IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bajka na dobranoc

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Bajka na dobranoc    Czw Wrz 26, 2013 5:37 pm


    Zainspirowana słowami ''Każda dziewczynka rodzi się księżniczką'' – autor nieznany. Pragnę w dość nietypowy, acz ułatwiający mi życie sposób przedstawić jej historię.


Droga siostro, drogi bracie!
Na samym początku przedstawmy morał bajki, do którego doszła nasza Cheyenne podczas swojej egzystencji – jeśli Twój Bóg Cię opuści, to pora się odwrócić i samemu kroczyć przez życie. Silny człowiek to nie ten, co szuka pomocy u bogów, a ten, co jest w stanie iść o własnych siłach. A jeśli nie potrafisz, to chociaż przerzuć się na inną, bardziej wiarygodną wiarę.

______ Była zima.  Biały puch, niczym koc okrył miasto nieoczekiwanie i gwałtownie. Temperatura na termometrach wskazywała na minus pięć. W oddali słychać było dzwony kościoła. Młodsi i starsi, uzbrojeni w ciepłe ubrania, powolutku przechadzali się zaśnieżonymi chodnikami, kierując swoje kroki do kościoła. Jak co niedzielę. Za dwa tygodnie będzie Boże Narodzenie. Czas przywitać Jezusa i Boga z czystymi sercami. Niewierzące dzieci stawały się wierzące, już rozmyślając co dostaną pod choinkę. Nie każdy posiadał ten luksus, jak nieświadomość i radość z rodzinnego ciepła.
______ Żaden z tych ludzi nie słyszał  huku wystrzału z pobliskiego lasku przez podniecenie, które ich owładnęło. Ten cały czas huczał w głowie nieprzytomnej dziewczyny, przyprawiając jej żołądek o skurcze, bicie serca o przyspieszenie, a ciało o zaniepokojone drganie. Mimo nieprzytomności, na oko piętnastoletniej dziewczyny, to nie ona była ranna. Ale już nikogo nie było. Kto do kogo strzelał? To ważne pytanie, na które Księżniczka nie znała odpowiedzi. Poczuła szarpanie własnym ciałem, a leniwie działającą świadomością kobiecy głos.
- Ej, otwórz oczy! - powiedziała donośnie nieznajoma.
Walczyła z ciężarem powiek. Ta osoba przecież mogła zrobić jej krzywdę! Dreszcz przerażenia przebiegł przez jej kręgosłup. Uchyliła powieki, a umysł pracował na najwyższych obrotach. Kim ona jest? Nim ponownie straciła przytomność, zrozumiała, że Zła Czarownica rzuciła na nią klątwę Zapomnienia, a jej – niemal - wszystkie wspomnienia zapieczętowała głęboko w jej umyśle.
Jeszcze nie rozumiała, że ta osoba jest jej aniołem, chociaż z czarnymi skrzydłami.
______ Księżniczka Bez Niczego i Nikt obudziła się w ciepłym ciepłym łóżku. Była osłabiona i otępiała, lecz czujny słuch od razu zarejestrował głos jakby z oddali. Pamiętała, gdzie i kiedy go już słyszała. T A M T E G O dnia. Wydała ze swojego gardła jakiś ochrypły dźwięk. Jak myślała – nawet, gdy kobieta się odwróciła w jej kierunku, nie mogła sobie jej przypomnieć. W jej sercu krążył niepokój i zrobiło jej się niedobrze. Bez żadnych powiązań, bez żadnych pamiętnych obietnic. Już nie ma jej PRAWDZIWEGO JA. Zatraciła to. Gdyby nie instynkt, który mówił jej, by nie okazywać słabości... już dawno by wyła jak ranne zwierzę.
______ Jakże myliła się w swych osądach! Ta osoba nie planowała jej zabić. Mimo swojej nieufności i ostrożności, czuła, że ta osoba nie może zrobić jej poważnej krzywdy. Catherine Vanessa Fireheart, jak się okazało potem – szefowa gangu. Gdy poczuła, że może spróbować jej zaufać, ból czaru Złej Czarownicy znacznie osłabł, pozostawiając za sobą tylko Panicza Niepokój, Pana Lęk Junior i Lady Bezsenność,. Na początku zawsze bywa ciężko. Z czasem przyzwyczaja się do niektórych emocji, które nie są czymś dziwnym – są częścią Ciebie i Twojej duszy. Gdy anioł wyciąga rękę, a Ty odczuwasz irracjonalną nadzieję, chwyć ją nawet, jeśli ta istota ma czarne skrzydła. Podążając za tymi instynktami, Księżniczka Bez Niczego i Nikt zyskała dom, który był w jakiejś części i jej. Jedna z klątw została zerwana i już nie była Księżniczką Bez Niczego i Nikt. Była po prostu Nikim. Nie wiadomym było, czy rodziciele umarli, czy po prostu to były skurwysyńskie pomioty, mające najzwyczajniej w świecie wyjebane na swoje dziecko. Jej nowa opiekunka, chociaż na swój sposób troskliwa  to była Królową Lodu. Wtedy nie śmiała o nic prosić, gdyż jej Pani zrobiła wystarczająco dużo. A przecież nie musiała. Królowa uczyła jej podstawowych rzeczy, których zapomniała. Język znała, jak zachować się w miarę kulturalnie przy ludziach - też zdawała sobie sprawę, lecz całej reszty nie wiedziała. Kobieta uczyła ją posługiwania się bronią palną, a sama Księżniczka chcąc się odwdzięczyć, sprzątała ich gniazdko i płaciła obowiązkowo połowę czynszu.
______ Kolejnego dnia, Lady Bezsenność odeszła od stołu swoich przyjaciół, by przenieść swoją herbatę w porcelanowym naczyniu na łóżko Księżniczki Nikt. Jak zwykle była nieproszonym gościem. Przed północą, wraz z towarzyszką szła do baru. Co z tego, że pić nie mogła. Browar zawsze załatwić można. Usiadłszy przy barze, obok wyniosłego i wychodzonego skunksa, ten wbił w nie swe malutkie oczka.
- Co tutaj robi tak młoda dziewczynka samotnie? - wyszczerzył swoje ząbki, a Księżniczka Nikt poczuła odór. A nawet skunks nie uniósł ogona. Nie dostawszy żadnej odpowiedzi, upierdliwy zwierzak podjął kolejną próbę. - Ej, jak masz na imię? - zapytał z deka zniecierpliwiony. Wtedy Księżniczka drgnęła i zgryzła delikatnie dolną wargę.
- Nie wiem. - odpowiedziała ciężko, nadal nie patrząc na czarno-białe zwierzę.
Osobnik wyszczerzył swój garnitur nieco pożółkniałych ząbków w pijanym geście. Widać, po procentach nie przeszkadzały mu dziwaczne dziewczynki. Grunt, że to laseczki.
- W takim razie nazywam Cię Cheyenne. A więc, Chey... masz czas potem?
Wtedy Pani Tolerancja nie zdołała powstrzymać Księżniczkę. Wyszła z baru, pozostawiając za sobą jeden złamany nos i serię obelg, które nawet szewc na emeryturze by się powstydził. Mimo tego, Księżniczka Nikt była mu wdzięczna, bo właśnie zyskała imię. Dorobiła sobie nazwisko. Jednak ten ostatni czar Złej Czarownicy był na tyle silny, że mimo wszystko nie został jeszcze zdjęty.
Księżniczka nadal była Nikim.
_______ Mimo tego, co zrobiła dla niej Królowa Lodu, podrośnięta dziewczyna... nie, kobieta nadal czuła pewną pustkę. Catherine uznawszy, że jest na tyle duża, wprowadziła ją w jej świat. Księżniczka Nikt znalazła sobie zajęcie, albo raczej . nienormalne hobby – zabijanie. Robiła coś sama, zarabiała na tyle, by dać odpowiednią ilość pieniędzy Królowej Lodu i znalazła swoją własną drogę. Jednak dalej coś było nie tak.
Pewnego razu usłyszała muzykę. Pianino. Weszła do budynku, a Panna Muzyka tańczyła tak, jak myślała. Tańcowała ona z radosnymi dziećmi, a jej wspomagaczem był starszy pan. Dostrzegłszy obcą dziewczynę, nie przerwał gry. A ta nie przeszkadzała. Stała i patrzyła.
Przychodziła do tego miejsca trzy razy w tygodniu. Po kilku takich razach miły starszy pan zaproponował naukę gry na pianinie za owoce. Wiadomym było, że Księżniczka Nikt nigdy by się nie zgodziła na darmową naukę. Gdy Panna Muzyka uśmiechnęła się tak kusząco, zgodziła się na naukę. Przychodziła kilka razy w miesiącu z obiecanym koszem owoców. Szybko załapała. Gdy po dwóch miesiącach w końcu nauczyła się kilku utworów, miała już publiczność. Dzieci do lat siedmiu. Grała z Panną Muzyką, a ta niepozorna rzecz zapełniła pustkę.
Księżniczka już nie czuła się Nikim.
Nie wierz w Boga ni Szatana, tylko o wyjątkowych ludziach z dobrymi sercami.
Powrót do góry Go down
 
Bajka na dobranoc
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
na wstęp
 :: Historie postaci
-
Skocz do: