IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Prophecy Lane 74

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
√2
Nieobliczalny

avatar

Liczba postów : 14
Dołączył : 18/09/2013

Godność : √2
Wzrost i waga : 180 cm | 70 kg
Znaki szczególne : Publicznie nie pojawia się bez białej maski na twarzy. Stara się nie pokazywać więcej skóry, niż jest to konieczne, na dłoniach ma skórzane, czarne rękawiczki.
Aktualny ubiór : Czarne, skórzane spodnie, solidne buty, czarna koszula zapięta pod szyję, obszerna czarna bluza z kapturem, maska, rękawiczki.
Ekwipunek : Nóż sprężynowy, Glock, dwa smartphony, klucze, portfel.

PisanieTemat: Prophecy Lane 74   Pon Wrz 23, 2013 5:40 pm

- w budowie -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cas
Paser

avatar

Liczba postów : 53
Dołączył : 17/09/2013

FUNKCJA : Mistrz Gry.
Godność : Casimir Meier.
Wiek : 25.
Zawód : Paser.
Wzrost i waga : 166 cm, 55 kg.
Znaki szczególne : Niski, chudy jak badyl i jakiś taki wypłowiały; ukruszone zęby: górna dwójka i kawałek jedynki; śmierdzi trochę (najczęściej potem, alkoholem i kiepskim tytoniem).
Aktualny ubiór : Buty na płaskiej podeszwie, znoszone spodnie, gładka koszulka, cienka bluza z kapturem i rozpięta kurtka, wszystko w odcieniach spranej czerni.
Ekwipunek : Telefon, klucze, jakieś drobne, składany nóż.
Multikonta : Mel, Red, Alexis.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Wto Paź 22, 2013 9:30 pm

Schodził w dół schodów z miną, jakby zapuszczał się co najmniej w głębiny piekieł — czyli dokładnie taką samą jak zwykle. Zmęczoną, lekko senną, ale z iskrą fascynacji tlącą się w szarych oczach. Sytuacja w zasadzie nie byłaby taka znowu specjalna, wszak twarzą w twarz (czy też, jeśli chcemy być konkretni, twarzą w maskę) z Pierwiastkiem widywał się stosunkowo często, nie zrobiło też na nim wrażenia to, że Polly skierowała go do √2 jak nie przymierzając chłopca na posyłki (jak to człowiek się do wszystkiego może przyzwyczaić...) — ale smaczku całej sprawie dodawał fakt, że zmierzał właśnie do jaskini lwa, to jest pierwiastkowej piwnicy. Nie miał pojęcia, czego się po niej spodziewać; sądząc po ścisłym zakazie wstępu, jakim była objęta, równie dobrze mogła się tam znajdować wyrafinowana sadomasochistyczna sala tortur, albo chałupnicza fabryczka metamfetaminy, albo chuj wie co. Prawdę mówiąc, o ile znał Pierwiastka, wszystkie opcje wydawały mu się prawdopodobne, a trzecia najbardziej.
Sięgnąwszy dna, to jest najniższego dostępnego mu poziomu budynku, stanął przed drzwiami do piwnicy i zapatrzył się na nie przez krótką chwilę. Odchrząknął, przełknął to ciężkie do jednoznacznego określenia ohydztwo, które zebrało mu się z tyłu gardła, odgarnął z czoła włażące do oczu tłuste włosy (jak nic trzeba się będzie w najbliższej przyszłości umówić na małe tête-à-tête z parą kuchennych nożyczek) i pchnął lekko drzwi do pierwiastkowego królestwa. Ale by było, gdyby się otwierały na zewnątrz.

_________________
you'll be a man, boy
but for now it's time to run, it's time to run
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
√2
Nieobliczalny

avatar

Liczba postów : 14
Dołączył : 18/09/2013

Godność : √2
Wzrost i waga : 180 cm | 70 kg
Znaki szczególne : Publicznie nie pojawia się bez białej maski na twarzy. Stara się nie pokazywać więcej skóry, niż jest to konieczne, na dłoniach ma skórzane, czarne rękawiczki.
Aktualny ubiór : Czarne, skórzane spodnie, solidne buty, czarna koszula zapięta pod szyję, obszerna czarna bluza z kapturem, maska, rękawiczki.
Ekwipunek : Nóż sprężynowy, Glock, dwa smartphony, klucze, portfel.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Czw Paź 24, 2013 8:09 pm

Po √2 należało się spodziewać wszystkiego. Dosłownie. Nie tylko salki do sado maso i laboratorium, ale co najmniej sejfu na Świętego Graala, Atlantydy i przejścia do Narnii w jednym. Cas pchnął drzwi, które ustąpiły bezszelestnie, ciągnięte od drugiej strony przez prawowitego lokatora tego przybytku.
Czekał.
Zawsze był kilka kroków wcześniej. Teraz zrobił jeden malutki w bok, by przepuścić swojego sublokatora i gestem dłoni zaprosić go do środka. Jak zwykle wyglądał niezwykle, a przy tym tak bezosobowo, że określenie nawet jego płci było zgoła niemożliwe. Nie chodziło nawet o jego wygląd i budowę ciała, ni to kobiecą, ni to męską. Nawet ruchy i gesty miał wyuczone, idealnie bezpłciowe i zrobotyzowane.
W urękawiczonej dłoni mignął telefon. „Wejdź” – napisał pospiesznie w polu wiadomości i podetknął szeroki ekran Casowi pod nos, po czym odwrócił się na pięcie. Wnętrze bynajmniej nie było Narnią. Gdyby bliżej się przyjrzeć, to tak właściwie nie było niczym. Długi, wysoki korytarz zdający się niknąć gdzieś w oddali, tam, gdzie nie włączono oświetlenia podsufitowego. Szarawa, antypoślizgowa wykładzina, z gatunku tych, w które wyposaża się wielkie przestrzenie użytkowe. Białe ściany w świetle LED-owych jarzeniówek zdawały się być trupiosine. Rząd nijakich, jednakowych drzwi ciągnął się po obu stronach w nieskończoność.
Na dobrą sprawę wyglądało na to, że √2 pomieszkuje w regularnym magazynie. Już same drzwi nie różniły się absolutnie niczym, więc zorientowanie się w rozkładzie pomieszczeń pewnie nie należało do najłatwiejszych zajęć.
√2 otworzył trzecie z kolei drzwi po lewej, wpuszczając Casa do absolutnej Pustki. Brak okien, brak ozdób na ścianach, brak koloru. Pod sufitem elegancko zwisała energooszczędna żarówka w metalowym koszu. Taki tam żyrandol spod znaku awangardy, która nie chce się zdecydować, czy chce być wyzwolonym modernizmem, czy zwyczajną obskurnością. Ani taki, ani taki. Nijaki. Bezosobowy. Jak gospodarz.
„Siadaj.”
Na środku stał prosty stół z jasnego drewna, nasuwając nieprzyjemne skojarzenia z prosektorium. Po obu węższych końcach ustawiono dwa proste, surowe krzesła. W dodatku całość wkomponowano tak równo, że należało przypuszczać, iż ustawienie określano na podstawie skomplikowanych obliczeń powierzchniowych. Cas mógł być niemal pewny, że jedno krzesło nie leży ani pikometr za daleko. W końcu √2 był pedantem.
Biała podłoga, białe ściany. Jak pokój przesłuchań, tylko jeszcze bardziej sterylny i ciągnący psychiatrykiem. Można tu było dostać szału. A jednocześnie coś kazało przypuszczać, że √2 urządził ten pokój specjalnie na tę okazję. Tu przecież nikt nie wchodzi.
Gospodarz zajął miejsce na jednym z krzeseł i oparł łokcie o stół, złożywszy przed sobą dłonie w piramidkę. Czekał, aż Cas usiądzie. Nie znosił mówić do ludzi, których uwaga nie jest w pełni skoncentrowana na nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cas
Paser

avatar

Liczba postów : 53
Dołączył : 17/09/2013

FUNKCJA : Mistrz Gry.
Godność : Casimir Meier.
Wiek : 25.
Zawód : Paser.
Wzrost i waga : 166 cm, 55 kg.
Znaki szczególne : Niski, chudy jak badyl i jakiś taki wypłowiały; ukruszone zęby: górna dwójka i kawałek jedynki; śmierdzi trochę (najczęściej potem, alkoholem i kiepskim tytoniem).
Aktualny ubiór : Buty na płaskiej podeszwie, znoszone spodnie, gładka koszulka, cienka bluza z kapturem i rozpięta kurtka, wszystko w odcieniach spranej czerni.
Ekwipunek : Telefon, klucze, jakieś drobne, składany nóż.
Multikonta : Mel, Red, Alexis.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Pią Paź 25, 2013 9:01 pm

Spojrzał przelotnie na Pierwiastka, mijając go, ale w zasadzie tylko z uprzejmości, bowiem niepomiernie bardziej ciekawiło go pomieszczenie, w którym właśnie się znalazł. Obrzucił je długim, uważnym spojrzeniem i skrzywił wargi z rozczarowaniem. W sumie to nie wiedział, czego się spodziewał, ale bardzo zdecydowanie nie tego. No cóż, c'est la vie, pomyślał sobie, albo pomyślałby, gdyby znał francuski (nie znał), i bez zbędnych komentarzy podążył za √2. Jeden milczał, drugi milczał, odgłosów żadnych, nawet mucha nie bzyczała w tej sterylnie czystej piwnicy, i prawdę mówiąc zaczęło mu się robić trochę nieswojo, a uczucie wzmogło się jeszcze, kiedy przeszli przez kolejne drzwi. W prosektorium nie był nigdy, ale w pokoju przesłuchań owszem, i właśnie takie skojarzenie mu się nasunęło. Tym niemniej bez protestów posadził tyłek na krześle naprzeciwko Pierwiastka, przysunął się do stołu o co najmniej kilka pikometrów, burząc tym samym pieczołowicie skonstruowaną harmonię wystroju pomieszczenia i generalnie posyłając całe feng shui na chuj, a potem, nieświadomy poczynionych właśnie katastrofalnych zniszczeń, usadził się wygodnie, z zaskakującą łatwością zakładając nogę na nogę, i odchylił się trochę do tyłu. Wlepił spojrzenie w pierwiastkową maskę. Patrzył uważnie, jasnym spojrzeniem, z leciutko przechyloną na lewo głową, i w ogóle był kwintesencją zainteresowania.
— No, co tam? — zagadnął go, nawet dość przyjaźnie.

_________________
you'll be a man, boy
but for now it's time to run, it's time to run
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
√2
Nieobliczalny

avatar

Liczba postów : 14
Dołączył : 18/09/2013

Godność : √2
Wzrost i waga : 180 cm | 70 kg
Znaki szczególne : Publicznie nie pojawia się bez białej maski na twarzy. Stara się nie pokazywać więcej skóry, niż jest to konieczne, na dłoniach ma skórzane, czarne rękawiczki.
Aktualny ubiór : Czarne, skórzane spodnie, solidne buty, czarna koszula zapięta pod szyję, obszerna czarna bluza z kapturem, maska, rękawiczki.
Ekwipunek : Nóż sprężynowy, Glock, dwa smartphony, klucze, portfel.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Nie Paź 27, 2013 4:54 pm

Klaustrofobia. Cztery białe ściany, podłoga, równie biały sufit. Brak okien. Drzwi wyglądające, jakby nie miały się już nigdy otworzyć. Przytłaczające. A najbardziej on, mężczyzna siedzący sztywno przed Casem…
Mężczyzna?
A może kobieta?
A może to coś w ogóle nie miało płci?
√2 sięgnął pod bluzę do wewnętrznej kieszeni. Przez chwilę rozpiął suwak, widać było zwykły, bezosobowy, czarny sweter przylegający do płaskiego ciała. Szybko zasunął zamek, a na stoliku wylądowały dwa zdjęcia.
Pierwsze przedstawiało mężczyznę, którego Cas skądś mógł kojarzyć. Z telewizji? Z gazet? A może jego podobizna po prostu walała się po mieszkaniu Polly, podobnie jak wizerunki kilku innych złoczyńców? Dziewczyna nie miała nic przeciwko kolekcjonowaniu takiego zbiorku. Wszystkich sportretowanych łączyło jedno - √2 z jakichś względów się nimi interesował.
Drugie zdjęcie przedstawiało młodą, całkiem ładną dziewczynę.
Następnie √2 wyciągnął jeszcze jedno zdjęcie i  długopis oraz zwykłą, białą kartkę formatu A4 poskładaną na kilka równiutkich części, by zmieściła się w kieszeni. Wbrew pozorom to także nie było bez znaczenia. Kartka została złożona dokładnie na połowę, dając format A5, a potem jeszcze na pół i jeszcze…
W końcu stosunek dłuższego boku arkusza do krótszego daje nie mniej, nie więcej, tylko… √2.
Odblokował długopis i zaczął pisać.




Przerwał na chwilę pisanie i podsunął Casowi kartkę pod nos, by zapoznał się z jej treścią. Sam już wyciągał drugą. Miał ich mnóstwo.




Tylko tyle. Żadnego tłumaczenia, żadnego szerszego przedstawienia sytuacji. Po prostu. Pan √2 informuje, pan √2 chce mieć. Długopis śmigał błyskawicznie. √2 pisał bardzo szybko, a przy tym niezwykle starannie. Poza tym Cas miał okazję zauważyć, że zdążył zmienić styl pisma już co najmniej dwa razy. Cas nie mógł się nawet przyzwyczaić do jednego charakteru, gdy dostawał pod nos drugi. √2 raz bazgrał w pośpiechu, ale niezwykle estetycznie, stawiając rozwlekłe, pochyłe litery. Raz pisał równo jak maszyna drukarska, stawiając bardzo okrągłe brzuszki i proste laski zamiast ogonków. A teraz dla odmiany zaczął stawiać na początku zdania fantazyjnie zakręcone, wielkie litery o ogromnych brzuszkach, zaś cała reszta zdania napisana była malutkimi, eleganckimi literkami z wyraźnymi łączeniami. Całość zaś szła pochylona, szlag wie dlaczego, w lewą stronę, pod jakimś ekstremalnym kątem.



Chwila przerwy. Nowa karteczka. √2 bawił się z nim. Kpił sobie z niego w swój własny, charakterystyczny i bezbarwny sposób.





Dotknął palcem pierwszej fotografii.



Teraz dziabnął palcem fotografię bossa.



Musnął palcami fotografię dziewczyny. Zatrzymał się na chwilę, a potem podsunął wszystkie trzy zdjęcia Casowi.



Ostatnie zdanie dopisał po chwili namysłu, jakby dopiero przypomniał sobie, że jest gospodarzem. Wyciągnął pospiesznie telefon i napisał coś krótko. Najpewniej wysłał SMS-a do Polly, by przygotowała herbatę i zostawiła ją na progu, jak zwykle.



Nie wnikał, po co mu to i do czego. Cas nie musiał tego wiedzieć. Ważniejsze było jedno.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cas
Paser

avatar

Liczba postów : 53
Dołączył : 17/09/2013

FUNKCJA : Mistrz Gry.
Godność : Casimir Meier.
Wiek : 25.
Zawód : Paser.
Wzrost i waga : 166 cm, 55 kg.
Znaki szczególne : Niski, chudy jak badyl i jakiś taki wypłowiały; ukruszone zęby: górna dwójka i kawałek jedynki; śmierdzi trochę (najczęściej potem, alkoholem i kiepskim tytoniem).
Aktualny ubiór : Buty na płaskiej podeszwie, znoszone spodnie, gładka koszulka, cienka bluza z kapturem i rozpięta kurtka, wszystko w odcieniach spranej czerni.
Ekwipunek : Telefon, klucze, jakieś drobne, składany nóż.
Multikonta : Mel, Red, Alexis.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Pon Paź 28, 2013 3:53 pm

Zastanawiał się bardzo długo. Czytał wszystkie kartki po kolei, drugi, trzeci raz, przyglądał się zdjęciom, wodził po nich palcami, obracał w dłoniach. Opierał się łokciami o stół, odchylał w tył na krześle, prostował, garbił, drapał po (gładkim, nietkniętym śladem zarostu) podbródku, kiwał głową, pomrukiwał coś pod nosem. Spoglądał na Pierwiastka, na to, co akurat trzymał w rękach, na podłogę, na swoje stopy. Myślał.
— Nie podejrzewałbym cię — odezwał się wreszcie po dobrych kilku minutach. Jego twarz była absolutnie bez wyrazu, ale oczy patrzyły na rozmówcę bystro, chytrze, zdradzały zainteresowanie, tak samo zresztą jak ton głosu. Powiedział raptem trzy słowa, niby to kpiące, niby uszczypliwe, ale w zasadzie bez znaczenia, równie dobrze mógłby deklamować poezję albo czytać listę zakupów, liczyło się nie to, co mówił, a to, jak. Nieco wolniej niż zwykle, uważnie ważąc słowa, jakby trochę zamyślony. Już w zasadzie postanowił.
— Po co? — spytał nagle, wbijając wzrok w maskę Pierwiastka, jakby chciał przejrzeć ją na wylot. — Co będziesz z tego miał, hę? Nie zajmujesz się takimi pierdołami, to nie w twoim stylu. A ona? — Dziabnął palcem fotografię dziewczyny. — Po co ci ta mała dziwka? Po co ten cyrk?
Jeśli odpowiedź nie nadeszła, nie przejął się. Jeśli tak — wydawał się jej nie słuchać. (W rzeczywistości oczywiście przysłuchiwał się każdemu słowu.) Nie miała większego znaczenia; ciekawiła go trochę, ale nie mogła mieć wpływu na jego ostateczną decyzję.
— Okej. W porządku, dobra. Zgadzam się.

_________________
you'll be a man, boy
but for now it's time to run, it's time to run
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
√2
Nieobliczalny

avatar

Liczba postów : 14
Dołączył : 18/09/2013

Godność : √2
Wzrost i waga : 180 cm | 70 kg
Znaki szczególne : Publicznie nie pojawia się bez białej maski na twarzy. Stara się nie pokazywać więcej skóry, niż jest to konieczne, na dłoniach ma skórzane, czarne rękawiczki.
Aktualny ubiór : Czarne, skórzane spodnie, solidne buty, czarna koszula zapięta pod szyję, obszerna czarna bluza z kapturem, maska, rękawiczki.
Ekwipunek : Nóż sprężynowy, Glock, dwa smartphony, klucze, portfel.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Pią Lis 01, 2013 9:28 pm

„Nie zajmujesz się takimi pierdołami, to nie w twoim stylu”.
√2 wybuchł bezgłośnym śmiechem, stukając kostkami palców o blat. Po krótkim namyśle wyciągnął jeszcze jedną dokładnie poskładaną karteczkę i skreślił na niej kilka niedbałych słów.

Kpił sobie z Casa. Był on jedną z dwóch, no, najwyżej trzech osób, które były w stanie powiedzieć o nim cokolwiek. Powinien wiedzieć, że jeśli chodzi o określenie „stylu” √2, jest to zgoła niemożliwe. √2 czegoś takiego nie posiadał. Mając określony „styl”, zyskuje się zestaw charakterystycznych cech i zostaje się wpisanym w jakiś konkretny model.
Tu nie było o tym mowy. Równie dobrze w stylu Pierwiastka było wrobienie Dimness, co zatańczenie nago i z maską clowna w centrum miasta. Był nieokreślony, niezdefiniowany i tak, jak to głosiła definicja – nieobliczalna. Dlatego też niezmiernie go bawiło, gdy ktoś mówił mu, co może zrobić lub czego nie może. Gdy miał ochotę, udowadniał temu komuś, jak bardzo ma nieaktualne informacje.
Wstał od stołu i przyniósł pozostawioną pod drzwiami herbatę. Polly przygotowała coś, co pachniało przyjemnie jak Earl Grey rozlany do dwóch fikuśnych, porcelanowych filiżanek. Obie stały na asymetrycznych spodkach o kształcie palety malarskiej. Polly lubiła takie pierdoły.
√2 podsunął jedną filiżankę Casowi, talerzyk z ciasteczkami brownies położył na środku stołu, a sam zawłaszczył sobie drugą. Przysunął sobie nawet ozdobną cukierniczkę i posłodził cztery łyżeczki, a potem z namaszczeniem mieszał, nie wydając przy tym żadnego hałasu. Zbędna mistyfikacja. Wiadome było, że tego nie wypije. Musiałby unieść maskę, a na to sobie w obecności Casa nie pozwoli. Jeszcze nie.
Poprzednią karteczkę zgniótł. Na kolejnej zapisał kolejną notatkę.


Z kieszeni wyciągnął elegancką zapalniczkę Zippo bez żadnych znaków szczególnych. Wszystkie kartki starannie zebrał i podpalił, trzymając nad filiżanką. Trzymał je uważnie w dwóch palcach, dopóki nie stały się częścią składową herbaciano-popiołowej mieszaniny. Dopiero wtedy raz jeszcze zamieszał i odstawił łyżeczkę. Dowody ich rozmowy już nie istniały.
√2 wstał i bezosobowym gestem wskazał Casowi drzwi.





Wyjdź teraz z lokacji i napisz gdzieś posta w jakimś podejrzanym zaułku, gdzie spotykasz się z M. Następnie założę lokację w dzielnicy mieszkalnej i poprowadzę akcję NPC-a, a Ty wślizgniesz się tam i dokończysz dzieła zniszczenia. Następnie znowu wrócimy na Prophecy Lane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cas
Paser

avatar

Liczba postów : 53
Dołączył : 17/09/2013

FUNKCJA : Mistrz Gry.
Godność : Casimir Meier.
Wiek : 25.
Zawód : Paser.
Wzrost i waga : 166 cm, 55 kg.
Znaki szczególne : Niski, chudy jak badyl i jakiś taki wypłowiały; ukruszone zęby: górna dwójka i kawałek jedynki; śmierdzi trochę (najczęściej potem, alkoholem i kiepskim tytoniem).
Aktualny ubiór : Buty na płaskiej podeszwie, znoszone spodnie, gładka koszulka, cienka bluza z kapturem i rozpięta kurtka, wszystko w odcieniach spranej czerni.
Ekwipunek : Telefon, klucze, jakieś drobne, składany nóż.
Multikonta : Mel, Red, Alexis.

PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   Pon Lis 04, 2013 12:15 pm

Kochana, niezastąpiona Polly! Odkąd się tylko poznali darzył ją wyjątkową sympatią, wręcz czysto platonicznie uwielbiał, i nie zanosiło się na to, by cokolwiek miało się zmienić, szczególnie, że co i rusz dostarczała mu więcej powodów, by ją lubić. Na przykład teraz. Po Pierwiastku spodziewałby się co najwyżej wody redestylowanej rozlanej do sterylnie czystych plastikowych kubeczków (jeśli w ogóle czegokolwiek; cholera wie, czy postałoby mu nawet w głowie poczęstowanie gościa czymkolwiek, bucowi jednemu), cudowna Polly tymczasem nie dość, że herbatę, to jeszcze i ciasteczka przyniosła... W podobnym tonie piał sobie peany pod jej adresem w zaciszu własnej głowy, pożerając jedno brownie w takim tempie, jakby od tygodni nie miał nic słodkiego w ustach (co, zważywszy na fakt, że żywił się głównie w pierwiastkowym barze, nie było takie znowu mało prawdopodobne). Oblizał brudne paluchy, z dziury w zębie wydobył językiem jakiś okruszek, westchnął sobie z zadowoleniem i dopiero zainteresował się herbatą. Z cichym siorbnięciem upił duży łyk, wdzięcznie acz nieświadomie odchylając odrobinkę mały palec, i odstawił filiżankę z powrotem na spodeczek, energicznie, aż brzdęknęła. Z podniesioną brwią przyglądał się poczynaniom Pierwiastka, żując drugie ciasteczko i krusząc dość obficie dookoła. Oberwało się nawet drugiej kartce, którą zaraz sobie przysunął i przeczytał nie przerywając konsumpcji; otrzepał ją przynajmniej z okruszków, zanim podsunął ją z powrotem swojemu gospodarzowi. Przeżuł, przełknął i całe to przedstawienie skwitował pokrótce:
— Okej.
Ale nie zamierzał się jeszcze wynosić, o nie nie. Skoro już obleciało go darmowe jedzenie (nieziemska Polly...!), miał zamiar nacieszyć się nim w pełni i tym też się zajął, ignorując zupełnie jakże subtelny gest √2. Dopił bez pośpiechu herbatę, pożarł jeszcze parę ciasteczek, otarł wierzchem dłoni usta i dopiero wtedy, po jakichś dwóch minutach niezręcznej ciszy, wstał od stołu i skierował się w stronę drzwi.
— Dam znać, jak skończę — rzucił jeszcze, a potem wyszedł i tyle go było widać.

_________________
you'll be a man, boy
but for now it's time to run, it's time to run
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prophecy Lane 74   

Powrót do góry Go down
 
Prophecy Lane 74
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Dzielnica rozrywkowa
-
Skocz do: