IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 I'm Hyena.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hyena
Zabójca

avatar

Liczba postów : 8
Dołączył : 14/11/2013

Godność : Rose Smith, a tak naprawdę Alice Amy Caroline Wright.
Wiek : Wygląda na siedemnaście.
Zawód : Zabójca, ochroniarz niejakiego Feliksa.
Orientacja : Niby hetero, ale nikt tego nie wie~
Partner : Jedzenie. <3
Wzrost i waga : 150 cm / 40 kg
Znaki szczególne : -Nic.
-Nie, bo w Tobie nie ma nic sczególnego.
- No bo nie ma.
-A te tęczowe włosy? Czarny, gotycki płaszcz, którym się ciągle okrywasz? Albo te ciężkie buty, które ledwo co podnosisz? Czy nie wydaje ci się to dziwne?
_Nie. To całkowicie normalne.
Aktualny ubiór : Hyena jest ubrana w krótką, czarną koszulkę, żółte szelki i czarne spodenki. A na nogach glany dwudziestki. Oczywiście po zęby jest naszpikowana bronią, ale tego nie widać, ponieważ nosi czarny, gotycki, dosyć długi płaszcz.
Ekwipunek : Komórka, klucze i broń palna razy dwa (Ingram MAC-10), a także bomby dymne... Aha. I jakaśtam zniszczona zapalniczka, a do tego paczka fajków.

PisanieTemat: I'm Hyena.   Sob Mar 15, 2014 9:13 pm

Odział Wywiadowczy nr 29
- Więc mówi Pani, że widziała Pani Alice Wright? – odparł atrakcyjny policjant popijając zimną już kawę. Po jego minie i cieniach pod oczami widać było, że już dawno chciałby być w domu.
- Tak. – przytaknęła kobieta siedząca naprzeciw niego. – Mów mi Samantha… - spojrzała na obowiązkową etykietkę, zdobiącą lewą stronę klatki piersiowej każdego śledczego, zawierającą imię i nazwisko - … Peterze Green.
- Dobrze… Ale jesteś przekonana, że to na pewno ta ze zdjęcia? – dalej drążył temat.
- Tak, na pewno. – odpowiedziała, patrząc nań niewinnym wzrokiem. – Miała inne włosy, ale wszystko inne było takie samo.
Mężczyzna siedzący na czarnym, skórzanym fotelu obrotowym westchnął i odchylił się do tyłu, aby się ponownie wygodnie usadowić. Bardziej skupiał się na wyglądzie przedstawicielki płci pięknej, niż na tym co mówiła. Jej farbowane na prawie żółty kolor włosy połyskiwały w świetle lampy, a mocno pomalowane oczy wciąż wpatrywały się w niego. Twarz była idealna, a to za sprawą „tony” korektorów, podkładów czy pudrów. Jej ubranie składało się z czerwonych szpilek i krótkiej, obcisłej sukienki, która ledwo zasłaniała tyłek i dekolt. Oho… I tutaj właśnie nasz Peter znalazł punkt zaczepienia, mianowicie dość duże, kobiece atrybuty.
- Czy coś o niej wiesz? Gdzie teraz przebywa? – zapytał po chwili, z trudem patrząc się tylko na usta osoby, którą przesłuchiwał.
- Nie. Ja ją tylko widziałam. – zamrugała długimi rzęsami i specjalnie pochyliła się nad stołem. Policjant spojrzał na nią, lecz nie chcąc stracić pracy, nie uczynił nic, co było w tej chwili zapisane w wyobraźni Samanthy, Wiedział, że jego szef nie ma litości, a od policjantów wymaga doskonałej dyscypliny. Jeśli postąpiłby niegodnie – straciłby tą pracę, ciepłą posadkę i skórzany, obrotowy, bardzo wygodny fotel.
- Rozumiem. – zanotował te zeznania. Mogły się później przydać . – Następny. - wymamrotał do mikrofonu, który zapewniał mu łączność z poczekalnią, gwarantując, że jego kolega zaraz przybędzie, zabierze niewygodnego przesłuchiwanego i przyprowadzi następnego.
Ów Peter dopiero zaczynał swoją karierę zawodową, a to było jego drugie przesłuchanie w tak poważnej sprawie. Ta, którą prowadził, dotyczyła zabójstwa rodziców Alice Wright oraz jej zaginięcia. Trudna, zawikłana sprawa. Jest w niej dużo wątków, motywów, wrogów. Co chwilę się ktoś zgłaszał – a to przyjaciel, kolega, koleżanka czy nawet osoba, która zobaczyła tylko, kiedy Alice koło niej niby przechodziła. A tej dziewczyny nadal ani śladu, są tylko przypuszczenia, że ktoś ją porwał lub zabił. Tylko po co miałby to robić? Od tych przemyśleń Greenowi już huczało w głowie. Ciągle nowe podejrzenia, świadkowie. Miał już tego serdecznie dość. Zawsze przerywał te rozmyślania stwierdzeniem, że nieważne co by się nie działo – zadaniem policji jest odnaleźć zaginioną  lub, w gorszym wypadku, jej ciało. Ten sposób niestety na długo nie wystarczał. Praca policjanta jest naprawdę odpowiedzialna. Swoją drogą następnym przesłuchiwanym był młody chłopak, który na oko policjanta miał jakieś 15 lat. I tutaj Peter się nie pomylił.
- Dzień dobry. – powiedział czarnowłosy. W drżących rękach mocno ściskał małą książeczkę. Czy możliwe, że był to pamiętnik?
- Dzień dobry. Przedstawisz się? – zagadnął i do ręki wziął dokumenty, które świadczyły o tożsamości chłopaka. Musiał sprawdzić czy wszystko się zgadza.
- Nazywam się Danny James Cross, mam piętnaście lat i uczęszczam, tak jak Alice, do Zespołu Szkół numer trzynaście. Jestem chłopakiem Alice. – Peter był pewny, że chłopak jest bardzo zdenerwowany, nawet głos mu drżał. Martwił się? Nie wykluczone. Lecz nie to teraz było w jego centrum zainteresowania. Zadziwił się, że owy Danny jest chłopakiem Alice, a żaden jej kolega nie zeznał, ażeby miała jakiegoś partnera. Jedynym, z którym się jakoś mocniej przyjaźniła był niejaki Aleks, unikający wszelkiego kontaktu z policją.
Dziwny chłopak z tego całego Aleksa” – pomyślał. W tym czasie Danny podał mu książeczkę. Tak jak policjant podejrzewał, nie była to zwykła książeczka, lecz niebieski pamiętnik z jakimiś kwiatkami na okładce i otwartą, zapewne przez właściciela, kłódką. Był taki sam, jaki mają dziesięciolatki podniecające się na widok kogoś pokroju Justina Biebera. Ten osobnik miał piętnaście lat i bynajmniej nie był dziewczynką.
– Proszę zacząć czytać od zaznaczonego miejsca. – Mniej więcej w połowie pamiętnika mieściła się błękitna wstążeczka, za którą Green pociągnął. Jego oczom ukazał się wpis z szóstego marca dwutysięcznego trzynastego roku.

06 marca 2013 roku
Dziś na przystanku widziałem pewną osobliwą dziewczynę. Gdy się na nią patrzyło, miało się wrażenie, że jest czujna jak tygrys gotowy do skoku. Jej czarne, długie włosy zwracały uwagę nawet najgorszych obserwatorów. Sięgały jej one prawie do kolan. Dlaczego stała sama? Przecież powinna mieć jakichś przyjaciół…

07 marca 2013 roku
Osobliwą okazała się Alice z naszej szkoły, niezbyt dobra uczennica. Pojawia się w szkole tylko od święta, a to święto nie zdarza się często. Lecz ma w sobie coś pociągającego. Nie wiem, co to dokładnie jest. Być może to moja piękna miłość…


Policjant łyknął kawę i oparł ciężką głowę na dłoni. Jego krótko przystrzyżone blond włosy były tłuste i niezadbane – miał ku temu dobrą wymówkę. Otóż nigdy nie miał czasu ich umyć, ponieważ miał milion godzin dyżurów do późna w nocy. Po chwili zaczął czytać dalej.

08 marca 2013 roku
Dzisiaj na lekcji Alice się do mnie uśmiechnęła! Niestety na żadnej przerwie nie mogłem jej znaleźć. Przepadła. Jak kamień w wodę. Po lekcjach zwiała mi do pociągu.

09 marca 2013 roku
Dzisiaj było jak zwykle. Ładne dziewczyny, znajomi, ale brak Alice. Widziać, że dzisiaj nie było jej święta.

10 marca 2013 roku
Na przerwie widziałem, jak Alice rozmawia z chłopakiem ze starszej klasy. Był to uwielbiany przez dziewczyny Aleks. Żadną się głębiej nie interesował, ale z nią jakoś gadał. Poczułem się wtedy zazdrosny. Rozmawiali ze sobą bardzo otwarcie. Może są parą?

11 marca 2013 roku
Dzisiaj jej nie było w szkole, chociaż tak długo i z niecierpliwością na nią czekałem. W związku z tym ten dzień stał się beznadziejny. Moi znajomi uznają, że się zakochałem.

12 marca 2013 roku
Na dzisiejszej przerwie odważyłem się spytać Alice czy są parą razem z Aleksem. Kategorycznie zaprzeczyła. No to spytałem się jej czy chciałaby ze mną chodzić. Jej odpowiedzią na to pytanie było krótkie: nawet cię nie znam – z uśmiechem na twarzy. Kłopotliwe? Wcale. Dla mnie nie ma granic nie do przejścia.

13 marca 2013 roku
Dziś próbowałem podejść do Alice, lecz ciągle znajdowałem ją z Aleksem. Przeklęty koleś. Raz nawet podsłuchałem jedną z ich rozmów. Alice mówiła coś o strzelnicy i o tym, że już nie chce być razem z „nimi”. Nie wiedziałem o kogo chodzi. O klasę, przyjaciół, rodziców? Nie wiem…

06 kwietnia 2013 roku
Trochę długo nie pisałem, lecz mam ku temu powody. Po prostu, aby stać się bardziej przebojowym i zdobyć miłość Wright, chodziłem do kolegów i paliłem przed szkołą. Ponieważ to nie przyniosło skutków, wczoraj po lekcjach do niej zagadałem. Więc było to tak: zauważyłem, że Alice za budynkiem szkolnym czeka na Aleksa, który kończy lekcję godzinę później. Pomyślałem więc, że to moja życiowa szansa. I poszedłem za nią, a gdy oparta o mur sprawdzała coś w komórce, stanąłem naprzeciw jej. Gadaliśmy miło przez jakieś pięć minut. Później postanowiłem przejść do konkretów, więc przytuliłem ją z zaskoczenia, a później starałem się ją pocałować, lecz ta mi się wyrwała i zaczęła się na mnie wydzierać co w ogóle robię. Nie była posłuszna mojej woli, więc walnąłem ją pięścią w brzuch. Alice plunęła krwi, przewróciła się, a następnie sięgnęła po telefon i uciekła. Pewnie ten przeklęty Feliks jej coś o mnie nadagał. A tak a’ propos niego próbowałem mu przyłożyć po lekcjach, lecz jego durnowaty kolega Joshua, musiał stanąć w jego obronie.


Peter czytał ten pamiętnik z niejakim zdziwieniem. Myślał, że ów osobnik to zniewieściały, strachliwy chłopak. A tu co się okazało? Że nie był on taki święty na jakiego wyglądał. A wyglądał bardzo elegancko i porządnie. Miał czarne włosy dziwacznie wystylizowane żelem i nieskazitelną marynarkę wraz z dżinsami i nowiusieńkimi, nieśmiganymi trampkami. Mundurowy tylko westchnął i przeczesał palcami swoje krótkie włosy – efekt wymogów szefa. Nagle zauważył coś istotnego. W pamiętniku wyrwano jedną kartkę.
- Czy czasem czegoś mi nie pokazałeś? – powiedział do młodego Jamesa podejrzliwie. Chłopak był jeszcze bardziej zdenerwowany niż wcześniej, a jego ręka ciągle krążyła wokół kieszeni marynarki. –Dawaj to, ale już.- powiedział stanowczo, wzmacniając napięcie chłopaka. Wynikiem tego było oddanie pogiętej kartki. Green rozprostował ją na stole.

13 maja 2013 roku
Alice już od miesiąca nie pojawia się w szkole. Nie wiem co się dzieje. Zaginęła? Tego nie wiem. Zawsze pojawiała się w szkole najdłużej po tygodniu nieobecności. Plotki głoszą, że policja jej szuka. Jedynym, co daje mi teraz pocieszenie jest to zdjęcie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
I'm Hyena.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
na wstęp
 :: Historie postaci
-
Skocz do: