IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie dr Aune

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pią Sty 24, 2014 10:46 pm

Drażnił się z nim. Raz zwalniał tempo, zupełnie jakby miał ochotę go jeszcze trochę przetrzymać, tak odrobinę dłużej, a tym samym przeprowadzić drobne tortury na swoim partnerze, następnie niespodziewanie przyspieszał pieszczoty serwując mężczyźnie nadmiar intensywnych doznań. Obchodził się z jego członkiem z należytą starannością, poznając każdy jego milimetr, kiedy jeździł językiem wzdłuż trzonu. Nie przerywając swojego zajęcia, wsunął jedna z dłoni pod spód, by wymacać jądra Burtona, którymi również postanowił się zająć. Wpierw obdarzył je delikatnymi muśnięciami takimi, które doprowadzają człowieka do szaleństwa takie, co to są ledwo wyczuwalne, ale na tyle silne, że nie wiadomo, co właściwie zaraz nastąpi. Męczył go w ten wysublimowany sposób. Nęcił wizją rychłego końca, który rzekomo miał się przerodzić w spełnienie, ale… zaraz! Nim do czegokolwiek doszło Noel czmychnął spod kołdry, tym samym pozostawiając Burtona w cokolwiek kiepskiej sytuacji, bo zamiast dogodzenia mu psychiatra postanowił spłatać mężczyźnie małego psikusa.
- Miła? To dobrze, ale wiesz… – Smukła postać pojawiła się w drzwiach prowadzących do łazienki. Niby to przybrany, a jednak transparentny szlafrok kusząco odkrywał jasne ramię. – Może być jeszcze milej. – Uśmiechnął się w ten nieludzko kuszący sposób zapraszając wzrokiem mężczyznę, by dołączył do niego w łazience. Sam ponownie znikł z zasięgu jego wzroku zostawiając po sobie jedynie skąpe odzienie. Już po chwili do uszu detektywa doszedł szum wody. Noel nie czekając, a może właśnie to robiąc, wszedł pod ciepły strumień. Przyjemne orzeźwienie spłynęło niczym łaska na świętego. Rozkoszując się prysznicem czekał i miał nadzieję, że jego powolny, choć cudowny kochanek zrozumie aluzję i już za chwilę dołączy do niego.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Nie Sty 26, 2014 11:23 am

Znęcał się, drażnił i doprowadzał do szału – czyli jak rozbudzić faceta, a potem w bezczelny sposób go zostawić – tę dziedzinę Noel opanował do perfekcji. Trzeba było mu przyznać, ale zaliczał się do sadystycznych psychiatrów, którzy nie tylko posiadali książkową wiedzę, ale również tę z zakresu fizyczności. Zagryzł wargi, kiedy ten wygrzebał się z kołdry. Sądził, że zakończą tę zabawę, spoglądając na mężczyznę i widząc jak z ramienia zsuwa mu się lekko szlafrok. Nie musiał nic więcej mówić, nawet gdyby mu nie dawał żadnych aluzji, Burton najpewniej wpakowałby mu się do łazienki, wykorzystując. Kiedy tylko usłyszał pierwszy szum wody, od razu wstał z łóżka, nawet nie musząc niczego z siebie ściągać, dotarł do łazienki wchodząc do jej wnętrza. Gorąca para owiała jego ciało, a wzrok skupił się na kuszącym tyłku, który dostrzegł dzięki przezroczystym drzwiczkom od kabiny. Z nikłym uśmieszkiem na ustach, otwarł je, wchodząc do środka. Objął go ramionami od tyłu, przyciągając w zaborczym uścisku do swego torsu. Wargi odruchowo sięgnęły do ucha kochanka, skubiąc je i przesuwając nieraz językiem wzdłuż całego płatka. Prześlizgnął językiem po smukłej szyi, składając na niej kilka mocniejszych ugryzień.
- Teraz mi nie uciekniesz – mruknął, ocierając się o jego pośladki już i tak pobudzonym członkiem. Wolnymi ruchami bioder, podrażniał jego dwie kształtne półkule, chcąc tym samym pokazać mu, jak bardzo rozgrzał go, tą wcześniejszą „grą wstępną”. Jedną z rąk, puścił go by dłonią przesunąć po jego torsie, brzuchu i dostając się w upragnione miejsce. Objął jego przyrodzenie w dłoń, zaczynając je stymulować bez jakiejkolwiek litości dla niego. Zamierzał zrobić to samo, co ten mu zaserwował – pomęczyć i doprowadzić do wrzenia, oczywiście z całkiem innym końcem, którego pewnie Noel i tak się już domyślał. John bywał niewyżytym facetem, zwłaszcza w tej sytuacji, ale co mu się dziwić skoro miał koło siebie partnera, który robił mu dobrze i ba, sam chciał więcej zachęcając do słodkich tortur. Podobało mu się to, że Aune wychodzi z inicjatywą, że nie należy do tej grupy mężczyzn, którzy leżą jak kłody dając się posuwać, a wręcz sam prowokuje sytuacje. No cóż, dziś przesłuchania nie będą tak brutalne, jak bywają zazwyczaj, nowa terapia Aune działała cuda!
- Na którą masz? – zapytał w międzyczasie, kompletnie nie przeszkadzając sobie w dogadzaniu kochankowi i nieraz nawet prowokującym napieraniu główką na jego wejście, by zaraz się wycofać nie pozwalając sobie na jakieś śmielsze ruchy. Chciał go potrzymać w niepewności, podroczyć się z nim i zadbać o to, by biedny, obolały tyłek psychiatry nie cierpiał tak po ich ostatniej nocy oraz wspólnym prysznicu, dzisiejszego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Sty 28, 2014 6:19 pm

Niebotyczna suma pieniędzy, która poszła na zakup wymarzonego mieszkania spowodowała, że psychiatra musiał nieco zmienić plany, co do umeblowania. W związku z tym tu i ówdzie zmienił pierwotną koncepcję. Od zawsze marzył mu się przestronny prysznic, idealny by pomieścić przynajmniej dwie osoby, ale teraz czując tuż za plecami swojego kochanka powoli zmieniał zdanie. Ciasnota była w jakiś sposób zadowalająca. Trudno było się poruszać po tak małej przestrzeni wypełnionej już nie jednym, a dwoma ciałami. Dzięki temu Noel nie bardzo miał jak manewrować i tym samym stał na straconej pozycji względem detektywa, lecz w zupełności mu to nie przeszkadzało.
- Ale o czym ty mówisz? Nawet mi to przez myśl nie przeszło. – Odwrócił głowę w kierunku mężczyzny i uśmiechnął się w ten zniewalająco kuszący sposób, by dodatkowo pobudzić kochanka. Pieron jeden doskonale wiedział jak działa na innych mężczyzn, a już w szczególności na Burtona. Co prawda zdobycie tych informacji mu trochę zajęło, ale teraz miał zamiar specjalnie korzystać ze swoich pewnych atutów, by od czasu do czasu podrażnić detektywa.
- Nie wiedziałem, że jesteś taki żywiołowy z samego rana. Podoba mi się to, John. – Wplątał palce między mokre włosy mężczyzny, by w ten sposób przyciągnąć jego głowę ku sobie i móc go pocałować. Właśnie teraz, kiedy było im obu tak dobrze zaczął się zastanawiać czy przypadkiem to nie jest tylko chwilowe. Nie mógł oczekiwać od Burtona, że nagle postanowi wywrócić całe swoje życie do góry nogami tylko, dlatego że przespał się z Noelem. Nie powinien wyciągać pochopnych wniosków, ponieważ później może się okazać, że jego oczekiwania mijają się z rzeczywistością. Odepchnął gdzieś na bok te wstrętne myśli, które właśnie teraz, w tak niepożądanym momencie, go naszły.
- No chyba oszalałeś, że o to pytasz teraz?! Ahh…! – Westchnął głośniej, znacznie głośniej niż wcześniej. Dotyk detektywa skutecznie mącił jego umysł i wprawiał ciało w przyjemny stan pożądania. Nie miał głowy, by odpowiadać na tego typu pytania, był za bardzo podjadany i jego stan psychiczny był mocno niestabilny, a ten oczekiwał, że streści mu swój dzisiejszy grafik? Niedoczekanie!
- John… – Zsunął dłoń między swoje uda układając palce na ręce mężczyzny i wzmacniając jego ruchy, drugą natomiast pożądliwie szarpnął go za wilgotną czuprynę. – Weź mnie, teraz. – Wymruczał gardłowo w momencie, w którym wpijał się swoim równym uzębieniem w jego wyprężoną szyję.


_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sob Lut 01, 2014 12:17 pm

- Ja wiem, co panu chodzi po myślach – zamruczał mu do ucha, ocierając się o nie nosem. Noel był blisko, tak blisko, przez co zmysły detektywa jeszcze bardziej wyostrzyły się. Uwielbiał mieć go na wyciągnięcie ręki, mimo iż wcześniej w ten sposób o nim nie myślał. Jednak po ich ostatniej, wspólnej nocy dowiedział się fascynujących ciekawostek na temat mężczyzny, do którego jeszcze niedawno wydzwaniał, męcząc go swoimi sprawami zawodowymi.
- Żywiołowy z rana? Pewnie, zwłaszcza jak mam takie miłe niespodzianki – powiedział, dłonią mocniej poruszając wzdłuż jego członka. Poczuł zaraz, jak Aune pocałował go. Musiał przyznać, ale dzięki tym ustom już niejednokrotnie w przeciągu dwóch dni, stał się cholernie odprężony.
Kiedy jednak usłyszał prośbę kochanka, podniecenie nabrało jeszcze większego wymiaru. Uwielbiał takie hasła w odpowiednim momencie, a psychiatra wyczuł go idealnie. Mężczyzna nie czekając na nic, przyparł go do ściany ocierając się o jego pośladki, już i tak twardym członkiem. Ugryzł go w ramię, a następnie w łopatkę, łapiąc w palce nabrzmiałego penisa i pocierając główką o wejście kochanka, drocząc się z nim. Wsunął w niego jak na początek dwa palce, poruszając chwilę nimi w wnętrzu partnera, nie chcąc by później ten mu zrzędził nad uchem, że jest cholernym egoistą w łóżku. Jednak znęcał się nad nim w ten sposób, przez krótki czas. Sam był już nieźle napalony. Przywarł torsem do jego pleców, całując w międzyczasie kark mężczyzny, mocniej przyciskając go do kafelek. Wyjął palce, wchodząc w niego oraz czując początkowy opór. Odczekał aż ten da mu jakikolwiek znak na to, że może wykonać trochę śmielsze poczynania.
- Mh… doprowadzasz mnie do szaleństwa – wymruczał mu nisko do ucha, przygryzając lekko jego płatek. Nie myślał w tym momencie o tych wszystkich sprawach, jakie martwiły Noela. Nie chciał myśleć, jak ich przejście na nowy poziom wpłynie na ich życie. Przecież jeśli zamierzali ze sobą wiązać jakieś plany, wszystko radykalnie się zmieni. A Burton, ten Burton, które nie potrafi się zaangażować w związek, będzie musiał się tego nauczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Lut 05, 2014 8:32 pm

Próbował coś, jakoś, gdzieś… Myśli buntowały się, kłębiły i nie pozwalały się odczytać. Dławił się wszechogarniającą ciasnotą. Wciśnięty pomiędzy dwie ściany dokładnie czuł ich nacisk na swoim ciele, chłód kafelków zmieszany z ciepłą skórą Burtona i spływającą wodą. Tak właśnie czuł się wtedy, kiedy był naćpany? A może to inny rodzaj szaleństwa, ten przyjemniejszy stan traceni kontroli nad rzeczywistością i swoim ciałem. W zupełności mu to nie przeszkadzało teraz, kiedy miał tuż za sobą Burtona było mu wszystko jedna. Niecierpliwił się z każdą chwilą coraz bardziej, pragnął go teraz, już, natychmiast! Noel czasami mógł być nie do zniesienia szczególnie, gdy miał chcicę, a jego partner jakoś nie był skłonny do stosunku i wtedy potrafił doprowadzić człowieka do szału, ale o tym być może detektyw nigdy się nie dowie. Właściwie to kluczem do sukcesu było odpowiednie zatroszczenie się o Noela oraz jego wszelakie zachcianki i broń boże mu niczego nie odmawiać!
- I kto to mówi? – Wybełkotał ledwo zrozumiale, ponieważ między sylaby wkradały się słodkie jęki, które jasno sygnalizowały, że dotyk Burtona jest pożądany. Wreszcie przywarł rękoma oraz górną częścią ciała do narożnika, w który został ciśnięty. Wypchnął biodra w kierunku mężczyzny, wyginając się w ten ponętny i niesamowicie kuszący sposób, zerkając na niego znad ramienia niemo prosząc, by się pospieszył, i zaprzestał tortur.
- John, postaraj się bardziej… – Zaczepnie puścił mu oczko. Trudno było stwierdzić czy jego słowa wiązały się z narastającą przyjemnością, czy może faktycznie chciałby jego kochanek dał z siebie więcej, ponieważ ostatnio było dla psychiatry za mało? Ta czysta, nieco złośliwa prowokacja miała przede wszystkim pobudzić buńczucznego mężczyznę do działania i sprawić, by mimo wczorajszych protestów dzisiaj dał z siebie wszystko. Wzdychał głośno, wplatając gdzieś pomiędzy urywane pojękiwania jego imię, krzyczał coś, żeby ten brał go mocniej i znów jęczał tak słodko, jak tylko potrafił. Gdyby w tej chwili był ładunkiem wybuchowym, to jego obecny stan można, by określić jako chwilę przed detonacją. To napięcie, to wyczekiwanie... Chwile zawahania przed wciśnięciem czerwonego guzika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pią Lut 07, 2014 5:07 pm

- Chce cię słyszeć – wychrypiał zadowolony, kiedy z ust lekarza zaczęły się wydobywać zadowalające detektywa jęki. Gorące oddechy, dwa ciała blisko stojące obok siebie – scena rodem z jakiegoś filmu, która właśnie odgrywała się w prywatnej łazience pana doktora. I wydawać się by mogło, że czas stanął w miejscu, a prawdą było, że obaj stracili rachubę czasu na poranne igraszki. Mimo to myśli Johna zajęte były gorącym ciałem kochanka, w którego wnętrze wdarł się przytrzymując go przy sobie stanowczymi dłońmi za biodra. Wbił palce w miednicę Aune, poruszając się w nim już od samego początku bardzo agresywnie. Tempo oraz siła, nabierały większej mocy z każdym wykonywanym ruchem. Gryzł go i całował po ramieniu oraz w miejsca, w które mógł bez problemu się dostać. Zbliżył usta do ucha partnera, nisko warcząc:
- To wypinaj się bardziej – polecił, a za nim Noel cokolwiek wykonał Burton zadał mu kilka siarczystych klapsów w pośladek nie szczędząc na sile. Wchodził w niego mocno dopinając biodra do samego końca, nabierając większej intensywności we własnym działaniu. Dawno ich stosunek przestał zaliczać się do tych spokojnych, czy romantycznych. Teraz między nimi panowało wręcz zwierzęce pożądanie, które trzeba było rozładować. Wbił mocno paznokcie w jego biodra, sięgając nimi aż do ud mężczyzny i je również przeorując do czerwoności. Kąsał drapieżnie szyję Noela, a także nieszczęsne uszy, które w tym momencie były najbliżej niego. Czuł jak podniecenie rośnie, jak krew uderza mu do głowy, a gorąca woda lecąca z prysznica tylko potęgowała rozpalone zmysły. Spełnienie zbliżało się wielkimi krokami, dlatego też dorwał się ręką do jego penisa, zaczynając go dość rytmicznie stymulować, by chociaż mniej więcej w tym samym czasie doszedł co detektyw. Ich szaleńczy taniec trwał jeszcze jakiś czas, aż John pierwszy nie osiągnął spełnienia. Doszedł w nim, mrucząc nisko do ucha psychiatry, jednak ciągle dłonią szybko dogadzając mu, by i on ulżył sobie. W końcu Noel pomimo tych wszystkich sztuczek, jakie stosował na Burtonie również zasługiwał na parę dobrych orgazmów. Chociaż sądząc po jego dotychczasowym stylu życiu, to nie narzekał na te aspekty, oczywiście John zamierzał także tego nie zaniedbywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Lut 13, 2014 4:23 pm

Czas mijał nieubłaganie, a godzina o której rzekomo powinni wyjść z mieszkania, by zdążyć do pracy Aune już dawno minęła. Spóźni się, ale kto by się tam przejmował spóźnieniem, kiedy tu na miejscu otrzymywał te nieziemskie rozkosze od swojego kochanka? Noel był niezaprzeczalnym hedonistą, który nad wyraz cenił sobie ziemskie przyjemności i w żadnym wypadku nie zamierzał z nich rezygnować. Jedną i chyba ulubioną z nich był właśnie seks, którego chyba jeszcze nigdy nie od mówił z absurdalnych powodów jak ból głowy czy brzucha. Nigdy też nie musiał się posuwać do tego, by kogoś oszukiwać pod tym względem.
Potrzebował takiego agresywnego i brutalnego aktu, to jak kubeł zimnej wody wylany podczas rozgorączkowanej kłótni, pozwala się szybko odstresować i wyładować wszelką energię, a potem znowu można wrócić do zwykłego spokojnego seksu. Miał niejakie wrażenie, że przede wszystkim to Burtonowi to dobrze zrobi. Ten gbur ciągle chodził nabuzowany i mimo odwiedzin na strzelnicy, siłowni czy podczas przesłuchań nie był w stanie zrzucić tego ciążącego mu balastu. Napięcie rosło każdego dnia, był coraz bardziej wkurwiony i wyżywał się na bogu ducha winnej osobie. Specjalnie sprowokował go, tak jakby to on tego naprawdę chciał, ale cel był zupełnie inny. Zależało mu na jego partnerze, na wiecznie zrzędzącym detektywnie, któremu prawdopodobnie brakowało tego typu rozluźnienia. Nie przeczył, że i jemu było dobrze, wszakże od dawna z nikim nie spał, aczkolwiek było bardzo prawdopodobne, że dzisiejszy dzień spędzi na nogach, a nie w swoim wygodnym fotelu.
Znów sięgnął do jego kudłów, za które bezceremonialnie szarpnął w swoim kierunku i dokonując cudów zręczności wpił się namiętnie w usta detektywa, tym samym nie pozwalając mu na oderwanie się zbyt szybko. Był spragniony jego pocałunków, bo Burton widocznie był bardzo oszczędny względem tego typu pieszczoty. A że Noel do potulnych nie należał, to zamiast grzecznie czekać na coś czego chce, to sam po to sięgał. Chwilę później i on doszedł. Szczęśliwy, zdyszany i nad wyraz zmęczony tak, że zaczęły mu się trząść nogi wbrew jego woli. Odwrócił się wreszcie w kierunku mężczyzny, zarzucił mu ręce na szyję i w ten sposób ustabilizował swoje ciało, które w jednym momencie niemal runęłoby na ziemię. Podpora w postaci Burtona była bardzo wygodna i przyjemne. Psychiatra bardzo lubił się przytulać, o czym detektyw z pewnością niedługo się przekona i być może zacznie go wręcz od siebie odganiać, zmęczony tym jego ciągłym lepieniem się. Właściwie to będzie musiał się przyzwyczaić do całej wrażliwej natury Noela oraz tego, że był niesamowicie czułym kochankiem, który wręcz uwielbia tę czułość pokazywać poprzez drobne gesty.
- Jest mi dobrze. – Zamruczał mu jak zadowolony kot wylegujący się na kolanach właściciela i w tej samej chwili przyssał się do jego szyi, tuż pod żuchwą w najbardziej widocznym miejscu. Taka mała zemsta, za te wszystkie znakowania na jego ciele.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Lut 17, 2014 3:09 pm

Burton nie był oszczędny względem pocałunków, tylko się nie rozdwoi ani nie rozstroi by spełniać wszystkie widzimisie Noela, a chwila jaką by musiał poczekać na te drobne pieszczoty wcale by go nie zbawiła. Kiedy psychiatra doszedł, John w końcu oparł czoło o jego ramię, podgryzając je co jakiś czas nieznacznie. Dłońmi przesunął wzdłuż ud, masując je z lubością oraz wolno wysuwając z niego. Zacisnął zęby na płatku jego ucha, szepcząc w nie:
– Zrobię kawę – Po czym na odchodnym klepnął go siarczyście w tyłek, opuszczając kabinę. Wytarł szybko swoje mokre ciało w przyjemnie puszysty ręcznik, by następnie przepasać go wokół swoich bioder. Zerknął przelotne na kabinę, widząc jak mężczyzna domywa z siebie resztki dowodów własnej prowokacji. Zadowolony Burton bezszelestnie wymknął się do kuchni, gdzie nastawił wodę na kawę. Nasypał do dwóch kubków po miarce kawy, a kiedy woda zawrzała, zalał ją. Dopiero po chwili zorientował się, że trzeba sprawdzić godzinę, a widząc tak późną o mało co nie dostał zawału.
- Noel, pospiesz się, spóźnię się! – krzyknął z kuchni, gdyż w końcu musiał jechać na posterunek, ale również podwieźć mężczyznę do pracy. Przecież nie zostawi go takiego obolałego samego sobie.

***
Wsiadł do samochodu, zaraz włączając radio, w którym akurat leciały wiadomości. Morderstwo, no cóż kolejne, które go nie zdziwiło. Zerknął kątem oka na psychiatrę, wyjeżdżając na ulicę.
– Za nim jednak cie odwiozę, muszę gdzieś skoczyć, chyba dwadzieścia minut cie nie zbawi, nie? – zapytał, a prawdą było, że on sam był już spóźniony. Dzień zaczął się całkiem nieźle zwłaszcza dla nich obu, jednak jego ciąg dalszy może ostro się zawahać. Mijali kolejne budynki, aż nie skręcili, dojeżdżając prawie na drugi koniec miasta. Burton nigdy nikomu nie mówił, że zna kogoś z tych rejonów. Chociaż, jako policjant bywał w rożnych miejscach, jednak jego zachowanie wskazywało, że jedzie gdzieś co dobrze zna oraz często bywa. Zatrzymał się na jednym z osiedli domków jednorodzinnych, wciskając klakson. To wszystko mogłoby się wydawać dość dziwne, zwłaszcza, że wcale niczego nie tłumaczył Aune. Nim jednak doktor, mógł o cokolwiek zapytać do samochodu wpakował się siedmioletni chłopczyk z tornistrem na obu ramionach. Przypominał cholernie Burtona.
– Cześć, tato – powiedział pogodnie, a widząc na miejscu dla pasażera Noela, dodał szybko.- Dzień dobry – Burton uśmiechnął się, widząc w lusterku swojego synka. Zerknął kątem oka na psychiatrę wiedząc, że ten nie przełknie tego faktu tak łatwo.
– Noel, to mój syn Ben – odparł, a wzrok na chwilę wbił się w twarz mężczyzny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Mar 03, 2014 4:13 pm

Miał nieodpartą ochotę spędzić kolejne długie minuty pod ciepłymi strumieniami wody, ale ponaglający krzyk kochanka z kuchni spowodował, że musiał porzucić swoje malutkie marzenie. Z niejakim niezadowoleniem szybko wymył swoje ciało, zakręcił wodę i wyszedł spod prysznica z lekkim grymasem niezadowolenia. Fakt, że sam był nieco zły na siebie wcale, ale to wcale nie lubił się spóźniać, a tym bardziej kazać swoim pacjentom czekać, dlatego nie ociągając się zbyt długo wyszedł z łazienki w poszukiwaniu ubrań. W tej sytuacji musiał porzucić swój codzienny rytuał przeglądania się w lustrze, dlatego jedynie zerknął w przelocie, pomiędzy wciąganiem spodni na swój zgrabny tyłek, a wiązaniem krawata, by przekonać się, że wszystko jest w porządku i żadna kolejna zmarszczka nie zepsuła jego prześlicznej buźki. Nienagannie ubrany pospiesznie ruszył do kuchni, w której nie zastał Burtona, w związku z tym pomaszerował do przedpokoju, szybko założył buty i wyszli razem z mieszkania.

***

- I tak jestem spóźniony. Następnym razem wykopię Cię z łóżka o piątej rano, albo nie pozwolę zostać, to przynajmniej się nie spóźnię. – Mruknął nieco przekornie, co oczywiście było jedynie żartem, bo Noel w żadnym wypadku nie ośmieliłby się wyrzucić mężczyzny ze swojego łóżka. Po pierwsze za bardzo obawiał się konsekwencji, po drugie wiedział, że Burton mógłby zrobić mu w odwecie coś bardzo niegrzecznego i niedobrego, po trzecie – i chyba najważniejsze – wcale nie miał ochoty na pozbywanie się go skoro mógł z nim zostać, aż do samego poranka.
Obdarzył kierowcę bardzo ładnym uśmiechem zadowolonego z siebie człowieka, kiedy niepozornie i z wielką delikatnością kładł swoją dłoń na ręce Burtona tej, którą przerzucał biegi. Lubił tę niewinną pieszczotę podczas jazdy samochodem. Nauczył się jej dzięki jednemu ze swoich kochanków, który nierzadko w ten sposób go dopieszczał, gdy razem gdzieś jeździli.
Zdziwił się widząc osiedle, nie bardzo wiedział, co właściwie mogło ich tutaj sprowadzić i jakie sprawy John miał tutaj do załatwienia. Raczej nie wyglądał na typ rodzinny, a już z pewnością nie na kogoś, kto mógłby przyjechać do mamusi na niedzielny obiad. Rozejrzał się po okolicy, która wydawała mu się tak absurdalna i abstrakcyjna, że z niejakim zmieszaniem spojrzał pytająco na swojego partnera. O co tutaj chodziło i dlaczego trąbił? Wszelkie odpowiedzi uzyskał w przeciągu kilku sekund, kiedy drzwi się otworzył, kiedy na tylne siedzenie wdrapał się mały klon detektywa i z rozbrajającą radością obwieścił swoje „cześć tato”. Powoli, bez gwałtownych ruchów przemieścił dłoń na kolana, tak by chłopiec nie zdążył tego wszystkiego zauważyć. Miał zaledwie sześć albo osiem, albo cholera jedna go wie ile lat i prawdopodobnie nie był przygotowany na to, by dowiedzieć się, że jego ojciec spotyka się z mężczyzna, a już z pewnością nie teraz.
- Dzień dobry. – Zmusił się do uśmiechu i modlił się w myślach, by nie widać było drżenia kącików jego warg. Chłopiec nie był niczemu winien, dlatego Noel w żadnym wypadku nie zamierzał obarczać go winą, którą z pewnością postanowi przenieść na detektywa, ale jeszcze nie teraz.
- Ach tak, miło mi poznać, jestem Noel Aune. – Spojrzał na mężczyznę raczej obojętnie, a następnie odwrócił twarz w stronę szyby. Naprawdę nie zamierzał teraz wywoływać awantury, a już z pewnością oglądać jego twarzy.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Mar 03, 2014 6:13 pm

Nie zamierzał nawet powiedzieć słowa na temat przemilczenia faktu, że posiada syna. Noel nigdy nie pytał (podczas sesji) o podobne sprawy, więc również detektyw nie zamierzał tak otwarcie wspominać o własnym życiu prywatnym, które kompletnie nie miało nic wspólnego z jego agresją względem zatrzymanych czy kolegów z pracy. Jego samopoczucie na terapii było najważniejsze, nie to czy posiadał dzieci albo żonę – te sprawy należały do kategorii drugorzędnych. Z psychiatrą spotykał się dopiero zaledwie kilka dni,  więc nie wiedział, czy na takim etapie znajomości powinien wtajemniczać go do tak poufnego i niedostępnego dla reszty świata. Zamierzał mu powiedzieć o Benjaminie, jednak nie tak szybko i nie bez przygotowania. Jego eks niestety wywinęła mu niezły kawał, kiedy podesłała sms’a, w którym zaznaczyła, że musi jechać pilnie do pracy i nie zdąży zawieść syna do szkoły. No cóż miał poradzić, musiał wziąć w samochód i pojechać po siedmiolatka, a przy tym przygotować się mentalnie podczas całej tej podroży na bardzo zdziwioną reakcję Noela. Nie dziwił się mężczyźnie wcale, gdyż sam zareagowałby bardzo podobnie, gdyby został postawiony przed taką sytuacją.
Zacisnął usta, kątem oka dostrzegając nagłą zmianę osobowości swojego kochanka. Chrząknął głośno, wiedząc, co to może zwiastować. Zanim dojadą do szkoły, musiał pomyśleć, jak załagodzić zapewne gotującą się wewnątrz psychiatry furię.  Domyślał się, że nie przełknie tego łatwo i spokojnie,  na jakiego teraz pozował – idealnie potrafił wtopić się w otoczenie, niczym kameleon zmienił kolor kompletnie nie pokazując prawdziwego oblicza.  Nawet obecność Bena nie wpływała na uspokojenie rozszarpanych nerwów policjanta, który miał pełną świadomość późniejszej sprzeczki.
- Tato, a wiedziałeś, że  dżdżownice mają słabo rozwinięte narządy zmysłów?  Mogą jednak odróżniać światło od mroku – powiedział chłopiec dumny z własnej wiedzy, chcąc pochwalić się również przed nowym znajomym ojca.  Ben, odkąd mężczyzna pamiętał, był bystrym dzieckiem, które miało szereg zainteresowań związanych z nauką. Jednak najbardziej fascynowały go zwierzęta, przez co jego ojciec podejrzewał, że ten najpewniej zostanie weterynarzem bądź biologiem – chociaż myślenie o jego przyszłości na razie mógł odrzucić na dalszy plan, gdyż chłopiec w końcu miał jedynie siedem lat.
-  Nie, nie wiedziałem – odparł, spoglądając w lusterko, by posłać dziecku uśmiech, ale szybko przeniósł spojrzenie na drogę, nie chcąc w końcu spowodować przez własne roztargnienie, jakiegoś wypadku.
-  A ty Noel wiedziałeś? – zagadnął młody klon, zaraz znajdując się między nimi, wpierając się ręką o oparcie fotela psychiatry. Wręcz wychylił się, zaglądając na jego twarz, a widząc, że ten poświęca całą swoją uwagę szybie, tyknął palcem jego policzek. Zmrużył swoje ciemnobrązowe oczy, tak bardzo podobne do tych Burtonowych, wyczekując zainteresowania.
- Ben, to nie jest dla ciebie kolega. I siadaj na tyłku, i zapnij się pasami – mruknął pod nosem, jednak drugą część zdania zaakcentował ostrzej chcąc dać mu jasny komunikat, że w samochodzie powinien siedzieć na tyłku, a nie po nim latać, niczym mucha. Chłopiec nadął policzka, zaraz obrażony wracając na swoje miejsce. Detektyw na to zachowanie ciężko westchnął, kompletnie nie przejmując się takim rozwojem akcji, który oglądał przynajmniej dwa razy w tygodniu.
W końcu wyjechali na autostradę, którą szybko przedostali się z punktu „a” do punktu „b”, którym była  szkoła podstawowa jego syna. Ben niczym torpeda pozbierał plecak z siedzenia zarzucając go na oba ramiona i znowu znalazł się między ich siedzeniami.
-  Pa, tato. Bądź ostrożny. Do widzenia, panie Noel – rzucił pogodnie, zaraz szybko opuszczając samochód, w którym gęstą atmosferę można byłoby kroić nożem. Drzwi się zatrzasnęły, a palce detektywa mocniej zacisnęły się na kierownicy. Chciał coś powiedział, jednak w tej sytuacji nie bardzo wiedział co – nigdy nie musiał nikomu mówić o Benie, gdyż nikt z nim tyle nie wytrzymał. Noel był cholernym weteranem, który najpewniej go  rozstrzela serią oskarżeń i zażaleń. Odpalił samochód, odjeżdżając spod szkoły.  Dał im obojgu chwilę na  poukładanie myśli, kiedy w końcu nie zdobył się na zaczęcie rozmowy.
- Noel… wiem, że powinien był ci powiedzieć o Benie, ale nie miałem kiedy – zaczął ostrożnie, jednak zaraz zamykając usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Mar 03, 2014 6:43 pm

John miał skomplikowane życie, zdawał sobie sprawę, że pewnie dowie się jeszcze wielu ciekawych rzeczy, ale nigdy nie spodziewałby się, że mężczyzna ma dziecko. Jasne był zdrowym normalnym facetem z trzydziestką na karku, co niby wskazywało na taką możliwość, ale jednak dziecko? Miał ochotę zakopać się pod ziemię, bo w obecnej chwili zamiast złości czuł niejakie zawstydzenie. Sytuacja był niekomfortowa i tak też się czuł, nieco poirytowany na tego kretyna oraz bardzo zmieszany obecnością dziecka. To po prostu było niewłaściwe! Ani on, ani chłopczyk nie mieli o tym pojęcia, a Burton zachował się jak ostatni cham i prostak narażając ich na tę nieprzyjemną konfrontację, chociaż widocznie Noel zdawał się być niemal atrakcją turystyczną dla dzieciaka, a nie traumatycznym przeżyciem.
- Tak. Lubisz dżdżownice? Większość ludzi się ich brzydzi, aczkolwiek osobiście uważam, że są fascynujące, z resztą jak każde zwierzę. Szczególne na swój własny sposób. – Uśmiechnął się uprzejmie do chłopca, ponieważ pytanie w żadnym wypadku mu nie przeszkadzało. Był tak okropnie podobny do Burtona, że momentami było to przerażające. Gdyby był starszy i miał jakieś 17-18 lat to mógłby ich pomylić albo uznać za braci, ale na szczęście chłopczyk był zbyt młody na takie porównania.
Podróż przebiegła sztywno. Noel czuł się nadal średnio komfortowo, tak jakby ktoś mu wbijał ostrą szpilę między żebra. Miał to nieprzyjemne kłucie w żołądku, a wszystkie wnętrzności podchodziły mu do gardła. Marzył tylko o tym, by wyskoczyć przez okno, najlepiej natychmiast. Przeszło mu nawet przez myśl, żeby powiedzieć, że sam dotrze do gabinetu i wysiąść razem z chłopcem przy jego szkole. Udałby się na jakiś przystanek albo wezwał taksówkę, byleby nie musiał rozmawiać z mężczyzną, ale szybko doszedł do wniosku, że tego typu zagrywka byłaby bardzo dziecinna, a przede wszystkim zachowałby się nie porządku w stosunku do detektywa. Pożegnał chłopca, kiedy ten wysiadał posyłając mu sympatyczny uśmiech, wszakże chłopczyk nie był niczemu winien, w przeciwieństwie do swojego ojca – idioty.
- Nic nie powinieneś. Uznałeś, że nie muszę o tym wiedzieć. To jest twoje dziecko i twoja decyzja. – To by było na tyle. Co mógłby powiedzieć mu więcej? Że jest mu przykro, tylko, z jakiego powodu skoro byli ze sobą od wczorajszego wieczoru? I czy w ogóle ze sobą byli? Trudno to wszystko było określić, dlatego postanowił milczeć i udawać, że tak wszystko jest w porządku, że o niczym nie wiedział, a Burton wcale nie jest skończonym dupkiem. Noel miał to nieprzyjemne przeświadczenie, że zwyczajnie nie pasuje do tego rzekomo szczęśliwego obrazka rodziny Burtona, że nie ma do tego prawa. Właściwie to to, że mu o tym nie powiedział było potwierdzeniem tego, że nie chciał mu o tym mówić, a że wyszło przez przypadek to sorry Noel, ale takie życie. Westchnął zrezygnowany i uśmiechnął się po trochu z przymusu w stronę detektywa.
- Kończę o siódmej, odbierzesz mnie czy się nie zobaczymy wieczorem? – Próbował przejść do trybu „codzienność pozbawiona idiotycznych problemów” jakby to było czymś tak prostym i nieskomplikowanym jak zamówienie pizzy.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Mar 03, 2014 7:16 pm

Kiedy Ben opuścił samochód, a mężczyzna w końcu mógł odwieźć Noela do pracy, czuł jak rosnąca gula w gardle powiększa się z każdym przejechanym metrem. Ścisk w żołądku, ten niepokój i rosnące poczucie, że znowu coś schrzanił nie dawało mu żyć. Nie wiedział co czuł mężczyzna, ale wiedział w małym stopniu, co może mu chodzić po tej szalonej głowie – a te jego milczenie potwierdzało wszystkie obawy detektywa.
- Nie powiedziałem ci, bo na sesji mnie o to nigdy nie pytałeś. A ostatnio byliśmy zbyt zajęci, aby rozmawiać o moim synu. Uprawialiśmy seks, kiedy miałem ci powiedzieć? W przerwie na drugą rundę? – wyrzucił z siebie, tak jakby mężczyzną chwilę temu na niego nawrzeszczał, a ten chciałby sprostować wszelkie niejasności. Ta sytuacja należała do tych najtrudniejszych, gdyż w całej jego karierze zawodowej nigdy przy nikim nie czuł się tak spięty, jak teraz przy Noelu. Wypuścił powietrze, uchylając okno pozwalając świeżemu powietrzu wedrzeć się do środka samochodu, by ochłodzić tą gorącą atmosferę.
- Chciałem ci o nim powiedzieć, ale nie w taki sposób. Chciałem was obu, jakoś do tego przygotować – powiedział, nie wiedząc czy Noel go słucha. Nie miał takiego obowiązku, zresztą znając ten uparty charakter zapewne wyrobił sobie pewne zdanie, teorię – jeden kij co – na tę sytuację i trudno będzie mu przełknąć myśl, że dowiedział się o tym w podobny sposób.
- Odbiorę, ale przestań być taki obojętny. Do cholery, Noel. – Zatrzymał się dopiero pod gabinetem Aune, do którego drogę doskonale znał, zważając na fakt, że bywał u niego chodząc na terapię z trzy razy w tygodniu. Wiedział, że najpewniej mężczyzna zaraz wysiądzie na nogach niczym z waty i dumnym krokiem uda się w stronę budynku. Sam był już spóźniony – przez drogę do szkoły – i musiał jechać na komendę, nie mogąc wdawać się już w dłuższe rozmowy. Chciał z nim pozmawiać, wytłumaczyć, ale po minie kochanka odczytał, że na tę rozmowę psychiatra potrzebuje czasu, bądź w ogóle nie chce już o tym dyskutować. Nie zamierzał tak tego zostawić w powietrzu bez żadnego wyjaśnienia i słowa od siebie – musiał tylko ułożyć w głowie dobre przemówienie, które wpłynęłoby na werdykt wysokiego sądu Noela Aune.
Chwilę siedzieli w samochodzie, a kiedy w końcu został sam z własnymi myślami, miał ochotę strzelić sobie w łeb – tak dla rozluźnienia. Pieprzone życie Burtona, zawsze musiało się skomplikować.

***

Siódma wbrew pozorom minęła bardzo szybko, jak nigdy przy wypełnianiu papierkowej roboty. Burton o wyznaczonej godzinie stał samochodem pod gabinetem Aune, wyczekując jego szczupłej postaci. Musiał wysiąść z auta chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza pod przykrywką zapalenia fajki. Wysłał kochankowi, krótką wiadomość tekstową, w której zawarł, że już przyjechał. Spokojnie czekał, nie chcąc go poganiać, samemu zresztą potrzebując rozluźnić się przed ich poważną rozmową. Sam nie wiedział na czym stoi i czy ich namiętny seks był przygodną na jedną noc, czy może długotrwałą deklaracją związku? Nienawidził takich sytuacji, ponieważ kompletnie się w nich nie odnajdywał - lecz jako dorosły mężczyzna musiał w końcu wziąć sprawy w swoje ręce, mówiąc Noelowi wprost co o tym wszystkim sądzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Mar 03, 2014 7:54 pm

Spojrzał na niego wreszcie tak poważnie, że jego wzrok z łatwością mroził krew w żyłach. Nie spodobało mu się to co usłyszał, a już z pewnością nie te niedorzeczne zarzuty, które swoją drogą nie powinny być wypowiedziane.
- Jesteś śmieszny John jeżeli sądzisz, że pozwolę, byś mnie o to teraz obwiniał. Podjąłeś taką, a nie inną decyzję i przyjmij konsekwencje jak prawdziwy facet. – Jeszcze raz spiorunował go wzrokiem, ponieważ jego słowa wywołały przysłowiowego wilka z lasy, a Noel mimo całej swojej powściągliwości nie zamierzał pozwolić, by mężczyzna robił z niego chłopca do bicia. Od dawna nie należał do osób spolegliwych, dlatego z pewnością nie pozwoli, by ktoś się na nim wyżywał i nie wtedy, kiedy nie było w tym jego winy. Westchnął zrezygnowany, bo nigdy się długo nie gniewał, choć nie łatwo wybaczał.
- Do wieczora. – Powiedział o wiele łagodnie i tak też wyglądając wysiadł z auta kierując się do swojego gabinetu, gdzie wreszcie znikł za drzwiami nowoczesnego budynku.

***

Zapomniał o poranku skupiając swoją uwagę na pracy. I szło mu całkiem nieźle, bo do południa nie było problemów. Potem zaczęły napływać przeróżne niechciane myśli, złościł się, zagryzał wargę i wydawał się być opryskliwy, aż wydarł się bez powodu na swoją sekretarkę. Zrobiło mu się głupio, kiedy spoglądał na zmieszaną Sophie-Ann, prześliczną Francuzkę, która zawsze go wspierała. Szybko ją przeprosił i wytłumaczył powód swojej frustracji. Sophie-Ann naprawdę była piękną kobietą. Miała kruczoczarne długie włosy, intensywnie niebieskie oczy i znikome piegi rozsypane na lekko zadartym nosku. Szlachetne rysy twarzy, zgrabne ciało i kuszące kobiece kształty. Gdyby nie to, że był zdefiniowanym gejem, to z pewnością by się w niej zakochał. Dziewczyna nie tylko była śliczna, ale i inteligentna, czarująca i słodka jak miód. Właściwie to na początku ich współpracy wyznała mu, że się w nim zakochała, a Noel rozczulony jej wyznaniem przyznał się do swojej orientacji, o czym nie wiedział nikt poza nią. Wtedy obiecał dziewczynie, że jak w przeciągu pięciu lat jak nikogo sobie nie znajdą, to się z nią ożeni. Leciał czwarty rok, dlatego zaczęli już wybierać suknię ślubną, myśleć nad kwiatami czy oprawą ich „ślubu”. Żarty się skończyły, kiedy poznał Burtona, a ona zaczęła się spotykać z marszandem pobliskiego muzeum, w którym spędzała długie godziny.
Dziesięć minut po siódmej wyszli śmiejąc się. On otulał ją ręka w pasie, ona tuliła się do jego piersi. Kątem oka zauważył Burtona, dlatego zatrzymał się z dziewczyną wskazując niemym gestem w kierunku detektywa, na co ona uśmiechnęła się przekornie, a on pocałował ją w policzek na pożegnanie i rozstali się. Noel zszedł po schodach, a Sophie-Ann skręciła w lewo.
- Wybacz, ostatni pacjent mnie zatrzymał. – Zatrzymał się kilka kroków od mężczyzny, bo czuł się niezręcznie w jego obecności po tym, co zaszło rano. Uciekł wzrokiem gdzieś w bok.
- Jedziemy do mnie czy do Ciebie? – Zapytał, a następnie wyminął go, by wsiąść do auta od strony pasażera.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Pon Mar 03, 2014 9:17 pm

Kompletnie nie spodobało mu to co zobaczył przed gabinetem Aune. To przedstawienie, jawna prowokacja odstawiona z sekretarką. Aż mu się ciśnienie dźwignęło, widząc ten uroczy obrazek. Zazdrość ścisnęła jego żołądek, a rozum przywołał go do porządku. Nie mógł się zachowywać jak nastolatek, zwłaszcza, że dziś nie przynosił wcale dobrych wiadomości. Kiedy Noel się zbliżył spojrzał na niego uważnie, a wszelkie poczucie winy poszło się chrzanić, przez to, że ta dziewczyna lepiła się do niewłaściwej osoby. Nawet, jak Aune był zdeklarowanym gejem, Burton i tak nie miał ochoty, by ktokolwiek poza nim mógł go dotykać, a tym bardziej całować, nawet jeśli to był tylko gest koleżeństwa. Niezdrowa zazdrość dała mu się we znaki w złym momencie, kiedy to on był winowajcą dzisiejszego nieporozumienia i ciszy w podróży.
- Ta, ok – rzucił pod nosem, samemu zaraz go wymijając musząc przełknąć pierwsza fale swojej złości. Miał zamiar był miły i potulny, gdyż to on zwalił, jednak ta dziewczyna wytrąciła go na tyle ze spokoju, że wszystkie jego plany poszły się chrzanić. Westchnął ciężko, siadając za kółko, a kiedy dostrzegł obok siebie kochanka na miejscu pasażera ruszył spod budynku.
- Do mnie, o ile nie przeszkadza ci dom bez mebli – mruknął posępnie, mocniej zaciskając palce na kierownicy, mając nadal przed oczami roześmianą parkę, której zszedł uśmiech na widok policjanta. Nie podobało mu się to wszystko, a nerwy pałętały się po jego niespokojnym wnętrzu na tyle, że czuł mdłości. Ruszył przed siebie, nawet nie podejmując rozmowy, zostawiając ją na później do czasu aż sam nie weźmie się w garść i nie ogarnie. Nie spoglądał na psychiatrę, nie dotykał, nie zaczepiał i nie starał się nawiązać nici kontaktu. Po prostu prowadził samochód, skupiony do granic możliwości akurat na tej czynności, jakby była ona najważniejsza na świecie.
Po jakiś trzydziestu minutach dojechali do mieszkania Burtona. Detektyw zaprosił przodem partnera, samemu wchodząc za nim i zamykając drzwi. Skierował się w stronę kuchni, wyciągając z lodówki piwo. Drugie postawił na blacie, specjalnie dla Noela.
- Chyba, że wolisz coś innego to mów. – Upił łyk z butelki, idąc do salonu, padł na swój materac gapiąc się w sufit, a butelkę stawiając sobie na torsie i palcami przytrzymując. –Możemy w końcu pogadać, czy nadal udamy, że wszystko jest, jak być powinno? – zapytał odwracając głowę w jego stronę, uważnie mu się przyglądając.


[zt] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Mar 12, 2014 11:22 pm

Marzyło mu się lóżko, ale kiedy stał już w swojej sypialni i spoglądał w dół na idealnie ułożoną pościel, to szybko zmienił plany. Nagle zapragnął rozsiąść się na kanapie przed telewizorem z lampką dobrego wina w ręce. I tak tez uczynił. Długo niezdecydowany skakał po kanałach, w poszukiwaniu czegoś, co rzekomo miało go zrelaksować. W końcu zostawił jakiś program kulinarny. Nie, on się nie łudził, że uda mu się nauczyć gotować, ale jakoś go to zawsze uspokajało, kiedy Ci słynni kucharze faszerowali kurczaka czy rozbijali jajka. Beznamiętnie spoglądał na przyrządzanie jakiejś wymyślnej sałatki składającej się z chyba dziesięciu gatunków sałaty i innych równie dziwnych składników. Wypił wino odstawiając pusty kieliszek na stolik z lampką. Ciało osunęło się na kanapę, by móc wygodnie ułożyć się na miękkich poduszkach. Długie chwile leżał w takiej pozycji, z zamkniętymi oczami słuchając mistrza kuchni, który właśnie objaśniał jak powinno się kroić bakłażana. Miał przyjemny głos, tak samo przyjemny jak jego kolega-redaktor, ten sam, który wiercił mu dziurę od sześciu miesięcy w sprawie artykułu. Dopadło go sumienie. Z jednej strony kumpel, z drugiej Burton, który ukręci mu łeb, jeżeli dowiedziałby się, że zamiast twórczo spędzonego dnia, opieprzał się przy programach kulinarnych. Z ciężkim sercem podniósł się z kanapy, polał sobie znowu wina, wypił spory łyk i podreptał do sypialni, z której przyniósł laptop z notatkami. Tak rozpoczęła się droga przez mękę.
Udało mu się napisać artykuł, ale w zamian za kilka stron dobrego tekstu, Noel przypominał żywego trupa. Miał wszystkiego serdecznie dosyć, był zmęczony, rozdrażniony i jeżeli ktoś pojawiłby się teraz w jego mieszkaniu to prawdopodobnie zabiłby go. Świadomość, że już niedługo przyjedzie Burton wcale go nie pocieszała. Znaczy tak, chciał się z nim zobaczyć, ale wpierw musiał doprowadzić swoją zniszczoną psychikę do porządku, by przez przypadek go nie opieprzyć za coś, czego nie zrobił. Najpierw wziął długi prysznic. Stanie pod niemal gorącym natryskiem było czymś, co uwielbiał, w przeciwieństwie do gorących kąpieli i wylegiwanie się w wannie. Cały czas popijał swoje ulubione wino, czego efekty były wreszcie widoczne, bo i humor mu się poprawił, i zaczął zachowywać się na tyle radośnie, by włączyć ulubioną muzykę, śpiewać i tańczyć w salonie.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Mar 13, 2014 9:58 pm

Burton dawno musiał odwieść syna do domu. Wrócił do swojego mieszkania za nim wybrał się do Aune. Był zmęczony i chciał się zwyczajnie położyć spać. Obiecał Noelowi powtórkę z rozrywki, jednak w zwyczajniej na świecie nie miał na to ochoty. Ubrudzony z piachu poszedł szybko wziąć prysznic. Musiał w końcu jakoś dość do siebie po wielkiej inwazji kosmitów z Marsa. Jego syn miał zbyt duże pokłady energii. Ale czego miał się spodziewać po siedmioletnim chłopcu, który nie posiadał nawet psa w domu, z którym mógłby się wybiegać w ogródku. No, ale mniejsza, było jak było. W końcu zwarty i gotowy, mógł się przygotować na spotkanie pewnie równie co Ben żywiołowym Noelem. Ubrany w zwykłe dżinsy, koszulkę i buty wyszedł z domu. Wsiadł do samochodu, zaraz zmierzając prosto do apartamentu Aune. Zajęło mu to około trzydziestu minut, by w końcu dojechać pod wyznaczone miejsce. Szybko pokonał piętra i był na tym właściwym. Chwilę pukał, ale widocznie kochanek nie słyszał go, dlatego też pozwolił sobie na wtargnięcie do jego czterech ścian. Z daleka zobaczył jak Noel wywija swoim tyłkiem tańcząc w najlepsze i śpiewając jakieś piosenki, które John średnio kojarzył. Spoglądał na niego, trochę rozbawiony i stanął oparty o futrynę, bacznie mu się przyglądając i nie zamierzał mu tego za cholerę przerywać. W końcu nie tylko on miał udany dzień, widocznie psychiatra na tyle sprawnie poradził sobie z artykułem, ze po nim postanowił się nieco rozerwać. Trochę był to niecodzienny widok, tego Burton nie powiem, ale i bardzo komiczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Mar 25, 2014 7:24 pm

Było cudownie. Alkohol już dawno uderzył mu do głowy na tyle, że przestał się kontrolować. Co prawda Noel z reguły lubił panować nad swoim ciałem czy umysłem, ale upojenie alkoholowe było zbyt przyjemnym stanem, by z niego zrezygnować. Wypił prawie całą butelkę, pozostawiając na dnie marne resztki ciemnofioletowego napoju. Bezpośredniość oraz brak granic osiągnęło level export. Przez naprawdę długa chwilę psychiatra nie kontaktował z rzeczywistością, zamknięty gdzieś pomiędzy bardzo głośno rozbrzmiewającą muzyką, a omijaniem przeszkód na swej drodze – tu wszelakich mebli. Musiała minąć dłuższa chwila, żeby zorientował się, że jego drzwi od mieszkania wcale nie spełniają swojej funkcji – ochrony przez złodziejami, śmieciami czy świadkami Jehowy – ale stoją otworem, w którym bezczelnie rozparł się detektyw. I w tej jednej chwili, kiedy spoglądał na zadowolona twarz tego wstrętnego gbura poczuł przypływ nieopisanej radości. Popłyną z falą rytmicznej muzyki w kierunku swojego gościa, by rzucić mu ręce na szyję i zaatakować jego usta swoimi, składając nań kilka namiętnych pocałunków.
- Mój mężczyzna – Pachniał winem i świeżością. Wtulał się w ciało Burtona z tą rozkoszną cholernie zadowoloną miną. Cudowność sprzed pojawienia się mężczyzny nie była tak cudowna jak mogła być teraz. Upajał się obecnością swojego partnera, którego skutecznie oplótł rękoma niczym dobrze zakorzeniona winorośl.
- Jak się pozwolisz zabić jakiemuś naćpanemu idiocie, to Cię wskrzeszę i osobiście ukatrupię po raz kolejny. – Szeptał mu do ucha tak zmysłowym i erotycznym głosem jakby co najmniej wyznawał mu miłość czy opowiadał sprośne rzeczy. Psychiatra był bardzo spolegliwy, czuły i łagodny. Kład głowę na ramieniu Burtona, całował go po szyi i tulił się do jego piersi, ale ani razu nie ruszył się od niego dalej jak na krok. Wciąż przylepiony do jego ciała trwał przy mężczyźnie z zadowoleniem spoglądając swoim zamglonym spojrzeniem na jego twarz.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Mar 27, 2014 5:31 pm

Widząc, jak ten nagle przypłynął do niego w rytmie muzyki od razu pomyślał, że musi być pijany skoro niczym chętna kotka łasi się do niego i jeszcze obrzuca go tak miłymi komplementami. Co w wydaniu Aune, było rzadkie, zwłaszcza względem Burtona. Albo mężczyzna wydawał się niezadowolony widząc go, albo coś John zjebał na tyle, że nie wkupił się w łaski swego kochanka.
- Piłeś? – zapytał, mimo wszystko obejmując go w pasie. Przyciągnął smukłe ciało do siebie, napawając się przyjemnym zapachem świeżości mieszanego z nutką wina. Przesunął nosem po szyi Noela, zmierzając nim coraz wyżej i wyżej, aż docierając do ucha, do którego zaczepnie dobrał się zębami.
- Uroczy jak zawsze – skomentował, uśmiechając się nikle pod nosem, zaraz odsuwając się od niego i łapiąc go za rękę i ciągnąc na sofę. Był wykończony dzisiejszym dniem, zresztą, jak zawsze kiedy spędzał je z Benem. Dzieciak miał w sobie tyle energii, że nie dało się za nim nadążyć, nawet jak samemu się regularnie ćwiczyło i nie było się zastygniętym klockiem. Posadził Aune u siebie na kolanach, obejmując go szczelnie rękoma i wsuwając nos w jego kark.
- Jestem wykończony – powiedział, całując przelotnie co rusz odkryte miejsca. - Co powiedziałbyś, jakbym miał tatuaże? – zapytał, wiedząc, że i tak je zrobi, jednak na początku chciał udobruchać trochę Noela, bo nie wiedział, jakie ten miał zdanie na temat ozdabiania swojego ciała. Osobiście Burton uwielbiał wszelkie tatuaże na ciele, w dodatku ładnym ciele. Gorzej było ze zdaniem psychiatry, który mimo swojego wyzwolonego podejścia do życia względem tych bohomazów – jak to się często mówiło – mógł mieć całkiem przeciwne zdanie. W końcu to decyzja na całe życie, a on jako jego partner również musiał zawrzeć głos. Nawet jeśli miałby usłyszeć negatywna odpowiedź. A szczerze powiedziawszy spodziewał się jej.
– Napisałeś ten swój artykuł? – zapytał, bo w końcu został wystawiony dla tego durnego artykułu. Nie miał mu tego za złe, w końcu każdy miał jakieś priorytety w życiu. Dla niego najważniejszy był Ben i psychiatra musiał to zaakceptować, co widać było, że już zrobił. Ba, nawet bardzo się starał, by przy dziecku zachowywać się naturalnie i miło –był mu za to niezmiernie wdzięczny.
- Zamierzamy dziś gdzieś wyjść na kolację, czy nie dasz rady? – mruknął cicho do ucha mężczyzny, muskając je wargami zaczepnie. Przesunął dłonie na jego uda, chwilę je ugniatając i masując. Lubił go tam dotykać, zwłaszcza jak nie ukrywał je pod materiałem spodni. Zamruczał gardłowo, rozkoszując się jego ciepłym ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Mar 27, 2014 7:00 pm

Pił. Dużo. Nawet bardzo dużo jak na swoją raczej słabą głowę. Połowa butelki to już było dla niego wystarczająco dużo, a on prawie opróżnił całą jej zawartość zostawiając na dwie jakieś męty. Tak… wszystko to tylko męty, powtarzając za Makbetem. Marność, ach ta marność.
- Piłem. – Odparł szczerze bez uciekania się do jakichkolwiek wymówek. Wpatrywał się w niego nietrzeźwym spojrzeniem i tym nieodłącznym zadowolonym uśmiechem, który ani na moment nie zszedł z jego twarzy. Szczerzył się jak głupi do swojego partnera i trajkotał jak najęty. To i tak była bardzo delikatna wersja pijanego Noela. O wiele gorzej działo się podczas wyjść z kumplami, kiedy kompletnie zapominał o całym bożym świecie i szalał do białego rana, by w pracy przypominać wskrzeszonego truposza.
- Prawda? Też tak sądzę. Dużo osób uważa, że jestem uroczy, chociaż bycie uroczym to trochę ujmujące dla mężczyzny. To tak jak się mówi, że facet jest ładny, a nie przystojny. To tak jakby kopnąć go w jaja, nie sądzisz? – Wycelował w swojego partnera bardzo poważne spojrzenie jakby jego pytanie było, co najmniej rangi państwowej, a odpowiedź Burtona miała wartość złota.
Jemu było wszystko jedno, dlatego bez oporu pozwolił się pociągnąć na kanapę, posadzić na kolanach niczym grzeczny chłopiec i całować gdzie popadnie. Tak, wielce łaskawy Noel Raum Aune, pozwalał swojego kochankowi dostąpić zaszczytu robienia z nim co chce. W gruncie rzeczy ciemnowłosy jedynie prężył się na nogach partnera niczym rasowy kot, będąc w stu procentach usatysfakcjonowany z powodu tych drobnych pieszczot, a jego mina mówiła sama za siebie: „tak, głaszcz mnie, pieść mnie, całuj mnie gdzie tylko zechcesz, tylko nie przestawaj”.
- Wytatuowani faceci są seksowni. Spałem z jednym, który miał wytatuowane całe ręce i plecy. Zajebisty widok. Zrób sobie. – Uchwycił jego twarz w obie dłonie ściskając podbródek mężczyzny między smukłymi palcami. Wpił się żarliwie w jego usta delektując krótkim, acz namiętnym pocałunkiem. – Tylko nie rób sobie nic pedalskiego. – Ostrzegł go, tak na wszelki wypadek, co by Burtonowi nie przyszło do głowy tatuować sobie np. kucyków pony. Znowu wtulił się w niego łasząc się i wiercąc na jego kolanach, miziając policzkiem o klatkę piersiową i wędrując dłońmi tam gdzie tylko miał dostęp.
- Napisałem. Dostanę nagrodę? Byłem grzeczny. – Poderwał się na tyle nieumiejętnie, że prawie zasadził mu głową w brodę, ale w ostatniej chwili zmienił kąt lotu swojej głowy i minął się z twarzą mężczyzny. Po twarzy psychiatry błąkał się jakiś taki niebezpieczny uśmiech, który jasno sugerował, że właśnie wymyślił coś genialnego.
Zsunął się na ziemię między jego nogi, które uprzednio rozchylił dla własnych potrzeb. Nie czekał na aprobatę detektywa. Działał. Błyskawicznie rozpiął pasek, rozporek i zsunął bokserki na tyle, na ile pozwalała mu siedząca pozycja mężczyzny. Nim John zrobił cokolwiek czy zdążył cokolwiek powiedzieć, Aune już zamknął swoje usta na jego męskości. Zamierzał zrobić mu loda, tu i teraz, a najlepiej natychmiast. Także byłoby miło jakby Burton przez chwilę był grzeczny i nie wierzgał za bardzo.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Mar 27, 2014 7:34 pm

Na pierwszy rzut oka było widać, że mężczyzna dużo wypił. Wolał nawet nie pytać ile butelek sam wyżłopał, jednak z drugiej strony nie miał zielonego pojęcia o tym, że Noel ma tak słabą głowę.
- Widać – powiedział pod nosem, nie chcąc na głos komentować stanu upojenia alkoholowego swojego kochanka. Zwłaszcza, że udzielał mu się dobry nastrój, który przy Burtonie był wręcz rzadkością. Mężczyzna nie widywał tak radosnego Aune, który cieszy się na jego widok. Ostatnie dni były ciężkie, dlatego też ta nagła zmiana nastroju partnera, była miłą odmianą, nawet pod wpływem alkoholu. Chociaż to trajkotanie psychiatry przypominało łudząco te kobiece, które zafascynowane nowymi butami zasypywały swoich partnerów opowieściami z center handlowych. Niczym dzielny mąż, słuchał swojej żony czując, że jak zaraz jej nie powie, że nie wygląda grubo to dopiero co ujrzy Krakena, dlatego też z udzieleniem odpowiedzi nie zwlekał tak długo.
- Oczywiście, masz rację.  Kopa w jaja… to dość bolesne, nie porównuj do tego, bo aż mnie wszystko boli – zamruczał, zaraz mając przed oczami  swoje pierwsze treningi  z samoobrony, gdzie kobietka, która została do niego przydzielona na takim szkoleniu, kopnęła go w krocze, a on prawie narzygał jej nie buty. Chociaż prawdę mówiąc, był blisko nich, gdyż padając na kolana, prawie nosem zarył o czubek i aby wyjść z twarzą z tej żenującej sytuacji, pochwalił je. Kij, że wszyscy tam mieli takie same – lecz jej mina bezcenna. Oczywiście, potem się z nią przespał, bo była naprawdę gorącą laską, jednak to inna historia, o której Noel pewnie i tak nigdy się nie dowie.
- Ach, spałeś, miło, że musiałeś mi przypomnieć o tym, że seksiłeś się kimś innym przede mną. – Przewrócił oczami, gdyż to co wygadywał mężczyzna wcale takim przyjemnym nie było. Nikt nie lubił słuchać o byłych swoich partnerów, a tym bardziej z kim on spał. No, ale co mógł się dziwić? Skutek uboczny chlania wina. - Niczego pedalskiego?  Twojego imienia nie zamierzam sobie tatuować, więc bez obaw – odgryzł się, bucząc na niego. -  Poza i tak już mam termin na jutroNawet jakbyś się nie zgodził – nie dopowiedział, jednak musiał w końcu porozmawiać z nim na ten temat, by Noel znowu nie obraził się niczym zawodowiec, o takie bzdury.
Słysząc o nagrodzie zaraz pocałował go namiętnie w usta, chcąc przedłużyć ów pocałunek, który nagle sam psychiatra przerwał. John nieco zaskoczony w pierwszej chwili nie wiedział co ten wyczynia. Jednak, kiedy Aune zsunął się na kolana rozchylając uda Burtona, to ten aż poczuł dreszcze na swoich plecach. Chciał coś powiedzieć, ale jego głos uwiązł w gardle przez fakt, że jego penis bez jakikolwiek wyjaśnień znalazł się w tych seksownych ustach. Aż westchnął głośno, a głowę mimowolnie odchylił w tył, opierając ją na oparciu sofy.
- O tak, jesteś zajebisty – powiedział, gdyż prawie nikt, będąc w związku z Burtonem nie robił mu laski tak niespodziewanie, jak to robił Aune. Trzeba przyznać facet w te klocki był naprawdę dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Mar 27, 2014 9:26 pm

Nie rozumiał, dlaczego faceci mieli jakieś takie dziwne podejście do swoich partnerów i partnerek. Traktowali to jak jakieś pieprzone zawody, kto więcej przeleci. Niestety w drugą stronę już to nie działało i im mniej miało się kochanków tym lepiej, w sumie to w ogóle powinno się być świętym do czasu znalezienia jego, bo inaczej grzech, wielki grzech. Ta ich patologiczna potrzeba bycia pierwszym. Noel był facetem, ale tak jak kobiety nie rozumiał tego. I też nigdy nikomu nie wytykał, że spali z kimś tam jeszcze, nie oburzał się jak jego kochankowie coś mu wspomnieli, bo i po co robić dym o byle gówno?
Przez krótką chwilę zastanawiał się czy go nie udziabać za tę złośliwość. Burton powinien pilnować języka, kiedy ktoś – szczególnie Noel – trzyma jego penisa między zębami. W końcu mogłoby się to dla niego źle skończyć, a przynajmniej bardzo boleśnie. Miałby wtedy jakieś niejasne pretensje do swojego kochanka, który musiałby się tłumaczyć, że paszczałka mu się omsknęła i jakoś tak wyszło kochanie. Psychiatra miał zbyt dobry humor, by pakować się w kolejne bagno ściśle związane z kolejną kłótnią, dlatego niewiele zastanawiając się nad jakimikolwiek złośliwościami stymulował kochanka najlepiej jak potrafił. A potrafił wiele. I wykorzystywał te swoje przeróżne sztuczki na detektywie, bo wiedział doskonale, że usatysfakcjonowany facet, to potulny facet.
Z początku chciał się z nim podroczyć, ale potem stwierdził, że nie tym razem i jak najszybciej sprawi mu przyjemność. Klęcząc między jego nogami, z dłońmi opartymi i ściskającymi co jakiś czas uda kochanka, dogadzał mu w ten pruderyjny sposób. Jeździł językiem wzdłuż trzonu, czasami delikatnie zahaczając zębami, ot tak by dodać całemu aktu trochę pikanterii, aż doprowadził go do orgazmu. Połknął wszystko oblizując się lubieżnie i erotycznie w kierunku mężczyzny, wyślizgując się z jego nóg. Podniósł się, ale nie na długo, zaraz z powrotem usiadł na jego kolanach, ale tym razem okrakiem, by mieć Burtona całego dla siebie w pełnej okazałości.
- Wiem. – Ukąsił go zaczepnie w brodę, znacząc policzek mokrym śladem, aż po łuk brwiowy, gdzie zostawił delikatny pocałunek. – Nie chcę nigdzie iść. Zostańmy w domu. Zostań ze mną, John. – Skurczył się na jego nogach, by wpasować się w ciało mężczyzny i przylgnąć do niego jak największą powierzchnią swojego ciała, chłonąc przyjemne, a tym samym upragnione ciepło kochanka.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Wto Kwi 01, 2014 11:26 am

To nie była patologiczna potrzeba bycia pierwszym. Burton tego kompletnie tak nie odbierał, po prostu nie miał najmniejszej ochoty słuchać, jak ktoś go rżnął a ten jęczał w rozkoszy wijąc się pod jakimś innym facetem. Miał w dupie jego pozostałych kochanków, nie chciał o nich wiedzieć. Zdawał sobie sprawę, że ten ich posiadał, jednak nie musiał tak jawny sposób mówić mu o tym wszystkim, kiedy znajdywali się w intymnych sytuacjach, które takim pieprzeniem Noel potrafił rozpierdolić w jaka chwil, a potem się dziwił, ze John miał zły nastrój. On nie opowiadał mu ile zaliczył osób, bo to raz, było nie na miejscu, a dwa, po co wracać do przeszłości – no chyba, że tęskniło się za nią, bądź miało się kompleksy na punkcie „nie bycia gorszym”.
Może faktycznie Burton nie powinien mówić takich rzeczy, kiedy jego penis znajdywał się w bardzo niebezpiecznej aktualnie broni. Jednak gryzienie go w tamtym miejscu było jedynie na szkodę dla Aune, bo to on również nie będzie czerpał przyjemności, kiedy uszkodzi tak potrzebny organ. No, ale cóż. Nie miał już na co narzekać, kiedy ten sprawnie zaczął mu obciągać. Mruczał pod nosem rozkosznie, delektując się każdym nawet najmniejszym dotykiem swojego kochanka. Zamknął oczy, co rusz wypychając biodra w jego stronę domagając się intensywniejszych pieszczot, na które psychiatra odpowiadał mimo wcześniejszych zgryźliwych komentarzy kochanka. Był mu wdzięczny za zapomnienie o nich, a skupieniu się na dawaniu mu przyjemności. Wsunął palce w jego włosy masując jego skórę głowy, wzdychając nieraz jego imię. Wszystko trwało jakiś czas, aż nie doszedł z głośnym stęknięciem. Było mu dobrze. Odprężony niczym po udanym stosunku, czuł przyjemne drżenie i miał mroczki przed oczami. Kiedy mężczyzna wpakował się na niego objął go mocno do siebie, dłońmi wędrując po całym smukłym ciele partnera.
- Zostanę. Nigdzie nie pójdę – powiedział, ale nie chciał dokończyć, że za dwa dni idzie na pierwszą akcję z wydziału antynarkotykowego. Zresztą, widząc stan Aune w jakim on był, taka rozmowa nie skończyłaby się dobrze. Nie chciał się z nim kłócić, zwłaszcza, że zrobiło się tak przyjemnie. Powie mu w odpowiednim czasie, by ten zaczął się martwić trochę później. Pocałował spokojnie jego bok szyi, rozkoszując się zapachem świeżości, jaki utrzymywał się na skórze. Noel miał swój naturalny zapach bardzo przyjemny. Koił zmysły Burtona pomagając im wrócić do równowagi, dzięki czemu kiedy razem sypiali, sen przychodził nagle.
- Jesteś głodny? – zapytał, cmokając jego czoło, zaraz powalając go za sofę, samemu kładąc się na boku i przyglądając twarzy partnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Czw Kwi 10, 2014 2:33 pm

- Nie. Najadłem się. – Oblizał się pruderyjnie w taki sposób, że trudno było stwierdzić czy odnosił tę myśl do rzeczywistego posiłku czy do niedawnej rozkoszy Burtona… To był Aune, po nim można było się spodziewać dosłownie wszystkiego.
Nie protestował, kiedy mężczyzna zajął się zmianą lokalizacji jego ciała, pozwolił się położyć na kanapie. Stulił powieki odpoczywając, bo w tej jednostajnej leżącej pozycji nagle alkohol zaćmił umysł, spowodował, że zrobił się śpiący i leniwy. Musiał stoczyć ciężką walkę ze swoim umysłem, by przezwyciężyć ołowiany ciężar ciała, by nie dać się skusić ciepłu bijącemu od Burtona, który leżał niebezpiecznie blisko. Chciał ulec, bardzo chciał. Uległby gdyby nie powstrzymał swoich żądzy. Stan ten trwał krótką chwilę, ale dla kogoś, kto toczył ciężki bój z własną psychiką były to długie godziny.
- Myślałem, że masz ochotę na powtórkę. – Uśmiechnął się słodko w momencie, w którym przezwyciężył senność spowodowaną ciepłem drugiego ciała i brakiem ruchu. – Masz ochotę? Powiedz, że masz. Czekałem na Ciebie cały dzień, bo myślałem, że jak tylko wejdziesz to mnie weźmiesz, szybko i brutalnie. Od razu. Najlepiej w przedpokoju… którego swoją drogą nie posiadam, ale mogłoby być i na podłodze, chociaż trochę twardo by mi było. Albo na blacie kuchennym lub na sofie. Tak, kanapa jest wygodna. Mam wziąć to, na co mam ochotę sam czy się mną zajmiesz? A może już Ci się nie podobam? – Kończąc swój niemiłosiernie długi, głupi i zapewne nieziemsko irytujący monolog zrobił minę skruszonego kotka, którego właściciel właśnie zrzucił ze swoich kolan. Ale Noel wcale nie zamierzał zachowywać się grzecznie. Niepostrzeżenie wsunął kolano między uda detektywa. Jeszcze do niedawna wiotkie ręce psychiatry, teraz uczepiły się ciała mężczyzny jak winorośl. Oplotły go wkradając się chłodnymi palcami pod koszulkę, znacząc pojedynczymi zadrapaniami klatkę piersiową, brzuch i ramiona. Zrobiło mu się ciepło, o wiele cieplej niż przed chwilą i ciasno. Poruszył się niespokojnie na kanapie zmniejszając odległość dzielącą go od partnera, niemal wczepiając się w jego ciało. I już nie tak niewinnie jak jeszcze przed chwilą, a z całą pruderią i perwersją towarzyszącą każdemu najmniejszemu ruchowi.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sob Kwi 12, 2014 7:42 pm

Monolog był głupi i zbyt długi. Burton miał nadzieję, że ten szybko zamknie jadaczkę, jednak grubo się pomylił. Aune nie miał najmniejszego zamiaru kończyć swojej przemowy dopóki nie uzyska satysfakcjonującego rezultatu. Oczywiście, John, niczym rasowy dżentelmen – od siedmiu boleści –milczał niczym zaklęty, dając upust słowotokowi, jakim zasypał go kochanek. I któż mu teraz zarzuci, że jest beznadziejnym partnerem związku?! Czuły, uważny… Ideał normalnie, jak w mordę strzelił. Żarty, żartami. W prawdzie powiedziawszy, bał się, że jeśli Noel w odpowiednim czasie nie skończy gadać, sam uśnie niczym suseł bez częstowania się trunkami z zawartością procentową. A zapewne dostałby po takiej akcji niezłą reprymendę. Chociaż jak sam psychiatra odleciał ostatnio, kiedy prowadzili poważną rozmowę detektyw nawet nie burknął na niego słowem dnia następnego nie robiąc mu na złość, że poczuł się wielce urażony. No, ale Noel to Noel i spodziewał się Piekła a nie życia za znieważenie go, kiedy ten niczym kotka w rui stara się go namówić na seks.
- Jak ostatnio cię wziąłem ostro i brutalnie, jęczałeś mi do ucha, jaki to ja niedelikatny jestem. I gdybym to ja był na dole zmieniałbym swoją śpiewkę – wyrzucił z siebie, po prostu musząc to skomentować. Wypuścił powietrze z ust, szybko gryząc się w język i mając nadzieję, że swoim podsumowaniem nie zepsuł atmosfery podkręcającej ochotę na seks. A przecież to był grząski grunt, po którym każdy facet chodził niczym po zamarzniętym stawie, obawiając się lód pod nim pęknie a wówczas zmierzy się z bardzo zimnym źródłem wody. Wiedział, że w tym momencie musi coś szybko zrobić, aby mężczyzna nie popadł w dziwną depresję, dlatego też zbierając wszelkie kawałki swojego mózgu z ziemi po ostatnim orgazmie, przycisnął gorące wargi do czoła partnera składając na nim czuły pocałunek.
- Nadal mi się podobasz. Szaleję za tobą – powiedział zmysłowym szeptem wprost do ucha kochanka, które zaraz ogrzał gorącym oddechem. Objął swoją winorośl do siebie, nie pozwalając jej się odsunąć chociażby na milimetr. Przytknął usta do szczęki psychiatry wędrując w dół i dobierając się do szyi Aune. Palcami prześliznął się pod materiał niewygodnej koszulki, samemu zadrapując plecy kochanka w akcie namiętności.
- A, gdy powiem, że masz sam sobie wziąć, to co? Zerwiesz ze mnie ubrania i dosiądziesz, ujeżdżając? – zapytał cicho, przygryzając płatek ucha Noela. Miał zamiar rozbudzić go swoim niskim i jednocześnie chropowatym głosem, który podobno u niejednego wywoływał dreszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   Sro Kwi 16, 2014 6:16 pm

Detektyw powinien zorientować się, że Noel będąc w tym stanie nawet, jeżeli coś powiedział, to chwilę później tego nie pamiętał. Myśli pędziły jak oszalałe i buzowały niczym procenty w krwioobiegu. Nie miał czasu, by spamiętać wszystko, co przed chwilą powiedział, dając ujście swoim zbuntowanym myślom krążącym po jego głowie niczym wygłodniałe stado sępów. Były też plusy tego, że psychiatra nie do końca rejestrował, co się dzieje, przede wszystkim Burton. On i jego słowa. W jednym momencie docierały do Noela, wprowadzały go w bardzo nieprzyjemny stan, wywoływały grymas niezadowolenia, ale po upływie krótkiej chwili kompletnie nie pamiętał, o co złościł się na kochanka.
- Bo wtedy nie pieprzyłem się od ponad roku. – Strzelił go w ramię z impetem nie pasującym do upitej osoby. Włożył to tyle siły, ile udało mu się w danej chwili wykrzesać ze swojego plastycznego ciała, które uginało się pod najlżejszym dotykiem. Normalnie pewnie byłaby już kłótnia, ale niezadowolona mina szybko zmieniła się w zmieszania i radosny uśmiech.
- Dobrze i tak powinno pozostać. – Ukontentowany spojrzał na kochanka z błyszczącymi oczami – może od alkoholu, a może od chwilowej euforii spowodowanej jego słodkimi słowami.
W przeciwieństwie do detektywa zamierzał działać. O wiele szybciej i sprawniej niż on. Zanim mężczyzna w ogóle pomyślał o swoich kolejnych słowach, psychiatra już siedział na nim okrakiem. Przytwierdzony do miękkich poduszek detektyw był zmuszony do współpracy, a raczej w jego gestii leżało posłuszeństwo, ponieważ Noel miał minę mówiącą, że zrobi mu krzywdę, jeżeli zacznie wierzgać. Najpierw pozbył się jego spodni wraz z bokserkami, co swoją drogą do najprostszych działań nie należało, zważając, że Aune był pod wpływem alkoholu. Następnie ściągnął niepotrzebne ubrania – czyli wszystkie – z siebie, by móc zacząć dręczyć swojego kochanka. Właściwie to nie zamierzał mu na cokolwiek pozwolić. W chwili zamieszania (czyli wpędzania Burtona w jeszcze większe zaskoczenie swoimi działaniami), kiedy się nad nim pochylił by pocałować, udało mu się dorwać jego nadgarstki, które szybko związał swoim krawatem. Mocowanie nie było zbyt silne, ale wystarczy, by chwilowo zatrzymać detektywa przed gwałtownymi działaniami. W sumie, to Burton spokojnie sobie z tym poradzi, ale chwilę mu to zajmie. W tym czasie jego kochanek wcale nie zamierzał czekać, aż partner go zadowoli. Sam się przygotował, pospiesznie rozciągając się palcami, by w następnym momencie nabijać się na męskość Burtona. Spieszył się jakby kto go gonił. Spieszył się, ale sam nie wiedział dlaczego. Po prostu tak bardzo chciał go poczuć w sobie, a już nie zamierzał dłużej czekać, aż mężczyzna da mu to co rano obiecywał.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie dr Aune   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie dr Aune
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Apartamentowce
-
Skocz do: