IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie dr Aune

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Mieszkanie dr Aune   Pon Paź 28, 2013 10:34 am

Mężczyzna od zawsze pragnął uwić swoje małe "gniazdko" pośród stalowych przęseł i gołych cegieł, dlatego zdecydował się na kupno loftu na najwyższym piętrze dawnej fabryki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 11:24 am

Burton wziął dwa tygodnie wolnego, na polecenie doktorka, który zaszantażował Johna, że więcej go nie przymnie.  Na początku wszystko szło całkiem dobrze, nawet nie myślał o pracy, skupił się na sobie, codziennie rano biegając, idąc na kawę do baru niedaleko osiedla, a następnie wracał późnym południem jedząc coś na szybko. Najgorsze były wieczory, w których to nie miał co ze sobą zrobić. Telewizja stała się szybko nudna, a łóżko wcale nie wyglądało tak zachęcająco jak zwykle. Najgorszym pomysłem jaki mógł zrobić to wziąć AŻ tyle wolnego.  Przez pierwszy tydzień potrafił się zorganizować, nawet spotkał się z byłymi policjantami, z którymi dawno nie miał kontaktu. Zapomniał o Aune, o całej tej sytuacji jaka miała ostatnio miejsce.  Lecz, kiedy kończył się dzień roboczy, a zaczynał się weekend, czegoś mu brakowało. Brakowało mu alkoholu. Jakiś czas temu, miał niemały z tym problem. Po śmierci Anny przez kilka tygodni pił bez umiaru biorąc dodatkowe sprawy, a teraz pozostawiony sam sobie, czuł znowu pociąg do jednej rzeczy, która tak naprawdę go interesowała – no oczywiście, poza tropieniem ludzi.  Zapuścił się do jakiegoś baru, gdzie wypił pierw piwo, mówiąc sobie, że to mu nie zaszkodzi. Jedno piwo zmieniło w kolejne trzy, a te potem w butelkę  wódki i szkockiej. W jego głowie walało się tyle myśli, że nawet nie sądził, że będąc tak pijanym może jeszcze myśleć o tym wszystkim od czego tak starał się uciec, będąc trzeźwym. Wyciągnął dość nieporadnie swój telefon, szukając numeru Aune. Jednak literki zlewały mu się ze sobą, a palce nie trafiały w guziki.  W ten feralny sposób dzwonił do psychiatry co rusz się rozłączając, puszczając mu tak zwane w dzisiejszych czasach – strzałki. Sygnały.  Dopiero po piątym razie, udało mu się poprawnie zadzwonić. Aune odebrał, a jego głos wcale nie brzmiał na zadowolony, jednak jakby się nad tym dłużej zastanowić, nigdy nie odbierał od Burtona telefonów z łagodnym tonem.  Zawsze wyczuwało się nutkę niechęci i zdenerwowania, tym razem nie było inaczej. Zresztą co się dziwić, była już godzina druga w nocy, Noel mógł spać, imprezować lub nawet bzykać się z kimś. Egoistyczny charakter Johna pozwolił sobie o tym zapomnieć, chyba po raz setny.
- To wszystko Twoja wina. Siedzę  w barze i chleję, bo kazałeś mi wziąć wolne. A więc masz! Efekt! – burczał pod nosem, a w głosie detektywa dało się zaraz wyczuć, że jest nieźle wstawiony.  Rozłączył się, kiedy powiedział Noelowi, gdzie się znajduje, nawet nie mając pojęcia po co odpowiada na jego pytania, przecież dobrze mu tu było.
Po jakiś czterdziestu minutach, kiedy gadał z barmanem, poczuł szarpnięcie za ramię i w sumie to tyle pamiętał z baru. Nie miał pojęcia skąd się wziął Aune, dlaczego przyjechał,  gdzie go zabiera i co do niego mówi. Dopiero świeże powietrze podziałało na Johna niczym kubeł zimnej wody, pozwalając mu ważniejsze informacje zakodować.

Jak zdążył zarejestrować, znalazł się w mieszkaniu Aune. Skąd to wiedział? Bo na jego to nie wyglądało, a psychiatra nie podrzuciłby go do jakieś obcej osoby, byle pozbyć się problemu. Na tyle znał doktorka by wiedzieć, że ten mimo jawnej niechęci do detektywa zajmie się  nim, który jest tak żałosnym stanie.


Ostatnio zmieniony przez Burton dnia Wto Paź 29, 2013 9:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 8:30 pm

Środek nocy. Ciemność. Upragniony od kilku dni spokój i ta pierdolona komórka, która nie chciała się zamknąć. Dzwoniła jak opętana, bo jakiś debil nie mógł się zdecydować czy chce zadzwonić czy jednak nie. Wpierw zdecydował, że oleje osobę, która do niego dzwoni. Jak mu się znudzi to przestanie i Noel będzie mógł spokojnie wrócić do spania, ale nie było takiej możliwości, bo kiedy przestał się bawić w kotka i myszkę z puszczaniem strzałek, to zaczął dzwonić na dobre. Wkurwił się, niech temu komuś będzie, odbierze. Poderwał się z łóżka, przeczłapał przez sypialnię, aż dotarł do komody, na której zostawił telefon. Znajomy widok „Burton” chyba jeszcze bardziej go wkurwił, o ile to jeszcze było możliwe, i zaczał się na niego wydzierać, wyrzucając z siebie wszystkie możliwe przekleństwa, na jakie pozwalał mu jego zasób słownictwa, późna pora oraz pamięć. Wziął kilka oddechów, przemilczał to co miał tamten do powiedzenie, uspokoił się.
- Gdzie jesteś? Dobra nie ruszaj się stamtąd. – Miał ochotę rzucić telefonem o najbliższa ścianę, ale w ostatniej chwili zreflektował się, że bogu ducha winny aparat nie powinien obrywać z powodu jakiegoś zalanego idioty. W błyskawicznym tempie się ubrał, zabrał najpotrzebniejsze rzeczy, w tym kluczyki i wybiegł z mieszkania. Dojazd na miejsce zajął mu niecałe dwadzieścia minut, chwilę później szarpał się z upitym Burtonem, który był na tyle upierdliwy, że nie dał się w spokoju wyprowadzić z baru i musieli mu w tym pomóc dwaj przypadkowi goście. Kiedy już wpakował swoje zwłoki do auta zamienił kilka zdań z mężczyznami, którzy mu pomogli. Podziękował im z milion razy, odmówił podania numeru telefonu, podziękował za komplementy i uciekł do auta.
- Przysięgam, że kiedyś Cię zabiję. – Pokręcił głową, beznadziejność tej sytuacji była nie do opisania, dlatego machnął tylko ręką na ledwo kontaktującego Burtona. Do jego mieszkania dojechali w przeciągu pół godziny, najwięcej kłopotu był z doprowadzeniem mężczyzny do budynku oraz zapakowaniem go do windy, bo Aune ze swoim panicznym lękiem nie był w stanie tam wsiąść, ale także nie wiedział jak Burton mógłby pokonać tę setkę schodów. Kilka razy klepnął go po twarzy, by oprzytomniał. Kazał mu wjechać na samą górę, wysiąść i zaczekać. Na szczęście dał sobie radę z tym zadaniem i przy okazji nie zrobił sobie krzywdy, sukces.
- Czy mógłbyś mi wytłumaczyć, dlaczego wydzwaniasz akurat do mnie z każdą możliwą pierdołą. Jestem twoim psychiatrą, a nie niańką. Burton, ogarnij się wreszcie chłopie. – Posadził go na kanapie, a sam siał naprzeciwko niego na stoliku, tak że ich kolana stykały się ze sobą. Rozcierał sobie skronie, próbując jakoś zrozumieć co się dzieje i z jakiej przyczyny.
- Prosiłem byś wziął urlop, a nie zalewał się do nieprzytomności. Naprawdę tak Ci jest źle, że sobie to robisz? – Spojrzał na niego nieco smutnym i zmęczonym wzrokiem. Naprawdę było mu go szkoda, sam może nie mieszkał w bajce, ale nie miał takich problemów, by robić sobie wodę z mózgu i zalewać się w jakimś podrzędnym barze.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 8:50 pm

Burton po ostatnim razie obiecał sobie, że nie będzie wydzwaniać do Aune. Po ostatniej rannej sprzeczce Noel dał mu jasno do zrozumienia, jak bardzo za nim 'przepada'. W sumie Burton do niego nic nie miał, lubił go mimo iż czasem go tak niesamowicie drażnił, to tym razem znowu musiał wcisnąć jego numer. Zresztą…
Siedząc na sofie, opadł na nią mocniej plecami i spojrzał na sufit. Nigdy z Aune nie był w gabinecie do końca szczery. Zawsze kręcił, omijał pytania i często pomijał ważne szczegóły, które ułatwiły by „pracę”  psychiatrze. A teraz jego głos docierał do detektywa jakby z zwolnionym tempie, jednak docierał. Kontaktował co się działo, mimo iż na takiego nie wyglądał. Długo trzymał się w ryzach, długo utrzymywał pozory normalności, aż do teraz. Pewnie, gdyby był trzeźwy nieźle plułby sobie w brodę za swoje zachowanie. Nie chciał by nikt oglądał go w takim stanie, by ktokolwiek wiedział.
- Nie miałem do ciebie zamiaru dzwonić – mruknął pod nosem w końcu, po długiej bardzo upierdliwej ciszy. Zamknął na chwilę oczy, czując jak cholernie kręciło mu się w głowie, jednoczenie kotłowanie żołądka przypominało o mdłościach jakie miewał od czasu do czasu. One były najbardziej upierdliwe i nie potrafił nic na nie zaradzić. Westchnął ciężko, podnosząc się w końcu do siadu i przytrzymał czoło na otwartej dłoni, łokieć zapierając o kolano.  Zaśmiał się tylko.
- Żebyś wiedział – rzucił w końcu, uśmiechając się pod nosem, jakby trochę odleciał i zapomniał, że rozmawia z Noelem. Naprawdę trochę stracił kontakt z rzeczywistością do takiego stopnia, że słowa opuszczały jego usta niczym lawina. Nigdy nie był wylewny, nigdy nie opowiadał o uczuciach, myślach ani za dużo nie mówił. Pijany Burton, to całkiem innym człowiek.
- Odkąd zmarła Anna, przestałem odczuwać cokolwiek. Po jej śmierci dużo piłem, ale nigdy nie dałem się przyłapać,  gdyby przełożony o tym wiedział… dostałbym naganę, albo by mnie zawiesili. Jej śmierć, śni mi się po nocach. Budzę się cały zalany potem, widząc jej twarz przed oczami. Od dwóch lat codziennie przeżywam jej śmierć na nowo. Kiedy prowadzę sprawy, nie myślę o tym. Zmęczenie daje mi tak w kość, że zasypiam, zapominam. Nawet nie myślę o alkoholu, o niczym. Ale kiedy zostaje sam… wszystko wraca, wraca ze zdwojoną siłą. Sądziłem, że sam uporałem się z tym wszystkim, że znowu mogę żyć tak jak kiedyś, ale nie mogę. W dodatku wysłali mnie do ciebie, jakby mi kompletnie odbiło. Nie lubię tych naszych sesji, mimo iż nie mam nic do ciebie. Nie chce wracać do tamtych wspomnień, bo  jestem tym cholernie zmęczony – mruknął po chwili, parskając pod nosem.  Nienawidził się w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 9:20 pm

Od jakiegoś już czasu zastanawiał się, co powinien zrobić z Burtonem. Jako psychiatra czuł jakby go zawiódł. Chciał mu pomóc uporać się z tym wszystkim, tak by mężczyzna nie czuł się traktowany, co najmniej jak czubek. Czasami zastanawiał się czy nie popełniał błędu, że wciąż prowadzi jego sprawę. Myślał czy nie powinien oddać go pod opiekę kogoś innego, ale za każdym razem miał to niemiłe ukłucie w okolicach żołądka i strach, że ktoś inny mógłby stwierdzić niezdolność do służby, w końcu innego policjanta z podobnymi problemami jakoś odsunął od pracy, ale dlaczego nie jego? Czy naprawdę nie miał serca i trochę oszukiwał w swoich raportach? Czuł jakby Burton był jego pierwszą porażka w karierze i nie mógł sobie z tym poradzić, a także tym czymś, co powolutku kiełkowało. Mieszanka złości, nienawiści i jakiejś ukrytej fascynacji tym mężczyznom. Sam nie wiedział, dlaczego wciąż mu ulega i jeszcze go nie wykopał na zbity pysk ze swojego życia.
- Kiedy prosiłem Cię… – Urwał na chwilę, bo zaświtało mu, że wcale go nie prosił, ale zaszantażował w najwstrętniejszy sposób. No dobra, nie istotne. – Miałem nadzieję, że spotkasz się ze znajomymi, odpoczniesz od pracy, poczytasz książkę i zrobisz coś konstruktywnego ze swoim życiem. No nie wiem, pójdziesz do kina, poznasz jakąś fajną dziewczynę. Nie myślałeś o związku? Kimś, kto byłby w stanie Cię uszczęśliwić? Po prostu chciałbym, żebyś nie uciekał od jednego problemu w drugi, tylko poradził sobie z nim szukając w życiu czegoś pozytywnego. – Westchnął ciężko. Naprawdę nie wiedział jak ma sobie poradzić w tej sytuacji. Przede wszystkim Burton nigdy nie był tak szczery i raczej nie opowiadał mu o tych sprawach, a raczej wszystko zatajał i utrudniał mu pracę, kręcąc na każde pytanie nosem.
- Słuchaj nie chcę teraz prowadzić terapii, dlatego nie rozmawiajmy o tym, ale jeżeli jest Ci źle lub ciężko to pojawiaj się u mnie częściej, a przede wszystkim mów mi o tym, jak ja mam Ci niby pomóc, skoro nic mi nie chcesz powiedzieć? – Było mu ciężko, bo w ten idiotyczny sposób, przez tego kretyna i jego głupie pomysły, przywiązał się do niego. Do tego, że do niego wydzwania z byle głupota, że o wszystkim chce wiedzieć i znać odpowiedź na każde pytanie oraz że non stop go męczy w zakresie psychologii w każdym możliwym temacie, byle nie swoim.
- Dobra nie rozmawiajmy o tym, najlepiej jakbyś się wykąpał i położył spać. – Spojrzał na niego. Nie wiedział czy ma coś jeszcze zrobić i czy może mu jakoś pomóc, ale coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że jest nieodpowiednim człowiekiem na nieodpowiednim miejscu i jedyną rzeczą, która jest w stanie uratować Burtona to miłość. Niby coś tak banalnego, ale jednak jego zdaniem, odpowiednia dziewczyna poradziłaby sobie z jego cierpieniem i ukoiła je.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 9:47 pm

Noel w jednym miał rację  - Burton był beznadziejnym przypadkiem, przy którym nawet sam Freud załamałby ręce, nie wiedząc co z tym człowiekiem dalej zrobić. Natura Johna była niezwykle już sama w sobie trudna, a kiedy dochodziła do tego jego upartość oraz brak otwartości, robił się ogromny problem. Prawdę mówiąc od samego początku, kiedy tylko przekroczył próg gabinetu Aune, wiedział, że ten mu nie pomoże. Nie chciał pomocy, gdyż uważał, że doskonale poradzi sobie sam. Mimo iż był doświadczonym policjantem i miał niesamowitą intuicję, w tym zakresie poniósł całkowitą porażkę. Spotkania w gabinecie Noela traktował bardzo oficjalnie, jakby musiał na chama pilnować się, by nie powiedzieć albo zrobić coś, co lekarz mógł mu wpisać do kartoteki i to by zważyło na losie jego dalszej kariery. Chociaż prawdę mówiąc, sądził, że da mu szybciej papiery, które potwierdziłyby jego doskonały stan psychiczny, a teraz tu taka wtopa. Gdyby ręka nie była taka ciężka, najpewniej przywaliłby sobie nią w pysk, o tak, dla opamiętania i powstrzymania tego długiego jęzora przed kolejnymi zwierzeniami. Cholera, zebrało mu się na rozmowy w toku, a zamiast Ewy Drzyzgi program prowadził Noel Aune.
-  Na początku szło mi dobrze. Spotkałem się, załatwiałem stare sprawy, nawet znowu zacząłem biegać rano, ale wieczory dobijały mnie najbardziej. Kiedy przez cały dzień niezbyt się zmęczyłem w nocy nie potrafiłem zasnąć. Wierciłem się z boku na bok, zaczynając myśleć o wszystkim tym, o czym nie powinienem. Aż w końcu wylądowałem w barze.- Dobra stop! John zatrzymaj się, zatkaj tą paskudną gębę i więcej nic nie mów. Wszystko co powiesz, zostanie wykorzystane przeciwko tobie! Zresztą rano nikt nie chce wstydzić się za wypowiadane słowa, dlatego morda w kubeł.
- Pomóż mi wstać – powiedział, a jego głos zrobił się dziwnie miękki i nawet przyjemny. Znikła ta suchość oraz oficjalność, co mogło się wydawać w jego wykonaniu czymś naprawdę niemożliwym. Kiedy psychiatra znalazł się obok niego, John wsparł się na jego ramieniu, robiąc krok w przód. Zatoczył się mocno, ledwo utrzymując równowagę. Nie zdążył zapanować nad utrzymaniem pozycji pionowej i w pewnym momencie wpadł ciałem na Noela, powodując, że ich wargi się ze sobą złączyły. W pierwszej chwili odsunął głowę w tył, sam zaskoczony takim obrotem sprawy, lecz kiedy przesunął wzrokiem po jasnych wargach mężczyzny, podniósł dłoń kładąc ją na jego policzek i ponownie tym razem sam z własnej inicjatywy go całując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 10:23 pm

Skamieniał. W jednej nanosekundzie jego ciało zesztywniało jakby zmieniło się w sopel lodu czy słup soli niczym żona Lota. Myśli kłębiły się, pędziły jak szalone przez umysł psychiatry, nie dając mu ni chwili wytchnienia. Mózg w zatrważającym tempie analizował zgromadzone dane i usiłował je zanalizować w logiczny sposób, ale nie było takiej możliwości. To co się właśnie stało było tak sprzeczne z wszelkimi oczekiwaniami Noela, że nie był w stanie nic zrobić, a jedynie biernie stać i pozwalać na całowanie. Przypadek byłby w stanie rozumieć, ot niefortunny wypadek, nic się nie stało, ale dlaczego do jasnej cholery Burton go pocałował, tak sam z siebie, z nieprzymuszonej woli, przecież nie miał małego diabełka na ramieniu, który kazał zrobić psikusa Noelowi, ale własny rozum. Takie żarty były głupie i bardzo ich nie lubił. Nie raz spotykał się z tym, że gdy ktoś dowiadywał się o jego orientacji, to robił mu podobne żarty do tego, bądź sprawdzał na ile sobie może pozwolić, jakby Noel przez wzgląd na swoją orientację miał rzucać się na każdego napotkanego mężczyznę. Szok, jaki przeżył w związku z pocałunkiem był dla niego bardzo ciężki, w związku z tym nie był w stanie określić czy pocałunek był przyjemny czy nie.
- Co ty wyprawiasz?! - Wpierw porządnie trzepnął mężczyznę w twarz odsuwając się na znaczną odległość od niego. Trząsł się jak osika na wietrze, bo nie wiedział czy Burton chciał się w ten sposób pocieszyć, czy nadal szumiał mu alkohol we łbie, a może miał zamiar sprawdzić czy całowanie faceta jest wstrętne. Zaczerwienił się jak idiota, przypominając dojrzałą brzoskwinię. Zakrył ręką twarz, bo ten kompromitujący wygląd w niczym nie pomagał.
- John… Ja przepraszam, poniosło mnie. Nie chciałem Cię uderzyć. – Było mu strasznie głupio. Teraz, zdając sobie sprawę z całej tej absurdalnej sytuacji. Oni naprawdę potrzebowali snu i zapomnienia o tym niefortunnym wieczorze.
- Chodź za mną, nie będziesz spał na kanapie. – Ruszył w stronę swojej sypialni, obejrzał się czy Burton na pewno za nim idzie. Kiedy weszli do środka skierował mężczyznę do łazienki, a sam wyjął dodatkową pościel. Przebrał się w pidżamę i ponownie wskoczył do łóżka. Zegarek pokazywał godzinę czwartą nad ranem. Był tak okropnie zmęczony, że pragnął tylko zasnąć, ale wpierw chciał przypilnować, by Bruton mimo wszystko położył się w łóżku koło niego i wyspał się na wygodnym materacu, a nie na krześle czy innym dziwnym meblu.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Paź 29, 2013 11:06 pm

Pocałunek był wynikiem zapitego łba Burtona, który w tym momencie przestał racjonalnie myśleć, a wywiesił wielką tabliczkę: pocałuj go. Tak też zrobił, a co w zamian za to otrzymał? Niezłego liścia. Trzeba było przyznać Noelowi, że dawno nikt tak porządnie tego gbura nie spoliczkował. Zaskoczony John, cofnął się o krok w tył, łapiąc za obolałe miejsce. W sumie nie wiedział czego  oczekiwał. W tej chwili nie myślał o niczym, a tym bardziej o tym by zrobić żart doktorkowi. Zresztą był na tyle zalany, że nawet nie potrafił ułożyć poprawnie zdania, a co dopiero przeciętną intrygę, ba kawał, który mógł swój finał znaleźć na klatce schodowej jako odpowiedź na tę zaczepkę.
- Nie, nic się nie stało. Sorry – bąknął trochę niewyraźnie pod nosem, nie bardzo wiedząc co się dzieje. Kiedy Noel zaproponował mu spanie, od razu bez żadnego szemrania przytaknął, zgadzając się w pełni na zaproponowany pomysł. Nie będzie przecież wybrzydzał, nie po takiej szopce jaką sprezentował psychiatrze o czwartej rano.  Chociaż po nim można było się wszystkiego spodziewać. Lekarz przekonał się o tym już niejednokrotnie.
Poszedł posłusznie za mężczyzną, nieco podpierając się ściany by zachować względną równowagę, by wtaszczyć swoje ledwo żywe zwłoki prosto do pokoju.  Zapomniał już o pocałunku i nawet policzku, gdyż zachowywał się jakby nigdy nic. Ściągnął przez głowę swoją szarą, jasną bluzę do której szybko dołączyła koszulka. Wolno palcami zahaczył o guzik, odpinając go jak na pijanego całkiem sprawnie. Z trudem wydostał się ze spodni, pozostając jedynie w samych bokserkach i  padając twarzą w miękkie łóżko, które przesiąknięte było zapachem psychiatry. Mruknął nisko pod nosem, jakby to mu odpowiadało. Burknął coś niezrozumiałego, na co nawet nie warto było zwracać uwagi. Wczołgał się mocniej na posłanie, by nie wisieć jak martwy nad przepaścią i objął mocno ręką poduszkę do siebie. Wyglądał, jakby właśnie wolno odpływał do krainy snów. Nie wydawał się taki szorstki, gburowaty jak na co dzień, w tym świetle i o tej późnej porze, nawet można było powiedzieć, że był przystępny.

W nocy nie wiedząc nawet o tym co czyni, przyciągnął do siebie źródło ciepła, którym okazał się sam Noel. Przywarł torsem do jego pleców, obejmując go w pół, a nos wsunął w gęste włosy mężczyzny. Obudził się dopiero nad ranem, kompletnie nie zdając sobie sprawy z fatalnego położenia.  Uchylił wolno powieki, kompletnie nie poznając zapachu, który właśnie miał pod nosem.
- Moja głowa - jęknął żałośnie, przecierając przebitą gębę dłonią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Paź 30, 2013 7:37 pm

Noc przyniosła ukojenie oraz przyjemne ciepło, gdzieś tam z tyłu, które w bardzo miły sposób przez całą noc go ogrzewało i dbało, by przypadkiem nie zmarzł. Bardzo lubił ten rodzaj ciepła, takiego naturalnego, miękkiego i żywego, o ile tak można nazwać tego gbura leżącego tuż za nim. Jemu niespecjalnie przeszkadzała taka pozycja, bo o ile może nie był do niej przyzwyczajony (przeważnie wywalał swoich kochanków po seksie), o tyle wręcz przepadał za przytulaniem się i wszelkimi innymi przejawami dotyku. Było mu dobrze, jak nie rozkosznie. Z zadowoleniem przeciągnął się w objęciach mężczyzny prostując ciało, by następnie skulić się i wygiąć grzbiet jak kot, ocierając się ciałem o brzuch Burtona. Dopiero po dłuższej chwili zdał sobie sprawę z tego, że przecież nikogo nie zapraszał, a kochanek już dawno powinien zniknąć z jego łóżka, a skoro się z niego nie ewakuował ani nie pochłonęła go czarna dziura to oznaczało to tylko jedno. Zamiast jednorazowego partnera w jego łóżku leżał ktoś zupełnie inny, ale za cholerę nie mógł sobie przypomnieć kto. Ułożył dłoń na ręce, która wciąż oplatała jego brzuch, sunąc palcami wzdłuż ramienia, aż na łokieć. Chwila konsternacje, blady strach i znieruchomienie w mało wygodnej pozie. Burton! Dobra tylko żadnych gwałtownych ruchów. Spokojnie, przecież nie zamierza Cię zabić, tylko się do Ciebie lepi. Wdech, wydech. Policzył w myślach do dziecięciu, ale jak to nie pomogło to liczył dalej, aż doszedł do setki. Zsunął rękę i ułożył ją na dłoni mężczyzny.
- Dzień dobry, dobrze Ci się spało? – Boże, to brzmiało tak bardzo źle, że sam nie wiedział czy bardziej pragnął, by łóżko zmieniło się w ludożercę i go pochłonęło czy aby Burton nic nie pamiętał i skopał go z materaca na ziemię w ramach traumatycznego obudzenia się. Nie wiedział też czy bezpiecznie będzie wykonywanie jakichkolwiek ruchów, dlatego pozostał w jednej pozycji, leżąc wygodnie tuż przed nim i mając nadzieję, ze tamten nie szykuje się, by go udusić czy strzelić mu w łeb. Jakoś tak nie miał odwagi, by się do niego odwrócić, zrównać z nim wzrok i zwyczajnie porozmawiać. Tak było o wiele bezpieczniej.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Paź 30, 2013 8:23 pm

Ranek był dla niego najgorszą porą, zaraz po wcześniejszym upojeniu alkoholowym. Zamiast miłego stanu jaki osiągał podczas picia, zastępował go kac. Tak straszny, że  nie czuł gardła. A o głowie to nawet nie ma co wspominać. W tej to mu dudniło niczym walono w bęben wojenny, który motywował żołnierzy do walki. Burtona walka została na samym starcie przegrana. Kompletnie nie kontaktował co się działo, nawet nie wyczuł ruchu Noela, ba, nawet nie zorientował się, że ciepło jakie jeszcze chwilę temu odczuwał na brzuchu, spowodowane jest gorącem drugiego ciała. A to psikus.
Nagle do jego uszu dotarł głos psychiatry, na który momentalnie otwarł oczy. Coś mu tu nie grało. Nie był u siebie? Jak to możliwe? Burton szybko przeniósł wzrok na swoją dłoń, jak oparzony zabierając ją. Jednak nie tylko ją, odskoczył od Noela, jakby ten co najmniej miał mu odrąbać za chwilę głowę.
–Kurwa! – krzyknął, ponieważ nieźle ten widok go zaskoczył. To co czuł w tym momencie było niedopisania. Nie sądził nigdy, ale to przenigdy, że obudzi się w łóżku obcego faceta, który okaże się jego psychiatrą! Okey, oglądał się za facetami, jednak to… na to nie był przygotowany. Nie z samego rana. Jak na takie akcje, terapia szokowa zadziałała nieźle. Obudził się w mgnieniu oka, leżąc poza łóżkiem na ziemi. Wychylił głowę nad materacem miękkiego posłania.
- Noel, co ja tu robię? – zapytał spokojnie, podnosząc się gleby i siadając na krawędzi łóżka. Grawitacja zadziałała na niego ze zwiększoną siłą, powalając go na plecy. Zamknął oczy, zasłaniając je przedramieniem. - Nic nie pamiętam – powiedział nieco ochrypłym, zapitym głosem. Kac z każdą chwilą dawał się mu się we znaki. Nienawidził tego dnia, chciał tylko napić się kawy, wziąć prysznic i zapalić papierosa. Więcej mu nie było trzeba, nawet aspiryna nie była pełnią szczęścia jaką osiągnąłby dzięki tym trzem rzeczom.
- Łeb mnie napierdala, nie mogę wytrzymać. Chce umrzeć – jęknął, a każdy dźwięk za okna, dobijał go jeszcze bardziej. Teraz wydawało mu się, że wszystko słyszy ze zdwojoną siłą. To było wręcz niemożliwe, że dawniej tak mógł  funkcjonował i nie przejmować tym, a następnie wracać do chlania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Paź 30, 2013 10:15 pm

Przestraszył się nie na żarty, kiedy Burton wystrzelił z łóżka jak oparzony i wcale nie wylądował na dalszej części materaca, ale łupnął ciałem o podłogę sypialni. Momentalnie zerwał się i przepełzł po łóżku, by w tempie błyskawicznym znaleźć się na jego krawędzi i głową zwieszoną w dół sprawdzić czy jego gość przypadkiem się nie zabił bądź uszkodził.
- Żyjesz?! Rany, nie strasz mnie tak! Już się bałem, że mi podłogę zapaskudzisz. – Rozlewu krwi na szczęście nie było i Noel mógł spokojnie odetchnąć, że jego puszysty dywanik i tym razem przetrwał Armagedon. Odwrócił się i przeczołgał, a może raczej przeturlał na swoją cześć łóżka umożliwiając mężczyźnie powrót w bezpieczeństwie i spokoju, czyli wydzielając jego przestrzeń osobistą i próbując jej nie pogwałcić po raz drugi.
- Słuchaj, wczoraj wypiłeś trochę za dużo, wydzwaniałeś do mnie, dlatego zgarnąłem Cię do siebie. To tak pokrótce. Co Ci pomaga na kaca? Sam nigdy nie mam takich problemów po alkoholu, więc nie wiem czym Cię poratować. – Także usiadł na brzegu łóżka zwieszając nogi w dół, stopami zahaczając o zimną podłogę. Kątem oka spojrzał na mężczyznę, nie bardzo wiedząc czy może go ruszać, czy ma jego zwłoki zostawić w spokoju i sobie pójść w cholerę. Sytuacja wydawała się być napięta, aczkolwiek bardziej była chyba krepująca.
- Po prostu miałeś ciężki tydzień i chyba potrzebowałeś się wygadać, bądź nie mam pojęcia co siedzi Ci we łbie? Naprawdę mnie czasami zadziwiasz, chociaż myślałem, że to niemożliwe. – Mruknął przypominając sobie jego pocałunek. To było tak dziwne i abstrakcyjne, że na serio wydawało się jakby w ogóle nie miało miejsca, a przecież to się zdarzyło i tylko jedna osoba w pokoju o tym pamiętała, ale może to i lepiej.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Paź 31, 2013 9:38 pm

Butonowi wcale nie było do śmiechu w tak paskudnej sytuacji. Nie chodziło tu o samego doktorka, z którym spał praktycznie w jednym łóżku, a o coś zupełnie innego. Mianowicie o fakt, w jakim to on stanie znajdywał się w tym łóżku. Johnowi nie podobało się, że ktokolwiek oglądał jego upadek, kiedy to opuścił gardę i po prostu odkrył swoje najgorsze słabości, obnażając się przed psychiatrą w tak prosty sposób. Nawet w gabinecie trzymał się w ryzach, odpowiedzi dobrze przemyślał, opracowywał tak, aby wyszło na to, że nie potrzebuje dłużej terapii – gdyż te papierki naprawdę były dla niego ważne. Prowadził o połowę mniej spraw niż wcześniej, ponieważ przełożenie bardzo martwili się o kondycję psychiczną swojego podwładnego. A teraz…? Teraz Noel znał ćwierć prawdy o tym skończonym kretynie. Przed nikim się tak nie odkrył, jak tej nocy przed mężczyzną. Czuł się rozdziewiczony emocjonalnie.
- Posprzątałbyś, a zwłoki zakopał w lesie – mruknął w końcu, uśmiechając się mimo to na przekór własnemu kacu. Kiedy już spokojnie wczołgał się na materac, odwrócił głowę w stronę mężczyzny obserwując teraz jego plecy.
- Tak, wypiłem trochę za dużo. Sorry, nie chciałem cię nękać telefonami.  Potrzebuję tylko kawy i fajkę. Nic więcej, jeśli mógłbyś to… – uciął na chwilę zdając sobie sprawę, że będąc na tak przeraźliwym kacu stał cholernie milutki. Przeklął na siebie w myślach, tłumacząc się, że spowodowane jest to tym, że ściągnął Noelowi na głowę, po raz kolejny kłopot. W sumie po części była to prawda. Znowu zwalił się na tego mężczyznę z własnymi problemami, własnym życiem oraz ekstra bonusem – sobą. Jego osoba chyba dla Aune była najbardziej krzywdząca oraz każąca go za wszelkie zło tego świata.
- Smęciłem coś bardzo ważnego czy można to olać moczem? – zapytał, gdyż przecież musiał oceniać na jaką skalę rozplótł swój długi język, kłapiąc nim na prawo i lewo.  - Zadziwiam cię? Pod jakim względem? – Podniósł brew niesamowicie zaintrygowany. Już miał najgorsze wizje scenariuszy, w których to odwalał niezłe szopki, kompromitując się w oczach psychiatry gorzej niż zwykle.
- Wydarzyło się wczoraj coś szczególnie ważnego mojej uwagi na tyle bym o tym wiedział? – mruknął, przecierając twarz dłonią. Podniósł się do siadu, a następnie wstał. - Ale dobra, pierw prysznic. Mogę skorzystać? – Obszedł łóżko, stając bokiem do siedzącego jeszcze na łóżku Aune. Spojrzał wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sob Lis 02, 2013 12:38 pm

Jak miał mu powiedzieć o tym wszystkim? No naprawdę, niby jak to on sobie wyobrażał, że nagle mu palnie o tym wszystkim i dorzuci pocałunek gratis od firmy? To wszystko było tak nieracjonalne i idiotyczne, że sam Noel pragnął zapomnieć jakoby ta cała sytuacja w ogóle miała miejsce, ale jeżeli zaproponowałby zakopać to gdzieś w czyimś ogródku i nie wracać do tego wspomnieniami, to Burton nabrałby podejrzeń, a wtedy mogłoby zrobić się nieciekawie. Z drugiej strony nie chciał go okłamywać czy ukrywać przed nim prawdy.
- Może Ci się nie spodobać to co Ci powiem, ale jak człowiek jest pod wpływem alkoholu to robi pewne rzeczy, które w tamtej chwili wydają mu się całkiem racjonalne, chociaż w rzeczywistości są błędem. – Zaczął z tak grobowym tonem, jakby co najmniej opowiadał straszną historię dzieciom na Halloween. Tyle, że zamiast gromadki ucieszonych małolatów na opowieść z krypty miał do czynienia z nieprzewidywalnym mężczyzną i naprawdę obawiał się jak tamten zareaguje a prawdę.
- Powiedziałeś mi nieco więcej o Annie niż zazwyczaj i szczerze mówiąc nie chciałem i nie chcę tego analizować. To jest coś, co się mówi zaufanej osobie, a nie terapeucie. Po prostu nie wiem, dlaczego ale masz mylne pojęcia o naszej relacji. Szanuję Cię, ale jestem twoim psychiatrą a nie kolegą. Stawiasz mnie w bardzo niewygodnej sytuacji i sprawiasz, że nie mogę zachowywać się profesjonalnie i jeszcze ten pocałunek. Naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć. Czy pomyliłeś mnie z kobietą? Nie sądzę, prędzej byłeś ciekawy, a ja akurat byłem pod ręką. – Zamilkł i czekał aż posypie się na niego litania przekleństw. Nie miał zielonego pojęcia czy mężczyzna go zjebie, zabije czy nie szczędzi nawet słowa i postanowi, że nie ma sensu tracić na niego słowa. Wreszcie wstał, wyciągnął z szafy duży ręcznik i wręczył go mężczyźnie.
- Będę w kuchni. – I wyszedł. Poszedł przygotować kawę oraz poszukać papierosów.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Lis 03, 2013 8:57 am

No tak, tego się nie spodziewał. Sądził, że w stanie upojenia alkoholowego co najwyżej zarzygał mu dywanik czy coś w tym stylu, albo wybełkotał coś równie głupiego co zwykle, albo chociażby związanego z pracą. Ale nie! Zrobił tyle idiotycznych rzeczy, że sam nie wiedział, czy ma się śmiać czy kląć. To wydawało się takie irracjonalne, kompletnie nie pasujące do niego. Stopy utkwiły mu w puchatym dywaniku, przez który miał wrażenia jakby chodził po rozsypanych motylach, krzywiąc się a jego twarz wyrażała zbyt wiele emocji, które w tamtym momencie ciężko było odczytać od razu.
- Tak, nie podoba mi się to i kompletnie nie powinienem był ci tego mówić – powiedział spokojnie, wysłuchując go do końca. Pocałunek…? No to się zdziwił, a to zdziwienie dało się tak łatwo wychwycić, że nawet osoba nie mająca zielonego pojęcia o interakcjach międzyludzkich powiedziałaby, że Burton się nieźle zawstydził. Może nie spłonął niczym dorodny pomidor, ale jego wzrok stał się w jednym momencie taki zakłopotany, uciekł mu w bok, jakby nie dopuszczał do siebie tych informacji. Przemilczał to wszystko, odbierając jedynie ręcznik od Noela. Wszystko potoczyło się zbyt daleko oraz w zbyt szybkim tempie, musiał to ukrócić i zdusić w zarodku teraz; nagle. To nie mogło tak wyglądać, nie w jego mniemaniu, sytuacji oraz z jego poglądami. Aune miał rację; nie byli kumplami, łączyła ich jedynie cienka nić zwana w normalnym świecie, u normalnych ludzi: pacjent –lekarz. John za dużo sobie wyobrażał sądząc, że te wszystkie sprawy z jakimi dzwonił do niego pozwolą wejść im na stopień chociażby koleżeński, bo tak naprawdę tylko na takim mu zależało.
Wlazł pod prysznic, spłukując z siebie resztki dumy jaka go szybko opuściła. Po dziesięciu minutach wyszedł z zaparowanej łazienki, w której nie mógł już dłużej wytrzymać od nadmiaru gorąca. Ubrany w czyste ubrania poszedł do kuchni, stając w futrynie i przyglądając się krzątającemu po pomieszczeniu mężczyźnie.
- Masz rację, jesteś moim psychiatrą, nie kolegą, dlatego też nie będę już do ciebie dzwonił, a nasze relacje będą jedynie ograniczone do wizyt w gabinecie. Albo najlepiej wystaw mi te papiery, a ja uzyskam to co chcę, a ty będziesz mieć ode mnie spokój. Za pocałunek… no cóż sorry, rzadko kiedy coś takiego robię. Nawet jak jestem cholernie pijany - mówił bardzo spokojnie, widać było, że pod prysznicem przeanalizował sobie wszystko. Słowa, które opuszczały jego usta, starannie dobrał z pozostałą resztą, jakby w obawie przed tym, że kolejny raz popełni zbyt duży błąd.
- Pójdę już – odparł, zabierając swoją kurtkę z oparcia sofy i ruszając do drzwi wyjściowych. Nie chciał już nadużywać jego gościnności, nie po takiej przemowie. Gdyby został, ugodziłby jego dumę jeszcze bardziej, niż było to nadszarpnięte teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Lis 03, 2013 3:26 pm

Wchodząc do kuchni miał ochotę się powiesić tudzież odrąbać sobie łeb średniej wielkości tasakiem do mięsa. Naprawdę nie wiedział jak powinien się zachowywać, ta cała sytuacja była tak cholernie beznadziejna, że momentami miał ochotę usiąść i płakać. Na początku wydawało mu się, że jak pozwoli Burtonowi do siebie dzwonić to nastąpi jakiś przełom w ich terapii, że facet się otworzy tudzież pozwoli się do siebie zbliżyć i w jakiś sposób to po prostu pomoże, ale efekt był jakby zupełnie odwrotny. O ile podczas rozmów telefonicznych wydawał się być bardziej przystępny, o tyle na sesjach stawał się bardziej gburowaty i zamknięty. Jasne, że taki pracoholik o wiele lepiej czuł się podczas swojej pracy i wtedy łatwiej było mu nawiązywać jakikolwiek kontakt, ale dlaczego utrudniał pracę Noelowi i nie pozwalał sobie pomóc? Czasami myślał, że Burton może rzeczywiście pragnie siedzieć w tej pieprzonej niedoli, użalać się nad sobą i wcale nie wrócić do normalnego życia, które mógłby sobie ułożyć u boku jakiejś ładnej kobiety, zrobić piątkę dzieci i być naprawdę szczęśliwym. No dobra jakoś wizja Burtona, jako ojca zabawiającego kilkuletnią córeczkę przebraną za baletnicę wydawała mu się niesamowicie zabawna.
Zrobił przerwę w przemyśleniach, by zaparzyć kawę, a następnie osunął się po szafkach kuchennych na ziemię. Skulił się w rogu, gdzie było mu najwygodniej i najlepiej się myślało. On tak totalnie zawodził w każdej kwestii, że już naprawdę nie wiedział, co powinien zrobić, bo cokolwiek powiedział było źle. Oparł czoło o kolana, zastygając w tej pozycji. Nie miał siły na konfrontację z mężczyzną. Bał się, że znowu powie coś, co Burton źle odbierze, a przecież wcale tego nie chciał. Raz po raz stukał czołem o kolana myśląc i myśląc, i próbując wymyślić jak mógłby to wszystko zreperować, ale było to zbyt trudne. Z jednej strony Burton jako pacjent, z drugiej jako kolega, a z trzeciej… No właśnie czy Burton mieścił się jedynie w ramach pacjent-kolega czy może z typową dla siebie impertynencją rozepchał się na nieco szerszy zakres? Słowa mężczyzny dotarły do niego z opóźnieniem, dlatego dopiero w chwili, w której John pojawił się w kuchni Noel zorientował się, że jego pozycja jest wybitnie dziecinna i powinien coś z tym zrobić. Zerwał się na równe nogi po części słuchając tego, co do niego mówiono, a po części próbując się nie wywalić oraz złapać równowagę.
- Poczekaj, to nie tak… No zaczekaj chwilę, nie musisz wychodzić. – Najpierw został zmrożony falą słownego zlodowacenia, dlatego nim udało mu się odkuć z sopla lodu, w jaki został zamieniony, to mężczyzna już wędrował w stronę drzwi wyjściowych. No niech go szlag jasny trafi, co za gbur i złośnik! W try miga pobiegła za nim, by zdążył wyskoczyć tuż przed nim i zatarasować mu drzwi swoim ciałem.
- Dlaczego ty mnie zawsze stawiasz w takiej kłopotliwej sytuacji? Czy nie możemy na spokojnie porozmawiać, tylko musisz od razu zrywać się i wychodzić?  Po prostu powiedz mi, czym Cię tym razem uraziłem. I nie, nie przeszkadza mi, że do mnie dzwonisz ze sprawami, a już z pewnością nie wystawie Ci papierów póki nie rozwiążemy twojej sprawy chyba, że wolisz bym Cię przeniósł do innego psychiatry, bo nie chcesz już się u mnie leczyć, to uszanuję twoją prośbę i się usunę. – Stulił lekko powieki zsuwając się wzrokiem gdzieś na linię ramion mężczyzny. - Chociaż... nie chciałbym. - Dodał o wiele ciszej niż poprzednie słowa. Wtłoczony między stalowe drzwi, a Burtona czuł się dość dziwnie. Z jednej strony chłód ciągnący od metalu, z drugiej od mężczyzny. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Burton może go z łatwością przesunąć i wyjść, ale mimo wszystko miał nadzieję, że tego nie zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Lis 03, 2013 10:07 pm

Ten dzień z każdą możliwą chwilą robił się coraz bardziej dziwniejszy, a wszystko zaczęło się od wspólnego łóżka a potem spadło na niego to jak lawina. Nawet nie potrafił ubrać w słowa myśli, jakie walały się po jego głowie, będąc tak głośnie, że miał ochotę wyłączyć je z kontaktu. Jednak nie było kontaktu, nigdzie go nie widział. Musiał użerać się z tym cholernym dźwiękiem i wewnętrznym poczuciem winy, że znowu pojawił się w życiu kogoś i spieprzył wszystko. Zawsze tak było, za każdym razem, kiedy starał się być bliżej jakiejś osoby ta osoba nagle umierała, bądź on tak spartaczył sprawę, że palił za sobą wszystkie mosty. Burton był upośledzonym emocjonalnie idiotą, który nie radził sobie z czymś takim jak uczucia, ta część jego porąbanej natury była dla niego niczym dzicz, w której żyją same potwory. Przerażało go, ale nigdy przed nikim by się nie przyznał.
Noel nie uraził go niczym, naprawdę niczym, po prostu powiedział coś, co John powinien był zrozumieć dawno temu i pewnych granic nie przekraczać. Detektyw zdawał sobie sprawę, że nękając go telefonicznie nie przyspieszy sobie wydania papierów, sam nie wiedział po co to robił, czyżby naprawdę polubił Aune do takiego stopnia, że chciał się z nim kumplować? Śmieszne, Burton ty żałosny idioto.
- Niczym tym razem mnie nie uraziłeś. Powiedziałeś dosadnie. Jeśli mam się u ciebie leczyć muszę zrozumieć pewne zasady, czyli lekarz – pacjent. – Wzruszył ramionami, poprawiając kurtkę przewieszoną wcześniej na ramieniu. Spojrzał na drzwi jakie właśnie barykadował plecami Noel, blondyn pokręcił głową nieznacznie na te jawne manifestacje sprzeciwu.
- Chcesz ze mną rozmawiać? Och serio, a to nowość – zakpił, ale szybko ugryzł się w język. Wziął głęboki wdech, wypuszczając zaraz głośno powietrze. Znowu robił się gburowaty i musiał ten stan szybko ujarzmić, co naprawdę było niezłym wyzwaniem.
- Dobra, to rozmawiajmy. Ale sam zauważyłeś, że jestem niezdrowo porąbany – odparł, zawieszając kurkę w przedpokoju i wrócił do kuchni. - Masz fajki w domu? – zapytał głośno, stawiając na kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Lis 03, 2013 10:44 pm

Już miał przed oczami wizję jak to usilnie próbuje powstrzymac Burtona przed wyjściem, jak to próbuje z nim walczyć, ale nie daje rady, bo Burton jest sto razy silniejszy i bez problemu odsuwa go w bok, a następnie wychodzi. Na szczęście nie doszło do rękoczynów i Noel nie musiał zwisać z którejś z rąk mężczyzny oraz rzucać mu się na nogę czy plecy, usiłując go zatrzymać.
- Spokojnie, nie zamierzam Cię przesłuchiwać ani torturować, porozmawiasz ze mną jeżeli zechcesz. Łamania kołem czy zamykania w dymy nie mamy w ofercie. – Spróbował zażartować, ale chyba wyszło mu to dość kiepsko, dlatego jedynie z niejaką ulgą odsunął się od drzwi i powędrował za nim do kuchni. Najpierw podsunął mu kubek z ciepłą kawą, a następnie udał się na poszukiwania papierosów, co do najłatwiejszych nie należało. Ekspedycja w celu przetrząśnięcia wszystkich szafek w kuchni należała raczej do zadań specjalnych, ale udało się wygrzebać skądś pomiętą paczkę z kilkoma papierosami.
- Proszę. – Przekazał biały kartonik z czerwonymi malunkami wraz z zapalniczką i czymś, co miało robić za prowizoryczną popielniczkę, a sam usiadł po drugiej stronie, to znaczy na blacie kuchennym. Śledził wzrokiem sylwetkę Burtona, kiedy układał sobie w głowie to, co zamierzał powiedzieć. Ta nieznośna, ciężka niczym ołów, cisza była nie do zniesienia.  
- Ustalmy pewne granice, dobrze? Dzwoń do mnie, jeżeli czegoś potrzebujesz, wiesz może czasami się wkurzam jak dzika łasica, ale dlatego że czasami mamy jakiś paskudny zbieg okoliczności, a tak to jest to i jakieś urozmaicenie dla mnie. – Uśmiechnął się katem ust, myśląc, by wypowiedzieć wszystko poprawnie, z żartem i na dodatek się przy tym nie zbłaźnić. To wcale nie należało do łatwych zadań, jeżeli brało się pod uwagę ich obecną sytuację, czyli kłopotliwe pytanie o ich relację, o to co do siebie czują i jak to odbiera oraz fakt, że obydwoje byli uparci jak kompletne osły i żaden nie chciał się do tego przyznać.
- Co byś powiedział jeżeli zmienilibyśmy nieco koncepcję naszej terapii? – Zaświtał mu pewien pomysł, który być może i przypadnie także do gustu Burtona. Metoda była średnio popularna z tego, co się dowiadywał, ale w niektórych przypadkach aż grzechem było jej nie stosowanie, a jemu nic nie szkodziła szczególnie gdyby przypasowała mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Lis 03, 2013 11:13 pm

Faktycznie w głowie Burtona pojawiała się najpierw wizja odsunięcia Noela od tych przeklętych drzwi, jednak w ostateczności się poddał. Wiedział już, że psychiatra należy do tego typu osób, które tak szybko się nie rezygnują. Już widział oczami wyobraźni, jak się na nim uwiesza oraz uczepia niczym rzep, drąc mu się do ucha. Okey, ten etap pomińmy.
- Nie będzie tortur? Co za szkoda, a ja już się nastawiłem – parsknął, sam starając się trochę rozluźnić atmosferę. Nie tylko Noel chciał by gęsta atmosfera nieco zelżała. On również wolał pogadać normalnie przy kubku kawy, niż być ciągle spiętym i zdenerwowanym.
Siadł na krześle, biorąc do ręki kubek z kawą i obserwując jak Noel szuka dla niego papierosów. To było urocze ze strony mężczyzny, że tak za wszelką cenę chce mu dogodzić, aż miał wyrzuty sumienia, że miał ochotę na początku tak chamsko go potraktować i naprawdę zniknąć raz na zawsze z jego życia.
- Dzięki, sorry za kłopot ja swoje wykopciłem w barze widocznie, bo nic nie znalazłem – powiedział trochę niechętnie wracając wspomnieniami do baru. Zapalił zaraz papierosa, podnosząc wzrok na Noela. - Dobra, ale powstrzymam się od dzwonienia nawet w godzinach między dwudziestą czwartą a piątą rano. Najwyżej będę cię dręczyć od szóstej. Może wtedy nie wściekałbyś się jak niewybzykana łasica- parsknął pod nosem i zaraz upił łyk kawy. Melancholijny humor dawno mu minął i nawet zebrało mu się na żarty. A to nowość, tego dzisiaj jeszcze nie grali.
- Zmiana? Na jaką? – Musiał przyznać to go zaintrygowało, nie spodziewał się że Aune zamierza wyciągnąć takiego królika z kapelusza. Lecz jak na dzisiejszy dzień był to całkiem miły królik. - Mam nadzieję, że ta terapia nie będzie wstrząsowa, nie lubię jak pieści się mnie prądem – prychnął z nikłym uśmieszkiem na ustach, wracając do picia kawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Lis 05, 2013 8:07 pm

Zgromił mężczyznę wzrokiem, ale za chwilę na powrót uśmiechnął się łagodnie. Czyli jednak Burton wiedział, że można dąć drugiemu człowiekowi pospać bądź… robić inne ciekawe rzeczy i nie mieć ochoty, by ktoś akurat wtedy mu przeszkadzał.  
- Pasuje mi taki układ. Żebyś wiedział, jestem zdrowym mężczyzną, który potrzebuje od czasu do czasu rozładować napięcie w ten czy inny sposób. – Uśmiechnął się jakoś tak bardzo sprośnie, przypominając sobie, kiedy ostatni raz miał przyjemność gościć w swojej sypialni kochanka, a nie przypadkowego pacjenta, któremu urwał się film. Oblizał spierzchnięte usta w sposób bardziej erotyczny aniżeli tego zakładał i z powrotem wrócił nieco rozmarzonym wzrokiem na twarz mężczyzny.
- Obiecałem, że tortur nie będzie. – Jego genialny plan zakładał, żeby pójść w kierunku zachcianek Burtona, a to jak im to wszystko wyjdzie i czy w ogóle się uda to tak naprawdę będzie zależało od jego nastawienia, a obecnie to raczej było z tym kiepsko. Ale bardzo możliwe, że szykował się przełom, Noel był pewny swojego pomysłu i o ile Burton już na wstępie go nie wyśmieje to będzie naprawdę dobrze, a właśnie na tym mu zależało.
- Ostatnio dużo myślałem o twojej terapii i doszedłem do wniosku, że zmiana mogłaby Ci pomóc. Co sądzisz o tym, by zmienić miejsce naszej terapii? Na przykład zamiast spotykać się u mnie w gabinecie to poszlibyśmy na strzelnicę albo pobiegać bądź pójść gdzieś, gdzie czujesz się lepiej aniżeli w moim gabinecie. Ponoć takie terapie dynamiczne połączone z wysiłkiem fizycznym są bardzo skuteczne. Miejsce spotkania zostawiam tobie. Podoba Ci się taka opcja czy raczej nie? – Miał szczerą nadzieję, że detektyw go nie ukatrupi bądź nie wyśmieje, a zaaprobuje jego pomysł. Być może nie był on genialny, a jego skuteczność pewnie zostawi wiele do życzenia, ale miał przeczucie, że taka zmiana zrobi dobrze i jemu, i Burtonowi.


Ostatnio zmieniony przez Noel R. Aune dnia Pon Lis 11, 2013 1:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Lis 07, 2013 12:21 pm

Burton z wielu rzeczy zdawał sobie sprawę, jedynie udając że nie widzi rodzącego się problemu przez własne zachowanie. Był dobrym obserwatorem, który szybko wyłapywał niejasności w zachowaniu drugiej osoby i parę razy dostrzegł to właśnie w samym zachowaniu Aune, kiedy prosił go po raz kolejny o przysługę w związku z jego własnym dochodzeniem. John w swojej specjalizacji był naprawdę dobrym policjantem. Miał nosa, intuicję oraz doświadczenie właśnie o nią oparte, nigdy nie działał jak większość jego kolegów przymykając oczy na wiele spraw. On sam uważał, że po to uczył się tyle musząc przechodzić różne szczeble we własnej karierze by dać obywatelom poczucie bezpieczeństwa, może złudne i fałszywe, gdyż przecież nie był wstanie zapewnić wszystkim ochrony, to nie było wykonalne, lecz brał tyle spraw ile zdołał chcąc to w jakiś sposób nadrobić. Należał do tych typu gliniarzy 'dobrych', ale o tym głośno nie mówił rzucając własnymi poglądami na system na prawo i lewo. Wolał pozostać gburowatym detektywem, który ocierał się już o pracoholizm.
- A już sądziłem, że żyjesz w celibacie - parsknął sarkastycznie, kręcąc głową. W palcach obracał papierosa by podnieść gorący kubek, a jego krawędź zahaczyła o jasne wargi mężczyzny. Wziął mniejszego łyka czarnego, pobudzającego napoju. Słuchał go uważnie. Wiedział również, że Aune także traktuje swoją pracę bardzo poważnie. Zdawał sobie sprawę z tego, że jako pacjent stanowi dla niego bardzo duże wyzwanie - przynajmniej tak to sobie wmawiał. Oczywiście należało to do tych wielkich teorii Johna Burtona.
- Sądzisz, że odczuwam dziwne swoiste zagrożenie w twoim gabinecie, że jestem spięty? Aune, no dobra przyjmijmy, że tak jest, dlatego w zamian za spotkanie się w tej cholernej klitce ty chcesz chodzić ze mną do miejsc do jakich mam sentyment?- No cóż trochę go to zaskoczyło mimo to nie chciał już tego komentować. Zacisnął na dłuższą chwilę usta, które teraz przypominały wąską, poziomą linię. Zaśmiał się zaraz pod nosem, kończąc palić papierosa i filtr gniotąc w popielniczce. Napił się ponownie kawy, trzymając go w niepewności. Wiedział, że wszystko zależy od niego, wiedział że jeśli pokpi sprawę to po raz kolejny postawi Noela w trudnej wręcz nieprzyjemnej sytuacji. Chciał mu iść na rękę, tak jak on to robił w jego sprawach.
- No dobra możemy spróbować - powiedział spokojnie, odstawiając z charakterystycznym brzęczkiem kubek na stół. Oparł się wygodnie o krzesło, zakładając ręce na siebie.- W tym tygodniu idę na strzelnicę. Od tego możemy zacząć - odparł, zamyślając się nad tą zmianą w terapii. Naprawdę Aune chciał mu pomóc, to aż dziwne, bo Burton od bardzo długiego czasu wmawiał sobie, że ze wszystkim poradzi sobie sam. Typowy facet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Lis 11, 2013 8:56 pm

Stulił lekko powieki spoglądając na niego z niejakim przekąsem, a wzrok mówił coś w stylu „żartujesz sobie? Ja i celibat?!”. Zmierzył go jakby karcącym spojrzeniem, po czym uśmiechnął się nieco rozbawiony. Właściwie, jeżeli o tym mowa to ostatnimi czasy był raczej jakby na odwyku. Już od dawno się z nikim nie spotkał, nawet nie miał czasu, by sprawdzić swoje konto na portalu. Nie do końca uświadomił sobie, czym było to spowodowane, ale coś lub ktoś ewidentnie skutecznie odciągało go od jego poprzedniego stylu życia. Naprawdę od dawna nie bawił się tak jak miał to w zwyczaju i chyba powinien coś z tym wreszcie zrobić. Umówić się z kimś na picie lub wyskoczyć do znajomych.
- Nie jestem w stanie stwierdzić czy sobie myślisz, ale gdybyś czuł się komfortowo u mnie w gabinecie to nie byłbyś taki spięty za każdym razem, dlatego chciałbym aby nasza terapia zaczęła Ci się kojarzyć z czymś przyjemniejszym aniżeli przykry obowiązek. Nie musisz mieć do nich sentymentu, wystarczy, że czujesz się tam dobrze i lubisz tam chodzić. Byle nie był to sklep alkoholowy. Pić z tobą nie mogę, to jedyna zasada, którą musisz uszanować. – Westchnął, bo zaczynał się denerwować w związku z ich nadchodzącym spotkaniem. To nieprzyjemne uczucie w okolicach żołądka, zupełnie jak w czasie studiów przed ważnymi egzaminami. Denerwował się, że nie wyjdzie, że Burton zacznie robić sobie żarty lub jeszcze bardziej się w sobie zamknie, a te kilka miesięcy pracy pójdzie na marne.
- O, może wreszcie będę miał okazję nauczyć się strzelać. W liceum mieliśmy zajęcia na strzelnicy, ale byłem w tym naprawdę kiepski, natomiast na studiach nie pozwolili mi się zapisać na zajęcia, chyba myśleli, że byłem dziewczyną. – Zaśmiał się dźwięcznie, przypominając sobie o swoich małych przygodach związanych z zamiłowaniem do broni palnej. Nigdy nie był wybitny w sporcie, a jeżeli chodzi o strzelanie to był gorszy niż przeciętny uczeń. Niestety Noel nie posiadał wielu talentów i to również nie było jednym z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Lis 14, 2013 1:26 pm

Sam Burton już jakiś czas nie spał z nikim. Nie miał szczęścia do kobiet, albo one do niego. Zazwyczaj wszelkie romanse kończyły się na tym, że wychodził o świcie zostawiając po sobie krótki liścik i ot całe jego związki czy wielkie miłości. Dlatego też widząc tę minę doktorka, parsknął pod nosem.
- Dobra, ale nie naciskaj na mnie z tymi wszystkimi pytaniami. Wiem, że muszę na nie odpowiadać, ale nie zawsze mam na nie ochotę – mruknął jedynie podnosząc się z krzesła. Spojrzał na Noela spokojnym wzrokiem, wsadzając kubek do zlewu. Zerknął przez małe okienko i zamyślił się na chwilę nad czymś. To będzie ich wspólna ciężka walka.
- Na strzelnicy bądź o szesnastej. Wtedy jest mało ludzi – powiedział, odwracając się do niego przodem. Zaraz uśmiechnął się tylko, mijając go. - Dobra, będę leciał. Masz też pewnie innych pacjentów. – Zaczął się ubierać, a raczej narzucił na siebie kurtkę. Poprawił kołnierz niewygodnego materiału, który właśnie mu się zrulował. Westchnął zirytowany, ale zaraz sobie z tym problemem poradził.
- No to, do zobaczenia? – Spojrzał na niego pytająco, jakoś nie mogąc sobie wyobrazić Noela na strzelnicy. Trochę śmiać mu się chciało, bo nigdy nie miał takiego przypadku. No cóż, miał nadzieję, że będzie dobrym nauczycielem. Bądź co bądź nie raz nawet nastolatków uczył w ramach praktyk, jednak nie lubił tego. Unikał nauczycielstwa, bo do tego trzeba było mieć cierpliwość a jemu na te pyskate bachory brakowało. Zresztą… dodatkowa robota i to jeszcze w takiej postaci totalnie mu się nie uśmiechała.
Nie czekając na jakieś wielkie pożegnania, skinął na niego głową opuszczając mieszkanie psychiatry. Wyszedł przed klatkę, zerkając na okna mieszkania, w którym to jeszcze do niedawna się znajdywał, po czym wsiadł do auta odjeżdżając.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Gru 01, 2013 8:44 pm

Przebywanie na strzelnicy wydawało się być nie do zniesienia dla Noela. Było mu duszno i wciąż czuł palący wzrok Burtona na swoim ciele, dlatego zmiana lokalizacji wydawała się całkiem niezłym pomysłem. I chociaż z początku mieli w planach udać się do jakiejś restauracji z prawdziwego zdarzenia, ich plany nieco się zmieniły za sprawą psychiatry, który zaproponował udać się do swojego mieszkania. Wydawało mu się, że tak będzie wygodniej, chociaż z drugiej strony obawiał się, że mężczyzna może źle kojarzyć jego loft ze względu na niedawne zdarzenia, jakie miały tam miejsce. Zgodził się i nie było już odwrotu, trzeba było improwizować. Największym problemem wydawało się to, że z Noela był taki kucharz jak z krowy baletnica. Ugotowanie jajka czy zrobienie jajecznicy to nie kłopot, ale jeżeli chciało się zagłębić w większe tajniki kuchennych rewolucji, to on wymiękł.
- Mam nadzieję, że mi wybaczysz, ale nie jestem zbytnio zaznajomiony z kuchnią, a wręcz wychodzi mi to tragicznie i o ile nie masz ochoty na wzywanie straży pożarnej czy konsumpcję czegoś trującego, to proponuję byśmy coś zamówili. – Wpuścił go do swojego mieszkania, wszedł za nim i zamknął drzwi. Odwiesił kurtkę wraz z marynarka, zdjął buty ustawiając je na specjalnej półce. Zapraszającym gestem wskazał mężczyźnie sofę, a sam skierował się do telefonu stojącego na wysokim stoliczku.
- Na co masz ochotę? Znam dobrą pizzerię, którą mogę polecić i całkiem niezłą chińszczyznę. – Ściągnął słuchawkę z uchwytu, w oczekiwaniu na decyzję mężczyzn. Jemu było praktycznie obojętne, był niemal wszystkożerny i raczej nie wybrzydzał, jeżeli chodziło o jedzenie. No może, tylko tyle, że nie lubił zbyt tłustego jedzenia, które mogłoby go utuczyć i zniszczyć jego fantastyczną figurę.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Gru 04, 2013 9:36 pm

No tak, wybrali bardziej przytulne miejsce, niż sala zatłoczonych ludzi, którzy jedzą głośniej niż mówią. Burtonowi nie przeszkadzała nagła zmiana planów, może trochę apartament kojarzył mu się z jego pijacki stanem w jakim się znajdował właśnie u Aune, robiąc z siebie idiotę.
Kiedy weszli, rozejrzał się jakby właśnie oglądał mieszkanie po raz pierwszy, a przecież to prawdą nie było. Prawdopodobnie zrobił to odruchowo, jak na glinę przystało. Zapamiętywał każdy szczegół w razie konieczności, chociaż nic nie wskazywało na to, ze w tym miejscu może wydarzyć się coś tragicznego. Chociaż! Z drugiej strony, jakby nie patrząc to żadne miejsce na to nie wskazuje, no może poza meliną żuli i ćpunów. No, ale to oczywiste.
Burton rozebrał się, ściągając z siebie tylko to co było potrzeba i na tym etapie wypadało. Poszedł za Noelem, prosto do kuchni.
- Nie trzeba, mogę coś zrobić do jedzenia. Nie mam aż takich dwóch lewych rąk. – Wzruszył ramionami. No a co – kto by się spodziewał, że gburowaty, lekko stuknięty John może potrafić gotować, a to niespodzianka! Doktorek odkrywał nowe twarzy w swoim pacjencie, a ten niczym nieświadome dziecko otwierające się na pedofila częstującego cukierkami, ukazywał mu się z całkiem innych stron, nawet kusząc się o stwierdzenie – tych lepszych.
Zajrzał bez krępacji do lodówki, wyciągając z niej najpotrzebniejsze produkty. Nie miał zamiaru bawić się w jakieś wykwintne dania, gdyż szkoda było mu na to czasu. Postawił na kuchnię włoską, klasyk: spaghetti. Nie wiedział czy Aune w ogóle coś takiego jada, bo patrząc na jego szczupłe ciało domyślał się, że musiał dbać o linię i pewnie uważał na to co je, chociaż znał ludzi z świetną przemianą materii dzięki czemu utrzymali formę lepszą niż ci, którzy męczyli się na siłowniach. Zerknął na mężczyznę przelotnie, wykładając produkty na blat.
- Spaghetti, może być? – zapytał, no bo przecież nie był u siebie i wypada spytać gospodarza chociaż o zdanie. John często o tym zapominał, jednak Aune przez te wszystkie spotkania z nim mógł się już przyzwyczaić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sob Gru 07, 2013 3:21 pm

Obejrzał się za siebie na mężczyznę z lekkim zdziwieniem, bo jakby nie patrzeć, to był święcie przekonany, że ktoś taki jak Burton z pewnością nie będzie umiał gotować, a tu proszę niespodzianka. Szkoda, że teraz tylko on wychodził na niezdolną ugotować cokolwiek zjadliwego ciamajdę, która sprawiała więcej kłopotu aniżeli pożytku w kuchni. Bo jeżeli ktoś miał w celu wyremontowanie tej części w domu, ale uprzednio zdemontowanie wcześniejszej aranżacji to najlepszym wyjściem byłoby zaproszenie Aune do swojego mieszkania oraz poproszenie go o zrobienie jakiejś wyjątkowo wymyślnej potrawy.
- Naprawdę? To dobrze, bo ja mam… – Tę drugą część wypowiedział nieco ciszej, jakby nie chciał się przyznawać do tego, że naprawdę nie potrafi zrobić nic sensownego, a już z pewnością nie jadalnego. Czy fakt, że był naprawdę dobrym i szanowanym psychiatrą o wysokim poziomie inteligencji nie wystarczał? Z resztą on nigdy się sam nie żywił, bo albo był pasożytem, którejś ze swoich przyjaciółek, albo udawał się na miasto i wciągał coś, na co akurat miał ochotę. Z resztą kto by się tym przejmował? Noel był mężczyzną i według większości społeczeństwa nie musiał umieć gotować, bo ani to nie leżało w jego domowych obowiązkach, ani nikt czegoś takiego od niego nie wymagał. A co ważniejsze nie miał nawet, dla kogo gotować i sam cwaniak wybierał z reguły partnerów, którzy lubili pichcić i krzątać się po kuchni. Był wygodny.
Ustąpił miejsca detektywowi, samemu odsuwając się na koniec pomieszczenia, stając w strategicznym miejscu, by mieć ogląd na całą sytuację. Nie miał nic przeciwko temu, by zobaczyć jak Burton gotuje i tak już przejął jego kuchnię bez większych problemów, a skoro tak dobrze mu szło, to nie było sensu mu przeszkadzać.
- Jasne, chętnie zjem coś włoskiego. – Usiadł na krzesełku barowym dokładnie obserwując mężczyznę. W sumie był to raczej nie codzienny widok rzadko, kiedy miał okazję oglądać tego gbura w takich „normalnych” sytuacjach, poza swoim gabinetem, jego posterunkiem policyjnym czy przypadkowych miejscach w mieście.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie dr Aune
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Apartamentowce
-
Skocz do: