IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Za barem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cas
Paser

avatar

Liczba postów : 53
Dołączył : 17/09/2013

FUNKCJA : Mistrz Gry.
Godność : Casimir Meier.
Wiek : 25.
Zawód : Paser.
Wzrost i waga : 166 cm, 55 kg.
Znaki szczególne : Niski, chudy jak badyl i jakiś taki wypłowiały; ukruszone zęby: górna dwójka i kawałek jedynki; śmierdzi trochę (najczęściej potem, alkoholem i kiepskim tytoniem).
Aktualny ubiór : Buty na płaskiej podeszwie, znoszone spodnie, gładka koszulka, cienka bluza z kapturem i rozpięta kurtka, wszystko w odcieniach spranej czerni.
Ekwipunek : Telefon, klucze, jakieś drobne, składany nóż.
Multikonta : Mel, Red, Alexis.

PisanieTemat: Za barem   Sob Lis 09, 2013 6:57 pm

Kawałek wybetonowanego chodnika za lokalem Johnsona. Wybitnie wielofunkcyjny: to tam wystawiane są wielkie czarne worki pełne śmieci (i nie tylko), to tam zatrzymuje się rozklekotana furgonetka, którą przyjeżdżają rozmaitego rodzaju dostawy, to tam chodzą na fajka pracownicy, wreszcie to tam kończy się większość rozpoczętych w barze mordobić. Dostać się tam można na dwa sposoby — albo z ulicy, uważając przy tym, żeby nie dać się rozjechać, albo z zaplecza, przechodząc przez drzwi z wymowną plakietką „personel”, osłonięte z zewnątrz niewielkim daszkiem. Jest tam latarnia, kontener na śmieci, kratka ściekowa i... w zasadzie tyle.

*
Nieopodal tej właśnie latarni czekał jak wyjątkowo brzydka dziwka, paląc wyżebranego na przystanku cienkiego papierosa i patrząc przed siebie z niesmakiem. Pogoda była ohydna, jak zwykle w tym zasranym mieście. Daszek nad drzwiami jako tako chronił go w tej chwili od deszczu, ale po drodze Cas zmókł konkretnie i w dodatku cokolwiek go przewiało; w kościach czuł nadchodzące przeziębienie. Zmełł w ustach przekleństwo, spoglądając na zegarek w komórce. Czekał tu już od dziesięciu minut i jego cierpliwość, ograniczona nawet w najbardziej sprzyjających warunkach, była już na wyczerpaniu. Trzydzieści sekund, postanowił. Tyle brakowało do następnej pełnej minuty, i tyle miał jeszcze zamiar czekać; jeśli facet nie pojawił się do tej pory, jego pieprzona strata. Cas nie zamierzał się tym przejmować. Planował wejść do środka, pogawędzić chwilę z Johnsonem, wypić piwo, no, góra trzy, może szczypnąć w tyłek roznoszącą zamówienia blondynę, a potem kulturalnie zwinąć się do domu — a M. mógł się co najwyżej ugryźć w dupę. Żadnej, kurwa, litości dla spóźnialskich.
Niecałe pół minuty wewnętrznego monologu później dojrzał wreszcie na końcu chodnika zbliżającą się żwawym krokiem postać. Z westchnieniem upuścił peta na mokry chodnik i rozdeptał go na placek. Wreszcie, kurwa.

Rozmowa nie trwała długo; facet okazał się wybitnie konkretny i w dodatku łatwy do przekonania, jak nic „ktoś” już go wcześniej odpowiednio urobił, i dobrze. Cas nie spodziewał się zresztą niczego innego. Wymienili kilkanaście zdań, swobodnym tonem, jakby rozmawiali o pogodzie, a nie przestępstwie karanym dożywociem w więzieniu, uścisnęli sobie dłonie i rozstali się w atmosferze zrozumienia i sympatii mniej więcej kwadrans później. M. odszedł w sobie tylko znanym kierunku, Casimir natomiast w stronę domu. Na chwilę obecną zrobił to, co do niego należało, i teraz zostało mu jedynie czekać.

_________________
you'll be a man, boy
but for now it's time to run, it's time to run
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Za barem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
obrzeża miasta
 :: Slumsy :: „U Johnson'a”
-
Skocz do: