IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

  Do not forget everything of yesterday...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bastian
Diler

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 02/01/2014

Godność : Bastian Middlestone.
Wiek : 22 lata.
Zawód : Diler.
Orientacja : Biesksualny.
Wzrost i waga : 184 cm/ 73 kg
Znaki szczególne : Tatuaże - na karku [kod kreskowy] i za uchem [pistolet].
Aktualny ubiór : Biały podkoszulek, a na to zarzucona odrobinkę zbyt luźna, bordowa, rozpinana bluza z kapturem. Wąskie, przetarte w kilku miejscach spodnie, niedbale zasznurowane glany. Na rękach parę ciemnych rzemyczków. Szaro-czarny, podniszczony plecak.
Ekwipunek : Klucze, telefon z słuchawkami, portfel, nóż sprężynowy, zapalniczka...
Multikonta : Matthew

PisanieTemat: Do not forget everything of yesterday...   Pią Sty 03, 2014 4:48 pm

Właściwie to większość dzieciaków marzy o tym, żeby mieć pieniądze na wszystko, czego tylko sobie zapragnie, mieszkać w jednej z tych wielkich willi, w których można się pogubić, mieć na zawołanie pokojówkę albo lokaja... dążenie do zajmowania upragnionej pozycji w społeczeństwie nigdy się nie zmieniło, niezależnie od wieku, każdy chciałby być kimś. Kimś istotnym, ważnym, rozpoznawanym... jeśli zaś zapytać Bastiana, odpowie jednym, krótkim słowem "idiotyzm". To znaczy... nie jest tak, że rodzinna fortuna kiedykolwiek w jakiś sposób mu przeszkadzała! Zresztą, uwaga mediów też bywała przydatna, kiedy chciałeś zwrócić na siebie uwagę odpowiednich osób, dziewczyn, chłopaków - zresztą, dalej tak jest.

Nie mniej... może powinniśmy zacząć od początku?

Bastian Middlestone - drugie dziecko powszechnie znanych przez wiele pokoleń Middlestone'ów, o których zawsze głośno było w politycznym i prawniczym półświatku - urodził się dokładnie dwudziestego pierwszego listopada, o godzinie osiemnastej szesnaście, jeśli kogoś w ogóle to interesuje, bo przecież on sam nie będzie odliczał, żeby zdmuchnąć świeczki na urodzinowym torcie dokładnie o tej godzinie... nie, żeby coś takiego robił - to w końcu nikomu na nic nie potrzebna strata czasu.
Wracając, nazwisko niosło ze sobą naturalny obowiązek przyniesienia chluby rodzinie. Przecież... pierwszy syn nie mógł być gorszy od siostry, tym bardziej nie pójść w kierunku innym niż prawo lub polityka, jakżeby inaczej! Pokrótce, tak samo jak i Angelice, wpajano mu wszystkie, ale to wszystkie jakie się dało, zasady dobrego wychowania, od najmłodszych lat uczęszczał do prestiżowych szkół... ba! Przedszkole też było prywatne, z najlepszym zapleczem nauczycielskim i technicznym, jakie dało się znaleźć. Co ciekawe, wcale nie jest tak, że chłopak nie przepadał za żadnym z tych dwóch, z góry narzuconych kierunków - wręcz przeciwnie, w odróżnieniu od starszej siostry szczególnie zainteresowało go prawo i nawet teraz jest w stanie wyrecytować paragrafy kodeksu karnego... ale w końcu to tylko naturalne, po tylu latach pakowania tego w głowę dzień po dniu, prawda? To zamiłowanie nie przerodziło się jednak na dążenie do kariery, jakby tego po nim oczekiwano.
W odróżnieniu od córeczki tatusia, on już jako czternastolatek przejawiał niesamowity talent do ładowania się tam, gdzie nigdy go być nie powinno. Jak na złość, sporo brakowało mu do wzorowego ucznia w czołówce swojej grupy wiekowej. Idealny chłopiec, którego tak bardzo Middelstone'owie pragnęli, powoli przestawał istnieć... Bastian miał dość ciągłej kontroli i tego, że jego życie zostało z góry zaplanowane - w znacznym stopniu. Oczywiście, przed mediami grał nadal, udając to młodsze, acz równie uznawane przez rodzinę dziecko, którego sukces był tylko kwestią czasu, rodziców jednak uświadomił o tym niezwykle szybko, podczas jednego ze wspólnych obiadów.

Wraz z pożarem, w którym zginęli ich rodzice, zarówno w młodszym bracie, jak i starszej siostrze, zaszły zaskakujące zmiany. Tylko że, podczas gdy jedno postanowiło wspiąć się na szczyt kariery politycznej, dosłownie miażdżąc przeciwników ojca, drugie zdecydowało zająć się tym wszystkim od drugiej strony.
Zresztą, adrenalina zawsze go kręciła, a gdzie lepiej szukać nowych wyzwań, jak nie na czarnym rynku? Chociaż, właściwie to wśród Duchów znalazł się tylko i wyłącznie przez głupie zrządzenie losu. Zobaczył i usłyszał odrobinę zbyt dużo, żeby po prostu przejść obok tego obojętnie... Ale to w końcu on, tylko on potrafiłby bez najmniejszego zastanowienia otwarcie zapytać policjanta, czy w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, co właśnie robi i czy aby na pewno prawo mu na to pozwala.
Rzecz jasna każdy głupi wie, że z Middlestonem na tego typu tematy kłócić się nie warto. Ten człowiek też nie był inny. Co za to ciekawe, kiedy niewiele później dowiedział się, komu właściwie wyratował skórę, potrafił jedynie szeroko się uśmiechnąć, z niedowierzaniem kręcąc głową. Żeby było jeszcze ciekawiej, to on sam zapytał, co musi robić, żeby zostać jednym z nich, z Ghostów...

Oczywiście, jak widać na załączonym obrazku, wszystkie warunki spełnił, skoro z dumą może mówić o sobie jako o jednym z ich dilerów... który przy okazji mógłby spokojnie robić za informatora, ale zwyczajnie to byłoby zbyt nudne i banalne - przynajmniej według Bastiana.
Z boku obserwował, jak siostra zręcznie rozprawia się z podrzędnymi urzędnikami, którzy byli winni śmierci ich rodziców. Jego samego tak bardzo to nie obeszło, chociaż nie można powiedzieć, że w upadku kilku z nich pozostawał bez winy. Nie, pomógł siostrze w zbyt wielu przeciekach informacji do mediów, żeby myśleć coś podobnego. Co wcale nie zmienia faktu, że wciąż pozostaje tylko sprzedawcą narkotyków i nieprędko zamierza to zmienić.
Jeśli chodzi o niego samego, nigdy nie brał i brać nie zamierza, zaś jeśli inni chcą się truć, proszę bardzo. On przynajmniej będzie miał na co popatrzyć, bo zapewni mu się tego typu rozrywkę. Zresztą, ile ciekawych rzeczy można usłyszeć, kiedy przeczesuje się teren w poszukiwaniu klientów?

Wraz z nastaniem pełnoletniości wyprowadził się od siostry, chociaż wciąż mieszkał na wyciągnięcie ręki; również w centrum miasta, tylko już nie w domu, a na najwyższym piętrze jednego z tutejszych apartamentowców. Zresztą, nadal się z niego nie wyniósł, chociaż większość czasu i tak zdarza mu się spędzić na mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Do not forget everything of yesterday...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
na wstęp
 :: Historie postaci
-
Skocz do: