IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 TEEHEE.

Go down 
AutorWiadomość
Lion
Donosiciel

avatar

Liczba postów : 327
Dołączył : 11/10/2013

FUNKCJA : Mistrz Gry; moderatorka spisu rang.
Godność : Mio Misao Mizuki Ren Shiori Hotaru Sayaka `Lion` Amasakawa, ale większość zna ją jako Ruby Gráinne Elisabeth Terrell-Murillo.
Wiek : Osiemnaście wiosen.
Zawód : W organizacji robi jako durny konfident, natomiast publicznie dorabia sobie jako kelnerka w kawiarence. I podobno chodzi do liceum.
Orientacja : Ponoć aseksualna, ale i tak wszyscy wiemy, że to bi.
Partner : Drozd~. A nie, zaraz... Drozda nie ma! Q_Q
Wzrost i waga : 148cm | 39kg
Znaki szczególne : Heterochromia (aktualnie nosi czerwone soczewki); aktualnie różowe włosy; tatuaże; mnogość kolczyków w uszach; ponadprzeciętny debilizm; alter ego.
Aktualny ubiór : Feliks: Bu~ + włosy splecione w warkocz.
Natsume: To + grube, bladoróżowe rajstopy, taki sam płaszczyk, a zamiast koturnów białe glany 15-stki. Włosy związane w dwa wysokie kucyki.
Ekwipunek : W torbie: portfel (w tym pieniążki i dokumentyyy) i klucze do mieszkania. W kieszeni telefon komórkowy, za cholewą buta granatowy nożyk do tapet, a na rączkach mały skurwiel... yyy, kotek.
Obrażenia : Ledwo widoczne zadrapanie na prawym policzku.
Multikonta : Jester | Yuu | Walker

PisanieTemat: TEEHEE.   Pią Paź 18, 2013 11:30 am

Cisza otuliła uszy drobnej dziewczynki w chwili, w której z piersi jej rodziców wydostały się ostatnie tchnienia. Uśmiechy wdarły się na usta paskudnych oprawców, którzy następnie ścisnęli dłonie drobnego chłopczyka, spoglądającego na nią spod przydługiej, ciemnej grzywki. Zapłakane oczy spoglądały na młodszą siostrę z rozżaleniem, ale wargi wyginały się w pogodnym wyrazie dumy.

- Co tam wypisujesz, Yuu? - Coś szturchnęło mnie w ramię. To coś było niewielkie, delikatne i niemal białe. Piąstka małego aniołka, zesłanego mi z niebios. - Znowu jakieś strasznie opowiadania?
- Mio... - głos wyrwał się z mojego gardła, kiedy odsuwałem od siebie drobinę. Już nawet nie miałem siły pytać, ile razy prosiłem ją, by pukała przed wejściem do mojego pokoju. Oboje dobrze wiedzieliśmy, że nawet nie potrafiliśmy doliczyć do tak wysokiej liczby, jak ta. A już na pewno nie ona.
- Powieeeedz. Co piszesz? Cooo?
- Sam nie wiem. Tak jakoś przy...
Wyrwała mi zeszyt z dłoni, nim zdążyłem zaprotestować. Atrament wylał się ze słoiczka, a pióro huknęło o ziemię, gdy podnosiłem się z krzesła. Spoglądała na kolejne słowa, swoim dziecięcym móżdżkiem analizując ich treść, kiedy ja modliłem się, by nagle cofnęła się w rozwoju i przestała rozróżniać jakiekolwiek znaki, czy litery. Chciałem, żeby niczego nie pojęła. Żeby nie zrozumiała, o czym pisałem w takim skupieniu.
Przecież pomyślałaby sobie, że chcę ją zostawić.
- Yuu? Czemu ta dziewczynka ma moje imię, a chłopiec twoje? I czemu ich rodzice mają imiona po naszym tatusiu i mamusi? Czemu chcesz się nas pozbyć!? Czemu chcesz się skazać na takie męczarnie!? I CZEMU CHCESZ ZOSTAWIĆ MNIE SAMĄ!?
- Mio, to nie t...
- A WŁAŚNIE, ŻE TAK! ZDRAJCA! ZDRAJCAAAAAAAAA!
Po co ja się w ogóle wysilałem? Jak sobie coś ubzdurała, to tylko raz i na parę ładnych godzin, dopiero potem zdając sobie sprawę z własnej głupoty. Przewertowałem tylko strony, docierając do samego początku tej średnio zabawnej historyjki, zatrzymując palec na pierwszym myślniku, wskazującym na wypowiedź jednej z postaci.

- Co tam wypisujesz, Yuu?

Przesunąłem dłonią dalej, docierając do kolejnych kwestii.

- Mio...
- Powieeeedz. Co piszesz? Cooo?


Chyba zwariowałem, ale... czy ja tego gdzieś nie słyszałem? Z rzadka miewałem coś takiego, jak deja vu, więc może wreszcie przyszła pora, żeby to odczuć? Ale naprawdę byłem pewien, że dopiero wypowiadała te same słowa. Wszystko się sprawdzało. Jak pieprzone wizje wróżbitki.
Oby to się ze sobą nie kleiło.


***

Przez dwa długie lata dwubarwne oczy zalewały się na myśl o zapiskach w zeszycie starszego brata, wprawiając jej rodziców w stan zupełnego zakłopotania. Nie chciała zdradzić, o co chodzi, z obawy o jego los, jednocześnie samej chcąc coś zrobić z tą sytuacją, właśnie wypłakując się w ich rękawy. W końcu jednak nie zrobiła tego, a jej umysł zdawał się stopniowo wymazywać z pamięci wszystkie te przykre wydarzenia i złe wspomnienia o młodym chłopaku.

Tym razem zapukała. Ale co z tego, skoro wpadła do środka szybciej, niż zdążyłem to usłyszeć?
- Yuu! - Wrzasnęła już na wejściu, z fryzurą, jak po przejściu huraganu. - Yuu, chodź szybko! Szyb...
- Zamknij żesz mordę!
Nie znałem tego głosu.
Był męski, ale z pewnością nie należał do mojego ojca. Chyba pamiętałem, jak brzmiał mój ojciec, prawda? A może po prostu dostał jakiejś chrypy? Czy do chrypy zaliczała się także zmiana budowy i twarzy? Wyglądał zupełnie inaczej. Czy chrypa przejawiała się też wyładowywaniem złości na swojej córce? Przecież nigdy jej nie bił.
A teraz wycelował prosto w twarz mojej młodszej siostry, jak gdyby co najmniej zamordowała mu żonę. Wreszcie dotarło do mnie, że to naprawdę nie był nasz ojciec. Ale nim zdążyłem dobiec do niego i wycelować pięścią w jego paskudny ryj, on zacisnął palce na mojej szyi, zaraz przenosząc je w dół ramion i ciągnąc nas obydwoje po schodach, na parter, gdzie czekał drugi skurwysyn.
Jeden brzydszy od drugiego.
I jakim prawem związali naszych rodziców?


***

Dwójka ludzi z hukiem opadła na podłogę, a wrzask jednego z nich, brzmiący, niczym kobiecy, bo w istocie taki był, dotarł do reszty w tak prędkim tempie, że mężczyzna, który dopiero co rozwiązał zarówno ją, jak i jej małżonka, szybko przydeptał jej twarz ciężkim buciorem. Dwoje dzieci wciąż trzymało się za ręce, kiedy przyglądali się temu paskudnemu przedstawieniu. Dłoń chłopca nagle sięgnęła aż do kościstego ramienia jego młodszej siostry, po czym przyciągnęła ją do jego piersi w silnym uścisku.
- Yuu...? - Szepnęło przerażone dziecko, spoglądając na rodziców przez ramię.


Zasłoniłem jej oczy, ale zdążyła się wyrwać, wrzeszcząc przy tym, jak gdyby to ją obdzierano ze skóry, a nie naszego ojca. Coś ciężkiego trafiło w jego głowę z taką siłą, że stracił przytomność. A potem uderzało znowu i znowu, i jeszcze raz, aż nie przestał się ruszać. Mio z kolei nadal krzyczała, czemu skutkowały ciosy wymierzane w jej policzek. Wreszcie ugryzła jednego z tych brutali w palec, i to z siłą, jakiej nie mógłby się powstydzić największy drapieżnik świata. Krew trysnęła niemal od razu, a mężczyzna aż odskoczył ze strachu przed szczękami młodej. Zaraz jednak wyciągnął nóż. Bałem się, że w nią wymierzy. Ale on przewrócił matkę na plecy, tylko po to, by rozciąć jej brzuch, a następnie poturbować wnętrzności.
Dlaczego nawet mnie to nie ruszyło?
Może dlatego, że już to wszystko widziałem.

Ciemnowłosy stał niewzruszony, palce kurczowo zaciskając na ramionach małej siostrzyczki. Tylko jej za nic nie chciał zostawić. Był gotów ją bronić do samego końca.

Tak samo, jak wiedziałem, że mnie od niej zabiorą. Chociaż tego już nie umiałem znieść. Więc płakałem.

Cisza otuliła uszy drobnej dziewczynki w chwili, w której z piersi jej rodziców wydostały się ostatnie tchnienia. Uśmiechy wdarły się na usta paskudnych oprawców, którzy następnie ścisnęli dłonie drobnego chłopczyka, spoglądającego na nią spod przydługiej, ciemnej grzywki. Zapłakane oczy spoglądały na młodszą siostrę z rozżaleniem, ale wargi wyginały się w pogodnym wyrazie dumy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
TEEHEE.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
na wstęp
 :: Historie postaci
-
Skocz do: