IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Apartament Rose

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Apartament Rose   Czw Sty 23, 2014 7:52 pm

Cóż, jaki każde lokum ma kuchnię połączoną z jadalnią, sypialnie, salon. Do tego ma jeszcze pokój w którym pracuje i dwie łazienki. Po za tym posiada balkon, a sam apartament jest na 3 piętrze. Mimo to jakby ktoś zakrwawił jej drzwi mieszkania to jednak nie zrobiłoby to większego wrażenia na sąsiadach. Trochę to dziwne, ale nie będzie przecież się nad ich zachowaniem zastanawiała. Całość została zaprojektowana, no w sumie wszystko oprócz pokoju w którym to siedzi całe dnie. Tam nie pozwala nikomu wejść i sama zaprojektowała zabezpieczenia do tego pomieszczenia.
DOKŁADNIEJSZY OPIS POKAŻE SIĘ POTEM~

* * *

To było dość dziwne. Szybkość i czas w jakim dotarła do domu był zastraszająco krótki... Normalnie jak nie ona, ale gdy pewna firma zaczyna robić coś tak dziwnego na rynku nie miała czasu żeby myśleć. Chciała za wszelką cenę dowiedzieć się co się dzieje, a czasu było mało. Na pewno będzie więcej takich co zrobią to samo co ona. Czyli włamać się do bazy danych i sprawdzić całą tą sytuację. W końcu teraz wszystko się spisuje na dyski komputerów i innych maszyn. A to wszystko na marne, bo pojawi się taka Rose, mistrzyni w swoim fachu i koniec z zabezpieczeniami. Cóż, jak się je robi to potem można je łatwo złamać. Po za tym większość jest zrobiona na wzorach, a one z reguły mają swoje słabe punkty, które znaleźli już inni. Tak więc wykorzystywanie na całego... W końcu mamy tu panią leniwą...
Weszła do windy i kliknęła na trójkę, aby ją zawiozła na trzecie piętro. Dlaczego te windy tak długo jadą? Jej noga cały czas tupała, w sumie to nawet trochę to było rytmiczne. Gra się w końcu na instrumentach...
Drzwi się otworzyły w końcu, a ona wręcz z tej windy wyleciała. Minęła przy okazji swojego sąsiada. Staruszek, co pewnie kiedyś w wojsku służył. Inaczej nie dało by się wytłumaczyć tych blizn na twarzy i tego, że nawet przez te luźne ciuchy, który miał na sobie było widać, że ma mięśnie. Kiwnęła mu na powitanie i pognała do mieszkania. Nie miała czasu na pogawędkę z nim. Zwłaszcza, że wiedziała o nim co nie co. Był sadystą i uniknął wyroku za morderstwa, za czyn żołnierski. Więcej wiedzieć nie musiała. Otworzyła mieszkanie i ściągała buty w pośpiechu gdy za nią zamknęły się drzwi. Oczywiście pognała przez salon przy okazji włączyła TV i usiadła z laptopem na kanapie. W końcu do włamania się na taki serwer nie musiała włączać swojego profesjonalnego sprzętu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Czw Sty 23, 2014 8:14 pm

Skoro jedną sprawę miał z głowy, to mógł się przejść do centrum. Bez telefonu matka i tak nie miała go jak wcześniej ściągnąć, a dzień był na tyle ładny, żeby trochę pospacerować w lepszych dzielnicach, niż slumsy. Jego spaceru nie zakłócił nikt, może poza dwoma bądź trzema żebrakami, jednak nie przeszkadzali mu oni. Spławił ich rzecz jasna, a głowa przyjemnie mu ciążyła.
Mimowolnie kroki skierował w miejsca które znał. Początkowo było to jego mieszkanie, lecz po krótkotrwałym namyśle stwierdził, że matki i tak tam nie spotka. Poza tym mieszkanie było blisko, więc jego spacer stałby się automatycznie krótszy, a porządni ludzie z centrum patrzyli na niego w bardzo zabawy sposób. Była to mieszanka strachu, który oczywiście przeważał oraz niechęci. W wypadku niektórych osób, głównie kobiet, niechęci było mniej, a sam strach był wymieszany z nieco chorą fascynacją. W końcu której z nich nie pociągałoby takie dziwadło jak Gabryś?
Jednakże w takim stanie nie zaprzątał sobie głowy takimi myślami. Inne duszczyki, które mijał były dla niego tylko bezosobową masą, trochę pstrokatą, ale na dłuższą metę jednak nudną. Drugi raz nie do końca świadomie zaczął wędrować w kierunku miejsca które znał. Tym razem wybór padł na dom Rose, który znajdował się praktycznie w drugim końcu dzielnicy.
Po dobrych dwudziestu minutach stanął przed fasadą jej bloku. Była bardzo czysta, chociaż było to tajemnicze miejsce. Uwodziło go to w pewien sposób, pewnie dlatego tak lubił wędrować w pobliżu. Początkowo chciał zadzwonić do niej, jednak akurat wychodził pewien starszy pan, który ku jego zaskoczeniu miał blizny na twarzy. O ile większość poczuła obrzydzenie, o tyle Gabrysia zafascynowały. Ukłonił się nisko.
- Zazdroszczę panu tych blizn. - Zaczął bez żadnego powitania. - Mam nadzieję też kiedyś takie mieć. - Wyszczerzył się szeroko, zaraz dodając. - Jest może Ola w mieszkaniu? - Nie sądził, żeby sąsiad o czymkolwiek wiedział, aczkolwiek z racji tego, że otworzył mu drzwi nie do końca chciało mu się wdrapywać na trzecie piętro bez powodu.
- Jest, jest... - Odpowiedział mu beznamiętnie starzec, dodając coś jeszcze pod nosem odnośnie blizn, chociaż Asmo stracił już nim zainteresowanie. Pospiesznie wbiegł po schodach na trzecie piętro, po czym delikatnie zastukał w drzwi. Żeby mieć jednak pewność że dziewczyna usłyszy, zastukał od razu drugi raz - mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Czw Sty 23, 2014 8:38 pm

Siedziała sobie spokojnie całkowicie pogrążona w pracy. Nie ma to jak coraz to głębiej włamywać się do systemu. Cóż, w przypadku takich zabezpieczeń jakie mieli to raczej nic specjalnego. Przynajmniej tak sądziła. Okazało się jednak, że będzie mogła mieć z tym problem... chyba lepiej to nazwać zabawą, ale nie ważne. Ważne że w końcu była w to nieźle wciągnięta.
W TV mówili na każdej stacji o tym, że prezes korporacji skupuje w zastraszającej ilości małe spółki, które ledwo co się trzymają. Rose chciała się za wszelką cenę dowiedzieć dlaczego i po co? Jak na razie wiedziała tylko tyle, że miały dobrą lokalizację, ale niestety, były od siebie za daleko, aby mogło chodzić o parcele. Cóż, jak złamie te dość ciekawe zamki to się wszystkiego dowie.
Niestety nagle ktoś zapukał do jej drzwi. Była tym nie mało zaskoczona, w końcu nie spodziewała się nikogo. Zresztą, niby kto od tak miałby do niej przyjść, co jak co, ale o coś takiego nie podejrzewałaby w tej chwili nikogo.
Odłożyła komputer na szklany stolik i westchnęła lekko. Musiała otworzyć i chociaż sprawdzić o co chodzi.
Tak więc wstała i nie śpieszyła sie zbytnio z dojściem do drzwi. Przecież to oderwało ją od naprawdę interesującego zajęcia. Nawet nie spojrzała kto to, po prostu otworzyła drzwi i stanęła jak wryta.
- Gabriel... Nie spodziewałam się ciebie... - można było zobaczyć, że była dość zaskoczona. W końcu to normalna reakcja gdy zobaczysz swojego znajomego... nie, raczej przyjaciele. Tak czy inaczej było to zaskoczenie.
- Wchodzisz? - spytała odwracając się i idąc kilka kroków w głąb mieszkania. - Przecież nie będziemy rozmawiali w drzwiach - dodała z uśmiechem. Skoro już tu był to nie było problemu, aby na chwilę się oderwać od tego komputera i pogadać. Zresztą, tego nie złamie taki byle kto więc nie było problemu, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Czw Sty 23, 2014 11:46 pm

Miał nadzieję, że przyjaciółka faktycznie jest, tak jak wspomniał starszy mężczyzna. No i kolejna nadzieja wiązała się z brakiem innych gości. Głupio byłoby jej przerwać teraz jakieś gaworzenie z przyjaciółką, czy romanse z wybrańcem.
Po samym zapukaniu uświadomił sobie swój błąd. Jak  można tak przychodzić z pustymi rękami? Matka by go pewnie za to zganiła, gdyż było to pogwałcenie obowiązków gościa. Chociaż może akurat Aleks mu to wybaczy. Nie pierwszy raz przecież łamał przy niej zasady etykiety, zapewne też nie ostatni.
Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. Zdecydowanie obserwowanie jej zdziwionej twarzy było przyjemne. Przytulił się do niej, po czym cmoknął jej policzek.
- Ja też się nie spodziewałem siebie tutaj. - Jak zawsze uśmiechał się spokojnie, a jego oczy błyszczały. Nie czekając na zaproszenie rzucił w kąt kurtkę, ściągnął buty, a swoje kroki skierował do kuchni. Jakby na to nie patrzeć czuł się tutaj bardzo swobodnie, a Rose raczej była przyzwyczajona do czegoś takiego. Chociaż zaraz pewnie i tak dostanie od niej opierdziel.
- Jasne, że wchodzę, oczywiście że nie będziemy rozmawiać w drzwiach. - Spapugował jej ton, w tym samym czasie uważnie studiując zawartość jej lodówki. W końcu zdecydował się na dojedzenie otwartej paczki parówek. Parę chwil po tym siedział już na kanapie, zajadając się i ciekawie patrząc w jej komputer.
- Czo tam ciekawego robisz? - Zapytał z pełnymi ustami, uśmiechając się przy tym całkiem niewinnie.
Fakt faktem, niespecjalnie interesowała go jej praca jednak to jak o niej opowiadała było dla chłopaka najciekawsze. No i jej zdenerwowanie, gdy zaglądał tam gdzie nie powinien.
- Tak w ogóle jak ci życie mija Różyczko? - Zainteresowanie elektroniką stracił bardzo szybko, bo zaraz położył się na kanapie i popatrzył na nią ciekawie, dojadając parówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 8:11 am

To szczęście, że minęła starszego mężczyznę, więc nie powinien wątpić w jego słowa... Cóż, w przypadku Gabiego to raczej był nim pewnie lekko zafascynowany. Jakoś mogła się tego spodziewać, ale nie, po co? Została jej tylko nadzieja teraz, że nie wkurzył go jakoś, nie chciała wiedzieć, jak może się potem na jej odegrać...
Obowiązki gościa akurat tutaj można odstawić na bok, w końcu ludzie przynoszą jej coś jak potrzebują jej umiejętności. Chyba można to nazwać przekupstwem, ale ona woli to nazywać raczej motywacją. Przecież nic tak nie motywuje jak góra słodyczy... Przynajmniej w jej przypadku. Po za tym nie oczekiwała od Gabriela niczego. Zwłaszcza, że zawędrował tu pewnie przed przypadek.
Nie lubiła jak ktoś się cieszył tylko jak była zaskoczona... Może stąd ma mania żeby wiedzieć wszystko? Nie, po za tym gdyby chciała wiedzieć "wszystko" to z pewnością siedziałaby teraz w jakimś instytucie czy coś. Przynajmniej miło, że nie szydził z jej zaskoczenia, jego przybycie było przecież "lekko" nieoczekiwane... W sumie tak samo jak to przytulenie na od razu. Już zapomniała, że lubi się przytulać, ale na szczęście odświeżył jej pamięć.
Jego słowa potwierdziły jej podejrzenia, czyli naprawdę przyszedł od tak. Westchnęła lekko.
- Nie musisz mnie papug-... - Nawet nie zdążyła dokończyć, a ten już był w kuchni i grzebał w lodówce. Zamknęła drzwi i skierowała się powoli za nim. Ciekawscy sąsiedzi nie byli mile widziani, zresztą nie ważne jacy ludzie nie byli mile widziani. Niestety, nie mogłaby mieszkać na jakimś zadupiu, bo internet tam słabo chodzi i jeszcze daleko do sklepu. Umarła by i to dość szybko. Mieszkała sama, więc oczywiście miała co nieco w lodówce. No, tyle żeby na obiad na kilka dni jej wystarczyło.
- Czujesz się tutaj bardziej jak w domu niż ja... - powiedziała do niego gdy wychodził z kuchni. Czy on zajadał parówki? ...Odruchowo złapała się za głowę. Bez przesady... Zamierza teraz chodzić po jej domu z parówkami? Zajrzała do kuchni szybkim ruchem. Miała nadzieję, że tylko, do lodówki zajrzał i nie zostawił po sobie nic na wzór rozbitych naczyń. Przecież ten tutaj obywatel potrafiłby coś takiego...
- Nic w sumie, włamywałam się do systemu pewnej korporacji i wychodzi na to, że jest to trudniejsze nic sądziłam - podeszła do niego i spojrzała ja zjada te parówki... Dobrze, że nie rzucił się na jej słodycze. Wtedy na pewno nie byłaby zadowolona i może doszło by do rękoczynów. Mógł zaglądać gdzie chciał, w sumie nie miała nic do ukrycia, tylko niech nie rusza jej słodyczy! Po za tym dość trudno ją zdenerwować, chyba, że wiesz, który "guzik" nacisnąć aby od razu się wkurzyła.
- Życie mija mi w miarę spokojnie. Kto jak kto, ale informatorzy powinni wiedzieć gdyby coś się działo. Wtedy bym się nawet spodziewała ich u drzwi, a tak to byłam zaskoczona...- w końcu mówiła prawdę. Nie miała zamiaru ukrywać czegokolwiek przed nim. Zresztą i tak się dowiem jak będzie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 10:38 am

Oczywiście gdyby Gabryś się dowiedział, że coś jej się stało od razu zacząłby własne dochodzenie. Pewne było również, iż nie spocząłby dopóki nie znalazłby winnego. A gdyby już to zrobił... Cóż, życie w biednych dzielnicach z pewnością uczy jak męczyć człowieka długo oraz efektywnie, bez zabijania go. A Asmo z pewnością wykorzystałby całą swoją wiedzę na ten temat, która raczej nie była mała.
Umiejętności dziewczyny nie były mu potrzebne już od dłuższego czasu, gdyż w pracy raczej potrzebował informacji na temat spotkań czy nawyków swojego celu, acz sprawianie przyjemności dziewczynie było również przyjemne dla niego. Dlatego żałował nie przyniesienia żadnych słodkości.
Z tego też powodu nie nabijał się w żadnym wypadku z dziewczyny. Nie spodziewał się innej reakcji, niż zaskoczenie, a strojenie sobie z tego głupich żartów nie było w jego stylu, tym bardziej że mogłaby go nie wpuścić z tego powodu, a wtedy komu opróżniałby lodówkę?
-Oczywiście, nie będę. - Rzucił radośnie.
Oczywiście gdyby mieszkała na zadupiu to raczej by go tu teraz nie było. No bo przecież ileż można by był się fatygować do kogoś w ramach spaceru? Gabriel bardzo ją lubił, aczkolwiek rozmiary miasta bywały tutaj czasem przeszkodą w regularnych kontaktach międzyludzkich. Przecież sama dzielnica apartamentowców była wielkości małego miasteczka. A była to zaledwie jedna z kilkunastu części miasta, co więcej nie była też tą największą częścią. W każdym razie, kilkudniowe zapasy jedzenia w tym momencie doznały uszczerbku o parówki.
- No cóż, ktoś musi się tutaj tak czuć. - Wyszczerzył się słodko. Była to racja, gdyż wszystkie jego wizyty tak wyglądały jakby się nad tym zastanowić. No może poza tym, że nie zawsze opróżniał jej przy tym lodówkę, ale raczej przeżyje od tego. A co do tłuczenia naczyń... Przecież usłyszałaby podejrzane odgłosy, a mimo aparycji Asmodeusz starał się być kulturalny, więc talerzy, czy innych kubków które były jej nawet nie ruszał, ot tak na wszelki wypadek. Dlatego w rękach miał początkowo trzy parówki, które obecnie już pomniejszyły swoją liczebność o jedną.
- Coś może być trudne dla Różyczki? - Zdziwił się, podkładając pod głowę poduszki. Z jego obyciem komputerowym to co wyczyniała Aleks było czarną magią. Posiadając jedynie laptopa i internet potrafiła przejrzeć na wylot jakikolwiek inny komputer jakiegoś człowieka, co dla niego było niczym boskie objawienie w wersji mini. Chociaż po takiej odpowiedzi był jeszcze bardziej ciekaw cóż ją tak zaciekawiło w tejże korporacji. Z drugiej strony mogło to też być zwykłe zlecenie, ale wolał zapytać.
- Robią coś super fajnego? - Charakterystycznym dla siebie gestem przekrzywił łepetynę w bok niczym zdziwiony pies. Dobrze się zgrali ze słodyczami, ponieważ on średnio trawił nadmiar cukru. Od razu robiło mu się niedobrze, stąd od małego wolał niesłodkie rzeczy jak piwo, czy mięso.
- A może przyszedłem Cię ostrzec przed czymś strasznym, myszko? - Wyszczerzył się do niej po raz drugi i usiadł na kanapie tak, aby siedzieć obok jej fotela. - Oczywiście żartuje. Znaczy na was polują jak zawsze, aczkolwiek gdybyś była duszkiem to mogłabyś się bać bardziej. - Dodał już normalnym tonem, raczej nie kwapiąc się na rozwijanie tematu. Chyba, że zapyta, wtedy jak zawsze będzie skłonny do paplaniny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 11:29 am

Jej rzadko kiedy coś może się stać, w końcu jest osoba, która dba o swoje bezpieczeństwo. Co prawda, to że była wilkiem temu zaprzeczało, ale nie jej wina. Tak się stało i raczej nie zamieniła by swojej pozycji na bycie mało ważnym człowiekiem jakiejś korporacji, albo co gorsza, przejęłaby firmę ojca. Aż przechodzą ją ciarki na samą myśl o tym.
Miło by usłyszeć, że "nie będzie". Czyli jak by nie patrzeć, jeden problem z głowy? Nie, zaraz pojawi się następny i to za pewne jeszcze gorszy. Na razie mogła się cieszyć jednak z czystości w kuchni i tego, że postanowił rzucić się na parówki, które nie brudzą aż w takiej ilości i potem trzeba tylko papierki po nich posprzątać.
Cóż, mieszkanie w środku miasta miało za równo swoje plusy i minusy. Przede wszystkim jednak nie musiała się obawiać, że umrze, bo spożywczy będzie za daleko, a jej skończą się słodycze. W końcu były jej głównym napędem. O dziwo, żarła je w takiej ilości, a figurę modelki nadal ma. Hałas od ulic czy głośna muzyka jej by nie przeszkadzały, a na około jej mieszkają same spokojne osoby, ale energiczne starsze osoby. Tak więc może spokojnie pracować. Wiedziała jednak, że nie każdy ma tak dobrze. Nie żeby jakoś mi współczuła strasznie, same się tak urządziły.
- Widać może, a raczej nie trudne co pracochłonne. Wszystko muszę ręcznie łamać. Normalnie włączyłabym program i zrobiłby to za mnie. Niestety nie tym razem - powiedziała ze smutnym uśmiechem. Co prawda to co robili samo sobie i nie było ciekawe, ale to co się mogło za tym kryć już tak. W sumie mogła by to zrobić z telefonu i nawet szybciej by wyszło, ale laptop był pod ręką, a jakby ktoś zadzwonił to straciłaby dane, które już udałoby jej się pobrać.
- Kupują małe spółki, które ledwo co trzymają się na rynku. Jestem ciekawa co chcą z nimi zrobić - normalnie nie zdradzałaby takich rzeczy, ale co tam. Gabriel i tak raczej nic z taką informacją nie zrobi. Po za tym nie było to zlecenie, ani nic takiego. Więc czemu by się nie powiedzieć?
Wysłuchała go uważnie. Czyżby wiedział coś co może zagrozić jej bezpieczeństwu? Chętnie dowiedziała by się więcej...
- Wiesz coś o czym powinnam wiedzieć? - spytała z lekkim uśmiechem. Podchodząc przy okazji i usiadając koło niego. Była teraz zbyt zaciekawiona aby od tak zrezygnować z tematu. W końcu jeśli jako duch musiałaby się bać bardziej to lepiej usłyszeć co jeszcze wie nasz wspaniały znajomy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 12:28 pm

Dba czy nie dba, Gabryś zawsze był do pomocy chętny. Poza tym poczucie, że nie jest się samemu ze wszystkim chyba było stosunkowo przyjemne, prawda? Tym bardziej jako samotny wilk. Było to owszem ciekawe życie, ale bardzo niebezpieczne. Grzanie stołka w jakiejś skromnej korporacji i ciułanie sobie pieniędzy na starość czasami wydawało się Gabrysiowi kuszące. Jednak z drugiej strony w takich firmach nie można nic zażywać, cały czas ktoś tobą rządzi, a już poza wszystkim trzeba dobrze wyglądać. A Asmo swojego wyglądu nie zmieniłby za żadne skarby świata. Przecież był dzieki niemu jedyny i wyjątkowy. A dołączenie do tego bezosobowej masy szarych ludzi, których każdego dnia mijał nie wchodziło nawet w grę. Rzygał z nudów na sam ich widok, a ich zmęczone twarze skutecznie obrzydzały mu jakiekolwiek obracanie się nawet w okolicach tego środowiska.
Parówkami starał się nic nie zabrudzić, dlatego przed spożyciem obrał je z tej folii "zabezpieczającej" i wyrzucił ją. Dlatego teraz mógł sobie je spokojnie konsumować, bez syfienia. Tym bardziej, że były już całe zjedzone obecnie, więc trudno byłoby już nimi uświnić cokolwiek w okolicy.
Czy te osoby się tak same urządziły to już kwestia sporna. Faktycznie, Gabryś nie mógł narzekać ani trochę, bo z rynsztoka trafił do apartamentu pani wiceprezydent, który był niczym mały pałac, ale znajome twarze z domu dziecka w większość kończyły znacznie gorzej. I szybciej. Bo co może zrobić ze swoim życiem dziecko, które straciło rodziców w najgorszej dzielnicy, przez co dostaje się pod oko grubego zarządcy liczącego tylko kolejne dolary, patrzącego na dzieci okiem handlowca? Dzieciaki albo były sprzedawane do domów uciech, albo do pracy tak naprawdę niewolniczej. Czasami też gdy zachowywały się w niedopuszczalny sposób (jak Gabryś) zostawały wyrzucane na ulicę, bez grosza przy duszy. Co gorsza żebranie w slumsach nie było zyskowne, a w innych dzielnicach funkcjonariusze bardzo chętnie przy pomocy gumowych pał pokazywali, że nie wolno tam żebrać.
- A to niemili panowie, tak się zabezpieczać. - Zaśmiał się. Jego spojrzenie ani przez chwilę nie skupiło się na monitorze laptopa. Linijki które się wyświetlały mówiły mu tyle co ślepemu opisywanie rzeczywistości kolorami. Czyli niewiele.
- Kto bogatemu zabroni, no nie? Jakbym był taki potężny i w ogóle zajebisty, to bym kupował takie małe gówniane firemki jakiś snobków i rozwiązywałbym je, żeby widzieć ich łzy. - Uśmiechnął się do swoich myśli.
-Może wiem, może nie wiem... Wiesz, że jestem mało poinformowany zawsze... - Zachichotał, a jego ton był nieco wyzywający. - Nie wiem na pewno co będę miał z dzielenia się. Toć wszystko ma swoją cenę. - Uniósł lekko brew, po czym gdy usiadła obok przytulił się jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 1:05 pm

Samotne wilki potrafiły sobie same lepiej radzić niż te w stadach. W końcu martwiły się tylko o siebie, a same doskonale wiedziały czego chcą. Przecież wszędzie jest tak, że lepiej radzić sobie samemu, ludzie to nie króliki, które mogą umrzeć z samotności...
Cierpieć za grzechy rodziców? Bez przesady, każdy akurat ten ciężar musi znosić. Nawet ona, chociaż można się spytać o jaki ciężar chodzi. Nie rozumiała więc czemu, ale mimo wszystko kwestia sporna to jest. Co do historii Gabriela to jakoś jej nie sprawdzała, wiedziała tyle ile według siebie powinna. Po co grzebać komuś w papierach bez potrzeby? Zwłaszcza, że jest przyjacielem i w pewnym stopniu po jej stronie. W pewnym stopniu, bo jego przyszywana matka jest w rządzie, który powinien być wrogiem Rose. O dziwo za swojego wroga uważa Fraternity, nie sam Rząd. Wielu urzędasów nie chce mieć przecież z nimi nic wspólnego i każe innym na nich polować. A nasza Białowłosa nie lubi jak się na nią poluje, to zaburza jej margines bezpieczeństwa.
Jego słowa były dość zabawne, to prawda, ci faceci byli dość niemili. Aby bawić się w taki sposób z nią. Jako, że chciała wejść niepostrzeżenie i wyciągnąć co chce, to nie mogła zniszczyć systemu ochronnego. A było to takie łatwe. Jeden przycisk i wie co chce, ale i oni wiedzą, że ktoś był. Niestety, nie lubiła jak ktoś jej szukał...
- Cóż, pewnie oni mają w tym jakiś cel. Chyba, że zarząd w całości składa się z sadystów... Wtedy wezmę twoją opcję pod uwagę - posłała mu uśmiech i spojrzała na monitor. Cały czas wykonywał te głupie mało znaczące operacje. Chociaż w dzisiejszych czasach aby rządzić ludźmi i dojść wysoko chyba trzeba być sadystą, albo chorym psychicznie człowiekiem...
- No tak... - powiedziała także prowokacyjnym tonem - A w tym wypadku co jest ceną ? - spytała. Nie przeszkadzało jej, że się do niej przytula. Czemu by miał? W końcu podczas przytulania tworzą się endorfiny odpowiedzialne za szczęście człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 1:33 pm

Tak czy owak informacja była więcej warta w stadzie, niż poza nim. Przecież gdyby nie ludzka ciekawość i współpraca innych grup, zostałby bez pracy zapewne, bo do niczego innego się nie nadawał specjalnie. Poza tym króliki mają jedną podstawową rację - jak nie ma co robić, to fajnie się pobzykać.
Poza tym Gabryś też nie miał zamiaru się komukolwiek skarżyć. Po prostu takie było życie, raz byłeś na wozie, raz pod wozem i tego nic nie zmieniało. Trzeba było to do siebie przyjąć, zaakceptować, a nie z tym walczyć, bo na walce z reguły wychodziło się najgorzej. A już poza wszystkim grzebanie w jego historii raczej nie dawało zbyt wiele. Odpowiednimi prośbami, jak też słodkimi oczkami wyprosił u matki usunięcie z większość baz danych informacji o nim, więc szukanie go w ten sposób było dla hakerów trudne. Oczywiście wystarczyłoby, że białowłosa zapytałaby go o pewne aspekty, a z pewnością by się chętnie nimi podzielił, co do tego nie było wątpliwości. On sam grzebał w historii znajomych tylko tyle na ile było to konieczne, więc praktycznie tego nie tykał. Czasami pamiętał coś z rozmów, ale to raczej kwestia jego głowy do takich rzeczy.
- Żeby coś osiągnąć w tym gównianym mieście trzeba mieć kuku na muniu... Chyba znaczy. Matka w sumie wydaje się być normalna... - Zamyślił się, patrząc w sufit. Faktycznie miała wysoką pozycję, była stosunkowo młoda, no a przede wszystkim zdawała się mu być książkowym przykładem normalnej, statecznej kobiety w średnim wieku. Wzruszył ramionami, by odgonić myśli, po czym spojrzał na nią.
- Taka duża dziewczynka chyba coś wymyśli. Tym bardziej, że wyjątkowo nie potrzebuję gotówki. - Zamruczał w jej szyję, po czym odkleił się od niej, a na jego twarzy było widać spokojny uśmiech. - I najedzony też już jestem! - Dodał, a jego uśmiech powiększył się. Był ciekaw czy Aleks faktycznie pomyśli o najbardziej oczywistej rzeczy, czy jednak będzie się z nim droczyła dalej. Droczyć oczywiście się z nią bardzo lubił, tym bardziej informacje pewnie mógłby jej przekazać i bez tego, ale z racji nudów oraz braku jakichkolwiek planów mógł jej trochę posłodzić, kiedy chyba nieco zirytowana musiała przechodzić obok zabezpieczeń tej całej firmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 1:52 pm

W sumie racja, króliki bzykają się cały czas, oczywiście jeśli dasz im taką możliwości... Jak by nie patrzeć to nie którzy ludzie zachowują się jak takie króliki, albo lepsze określenie, jak zwierze z całorocznym okresem godowym. Na szczęście nie wyją i nie skomlą, żeby ktoś im dal dupy... Chociaż kto ich tam wie. Nie znała osobiście chyba żadnej takiej osoby, albo o tym nie wiedziała. Wyszło jej to na dobre i chętnie się nie dowie prawdy o tym człowieku.
- Każdy człowiek ma swoje paranoje i fetysze, potem może być przez to na coś chory. Po za tym żadne drzewo genealogiczne nie jest idealne - odpowiedziała mu i od razu przypomniała jej się zagadkowa śmierć matki. Niby to była choroba, ale w sumie nie wiadomo jako... Wracając jednak do Pani Wice-prezydent. Blondyna, która miała siostrę aktorkę i adoptowanego syna. Po za tym miała już swoje lata i nie była w żadnym stałym związku. Ostatnio jak zaczęła sprawdzać co takiego robiła to wydało jej się, że coś kombinuje. Nie było jednak teraz czym się martwić. Chociaż może lepiej się martwić za w czasu?
- Może i duża dziewczynka, ale nie ma najmniejszej ochoty sprawdzać co zadowoli dużego chłopczyka - z uśmiechem spojrzała na niego. Cóż, skoro się już od niej odkleił to mogła się ruszyć. Miała zamiar coś powiedzieć, ale jego oświadczenie, że jest najedzony ją zbiło z tropu. Wstała, odeszła dwa kroki i złapała się za głowę - O nie... I co ja teraz mogę ci zaoferować? Powinnam ci nie pozwalać dobierać się do mojej lodówki... - oczywiście w jej głosie była nutka dramatyzmu, jednak cała ta scenka ją samą rozbawiała. Nic dziwnego, że na jej twarzy pojawiła się uśmiech.
- Skoro nie chcesz kasy i jedzenia... - powiedziała dość cicho i podeszła z powrotem do niego. Lekko go ucałowała w czoło po czym spojrzała mu w oczy.- Moich słodyczy nie dostaniesz~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 2:16 pm

Nie skomlą? W takim razie chyba mało jeszcze widziała. Nie raz, nie dwa zdarzała się sytuacja w której zdesperowani amanci (szczególnie w biedniejszych dzielnicach) całkiem otwarcie płakali przed kurwami o numerek za darmo. Może byli tak zdesperowani, może płacz faktycznie zmiękczał tym kobietom serca, a może po prostu lubi odstawiać takie szopki? Tego chłopak nie wiedział. Wiedział na pewno, że sam nigdy nie ma zamiaru się upadlać do tego stopnia. W takich właśnie momentach zwierzęta były mnie dzikie, niż ludzie którzy uważali się za nie wiadomo jak wybraną rasę panów.
- Kiedy nic nie jest idealne, pamiętaj o mnie kochanie... - Zanucił z uśmiechem. Oczywiście w takich sytuacjach zawsze wychodził jego narcyzm. W końcu gdyby nie wielbił bezgranicznie siebie co innego by mu pozostało? Musiałby szukać wzoru do naśladowania, uważać czy aby ten wzór mu odpowiada, a jego idol nie mógłby też się zmienić, gdyż tego Asmo nie lubił. Po prostu same problemy. A tak przynajmniej jedyne zarzuty mógł mieć do samego siebie.
Żeby było śmieszniej oficjalnie nie miała żadnych papierków na adopcję, a on nie był nawet zarejestrowany w jej mieszkaniu. Po prostu tam czasem wpadał spać, albo pooglądać telewizję. A siostra jego matki... Nie wiedział o niej za dużo, raczej nie spotkały się w domu, a nawet jeśli to robiły to pod jego nieobecność. Nie interesowały go sławne osoby, uważał że jest wokół nich zbyt dużo szumu.
- Ojej, ale to na pewno zasmuci tego chłopczyka. - Mruknął, przekrzywiając łepetynę. - Ależ lodówka to wspaniałe miejsce, powinnaś wręcz pozwalać mi tam częściej baraszkować. - Również i go bawiło całe zajście, co było widać w cichym chichocie na końcu zdania, którego nie powstrzymał.
Mruknął niczym zadowolony kociak kiedy dostał buziaka, ale po usłyszeniu części ze słodyczami zmarkotniał, teatralnie wyginając buzię w podkówkę.
- Żadnych słodkości dla Gabrysia? - Szepnął, udając przerażenie oraz smutek jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 2:49 pm

Nie miała nigdy potrzeby to też nie była w takich miejscach i nie widziała takich żałosnych ludzi. Gdy ktoś jej coś takiego zrobił pewnie by się zamknęła w łazience i zwymiotowała. W większości te kobiety nie robią tego bo chcą, a pewnie są jeszcze do tego zmuszane. Żyją z tego, że dają innym swoje ciało, a ci chcą "za darmo". Pewnie może tak twierdzić, bo nigdy nie będzie i nie była w ich pozycji.
Faktem było, że ludzie uznali siebie za najinteligentniejsze ze zwierząt i nawet zapominają, że są krewnymi małp czy, że są zaliczanie do tej samej grupy co żyrafy, tygrysy czy psy. Czy chcą o tym zapomnieć czy nie, większość ludzi zapomina o tym i uznaje się za panów... Ten świat naprawdę zbliża się nie ubłaganie do końca...
Słysząc jego słowa zaśmiała się. Racja, jest narcyzem co jakiś czas. Nie miała mu tego za złe, odbierała to raczej jako coś pozytywnego. W końcu teraz każdy narzeka i ma kompleksy na różnych cechach wyglądu czy czegoś tam innego. Miło jest usłyszeć raz na jakiś czas, że ktoś uważa się za ideał
- Prawdopodobnie tak, zasmuci go to... - zgodziła się z nim kiwając głową ze skrzyżowanymi na piersi rękoma. W każdym razie nie rozumiała dlaczego, nie chciał pieniędzy. Przecież ich nigdy za wiele, prawda? W końcu jak nie teraz to potem je wykorzysta...
- Ależ jeśli mu pozwolę na baraszkowanie w mojej lodówce cały czas to on przytyje... - powiedziała i patrzała, że i jego bawi ta sytuacja. Bycie poważnym cały czas to chyba nie dla nich. Zwłaszcza, że chyba ucieka im temat... No, cóż, potem się go jeszcze spyta czy coś...
Lubiła słychać jak ludzie mruczą, to był naprawdę fajny dźwięk. Niestety nie powinna się teraz tak zachwycać.
- Więc chcesz, aby się z tobą podzieliła moimi słodyczami? - spytała się go równie teatralnie udając zaskoczenie. Nawet nie poczekała na jego odpowiedź, ugięła nogi i powoli opadła na podłogę. zasłoniła dłońmi usta i z wielkim przejęciem kontynuowała ta komedię
- Wszystko, tylko nie słodycze... Proszę, nie wymagaj ode mnie podzielenia się moim skarbem... - odparła i spojrzała się kontem oka na zachowanie Asmo, w końcu chciała wiedzieć czy ciągną to dalej czy nie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 3:24 pm

O tym czy były tam z własnej woli, czy nie, raczej mało kto pamiętał. Wszyscy i tak wypierali to z podświadomości, chcąc od tego umyć ręce. Byli przecież tylko klientami, więc co ich interesowało skąd był towar. Tak było dla nich bezpieczniej, tak było dla nich wygodniej. A to cenili sobie najbardziej.
Świat zbliża się do końca od samego początku, jakkolwiek filozoficznie by to nie brzmiało. Najpierw rozwój cywilizacji, potem wyniszczanie się wzajemnie wojnami w średniowieczu i na początku czasów współczesnych. Potem przystopowanie ekspansji, eksplozja demograficzna połączona z kolejnym rozkwitem technologicznym sprawiło, że teraz było tak a nie inaczej. Ziemia była przeludnioną, śmierdzącą kulą odpadów gdzieś w galaktyce, na której na luksusy było stać ledwie ułamek procenta ludzi. Czyż to nie była najbardziej chora sytuacja? Ułamek, który miał swoje dobra dzięki reszcie był zamkniętym kręgiem, gdzie niechętnie patrzono na nowych. Dlatego tak trudno było zostać naprawdę bogatym.
Pieniędzy nie chciał dlatego, że były mu zwyczajnie niepotrzebne. Mieszkanie miał, jedzenie też. Dodatkowo matka wymyśliła sobie kieszonkowe, które spokojnie starczało mu na miesięczny zapas ćpania, a głównie to się dla niego liczyło. Dodatkowo żył w przekonaniu, że im więcej gotówki tym więcej kłopotów, więc raczej nie prosił się o więcej i więcej. Swoje researche też wykonywał coraz taniej co było dziwne wśród duchów, które pracowały dla tych którzy dadzą więcej. Ale on po prostu wybierał swoją stronę wedle chwilowych kaprysów, stąd był tak niebezpieczną postacią.
- Faktycznie, straszny z Gabrysia grubas. - ściągnął koszulkę, prezentując swoje tatuaże i ciało które nie do było specjalnie... Wysportowane, ujmijmy to dyplomatycznie. Nie było też grube od narkotyków, które je wyniszczyły. Patrzył z półuśmiechem na to jak powoli siada na podłodze.
- Mogą być zamiast tego inne skarby. - Rzucił mocno dwuznacznie, jednak powstrzymał się od spojrzenia w jej dekolt. Zamiast tego obserwował jej twarz. - Poza tym wyjątkowo nie wiem za dużo, nie słuchałem bo sprawa była nudna. Matka się coś tam piekieliła tylko... - To stwierdzenie było rzecz jasna bardziej, niż kłamstwem. Równie dobrze zwykły człowiek mógłby powiedzieć "Nie oddychałem, bo to było nudne zajęcie". Było pewne, że jeśli jego przybrana matka podnosiła głos na coś, przy nim, będzie słuchał dokładnie każdego słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 3:40 pm

W jej przypadku pieniądze były od zawsze tylko ona nie koniecznie je chciała. W końcu po co jej skoro mogła siedzieć przy komputerze i grzebać gdzie chciała. Co zabawne jeszcze do tej pory ojciec się nie złapał na tym, że cały czas sprawdza jego dochody i przychody na konta. Nie chce znowu potem przez przypadek się dowiedzieć że wrócił do nielegalnego handlu... np. ludźmi...
W sumie Asmo miał dobrą postawę życiową: "po co więcej pieniędzy jak tyle mu starcza". Nie każdy umykał chciwości, widać ten tutaj osobnik umiał doskonale tą chciwości powstrzymać. Należały mu się za to wręcz brawa, ale teraz ich nie dostanie. Co jak co, ale stać i od tak zacząć komuś klaskać to nawet dla Rose za dużo wstydu na raz.
- Oj tam, za grubasa nie uchodzisz. Twoje ciało jest po prostu zniszczone, to wszystko... - można powiedzieć, że mówiła prawdę, a przy okazji chciała go trochę pocieszyć. Chociaż kto jak kto, ale nie sądzi aby Gabryś się zadręczał czymś takim. - Nie ważne jak wygląda twój brzuch jeśli twój inny sprzęt działa prawidłowo - dodała z uśmiechem, a jej ton wskazywał na to iż mówiła to pół żartem. Po za tym ten tutaj osobnik był w jej wieku, na jego organizm nie mógł być aż tak zniszczony i chyba jest nawet szansa na to, aby wrócił do normy. W końcu medycyna poprawiła się przez te lata.
- Inne skarby mówisz... - powiedziała w sumie do siebie i podeszłą na czworaka bliżej niego. Może powie to czego chętnie by się dowiedziała - O jakich "skarbach" mówisz? - spytała widząc, że patrzył jej na twarz chociaż normalnie wzrok chciał mu zjechać trochę niżej. Lubiła się dopytywać, reakcje ludzi były wtedy nieobliczalne...
- Dlaczego kłamiesz? - spytała jakby to, że kłamał było oczywiste. - Nie ma możliwości, żeby twoja matka się darła, a ty jako informator tego nie wysłuchał uważnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Informator

avatar

Liczba postów : 13
Dołączył : 20/01/2014

Godność : Gabriel Kowalsky
Wiek : 17
Zawód : Brak
Orientacja : Bi
Partner : Wszyscy na świecie
Wzrost i waga : 176cm 58kg
Znaki szczególne : Tatuaże i kolczyki.
Aktualny ubiór : Ciemne, znoszone już trampki. Do tego czarne rurki z dziura na kolanie. Biały t-shirt z głębokim dekoltem, odsłaniającym tatuaże i brązowa kurtka, bardzo gruba, podbita futrem na kapturze i zawsze rozpięta.
Ekwipunek : Paczka fajek, z zapalniczką.
Portfel.
Telefon.
Klucze.
Kastet.

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 4:09 pm

Dobrze, że Asmo nie musiał sobie zawracać głowy takimi bzdurami jak finanse jej matki. To, że oszukiwała w celu maksymalizowania własnych zysków było tak pewne jak wyniki w tabliczce mnożenia. Chociaż finanse to bardzo osobista sprawa, inne instytucje od tego były. Pewnie gdyby chciało mu się w to bawić, to może patrzyłby na to inaczej. Ale póki co tak nie było.
- Zniszczone? Toć jest idealne! - Rzeczywiście kompleksy przestał mieć w momencie gdy poznał znaczenie tego słowa. Po prostu uważał, że jeśli chciałby inne ciało to by nad nim pracował, aby je zdobyć, co było logicznym rozwiązaniem.
- A inny sprzęt możesz sprawdzić nawet sama. - Zachichotał, obracając się na brzuch, tak aby leżeć naprzeciwko niej. Jednak co do reszty jego organów nie było pewności. Zapewne w najgorszym stanie miał nerki oraz wątrobę, które takie substancje niszczą najszybciej. A że brał już dobrych kilka lat, w coraz większych ilościach, wróżyło im źle na przyszłość. Aczkolwiek czemu nie zaufać medycynie? Może kiedyś faktycznie się o to pokusi. O ile nie zdechnie do tego czasu.
Teraz kiedy podeszła na czworakach, a on leżał w takiej pozycji, jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko jej twarzy. Zaraz się jednak cofnął, lecz tylko po to, żeby zejść z kanapy i usiąść naprzeciwko niej. Jednym palcem delikatnie przesunął po jej ramieniu, kreśląc jakiś prosty wzorek. Potem zsunął ten palec na jej obojczyk, który był z powodu jej pozycji dobrze wyeksponowany.
- Takie dwa, które faceci bardzo lubią. - Zamruczał nisko do jej bezpośrednio do jej uszka, po czym delikatnie je pocałował. - Ja bym Cię nigdy nie okłamał! - Dodał już normalnie, znowu teatralnym gestem i tonem udając oburzenie. - Po prostu czasem mam dziury w pamięci, a mojemu móżdżkowi trzeba pomóc sobie przypomnieć pewne sprawy. - Zachichotał niewinnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Apartament Rose   Pią Sty 24, 2014 4:33 pm

W sprawie zabawy to Rose nie przesadzała. Nie ważne jak na to patrzeć miała cały czas górę roboty. Rzadko się zdarzało, aby udało jej się oderwać od niej i wyjść z domu. Cóż, dzisiaj miała zastój i brak koncepcji na ten cholerny projekt to wyszła, ale tak to pewnie sięgnęła by po słodycze i usiadła przed ekran TV oglądając co tam ciekawego się na świecie dzieje...
- Tak, tak... - westchnęła lekko. Nie zamiera go w każde sposób przekonywać, że daleko temu do ideału. W końcu zniszczone to zniszczone. Trzeba naprawić aby dobrze wyglądało. Medycyna swoją drogą, ale branie narkotyków to chyba najgorszy nałóg w jaki można się wplątać. Fajki niszczą płuca, alkohol wątrobę, narkotyki - wszystko po kolei... W ej przypadku chyba słodycze można było uznać za taki nałóg, ale ona w sumie mogła by bez nich funkcjonować. Dzisiaj przecież jadła coś słodkiego tylko na śniadanie...
- Może potem, jak znajdę chwilę - odpowiedziała mu dość szybko i zerknęła na monitor laptopa.
Gdy się obrócił i znalazł blisko jej twarzy była lekko zaskoczona. Cóż, tak szybko jak się obrócił tak szybko się od niej odsunął. Po jej twarzy przemknął cień złowieszczego uśmiechu. Pewnie Asmo mógłby go dostrzec gdyby nadal był blisko niej. Niestety schodził z kanapy gdy ten się pojawił na jej twarzyczce. W każdym razie jej wzrok obserwował go dość dokładnie. Nie wiedziała w końcu co zamierza zrobić...
- Myślałam, że są cztery skarby, a nie tylko dwa...- powiedziała z teatralnym smutkiem i rozczarowaniem. - Usta - zaczełą wyliczać zaraz po przyłożeniu sobie swojej dłoni do ust. Przejechała po dolnej wardze palcem wskazującym i powędrowała nim niżej na biust. - Piersi - pobawiła się nimi przez chwilę i zaczęła jechać niżej - No i oczywiście "ona" ... - powiedziała i położyła dłoń w miejscu gdzie kończyły jej się spodnie. Spojrzała się zaraz potem na Gabriela z uśmiechem. Chciała zobaczyć jego minę.
- Coś nie tak z twoją pamięcią ? - spytała jakby nigdy nic. W jej głosie można było wyczuć w połowie teatralną opiekuńczość. W połowie w końcu naprawdę się martwiła, w drugiej wiedziała, że nie powinna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Rose   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Rose
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» {Sun Tower} Apartament Tamira
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]
» Budynek mieszkalny C, 5 piętro, apartament 5-2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Apartamentowce
-
Skocz do: