nie chodziło, ale także o kolejne zlecenia, jakie wynikłyby z tej transakcji. Tymczasem wszystko spełzło na niczym i to przez tę małą smarkulę. No, ale jeszcze pójdzie jej w pięty.
- Nauczkę to ty dostaniesz, jak z tobą skończę.
Ani mu się śniło zgadzać się na cokolwiek. A kupowanie sobie dodatkowego czasu nic nie da. Ostatecznie i tak wyjdzie na jego. To tylko kwestia minut. W końcu miał kilka dobrych argumentów.
- Jesteś młoda, więc pewnie nie wiesz, ale każde działanie niesie za sobą konsekwencje. Wtrąciłaś się w mój biznes, więc teraz musisz potulnie znieść karę. – odparł, jakoś niespecjalnie w tym momencie przejmując się jej wyrzutem złości.
Przynajmniej pozornie to zignorował, gdyż tak naprawdę nieco go to ruszyło i nawet myślał o tym, żeby dać jej w mordkę, ale się powstrzymał.
Prowokowała go cały czas, a już szczególnie wtedy, gdy próbowała dobrać się do noża. Można powiedzieć, że miała szczęście, że tylko wykręcił jej rękę, a nie uderzył kolejny raz. Czekał, aż wreszcie się złamie. Coś tam marudziła, nawet zaczęła płakać, ale on wciąż trzymał się przy swoim. Zauważył, że wyciągała rękę w jego stronę i odpięła pasek, ale na tym się skończyło. Chrząknął, spoglądając na nią. Sięgnął dłonią do kieszeni z tyłu i wyciągnął ponownie nożyk.
- Sama wybrałaś. Nie ukrywam, że taka zabawa cieszy mnie bardziej. Pewnie się nie mylę, że jesteś dziewicą, co? – zaśmiał się, po czym podciągnął jej bluzę na plecach, odsłaniając co nieco.
Ostrze noża powoli zaczął wsuwać pod materiał spodni. Specjalnie się ociągał, aby męka trwała dłużej. Oczywiście skłaniał się ku rozcięciu ubrania, a więc nie trzeba było czekać aż ostra krawędź poczęła napierać na przeszkodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 3:39 pm

Hem chwilami myślała, że nie chodzi tylko o pieniądze. Jednak wolała zostać w słodkiej nieświadomości i trzymać się swojego. Kupowanie sobie czasu było jedynym jej wyjściem, aby to wszystko spowolnić. Sądziła, że jak coś odwali to będzie jeszcze gorzej to nie znaczyło, że później nie wpadnie na jakiś głupi pomysł.
Była załamana, ale nawet taki stan jej do niczego nie nakłaniał. Powoli zaczynało się jej robić nie wygodnie. Czasami próbowała się wyprostować czy coś, jednak jeśli czuła ból w ręce to zaraz powracała do schylonej pozycji. Jak widać płacz nie działał nie chodziło o to, że chciała wywołać u niego jakieś współczucie po prostu sama nie dawała rady. To było silniejsze od niej. Wolną dłonią podpierała się o nogę, aby wytrzymać w tej pozycji, jednak nie urywajmy, że nadal kombinowała jak się z tego wyplątać.
- Proszę Cię. Dogadajmy się jakoś. Jest coś na pewno. Możemy inaczej rozwiązać tą sprawę.- Jeszcze popróbuje jakoś do niego przemówić. Gdy podwinął jej bluzę, dziewczyna natychmiast wolną dłonią naciągnęła bluzę. Nie puszczała jej. Nie mogła mu przecież na to pozwolić. Oszalałaby jakby mu od tak na wszystko pozwoliła, żeby robił sobie z jej ciałem co chciał. Ona nie była dziwką, miała swoje zasady.
- Spadaj!- Warknęła do niego. Zaczynała się denerwować. Dłonią, którą trzymała bluzę zaraz sięgnęła po nóż, aby przypadkiem nie rozciął materiału. Mogła przypadkowo złapać za ostrze. Wszystko zrobi, aby nie dostał tego czego chciał.
- Poczekaj! Dogadajmy się jakoś inaczej. Nie musisz przecież tego robić.- Powoli zaczynały się jej kończyć pomysły co ma mówić. To było strasznie dla niej skomplikowane. Co ona mogła teraz zrobić? Rozejrzała się na boki i zaczęła najzwyczajniej krzyczeć. Od czasu do czasu mogła krzyknąć: Pomocy. Zaczęła się mu szarpać, mimo bólu ręki. O ile nadal miała wolną dłoń to przykładając ją do klatki piersiowej mężczyzny, popchnęła go do tyłu jak najmocniej. Na tyle ile było ją jeszcze stać. Desperacja na pierwszym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lut 12, 2014 4:20 pm

Oczywiście, że nie chodziło o pieniądze. Wszystko kręciło się wokół tego, że ośmieliła się wkroczyć z brudnymi buciorami w jego sprawy, a tego najzwyczajniej nie znosił. Nikt nie miał prawa mieszać mu się do biznesu. Niemal każdy kto miał z nim styczność o tym wiedział, a ona najzwyczajniej naruszyła tę złotą zasadę. W takiej sytuacji stała się jego wrogiem niemal z marszu, na własne życzenie. Konsekwencje, jakie to za sobą niosło, to już formalność. No i właśnie zamieszał wyegzekwować co trzeba.
Jej kręcenie się i wiercenie dawało mu sygnał do tego, że musi uważać. Teoretycznie zdawał sobie sprawę z tego, że mogło jej być niewygodnie, ale z drugiej strony już próbowała kilkukrotnie sztuczek, także równie dobrze mogła to być kolejna. Może był dla niej zbyt litościwy? Tak naprawdę powinien przestać z nią gadać i zrobić swoje. No, ale powiedzmy, że da jej jeszcze nieco czasu, dopóki była w miarę grzeczna.
- W normalnych okolicznościach… może, ale narobiłaś mi za dużo problemów, więc odpracujesz to tak. – burknął, totalnie zirytowany jej ciągłym gadulstwem.
Nie przypuszczał, że potrafi tak długo kłapać dziobem. Każda inna laska już dawno by sobie odpuściła, a ta nadawała jak zepsute radio, wciąż powtarzając ten sam fragment piosenki do znudzenia. Naprawdę działała mu na nerwy i była blisko do przekroczenia czerwonej linii, która jeszcze jako taką ją chroniła przed furią Nielsa. Jej opór był daremny, nawet takie idiotyczne gierki jak zakrywanie bluzy jej nie pomogą. Już chciał rozciąć materiał, ale zauważył, że wyciąga tam swoje łapsko. Szybko wycofał dłoń, przy okazji mógł ją skaleczyć, nie widział zbyt wiele, a ona głupia mogła przecież przypadkowo za nie złapać. Spojrzał na nią, jednocześnie naciskając mocniej na jej bark, aby wykręcona ręka bolała mocniej.
- Denerwujesz mnie. Skończ szczekać.
Jak na złość zaczęła się jeszcze szarpać i drzeć. Złożył wolną rękę w pięść z zamiarem dania jej nauczki, ale wtedy pchnęła go nieco. Skorzystał z faktu, że trzymał ją wciąż, więc wycofał jedną nogę w tył, aby przeciwdziałać pchnięciu, a jednocześnie sam pociągnął ją za rękę i podstawił jej stopę, aby się potknęła. Nie widział możliwości niepowodzenia, w końcu była schylona, więc szanse na wyratowanie się miała niskie, a nawet jeśli – pomógł jej, szarpiąc jednym ruchem w dół dla pewności, że wyląduje na ziemi. Wtedy natychmiast ponownie wykręcił jej ramię za plecy, jednocześnie chwytając w nadgarstku i kierując dłoń do wewnątrz. Naciągnął tym samym wszystkie mięśnie jeszcze bardziej oraz znalazł lepszy sposób szantażu. W końcu nacisk na dłoń musi boleć, co?
- Milcz, suko. Koniec żartów. Dałem ci wybór, ale skoro wolisz dalej się szarpać, to powiesz papa dziewictwu. – warknął, po czym usiadł na niej, aby miała jeszcze trudniej się wyplątać.
Ręką sięgnął pod bluzę, szukając krawędzi materiału, który zasłaniał tyłek i nogi, po czym ściągnął do do jej ud. Dłoń oparł na jednym z pośladków, zaciskając mocno palce. Powoli zaczął również dobierać się do majtek, ale póki co naciągał je jedynie. Póki co…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alejka   

Powrót do góry Go down
 
Alejka
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Park miejski
-
Skocz do: