IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Wiceprezydent

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Gabinet Wiceprezydent    Wto Sty 21, 2014 11:20 am

Na drzwiach widnieje tabliczka:
Wiceprezydent
Demetria Ferguson


A wystrój nie największego pomieszczenia w urzędzie przedstawia się
mniej więcej tak:

GABINET
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Pią Sty 31, 2014 4:05 pm

Po miłej nocy i poranku spędzonym z Vincentem przyszedł czas na pracę. Ubrała się elegancko jak zawsze w sumie, w końcu miała nie byle jakie spotkanie. Brała również pod uwagę, że być może jakiś dziennikarz ją zahaczyć o się często zdarzało więc musiała wyglądać profesjonalnie. Przygotowała się jak powinna i wyszła z apartamentu, zamknęła go na klucz wiadomi i zjechała windą na sam dół wieżowca. Odebrała od portiera teczkę z dokumentami i torbę z laptopem. Podziękowała za przechowanie i ruszyła do pracy. Piechotą! Było to powiedźmy niebezpieczne, ale miała to gdzieś, dawno nie było żadnego ataku wilków więc miała na to wylane. Pieski siedziały gdzieś w ukryciu i najwyraźniej bały się. Droga do pracy nie zajęła jej wiele czasu, mieszkała i pracowała w centrum więc już po niespełna kwadransie spacerku była na miejscu. Przywitała się z pracownikami i od razu skierowała się do swojego gabinetu, do którego poprosiła również swoją asystentkę. Plotki są ważna zwłaszcza jeśli nie było się w pracy od rana. Trzeba wiedzieć kto co zrobił. Oczywiście jej śliczna asystentka od razu zaczęła temat byłego męża. Mężczyzna był ponoć zdziwiony, że się Demi nie pojawiła w pracy, kobieta na dźwięk jego imienia automatycznie przeklęła i zaczęła się z niego śmiać. Bo co to go interesuje co ona robi. Posłuchała jeszcze tego co, kto knuje i mogła oddać się swojej pracy czekając na spotkanie. Włączyła laptopa, wyjęła dokumenty, zasiadła w fotelu i zaczęła pracować nad projektem ustawy, który za kilka godzin trafi na biurko każdego gubernatora, senatora i ministra w celu zapoznania i podpisania się pod nim. A kiedy wszystko miała gotowe, a gościa jeszcze nie było zaczęła grać sobie w pasjansa, o tak z nudów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom
13

avatar

Liczba postów : 52
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Vincent Schrödinger
Wiek : 32
Zawód : Cień
Orientacja : Hetero
Partner : Brak
Wzrost i waga : 196cm wzrostu na jakieś 79kg wagi
Znaki szczególne : Pierwsze co rzuca się w oczy to na pewno jego wzrost. Prawie dwa metry to nie w kij dmuchał, prawda? Następnie uwagę zwracają na pewno jego włosy. O tak, zielony to kolor jaki niecodziennie widzi się na głowach ludzi. Następne przymioty można zauważyć dopiero po podejściu na dość bliską odległość. Ostre, drapieżne rysy twarzy podkreślane w dodatku przez złote, niemal gadzie, tęczówki. Jego znakiem rozpoznawczym jest również szeroki, uśmiech skrywający sobą jakąś mroczną zagadkę. Niemal nigdy nie opuszcza on facjaty jegomościa i dzięki niemu można dostrzec nieco zbyt długie, ostre kły.
Aktualny ubiór : Jego bielizna jest dość zwyczajna. Składa się z czarnych bokserek z zielonymi akcentami oraz najzwyklejszych w świecie czarnych skarpetek. To akurat mało istotne bo nie często paraduje w samych gaciach. Skupmy się zatem na tym co widać od razu. Wygodna, śnieżnobiała koszula, elegancko zapięta i podkreślona ciemnym krawatem. Spodnie ciemnozielone, garniturowe, do kompletu z gustowną marynarką. Jej zapięcia ozdobione są lśniącymi, pozłacanymi guzikami. Sama marynarka może z powodzeniem robić jako płaszcz, posiada pokaźny kołnierz oraz niemałą długość. Na głowie niemal zawsze kapelusz pasujący kolorystycznie do reszty. Jeśli chodzi o dodatki to tylko złoty zegarek na nadgarstku, łańcuch na klucze i przypinka na krawat. Ot taki elegancki z niego jegomość.
Ekwipunek : Przy pasku dwa noże motylki, dość pokaźnej długości. Bez problemu sięgną wewnętrznych narządów jeśli wbić je komuś w ciało. Dość niebezpieczne zabawki. Na klatce piersiowej, tuż przy wewnętrznej kieszeni marynarki znajduje się skórzana uprząż i kabura, w której ukryte jest potężne kopyto w postaci Colta 1911. Używany tylko w ostateczności. Komplet zapasowej amunicji typu .45 ACP dołączony do zestawu. Prócz uzbrojenia Vincent nosi przy sobie również wszelakie drobiazgi. Portfel z dokumentami, klucze od domu, telefon komórkowy, długopis, paczkę kart i kostkę do gry, zapalniczkę oraz papierosy.
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Pią Sty 31, 2014 4:57 pm

Niczego nieświadomi rozeszli się w swoje strony, uprzednio wymieniając się numerami telefonów i dokładnymi adresami w razie gdyby któreś chciało wybrać się w odwiedziny. Urocze śniadanko w towarzystwie blondynki postawiło go nieco na nogi i już niemal nie czuł efektu spożytego wczorajszego wczoraj alkoholu. Takie sytuacje pomagają zapomnieć o cierpieniu żołądka i bólu głowy chociaż na chwilę i to czasami wystarczyło. Jak wiadomo czas leczy rany. Kaca także. Pożegnał kobietę czułym buziakiem prosto w te słodkie usteczka i z wyszczerzem na wrednej gębie opuścił jej apartament. Nie będzie zajmował jej całego dnia, wszak musiała się pokazać w pracy. On też miał kilka zajęć przed tym jak uda się dopełnić obowiązek służbowy.
Wrócił do hotelu piechotą, chcąc nieco ochłonąć i doprowadzić się do normalności za pomocą zimowego powietrza. Trochę zmarzł ale koniec końców wyszło mu to jak najbardziej na dobre. Zapłacił w recepcji, wziął swoje bagaże, wpakował do taksówki i pojechał na adres gdzie go zameldowano. Całkiem przyjemne miejsce, musiał przyznać. Logistycy się sprawdzili, zakwaterowali go w miejscu, które mu odpowiadało. Wystrój również niczego sobie. Wprowadziłby może kilka poprawek jednak nie były tak naprawdę konieczne. Spełniono nawet jego zachciankę i wstawiono pianino! Nie mógł się doczekać kiedy będzie mógł je wypróbować. Nie grał tak dawno iż bał się, że zapomniał. Ale podobno z tym jak z jazdą na rowerze. Rozpakował się, miał sporo czasu tak więc nigdzie mu się nie spieszyło. Poukładał rzeczy w szafkach i szufladach, ozdóbki na meblach i znalazł też kącik dla każdego ze zwierzaków. Swoją drogą będzie musiał chyba zabrać je do weterynarza. Dość ciężko przeżyły tą podróż i samotną noc w hotelu. Przez zabawę z Maddie całkowicie zapomniał, że zostawił swoje stworzonka samym sobie. Bały się jak cholera, nowe miejsce, zapachy, wcześniej lot samolotem. Stresowały się, tak więc nakarmił je, rzucił kilka czułych słów i podrapał po łuskach. Wziął długą odprężającą kąpiel, przebrał się wreszcie z tego cholernego munduru w swoje zwyczajowe eleganckie wdzianko. Nice... Stanął przed lustrem, poprawił krawat i kapelusz.
Puff! Zjawił się przed urzędem. Długo zajęło nim wytłumaczył starszej pani w recepcji, że ma umówione spotkanie z wiceprezydentem. Nie było takiego wpisanego w rejestrze czy czymś tam co miała tam przed oczami. Używając siły perswazji, kłamstwa i swego nieodpartego uroku osobistego udało mu się wreszcie przekonać kobietę i już znalazł się pod drzwiami. Pusto, żadnych interesantów, urzędników i dupowłazów jakich zawsze pełno pod gabinetami wysoko postawionych ludzi. Cóż... Zapukał rytmicznie i bez czekania na cokolwiek chwycił za klamkę.
Wszedł raźnym krokiem do pomieszczenia, skłonił się głęboko, wręcz przesadnie i prześmiewczo. Zdjął przy tym jeszcze kapelusz i wykonał nim dworski gest.
- Fatum przesyła pozdrowienia.
Wyprostował się i dopiero jego oczom ukazał się nie kto inny jak jego niedawna towarzyszka. Siedziała sobie za biurkiem, elegancko ubrana, robiła coś na laptopie. Dla pewności zerknął na wizytówkę na biurku. Demetria Madeleine Ferguson głosił napis. Nieźle, naprawdę nieźle. Wyszczerzył automatycznie kły w szerokim uśmiechu a w oczach pojawił mu się tajemniczy blask.
- Do usług... Maddie.

_________________

~ Letho i Faust ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Pią Sty 31, 2014 9:02 pm

Pracowała sobie w skupieniu przez jakiś czas, na szczęście nikt nie sterczał pod jej gabinetem jak to zwykle bywało, może ludzie myśleli, że już się Mad nie pojawi w pracy. A tu taki psikus, wpadła sobie kiedy większość wychodziła na obiad i na popołudniową drzemkę, czy tam do burdelu jak to część gubernatorów miało w zwyczaju. Była z tego bardzo zadowolona, cisza i spokój. Choć zaczęło jej to z lekka doskwierać, przyzwyczaiła się do tego, że coś wiecznie komuś tłumaczy. Dobra mogła się nieco odprężyć, nieco się nawet zdrzemnęła. Wysłała później do asystentki dokumenty z prośbą o wydrukowanie, skopiowanie i dopilnowanie aby wszystko znalazło się na odpowiednich biurkach.
Och i nagle rozległo się pukanie do drzwi, kobieta nie zdążyła nawet się odezwać, a już gościu wparował do środka. Już zaczął się kłaniać, Mad patrzyła na znajomego faceta z nieco dziwnym, zmieszanym wyrazem twarzy, nie wiedziała o co chodzi. Jak ją tu znalazł i po co chwile po ich rozstaniu tu przyszedł. Odpowiedź dostała szybciej niż zdążyła wyrazić swoją opinie na temat przeszkadzania jej w pracy. Bo zawracania głowy kiedy była zajęta nie znosiła. Jednak odpowiedź ją zamurowała. Siedziała z minką zaskoczoną i rozwartymi w zaskoczeniu ustami. Gapiła się na zielonowłosego.
- Och.
Jedyne co zdołała wydobyć z siebie. Nie sądziła, że ostatnią noc spędziła z facetem, który będzie dla niej pracować. Milczała, bardzo długo, zastanawiała się nad zaistniałą sytuacją.
- Miło Cię widzieć, choć tego się nie spodziewałam.
W końcu i ona się uśmiechnęła, delikatnie, z ulgą. W sumie z tego faktu była bardzo zadowolona. Będzie mogła go dręczyć bez względu na porę dnia i nocy. Już zaciera swoje drobne łapki układając niecne plany wykorzystywania go bez końca. Podniosła się powoli z fotela, wygładziła dłońmi materiał spodni na udach, obeszła swoje biurko i oparła tyłeczek o blat.
- Może usiądziesz i napijesz się czegoś?
Dłonią wskazała krzesło stojące tuż obok niej. Uh, znów miała ochotę znaleźć się w jego ramionach i musiała się nieźle powstrzymywać aby nie znaleźć się przy nim i zacząć całować. Totalnie zawrócił jej w głowie. Teraz jak jeszcze dowiedziała się, że może na niego liczyć o każdej porze robiło się jej naprawdę gorąco. Mając takie myśli, które szył w kierunku tych sprośnych, aż się zarumieniła. Musi się ogarnąć i to szybko. Potrząsnęła delikatnie głową.
- Mniemam, że nasz swoje zadanie?
Musiała się upewnić, skoro wyszło na to, że nie miał pojęcia, że to z jej powodu organizacja go tu przysłała, to kto wie co jeszcze zostało zatajone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom
13

avatar

Liczba postów : 52
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Vincent Schrödinger
Wiek : 32
Zawód : Cień
Orientacja : Hetero
Partner : Brak
Wzrost i waga : 196cm wzrostu na jakieś 79kg wagi
Znaki szczególne : Pierwsze co rzuca się w oczy to na pewno jego wzrost. Prawie dwa metry to nie w kij dmuchał, prawda? Następnie uwagę zwracają na pewno jego włosy. O tak, zielony to kolor jaki niecodziennie widzi się na głowach ludzi. Następne przymioty można zauważyć dopiero po podejściu na dość bliską odległość. Ostre, drapieżne rysy twarzy podkreślane w dodatku przez złote, niemal gadzie, tęczówki. Jego znakiem rozpoznawczym jest również szeroki, uśmiech skrywający sobą jakąś mroczną zagadkę. Niemal nigdy nie opuszcza on facjaty jegomościa i dzięki niemu można dostrzec nieco zbyt długie, ostre kły.
Aktualny ubiór : Jego bielizna jest dość zwyczajna. Składa się z czarnych bokserek z zielonymi akcentami oraz najzwyklejszych w świecie czarnych skarpetek. To akurat mało istotne bo nie często paraduje w samych gaciach. Skupmy się zatem na tym co widać od razu. Wygodna, śnieżnobiała koszula, elegancko zapięta i podkreślona ciemnym krawatem. Spodnie ciemnozielone, garniturowe, do kompletu z gustowną marynarką. Jej zapięcia ozdobione są lśniącymi, pozłacanymi guzikami. Sama marynarka może z powodzeniem robić jako płaszcz, posiada pokaźny kołnierz oraz niemałą długość. Na głowie niemal zawsze kapelusz pasujący kolorystycznie do reszty. Jeśli chodzi o dodatki to tylko złoty zegarek na nadgarstku, łańcuch na klucze i przypinka na krawat. Ot taki elegancki z niego jegomość.
Ekwipunek : Przy pasku dwa noże motylki, dość pokaźnej długości. Bez problemu sięgną wewnętrznych narządów jeśli wbić je komuś w ciało. Dość niebezpieczne zabawki. Na klatce piersiowej, tuż przy wewnętrznej kieszeni marynarki znajduje się skórzana uprząż i kabura, w której ukryte jest potężne kopyto w postaci Colta 1911. Używany tylko w ostateczności. Komplet zapasowej amunicji typu .45 ACP dołączony do zestawu. Prócz uzbrojenia Vincent nosi przy sobie również wszelakie drobiazgi. Portfel z dokumentami, klucze od domu, telefon komórkowy, długopis, paczkę kart i kostkę do gry, zapalniczkę oraz papierosy.
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Pią Sty 31, 2014 9:32 pm

Z pewnością wieczne i hałaśliwe kolejki pod gabinetem musiały męczyć zapracowaną kobitkę. Bo ludzie mogli mówić co chcą o urzędnikach państwowych ale wbrew pozorom ich praca również bywa męcząca. Bo ile można gapić się w monitor, stukać w klawiaturę albo przeglądać papierzyska? Jeszcze ten prawniczy bełkot w niemal każdym dokumencie... Może być to istną katorgą dla kogoś kto nie przywykł i się w tym nie rozeznaje. Na szczęście za niego takimi sprawami zajmowali się logistycy Fatum. Ci kolesie mieli naprawdę dupną robotę. Wszelkie sprawy urzędowe, związane z transportem i dokumentami były na ich głowach. Cóż, ktoś to jednak musi robić a pieniądze podobno otrzymywali niemałe. Na pewno większe niż on. Byli bliżej zarządu.
Dzisiaj pani wiceprezydent miała jednak dość przyjemny dzień. Poczynając od udanego śniadania, na luzie w pracy kończąc. I wszystko szło by pewnie ku równie dobremu finałowi gdyby nie fakt, że ktoś jednak ją odwiedził. I to nie nikt inny jak jej niedoszły kochanek. Czego mogła się spodziewać? Zapewne, że facet tak się w niej zadurzył, że postanowił śledzić i nie odstępować jej na krok. Albo równie nieprzyjemne rzeczy. Taki psychofan, fanatyk nie jest jednak czymś co kobieta chciałaby posiadać. A tu niespodzianka!
Tajemnicza grupa jaką jakiś czas temu poprosiła o pomoc przysłała jej kogoś... kogoś kogo zdążyła już bliżej poznać. W dość przyjemnych okolicznościach trzeba przyznać.
- Przyznam szczerze, że ja również się tego nie spodziewałem... Jak widać życie potrafi płatać figle i nieraz sobie z nas zakpić. - uśmiechnął się i nałożył kapelusz z powrotem na głowę. Jego fakt iż to właśnie Maddie będzie jego pracodawcą również zadziwił. Przyjął to jednak z typowym dla siebie spokojem i uśmiechem. Cóż, jego obowiązki i powinności względem Fatum się nie zmienią, nie ważne kim byłaby osoba wynajmująca jego usługi. Wpierw lojalność względem zarządu, dopiero później inne rzeczy. Ale... z tego co wyczytał z wytycznych miał być osobistym ochroniarzem, kimś kto potrafi załatwić każdą, najtrudniejszą nawet sprawę. Dlatego właśnie wybrano jego, członka Cieni.
- Poproszę wodę. Zimną.
Vincent poprawił swój krawat choć nie było najmniejszej potrzeby. Wyglądał tak elegancko i szykownie jakby dopiero co wyszedł z domu. A miał za sobą kilka przygód po drodze, o których jednak nie warto wspominać. Taki już był, nieco pedantyczny jeśli chodziło o ubiór i wygląd. Wszystko musiało być perfekcyjne. Nie skorzystał jednak z propozycji usadowienia się na krześle. Pokiwał tylko przecząco głową i zrobił po prostu kilka kroków w jej kierunku. Stał w bezpiecznej odległości. Na tyle bezpiecznej, że nie mógł swobodnie sięgnąć do jej ciałka i zacząć molestować ją w miejscu pracy. A miał straszną ochotę. Tak jak blondynka, musiał się opanować. Wszak był tu służbowo. Choć służba dla niej może przynieść różne nieoczekiwane sytuacje. Ot, i jego myśli zmierzały w kierunku tych sprośnych tak więc odchrząknął choć na jego twarzy pozostał mały, zagadkowy uśmiech.
- Mam chronić Twój tyłeczek, Maddie. I wspierać w miarę możliwości we wszystkim co robisz. Takie były moje wytyczne. Zdaję sobie jednak sprawę, że niektóre rzeczy mogły zostać zatajone. Przynajmniej do czasu naszego spotkania. Powinienem wiedzieć coś jeszcze?
Taak, miała go teraz tylko dla siebie, o każdej porze dnia i nocy. Mógł chodzić za nią jak cień i być na zawołanie. Cóż za to w końcu płaciła, prawda?

_________________

~ Letho i Faust ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Sob Lut 01, 2014 10:40 pm

Na szczęście miała spokój. Mogą więc ten dzień spokojnie odhaczyć jako bardzo udany. Jak się jeszcze okazało, osoba z którą miała się spotkać spędziła już kilka interesujących i miłych godzin. Więc zdecydowanie było to na plus. W sumie nie przyszło jej do głowy, że się uczepił i, postanowił śledzić. Owszem i tacy potrafią się znaleźć, lecz z tego co zdążyła go kobitka poznać, on nie z tych. Ma znacznie lepsze metody, do tego wiedział, że Maddie jest chętna do wspólnych zabaw i może na nią liczyć w tym temacie. Uczepianie się jej jak natrętny wielbiciel byłoby zbyteczne.
- To całkiem przyjemna kpina od życia, nie będę narzekać.
Odparła zgodnie z prawdą. Będzie to interesujące przeżycie, choć wiele może się przy tym wydarzyć. No, ale nie będzie tu wybiegać zbyt na przód, co ma być to będzie.
Blondi odsunęła się od biurka i podeszła do małej, przenośnej lodówki umieszczonej w regale i wyjęła z niej schłodzoną wodę. Wzięła również szklankę i postawiła ją na blacie stołu. Oczywiście wcześniej się zapytała czy mężczyzna preferuje gazowany czy raczej nie napój. Chciała po raz drugi jak najlepiej ugościć Vincenta.
Obserwowała każdy jego ruch i tak, zdecydowanie musiała to mu przyznać, wyglądał idealnie. Jego strój był nienaganny, nie wymagał żadnych poprawek. Nie miała więc pretekstu by go dotknąć, mimo iż bardzo usilnie jakiegoś szukała.
- Tak to są Twoje główne zadania. Myślę, że ochrona mojego tyłeczka sprawi Ci wiele przyjemności. I będziesz miał okazję zebrać nieco materiały na modele statków.
Musiała swoje myśli odwrócić od tych niegrzecznych, służbowo czy też nie, miała na niego chrapkę i już.
- Jest kilka osób w mieście, które będą potrzebować małej nauczki, albo i nawet całkowitego wyeliminowania.
Z zadowolonym wyrazem twarzy zbliżyła się do mężczyzny, bezpieczna odległość znacznie się zmniejszyła, a ona jak gdyby nigdy nic zebrała z jego ramienia nieistniejące paproszki i delikatnie wygładziła dłońmi klapy marynarki. Zaczęła się zastanawiać, co by zrobił jakby wydała mu służbowe polecenie klepania jej po tyłku. Oj, uśmiech na jej twarzy znacznie się poszerzył.
- Uświadomili Cię jak wygląda sytuacja w mieście?
Musiała zmienić temat i to natychmiast, jeszcze chwila i kazałaby mu zrobić coś co za skutkowałoby skończeniem wczorajszej zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom
13

avatar

Liczba postów : 52
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Vincent Schrödinger
Wiek : 32
Zawód : Cień
Orientacja : Hetero
Partner : Brak
Wzrost i waga : 196cm wzrostu na jakieś 79kg wagi
Znaki szczególne : Pierwsze co rzuca się w oczy to na pewno jego wzrost. Prawie dwa metry to nie w kij dmuchał, prawda? Następnie uwagę zwracają na pewno jego włosy. O tak, zielony to kolor jaki niecodziennie widzi się na głowach ludzi. Następne przymioty można zauważyć dopiero po podejściu na dość bliską odległość. Ostre, drapieżne rysy twarzy podkreślane w dodatku przez złote, niemal gadzie, tęczówki. Jego znakiem rozpoznawczym jest również szeroki, uśmiech skrywający sobą jakąś mroczną zagadkę. Niemal nigdy nie opuszcza on facjaty jegomościa i dzięki niemu można dostrzec nieco zbyt długie, ostre kły.
Aktualny ubiór : Jego bielizna jest dość zwyczajna. Składa się z czarnych bokserek z zielonymi akcentami oraz najzwyklejszych w świecie czarnych skarpetek. To akurat mało istotne bo nie często paraduje w samych gaciach. Skupmy się zatem na tym co widać od razu. Wygodna, śnieżnobiała koszula, elegancko zapięta i podkreślona ciemnym krawatem. Spodnie ciemnozielone, garniturowe, do kompletu z gustowną marynarką. Jej zapięcia ozdobione są lśniącymi, pozłacanymi guzikami. Sama marynarka może z powodzeniem robić jako płaszcz, posiada pokaźny kołnierz oraz niemałą długość. Na głowie niemal zawsze kapelusz pasujący kolorystycznie do reszty. Jeśli chodzi o dodatki to tylko złoty zegarek na nadgarstku, łańcuch na klucze i przypinka na krawat. Ot taki elegancki z niego jegomość.
Ekwipunek : Przy pasku dwa noże motylki, dość pokaźnej długości. Bez problemu sięgną wewnętrznych narządów jeśli wbić je komuś w ciało. Dość niebezpieczne zabawki. Na klatce piersiowej, tuż przy wewnętrznej kieszeni marynarki znajduje się skórzana uprząż i kabura, w której ukryte jest potężne kopyto w postaci Colta 1911. Używany tylko w ostateczności. Komplet zapasowej amunicji typu .45 ACP dołączony do zestawu. Prócz uzbrojenia Vincent nosi przy sobie również wszelakie drobiazgi. Portfel z dokumentami, klucze od domu, telefon komórkowy, długopis, paczkę kart i kostkę do gry, zapalniczkę oraz papierosy.
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Nie Lut 02, 2014 6:58 pm

Vincent też nieszczególnie miał na co narzekać. Poranek pomimo kaca i lekkiego niedosytu po nocy, był bardzo przyjemny. Pyszne śniadanko, pocałunki, drobne pieszczoty. Żyć, nie umierać. Mógłby wręcz przywyknąć do tego typu sytuacji. Jeżeli w taki, lub chociaż podobny sposób, miałyby wyglądać jego początki dnia, to jak najbardziej, był za.
Zdążyli się poznać właściwie przelotnie, jednak słusznie stwierdziła, że to nie jest raczej typ faceta, który przyczepia się do kobiety jak rzep i łazi za nią krok w krok. Fakt, zrobiła na nim piorunujące wrażenie i wręcz zachwyciła go swoją osobą, jednak nie będzie przecież jej śledził, napastował bez przerwy. Właściwie kto tak robił? Strasznie dziwne osobniki, od których lepiej trzymać się z daleka. No dobra, on również był dziwakiem, nieco niezrównoważonym i większość ludzi o zdrowych zmysłach ograniczało kontakty z nim do minimum. Jednak był zupełnie innym rodzajem czubka.
- Jak widać kpina nie zawsze musi być zła.
Pokiwał lekko głową, uśmiechając się nieznacznie. Również zadowolony był z faktu, że będzie spędzał z nią dużo czasu. Służbowo oczywiście! Ale jednak.
Śledził ją wzrokiem kiedy szła do lodówki, nie omieszkał oczywiście pogapić się na jej tyłek kiedy sięgała po wodę. Poprosił o gazowaną i już po chwili miał chłodny, orzeźwiający napój w szklaneczce. Upił dwa, spore łyki by nieco się ostudzić, bo robiło mu się ciepło. Sprośne myśli i obecność seksownej pani wiceprezydent robiły swoje. Za dużo wybiegał rozmyślaniami w stronę tego ile mebli mógłby tu wykorzystać podczas kochania się z nią a za mało skupiał na pracy. Dość szybko opróżnił szklankę i odstawił spokojnie na biurko.
- Z pewnością z chęcią będę go chronił - zaśmiał się pod nosem i wlepił w nią te gadzie ślepia - Musisz mi je wskazać. Powiedzieć o nich cokolwiek wiesz. I określić jaką mam swobodę w dawaniu im nauczek. Resztą zajmę się sam.
Mógłby oczywiście poprosić ją tylko o to by podpowiedziała kogo ma znaleźć. Dałby sobie spokojnie radę i zajął się nimi po swojemu. Ale metody Trzynastki niekoniecznie muszą odpowiadać pracodawcy. Nie wszyscy lubią tak drastyczne eliminowanie wrogów. Zmuszenie łobuza do połknięcia mikrobomby jest jednak zabawne, prawda? I powiedzenie mu, że musi wygrzebać detonator zegarowy z żołądka swojego koleżki. A kiedy już zorientuje się, że we wnętrzu przyjaciela nic takiego nie ma... Bum! Hahaha!
Obserwował spokojnie jak kobieta zbliża się do niego i przekracza niewidzialną linię bezpieczeństwa. Usunęła niewidzialne paproszki, wygładziła klapy marynarki... Uśmiech z każdą sekundą poszerzał się na jego gębie.
- O sytuacji w mieście wiem niewiele. Ty miałaś wprowadzić mnie w szczegóły. Wiem tylko, że jest grupa ludzi niezadowolona z tego jak politycy rządzą miastem. I, że ta grupa może być groźna. - wzruszył delikatnie ramionami i też zabawił się w strzepywanie z jej ubrania nieistniejących pyłków. Ot, pacnął kilka razy jej pośladek. Zauważył tam coś kiedy szła po wodę, oczywiście. Służbowo czy nie, on z wielką chęcią klepałby jej tyłeczek. W chwili obecnej próbował się jednak skupić na pracy, choć nie było to łatwym zadaniem, szczególnie kiedy miał ją na wyciągnięcie ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Wto Lut 04, 2014 10:22 am

Ciekawe jak długo okropny charakter Demetrii pozostałby uśpiony. Bo póki budziła się sama było wszystko dobrze, ale po dłuższym czasie pomieszkiwania z kimś dostawała białej gorączki i piany z ust. Przekonał się o tym nie kto inny jak były mąż, który nie raz oberwał talerzem podczas kłótni, jak zawsze o pracę i alkohol, albo o nic. Tak się kończyła każda dłuższa znajomość z Dem. Chyba jednak dobrze było jej w samotności, nie miała się kogo i czego czepiać i dzięki temu była jakby spokojniejsza i szczęśliwsza. Co nie znaczy, że od czasu do czasu nie jest miło z kimś spędzić nieco więcej czasu niż kilka godzin w nocy. Tak jak i teraz.
Są dziwacy i dziwacy, każdy się charakteryzuje czym innym. Vincent należał do grupy tych, którzy byli przy tym bardzo pociągający, a jego opowiastki o tak dziwnych rzeczach jak ludzkie modele statków nakręcały panią wiceprezydent.~
Już sobie wyjaśnili kim są i co tu robią. Kobieta nawet pokręciła mu nieco tyłeczkiem kiedy szła po wodę i kiedy się po nią schylała do lodóweczki. I jak zawsze nienawidziła tak nisko zlokalizowanej lodówki teraz była z tego powodu bardzo zadowolona.
Kiedy rozmowa zeszła na właściwy tor Maddie kręciła w pobliżu mężczyzny. Mówiła spokojnie o wszystkich ważnych kwestiach choć w środku cała się gotowała.
- Możesz robić co chcesz, masz wolną rękę, przynajmniej w większości przypadków.
Uśmiechnęła się łagodnie, sama chciałaby zobaczyć jego metody. Rąk nie miała zamiaru brudzić, ale obserwacja to co innego.
- Wolves, grupa ludzi, którym nie podoba się wiele rzeczy. Problem jest taki, że ciężko ich wytropić. Jednak jak już się jakiegoś złapie można z niego wycisnąć wiele informacji.
Mimowolnie zacisnęła pięć, ludzie z tej grupy byli dla niej tchórzami, działać w cieniu każdy głupi potrafi.
- Policja ma zadanie ich złapać, zamknąć i przesłuchać. Oczywiście każdy wie, że to i tak nic nie da, nie każdy z bandy tych śmiesznych mundurowych będzie zdolny do użycia odpowiednich argumentów aby wyciągnąć cokolwiek i co ważne nie wiedzą gdzie i jak szukać.
Znalazła się w jego objęciu, dotykali się na różne sposoby znajdując do tego oczywiście jakieś preteksty. Jednak kobitka wkręciła się w temat swoich wrogów. I jakby macanki zeszły na dalszy plan.
- To nie jest takie proste, że ja Ci wskaże konkretne osoby i już. To może być każdy, to jest ta trudność zadania.
Uśmiechnęła się, nie wie jak on, ale ona lubi nieco skomplikowane zagadki i gierki.
- Nie wiem, czy Bel zdążył Ci powiedzieć czym się zajmuje.
Omiotła bystrym spojrzeniem jego twarz i nieznacznie się odsunęła od jego osoby. I powoli skierowała swoje kroki ponownie za biurko. Usiadła powoli na krześle, założyła nogę na nogę.
- W każdym razie mam zamiar powierzyć mu pewne zadanie, a jak się wywiąże z niego, to będziesz miał się kim pobawić.
Póki co wilki siedziały cicho kuląc pod sobą ogon, ale Demi wiedziała, że on tam są i czekają. Zero litości! Och czas w końcu obgadać z gubernatorami oświadczenie jakie Mad ma zamiar przesłać do pracy i obwieścić na konferencji prasowej. Już zaciera ręce!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom
13

avatar

Liczba postów : 52
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Vincent Schrödinger
Wiek : 32
Zawód : Cień
Orientacja : Hetero
Partner : Brak
Wzrost i waga : 196cm wzrostu na jakieś 79kg wagi
Znaki szczególne : Pierwsze co rzuca się w oczy to na pewno jego wzrost. Prawie dwa metry to nie w kij dmuchał, prawda? Następnie uwagę zwracają na pewno jego włosy. O tak, zielony to kolor jaki niecodziennie widzi się na głowach ludzi. Następne przymioty można zauważyć dopiero po podejściu na dość bliską odległość. Ostre, drapieżne rysy twarzy podkreślane w dodatku przez złote, niemal gadzie, tęczówki. Jego znakiem rozpoznawczym jest również szeroki, uśmiech skrywający sobą jakąś mroczną zagadkę. Niemal nigdy nie opuszcza on facjaty jegomościa i dzięki niemu można dostrzec nieco zbyt długie, ostre kły.
Aktualny ubiór : Jego bielizna jest dość zwyczajna. Składa się z czarnych bokserek z zielonymi akcentami oraz najzwyklejszych w świecie czarnych skarpetek. To akurat mało istotne bo nie często paraduje w samych gaciach. Skupmy się zatem na tym co widać od razu. Wygodna, śnieżnobiała koszula, elegancko zapięta i podkreślona ciemnym krawatem. Spodnie ciemnozielone, garniturowe, do kompletu z gustowną marynarką. Jej zapięcia ozdobione są lśniącymi, pozłacanymi guzikami. Sama marynarka może z powodzeniem robić jako płaszcz, posiada pokaźny kołnierz oraz niemałą długość. Na głowie niemal zawsze kapelusz pasujący kolorystycznie do reszty. Jeśli chodzi o dodatki to tylko złoty zegarek na nadgarstku, łańcuch na klucze i przypinka na krawat. Ot taki elegancki z niego jegomość.
Ekwipunek : Przy pasku dwa noże motylki, dość pokaźnej długości. Bez problemu sięgną wewnętrznych narządów jeśli wbić je komuś w ciało. Dość niebezpieczne zabawki. Na klatce piersiowej, tuż przy wewnętrznej kieszeni marynarki znajduje się skórzana uprząż i kabura, w której ukryte jest potężne kopyto w postaci Colta 1911. Używany tylko w ostateczności. Komplet zapasowej amunicji typu .45 ACP dołączony do zestawu. Prócz uzbrojenia Vincent nosi przy sobie również wszelakie drobiazgi. Portfel z dokumentami, klucze od domu, telefon komórkowy, długopis, paczkę kart i kostkę do gry, zapalniczkę oraz papierosy.
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Wto Lut 04, 2014 3:15 pm

Z pewnością nie byłoby tak kolorowo jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Kiedy dwójka ludzi się poznaje, działa jeszcze siła pierwszego czaru, fascynacji, zauroczenia, zawsze wszystko zdaje się łatwe. Tak, zamieszkajmy razem! Będzie jak w bajce! A po pewnym czasie trzeba zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Jeżeli chodzi o trudne charaktery to Vincent wcale nie był aniołem. Jak każdy, miał oczywiście swoje dziwactwa ale na tym się jednak nie kończyło. Bywał wybuchowy, potrzebował dużo czasu dla siebie, przyzwyczajony był raczej do samotniczego trybu życia. Wiecznie w pracy lub tak nią pochłonięty, że niemal nie znajdował czasu na cokolwiek innego. Kiedy ktoś mu przeszkadzał w jakiejś czynności należącej do "tych specjalnych" potrafił być bardzo nieprzyjemny. Cholera wie co by wynikło gdyby zamknąć taką dwójkę jak oni w jednym mieszkaniu i nakazać ze sobą żyć dzień w dzień.
Obserwował bezczelnie każdy ruch kobiety gdy szła do lodóweczki. Mogła poczuć palące, pożądliwe spojrzenie na swoim tyłeczku, którym tak kusząco kręciła. A kiedy pochyliła się by sięgnąć po wodę oblizał się jak drapieżnik mający przed oczami smakowity kąsek. Bo takim w istocie była. Nie ma co ukrywać, że miał na nią chrapkę.
- W Fatum uczą nas wielu metod pozyskiwania informacji od schwytanych. Z tym akurat nie powinno być problemu.
Pokiwał lekko głową. Wolves? Nie miał o nich zbyt wielu informacji. Będzie musiał uruchomić swoje kontakty i wykorzystać swoje umiejętności szpiegowskie by dowiedzieć się czegoś więcej. Nie lubił wchodzić w nieznane, szczególnie kiedy ryzyko było wysokie. Nie martwił się jednak o swoje życie lub zdrowie. Wszak to ryzyko związane z jego zawodem. Po za tym uwielbiał pakować się w kłopoty, ta adrenalina i bicie serca. Dopiero wtedy człowiek czuje, że żyje. Tym razem jednak, w razie niepowodzenia lub jakiegoś potknięcia mógł zaszkodzić Maddie. Nie chciał by tego w żadnym wypadku. Był zawodowcem i tego typu sytuacje nie mogą się zdarzać. Do tego zdążyła już oczarować go na tyle, że miał do niej stosunek dużo bardziej pozytywny niż relacja pracodawca i pracownik.
- Wspomniał o tym, że może udzielić mi różnych informacji. Z pewnością się z nim skontaktuję. Znalezienie go raczej nie będzie dla mnie problemem.
Ot, przechwałka jak każda inna w jego wykonaniu. Był tak pewien siebie i swoich umiejętności, że wielu chciało dać mu po ryju i udowodnić, że wcale nie jest taki świetny jak mu się wydaje. Póki co jeszcze nikomu się nie udało co tylko bardziej utwierdzało go w swym samouwielbieniu.
Strzepał niewidzialny pyłek z jej pośladków ale już uciekła, nim zdążyli dojść do czegoś więcej. Czegoś co jeszcze bardziej pchnęłoby ich do rzucenia się wir namiętności i pożądania. Ale było blisko. Mimo wszystko...
- Cóż, gdyby to było proste to nie prosiłabyś nas o pomoc. Nikt nie prosi Fatum o pomoc jeśli naprawdę nie jesteśmy niezbędni. Ale to chyba wiesz doskonale.
Uśmiechnął się pod nosem i zrobił kilka kroków w jej stronę. Oparł się tyłkiem o biurko, stojąc tuż obok niej i począł bawić się jedną ze swych ostrych zabawek, ot tak by przestać myśleć o rozebraniu blondynki i wzięciu na tym meblu. Skoro pani wiceprezydent podpisała cyrograf z Fatum, oznaczało to, że była bardzo zdesperowana. Byli jak prawdziwe demony. Same pieniądze nie wchodziły w grę, klient zawsze w pewnym stopniu się od nich uzależniał, czasem załatwiał coś czego sami nie byli w stanie zdobyć legalnymi sposobami. A polityk na takim stanowisku jak ona był dla nich łakomym kąskiem. Zerknął na jej nóżki, później ciut wyżej, prześliznął wzrokiem po całym jej ciele aż wreszcie utkwił spojrzenie w jej tęczówkach.
- Pamiętasz naszą ostatnią noc? Nie dokończyliśmy. Czuję się lekko zawiedziony. Liczę, że szybko mnie odwiedzisz...
Puścił do niej oko, chowając nóż na jego miejsce. Chciałby oczywiście dobrać się do niej już teraz, naprawdę chciałby. Ale była w pracy. Ktoś mógł tu wejść w każdej chwili. Po za tym, miała pewnie jakieś zajęcia i nie chciałaby by przeszkadzał jej obmacywaniem i całowaniem jej ciała.

_________________

~ Letho i Faust ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Wto Lut 04, 2014 4:28 pm

Długo to raczej by nie wytrzymali pod jednym dachem, zwłaszcza, że oboje mieli charakterki. Jedna noc co jakiś czas, była okej. Miło i przyjemnie, śniadanko, śmiechy wygłupy, ale jak Demi ma zły humor to bez kija nie podchodź. No, ale nie ma co gdybać, póki co są na etapie niedoszłych kochanków. Do tego doszła relacja szef – pracownik, co wcale nie jest takie proste i łatwe do ogarnięcia. Bo skoro miał jej pilnować tak na dobrą sprawę przez większość czy nawet cały czas to ich spotkania trzeba zaliczyć do romansu między pracownikiem i pracodawcą. Na szczęście jednak nikt prócz nich nie musiał wiedzieć jak relacja wygląda.
- W końcu jesteście najlepsi.
Takiej góry szmalu nie płaci się za byle co. Nie musiała tego mówić na głos, oboje wiedzieli, że tanich usług nie oferowali, więc jakość musiała być piorunująca. Ponadto jak zostało już wcześniej wspomniane nie tylko kasa, a i wpływy wysokiego stanowiska były dla Fatum niezwykle przydatne. Kobieta godziła się na warunki i na tak wysoką stawkę bo wierzyła, że jest to tego warte. Jeżeli zaś chodzi o wilczki, to pewnie kobieta będzie mu coś o nich opowiadać, ale zawsze to lepiej pozyskać niektóre informację od bardziej postronnych osób. Demetria może mieć o nich aż takie zła zdanie tylko z tego powodu bo teoretycznie chcą się pozbyć władzy, praktycznie wygląda to tak, że tylko ktoś coś o nich mówi, ale nic nie widać, nic nie słychać. Przez pewien czas Mad zastanawiała się czy nie jest to jakiś wymyślony gang, ale przekonała się, że jednak nie. Z tym, że ten spokój jest dość podejrzany. Więc tak rząd zrobi pierwszy krok aby się szkodników pozbyć. Nie była pewna co na to najwyższa władza, ale głowa metropolii gdzieś wsiąkła, więc Ferguson była zdana na siebie.
- Istotnie, zajmuje się takimi sprawami. Jeżeli będziesz korzystać z jego usług to naturalnie wynagrodzenie Bela ureguluje sama.
Z pewnością dogada się z nim jakoś korzystanie, w końcu kobieta ma wiele zasobów i możliwości.
Nie zamierzała go wyprowadzać z tego, że jest naprawdę świetny w tym co robi. Miała jedynie nadzieje, że przełoży się to na rzeczywistość, a wówczas będzie zajebiście zadowolona i szczęśliwa. Nawet skłonna obdarowywać go dodatkowymi bonusami za dobrze wykonane zadania.
- Mam swoje powodu, zbyt dużo na głowie robi swoje. Nie mam czasu się tym osobiście zajmować, choć i tak muszę na bieżąco wiedzieć jak sytuacja przebiega. Wolę aby zrobił to ktoś doświadczony i kompetentny.
Uniosła kącik ust do góry i wbiła spojrzenie w twarz mężczyzny. Ach miała już dość tego omawiania wszystko. Jeszcze nie raz będą musieli obgadać sprawy zawodowe. Miała jednak nadzieję, że w ciekawszych okolicznościach, na przykład wanna pełna wody, albo miękka pościel. Kobieta opanuj się, musiała się dyskretnie uszczypnąć aby znów trzeźwo myśleć. To jednak nic nie dało gdyż mężczyzna zszedł na niebezpieczny tor. Zaskoczyła się nieco jego słowami, dobrze, że się przynajmniej dowiedziała czy coś zaszło między nimi w końcu czy nie.
Kiwnęła delikatnie głową.
- Cóż, jeżeli masz ochotę na dobra kolację to mogę wpaść dziś.
Oparła się wygodnie na fotelu.
- Jednak przed tym muszę jeszcze wymęczyć gubernatorów i załatwić kilka spraw, później możemy nadrobić kilka rzeczy.
Czekała na odpowiedź towarzysza, ciekawa jego zdania na ten temat, skoro chce aby szybko do niego wpadła nie powinno być problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom
13

avatar

Liczba postów : 52
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Vincent Schrödinger
Wiek : 32
Zawód : Cień
Orientacja : Hetero
Partner : Brak
Wzrost i waga : 196cm wzrostu na jakieś 79kg wagi
Znaki szczególne : Pierwsze co rzuca się w oczy to na pewno jego wzrost. Prawie dwa metry to nie w kij dmuchał, prawda? Następnie uwagę zwracają na pewno jego włosy. O tak, zielony to kolor jaki niecodziennie widzi się na głowach ludzi. Następne przymioty można zauważyć dopiero po podejściu na dość bliską odległość. Ostre, drapieżne rysy twarzy podkreślane w dodatku przez złote, niemal gadzie, tęczówki. Jego znakiem rozpoznawczym jest również szeroki, uśmiech skrywający sobą jakąś mroczną zagadkę. Niemal nigdy nie opuszcza on facjaty jegomościa i dzięki niemu można dostrzec nieco zbyt długie, ostre kły.
Aktualny ubiór : Jego bielizna jest dość zwyczajna. Składa się z czarnych bokserek z zielonymi akcentami oraz najzwyklejszych w świecie czarnych skarpetek. To akurat mało istotne bo nie często paraduje w samych gaciach. Skupmy się zatem na tym co widać od razu. Wygodna, śnieżnobiała koszula, elegancko zapięta i podkreślona ciemnym krawatem. Spodnie ciemnozielone, garniturowe, do kompletu z gustowną marynarką. Jej zapięcia ozdobione są lśniącymi, pozłacanymi guzikami. Sama marynarka może z powodzeniem robić jako płaszcz, posiada pokaźny kołnierz oraz niemałą długość. Na głowie niemal zawsze kapelusz pasujący kolorystycznie do reszty. Jeśli chodzi o dodatki to tylko złoty zegarek na nadgarstku, łańcuch na klucze i przypinka na krawat. Ot taki elegancki z niego jegomość.
Ekwipunek : Przy pasku dwa noże motylki, dość pokaźnej długości. Bez problemu sięgną wewnętrznych narządów jeśli wbić je komuś w ciało. Dość niebezpieczne zabawki. Na klatce piersiowej, tuż przy wewnętrznej kieszeni marynarki znajduje się skórzana uprząż i kabura, w której ukryte jest potężne kopyto w postaci Colta 1911. Używany tylko w ostateczności. Komplet zapasowej amunicji typu .45 ACP dołączony do zestawu. Prócz uzbrojenia Vincent nosi przy sobie również wszelakie drobiazgi. Portfel z dokumentami, klucze od domu, telefon komórkowy, długopis, paczkę kart i kostkę do gry, zapalniczkę oraz papierosy.
Obrażenia : Nope
Multikonta : Nope

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Wto Lut 04, 2014 5:25 pm

Etap niedoszłych kochanków to z pewnością dopiero początek. Bo jeśli jego gadzi zmysł go nie mylił, a bardzo rzadko go zawodził, szykował się w ich życiu bardzo gorący romansik. Widać to było gołym okiem, że na samych rozmowach ociekających dwuznacznością się nie skończy. Cholerne pożądanie jakie w nich buzowało musiało w końcu znaleźć ujście a wiadomo w jaki sposób się to robi. Bardzo przyjemny i namiętny. Nagle okazało się, że mają ze sobą pracować a właściwie to ona zatrudniła jego. Cóż, mogło to nieco utrudnić kontakty w tej kwestii. O ile podejdą do tego tak jak normalni ludzie. Pracodawca nie powinien romansować z pracownikiem. Ale między nimi było przecież jeszcze Fatum. Właściwie to zarząd organizacji był jego szefostwem. To oni mu płacili. On miał tylko pomagać pani wiceprezydent w pozbyciu się jakiś niewygodnych ludzi i chronić jej bezpieczeństwo. Był tylko pośrednikiem, swego rodzaju wykonawcą. Tak więc w praktyce nie była jego pracodawczynią. Problem sam się rozwiązuje, jakby nie patrzył. Z resztą czy ktokolwiek musiał wiedzieć o tym co się dzieje między nimi? Byli dorośli, potrzebowali odrobinę prywatności, nie będę się z tym wszystkim obnosić jak nastolatki.
No tak byli najlepsi i właśnie dlatego się na nich zdecydowała. W innym wypadku miała do dyspozycji wiele podobnych ugrupowań zajmujących się tego typu sprawami. Oraz jakieś gangi czy mafie. Wiele możliwości, ale jeśli chce się by zlecenie zostało wykonane perfekcyjnie co do joty trzeba zatrudnić zawodowców. Chociaż są cholernie drodzy i wymagają nie tylko przelewów na konto.
Na wiadomość, że chce pokryć koszty jego drobnego śledztwa i pozyskiwania informacji tylko pokiwał głową. Nie było tego w umowie tak więc o żadne wsparcie finansowe zapewne jej nie poprosi. Nie będzie jednak w tej chwili zagłębiał się w temat. Musiał przemyśleć kilka kwestii, w tym to, który z jego współpracowników znajdował się aktualnie najbliżej i może posiadać jakieś cenne informacje. Z Rammsteinem również będzie musiał się spotkać. Drobne śledztwo z pewnością ułatwi mu w przyszłości życie jak i uczyni pracę dużo łatwiejszą. A jej tyłeczek bezpieczniejszy. Nie ma chyba dla niego lepszego i bezpieczniejszego miejsca niż jego kolana lub dłonie, o tak.
On również miał ochotę by przejść do przyjemniejszej części ich spotkania jednak czas nie był najlepszy na harce i seks w biurze. Choć korciło go cholernie. Mimo to wydawał się niemal niewzruszony. Nieźle panował nad swoimi gestami i mimiką twarzy. Chociaż wewnętrznie się gotował a w swojej wyobraźni właśnie szalał z nią na biurku to pozornie był spokojny.
- Jeżeli chodzi o moje zdolności kulinarne to niestety nie możesz na mnie polegać. Mogę najwyżej zamówić to co masz ochotę przekąsić.
Zaśmiał się pod nosem. Cóż, mówił prawdę, kucharz z niego żaden tak więc wyczynami kulinarnymi raczej jej nie zachwyci. Mógł zamówić coś w restauracji, mieli tam sporo dobrego jedzenia, które można było zamówić na wynos. Bo nie miał na myśli oczywiście fast-foodów czy tanich chińskich knajp.
- Mhm, nie lubię mieć zaległości tak więc musimy nadrobić raz a dobrze.
Wyszczerzył się, po czym pochylił się w jej kierunku. Ujął jej brodę unosząc buźkę nieco do góry i pocałował ją czule i długo. Tak na pożegnanie - Do zobaczenia, Maddie.
Puścił jeszcze do niej oko po czym ulotnił się z jej gabinetu.

[z/t]

_________________

~ Letho i Faust ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demi
Wiceprezydent

avatar

Liczba postów : 96
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Demetria Madeleine Ferguson.
Wiek : Trzydzieści dwa latka
Zawód : Wiceprezydent
Orientacja : Biseksualna
Partner : Po co jej kolejny fagas?
Wzrost i waga : 168 cm i 52 kg
Znaki szczególne : Ciemne, farbowane włosy.
Aura wredności, która się wokół niej roztacza.
Aktualny ubiór : Bielizna, pończoszki czy coś w tym stylu, czarne spodnie typu rurki, elegancka pudrowa bluzka z aksamitu, jasna luźna marynarka, czółenka na wysokim obcasie. Na chłodne dni i wieczory płaszcz i apaszka. Sznur białych pereł, o tak +10 do elegancji. O tak :3
Ekwipunek : Torebka, a w niej, telefon, kalendarz, klucze, gaz pieprzowy na nachalnych wielbicieli i babskie pierdoły.
Obrażenia : - Delikatne sine ślady na szyi od podduszania - obecnie zatuszowane korektorami, podkładami i wszystkim czym się da.
- Rany na prawej dłoni spowodowane wbiciem w skórę roztrzaskanych kawałków szkła - zabandażowana dłoń.
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    Czw Lut 06, 2014 5:56 pm

Być może i tak będzie. Istnieje jednak przecież możliwość, że jeżeli dojdzie między nim do zaspokojenia pożądania to będzie ich pierwszy i ostatni raz. Mogą się nie dopasować, stwierdzić, że to nie to, że jednak lepiej jak pozostanie to relacją zleceniodawca i wykonawca. Zresztą nie ma co gdybać, co będzie to będzie. Wszystko przed nimi niezależnie od tego co się z tego rozwinie.
Ucięli sobie w każdym razie dość miłą pogawędkę o tym co się dzieje w mieście, o pewnych obowiązkach i takie tam. Niby były rzucane te dwuznaczne spojrzenia, jakieś drobne gesty, ale powstrzymali się znakomicie. W końcu kto mógł wejść i przyłapać ich w ostrej pozycji przy biurku. Maddie nie obraziłaby się gdyby to jej były mąż ich przyłapał, ale nie było go w urzędzie, więc marna szansa na to, że to akurat on przyłapie blondi na romansie. A szkoda, wielka szkoda.
Umówili się jeszcze na kolację. Demetria nie miała pojęcia cóż można było na kolację zamówić, wolała gotować sama. Z tym, że tym razem pewnie skończyło by się na konsumowaniu niekoniecznie jedzonka, więc niech będzie żarełko z restauracji. Dali sobie jeszcze po namiętnym buziaczku na do widzenia. Vincent wyszedł załatwić swoje sprawy, a Dem swoje. Znaczy ona jeszcze długo została w urzędzie, tonęła jak zawsze w papierach, które chciała wypieprzyć za okno. Rwała sobie włosy z głowy i stwierdziła, że dobrze będzie jak były ruszy dupsko i jej pomoże. I naskrobała pięknego eska do niego, z całusami i w ogóle. Pech chciał, że Rein zabrał się za seksy i miał w poważaniu byłą żonkę. Ach cóż za smuteczek, rozdrażniona brakiem odzewu ze strony byłego kobitka wpadła na szatański plan i już rączki zacierała. Nie mogła się doczekać, aż wpadnie do jego gabinetu, a to będzie dopiero zabawa. Lecz najpierw miała inne plany.
Właściwie to już od jakiegoś czasu panowała wpaść do fryzjera i zrobić sobie małą metamorfozę. W końcu w życiu każdej kobiety przychodzi taka chwilka kiedy trzeba zerwać ze starymi przyzwyczajeniami i zrobić coś szalonego tylko dla siebie, bla bal bla... Uciekła z gabinetu.

I związku z tym, że jestem leniwym stworzeniem i nie chce mi się szukać, czy tworzyć salonu fryzjerskiego opiszę to szybciutko tutaj. Nie lubię też zaśmiecać więc tak dwa w jednym idealnie. Miała sporo czasu do spotkania, sądziła, że będzie mogła w tym czasie pokrzyczeć na gubernatora, ale no niestety pech chciał, że nie. Więc stwierdziła, że już się długo szykowała do tego kroku, więc czas wykorzystać ta parę godzinek. Stała już przed drzwiami ulubionego salonu fryzjerskiego. Swojego kreatora fryzur uprzedziła nieco wcześniej, że do niego wpadnie, więc już na nią czekał z szerokim uśmiechem. Zaprosił na fotel i zabrał się do pracy. Zrobił to czego sobie Dem życzyła, oczywiście wprowadzając takie zmiany w jej wizji, aby mimo wszystko wyglądała najlepiej jak się da. Coś, tam coś tam... I gotowe.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Wiceprezydent    

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Wiceprezydent
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Główna ulica :: Urząd miasta
-
Skocz do: