IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główna sala

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Charlotte
Kobieta teatru

avatar

Liczba postów : 77
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Charlotte Scarlett Ferguson. Albo po prostu Lotte.
Wiek : Dwadzieścia dwie wiosny.
Zawód : Aktorka.
Orientacja : Stuprocentowa heteroseksualistka. Tak tak.
Partner : Kto?
Wzrost i waga : 170 cm wzrostu i 55 kg.
Znaki szczególne : Cała jej persona jest szczególna! ; >
Aktualny ubiór : Czarna koszulka, zwana potocznie "bokserką", zarzucona na nią marynarka w kolorze także ciemnym. Na nogach czarnego koloru rurki, stopy okryte litami w kolorze całego ubioru. Na ramie przerzucona torba z bibelotami i innymi takimi sprawami. Nadgarstki posiadają na sobie bransoletki, włosy rozpuszczone, oczy podkreślone eyelinerem oraz tuszem do rzęs. No i jak zawsze - zakolczykowane ucho kolczykami będącymi średnimi kółkami. Naturalnie - nie zapominajmy o koronkowej, czarnej bieliźnie!
Na zewnątrz posiada jeszcze płaszcz sięgający do połowy jej ud.
Ekwipunek : Wszystko to, co kobiecie jest potrzebne do szczęścia poza domem. No i jeszcze telefon, portfel z dokumentami, słuchawki, klucze do domu i samochodu a także i gaz pieprzowy - tak na wszelki wypadek, co nie?
Obrażenia : Żadnych!
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 4:30 pm

Rzeczywiście, może i tak jest, jednak nigdy by nie pomyślała, że będzie topasowało do takiej muzyki, jak techno w klubie. No cóż. Przynajmniej przekonała się na własnej skórze, że wszystko jest możliwe - jeśli tylko się tego chciało oraz jeśli była ku temu sposobność.
Och, niech o to się nie martwi - dziewczyna jeszcze nie zgłupiała z powodu za dużej ilości zer na koncie. Potrafiła utrzymać się w ryzach z ich wydawaniem. Rzadko kiedy bywał to alkohol, to na pewno. Dlaczego? Nie miała częstej okazji na picie go nawet. Może właśnie teraz, kiedy prawdopodobnie zrobi sobie krótkie wakacje, będzie miała więcej czasu na relaks? To piękne wyobrażenie, jednak nie chciała z tego powodu popaść w alkoholizm, jak to się stało z jej starszą siostrą. O dziwo, cieszyła się, że w ogóle z tego wyszła cało i zdrowo. Chociaż... I tak jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia, widząc jej poczynania przy stoliku z zielonowłosym mundurowym. A raczej na tym meblu.
Widać było, iż dziewczynie bardzo spodobała się jego odpowiedź. Jeśli na prawdę zaczną nadrabiać zaległości za te wszystkie lata, to będzie miała wreszcie ciekawe życie. Ot co - wraz z tym wszystkim, co tutaj się działo, poczuła się jakby jej los już stawał się lepszy, jakby kierował się na lepszą drogę. Na samą myśl uśmiechnęła się, jednak był to bardzo zawadiacki sposób uśmiechania się. Kolejny sygnał dla Aleksandra, który mógł go przyprawić o niemałe zakłopotanie. Miała tylko nadzieję, że nie pogubi się kompletnie.
Belial... Hm... Nie. Dalej jej to imię coś nie pasowało. Przyjrzała się mu uważnie, ciągle widząc w nim Aleksandra. Czyżby tylko dlatego nie mogła zaakceptować zmiany poprzez wzgląd na te dawne czasy? Możliwe, jednak, z drugiej strony, prawdziwe imię białowłosego dodawało mu tej łagodności, którą zapamiętała w jego osobie. Ba! Nawet miała go zamiar o tym poinformować w tym momencie, jednak zbił ją z pantałyku. Powiedział coś, co zmieniło jej wyraz twarzy. Była niesamowicie zaskoczona tym jak szybko, płynnie i bez żadnych skrupułów przyznał się do tego kim był oraz kim obecnie jest. To, że jest informatorem nie było niczym złym. Ale zabijanie innych? Rzeczywiście, to także nie pasowało jej do jego osoby. Pomimo wszystko nie odsunęła się od niego, jakby to zrobiła większość dziewczyn ze strachu przed nim.
- No popatrz... Ciekawie masz życie, nie powiem. - odparła, nie spuszczając go z oka, doskonale dostrzegając jego obawę o jej reakcję. Nie trzeba się aż tak bać - młoda Feguson jest także odważna i lubiąca podejmować pewne ryzyka. Czy dla niej takim czymś będzie kontynuowanie znajomości z owym mężczyzną? Na pewno tak.
- Poza tym - dalej uważam, że nie pasuje Ci to imię. Będę się chyba tego upierać do końca naszych dni. - dorzuciła, wracając do lżejszego tematu, co i także było znakiem natychmiastowej poprawy humoru. Przecież nie może mu zacząć robić wykładów o tym, że był kimś takim, że popełniał wiele złego i takie tam. To nie jest zadaniem dziewczyny. Ba! Lotte nie jest aż taką wierną osóbką, sama też popełniała wiele grzechów. niepoprawnym by było wypominanie cudzych, gdy ona sama przyprawiała sobie z każdym dniem coraz to większe różki.
Ledwo co wypowiedziała swoją ponowną opinię na temat jego obecnej godności, a on wykorzystał moment do dalszego tańczenia. Wypuścił jej dłonie, oplatając ją w biodrach. Popatrzyła na niego z charakterystycznym błyskiem w oku, po czym zawiesiła ręce na jego szyi. Pomimo posiadania obcasów była wciąż od niego niższa, jednak to nikomu nie przeszkadza, prawda? Nie miała problemów z objęciem swojego partnera tanecznego, aby móc kontynuować poruszanie ciałem w rytm muzyki płynącej z głośników.
Oj, czemu nie wódkę? To własnie na nią miała ochotę nasza mała Charlotte! Dawno tak dobrze się nie bawiła, chciała to świętować wraz z tym palącym gardło i przełyk alkoholem! Chyba jej tego nie odmówi, prawda? Przecież nie może nagle stać się jej ojcem i rozkazać, zabronić, aby tak nie robiła. W końcu i ona posiadała pełnoletność, a także i świadomość swoich uczynków.
- Martwię czy nie - co mogę zrobić? Jest starsza ode mnie o 10 lat - to ona powinna mnie pilnować, a nie ja jej. A już nawet nie wspomnę, że to ona powinna się bardziej pilnować z alkoholem. - Lotte, ty zła dziewucho, Ty też masz zamiar nie lepiej zrobić, jak tylko zejdą z tego wręcz opustoszałego parkietu. I nim nie skończyła wygłaszać swojej opinii na temat Demi, właśnie ona i Vincent znaleźli się obok nich i pożegnali, idąc do wyjścia. Popatrzyła na nich niepewnym wzrokiem, unosząc jedną brew ku górze. Aha. No to nieźle. Nie ma jej kto odprowadzić do domu, gdy sama nie będzie w stanie utrzymać równowagi.
- Gotowy na kolejne pytanie? - zapytała z wręcz łobuzerskim uśmiechem, gdy tylko się ocknęła z rozmyślań. Da sobie radę. Teraz ważniejsze było dla niej utrzymanie rozmowy z Bel'em.
- Masz jakąś Panią swojego losu? - dopytała, tak ni stąd, ni zowąd. Czy takie pytanie znajdowało się na liście, o której wcześniej wspomniała? Czy na prawdę tak ją to interesowało?
- Bo nie wierzę, że nie udało Ci się jakiejś omamić swoim wdziękiem, czy też nawet owinąć wokół palca, rozkochując ją w sobie do szaleństwa, która potem zrobiła podobnie. - dodała, cicho chichocząc, po czym, niespodziewanie, zaczęła delikatnie drapać pazurkami po jego karku, gdy ręce wciąż oplatały szyję. Całkowicie się zapomniała, to przecież widać. Będąc totalnie trzeźwą nigdy by do czegoś takiego nie doszło.
Ba! Dopiero po paru chwilach zorientowała się co robiła swoją dłonią. Rozszerzyła swoje oczyska, zastanawiając się jak to się w ogóle stało - nie kontrolowała siebie, swoich działań. Przerwała, puszczając rękę swobodnie na drugą, by następnie złączyć palce ze sobą. Nie mogła ponownie do tego doprowadzić.
- Przepraszam. - bąknęła cicho, będąc totalnie zażenowaną tym wszystkim. Znów rumieńce zagościły na jej licach, na chwilę nawet opuściła wzrok ze wstydu, jaki ją obecnie ogarnął. No nic, musi z tym żyć dalej. Niebieskie oczy ponownie wróciły na jego błękitne tęczówki.

_________________

_______
Gallery :
# # #
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bel
Informator

avatar

Liczba postów : 57
Dołączył : 16/01/2014

Godność : Belial Marcus Rammstein
Wiek : 32 lata
Zawód : Lekarz, psychiatra
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Brak takowych, sorka.
Wzrost i waga : 185 cm i 81 kg
Znaki szczególne : Okolczykowane uszy, kolczyk w języku. Białe włosy, styl ubierania, tatuaż na klatce piersiowej i prawym przedramieniu.
Aktualny ubiór : Koszula flanelowa w czerwono-czarną kratę, skórzana kurtka z długimi rękawami. Czarne, poprzecierane dżinsy, na prawej pieszczocha z trzema rzędami srebrnych kolców. Kolczyki, srebrny naszyjnik z krzyżykiem. Czternasto dziurkowe glany, czarna bielizna, do spodni przypięty srebrny łańcuch. Na dłoniach krótkie, czarne, skórzane rękawice z elementami umiękczającymi na kostkach, by na wypadek walki nie ucierpiały za bardzo.
Ekwipunek : Portfel z pieniędzmi, dokumentami, klucze do domu i jakieś tam bzdety. Oprócz tego w kieszeniach skóry umieszczone ma dwie paczki Marlboro czerwonych wraz ze srebrną zapalniczką zippo. W spodniach trzyma telefon komórkowy, scyzoryk. Tabletki różnego rodzaju nosi również w kurtce, tak samo notatnik z drogim długopisem firmy Parker do zapisywania bieżących informacji cennych do sprzedania. Na lewym nadgarstku mobilny zegarek PRADA Link łączący się z telefonem.
Obrażenia : Na razie fizycznie jest cały zdrowy, co innego na tle psychicznym.
Multikonta : Nie posiadam

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 5:06 pm

Nadal wolała Alexandra? Cóż za strata moi mili, bo do prawdziwych danych raczej nie wróci, a przynajmniej nie zamierza. W końcu można powiedzieć, że nie istnieje już ktoś taki jak Alexander Patrick Summstein, choć... Pewnie gdzieś na liście obywateli jeszcze mógł figurować jako osoba z wykształceniem średnim, bezrobotna. Toć wszystko inne było zapisane na fałszywki, a może to już prawdziwe dane? W końcu... Wszędzie jest tak zapisany, już od tylu lat... Mało kto wie kim on jest na prawdę, a panny Ferguson mają tą jakże przemiłą okazję.
Nie wystraszyła się? Na pewno zrobiło się dzięki temu przyjemniej mężczyźnie. Skoro jego obawy uleciały w podobnym tempie do pojawienia się, cóż innego mu pozostało jak wręcz ociekanie radością? No, no... Jak już kiedyś wspomniałem, alkohol poprzez ruch szybciej zaczął się przyswajać do organizmu. Zatem można rzec, że Belial właśnie otrzymał tak zwaną "bombę". Nie, nie zezgonował. Po prostu teraz jest mega wesoły, ale za to szybciej zejdzie.
-Zawsze możesz mówić drugim, Marcus.
Wiadomo, druga fałszywka. Może te imię bardziej będzie odpowiadało blondynce? Czemu nie, w sumie? Marcus, ładnie nawet brzmi. Choć muszę osobiście przyznać, że Alexander dodawało mu tego większego uroku i świetnie się komponowało z jego białymi włosami, jeśli tak w ogóle można powiedzieć.
Co z tego, że była niższa? To chyba dobrze, nie? Rzadko się widuje pary, szczególnie taneczne kiedy to facet jest niższy. Po prostu on jest symbolem tej męskości i możliwości opiekowania się partnerką. Taka była rola faceta nawet w tańcu, nie można zaprzeczyć, że nie. To chłop prowadził, pilnował wszystkiego na ostatni guzik.
Natürlich, nie jest jej ojcem, ani prawnym opiekunem. Zatem też nie będzie jej niczego zabraniał, wódkę? W sumie ich wcześniejsi towarzysze zostawili jeszcze drugą flaszeczkę w której znajdowała się jeszcze pewna ilość trunku. Czemu by z niej nie skorzystać niedługo?
Kiwnął jedynie głową, co miało znaczyć, że jest gotowy. Chyba nie spowoduje zakłopotanie w nim, zwykłym pytaniem, co?
A jednak! Udało jej się, no popatrzcie. Zarumienił się i to bardziej niż za pierwszym razem.
-Nie miałem okazji spotkać drugiej połówki swego serca, ale wiem, że gdzieś na tym świecie na pewno stąpa. Może niedaleko, może na drugim końcu świata. Może się jeszcze nie urodziła, a moje już umarła.
Odpowiedź nieznaczna w stu procentach, ale to co najważniejsze... Jest wolny i tego się trzymajmy. Bo całe te jego "rozmyślanie" na temat pobytu osoby mu przeznaczonej nie jest najważniejsza, ba! Kto ich tam wie?
-A Ci? Spotkałaś jakiegoś aktora lub modela?
Wyszczerzył swoje bialutkie zębiska. Wiadomo, go również to ciekawiło, a zarzucił aktorem, bądź modelem z racji tego, że gwiazdy lubują się w takowych typach facetów. Ciężko sobie wyobrazić, że hollywoodzka gwiazda zwiąże się yy... Z podrzędnym lekarzem, prawnikiem, czy mechanikiem samochodowym.
Wtem poczuł coś na karku. W sumie... Było to dość przyjemne, nawet bardzo bym powiedział. Te jej pazurki delikatnie smyrającego jego kark. Przeszły go momentalnie dreszcze, takie pozytywne rzecz jasna. Niestety szybko przestała, a on skupił swoje ślepiska na jej ślicznych oczkach. Były takie, inne. Pełne życia, a on co? Trzydzieści dwa lata na karku, baby żadnej nie miał, dzieci tym bardziej, a jako lekarz chyba powinien się powoli ustatkować...
-Nie masz za co, możesz dalej.
Jedyne co zrobił po swoich słowach to przysunął kobietę bliżej siebie. Nie musi być zażenowana czy cokolwiek, dlatego też przybliżenie miało być gestem w stylu "Możesz robić co chcesz, mi to nie przeszkadza", czy coś w ten deseń. Oj no wiecie, no.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte
Kobieta teatru

avatar

Liczba postów : 77
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Charlotte Scarlett Ferguson. Albo po prostu Lotte.
Wiek : Dwadzieścia dwie wiosny.
Zawód : Aktorka.
Orientacja : Stuprocentowa heteroseksualistka. Tak tak.
Partner : Kto?
Wzrost i waga : 170 cm wzrostu i 55 kg.
Znaki szczególne : Cała jej persona jest szczególna! ; >
Aktualny ubiór : Czarna koszulka, zwana potocznie "bokserką", zarzucona na nią marynarka w kolorze także ciemnym. Na nogach czarnego koloru rurki, stopy okryte litami w kolorze całego ubioru. Na ramie przerzucona torba z bibelotami i innymi takimi sprawami. Nadgarstki posiadają na sobie bransoletki, włosy rozpuszczone, oczy podkreślone eyelinerem oraz tuszem do rzęs. No i jak zawsze - zakolczykowane ucho kolczykami będącymi średnimi kółkami. Naturalnie - nie zapominajmy o koronkowej, czarnej bieliźnie!
Na zewnątrz posiada jeszcze płaszcz sięgający do połowy jej ud.
Ekwipunek : Wszystko to, co kobiecie jest potrzebne do szczęścia poza domem. No i jeszcze telefon, portfel z dokumentami, słuchawki, klucze do domu i samochodu a także i gaz pieprzowy - tak na wszelki wypadek, co nie?
Obrażenia : Żadnych!
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 5:56 pm

Och, pomimo wszystko i tak dla niej będzie Aleksandrem! Jest uparta, to musi przyznać. I nawet niech się nie dziwi, jak będzie dalej korzystała z jego prawdziwego imienia! Naturalnie, nie przy ludziach, aby nie wyszło wszystko na jaw, jednakże, gdy będą znajdowali się sam na sam, to kto wie... Raczej będzie tak, jak ona będzie chciała. Czy to oznacza, że białowłosy zostanie zmuszony do posłuszeństwa i przychylności tego, co ona planuje w swojej małej, ładnej główce? Na to wychodzi. Przykro mi!
Zauważyła szybką zmianę jego humoru. W jednej chwili był przygnębiony, a po jej słowach stał się wesoły, radosny, a w jego oczach wręcz można było dostrzec ogniki szczęścia. Co się stało? Co go tak ucieszyło? Albo może co ona takiego zrobiła czy powiedziała, że doprowadziło do takiej natychmiastowej zmiany w jego zachowaniu? Nie będzie go pytała, bo i tak już dużo pytań tu pada w jego kierunku, a on sam nawet jednego nie zadał! Ma ku temu okazję, a nawet z niej nie korzysta. Dlaczego? Może będzie wolał się dowiedzieć więcej o niej w innym terminie? A może jako informator już wie o niej wszystko, o czym ona sama nie ma pojęcia? Druga teza jest tak wiarygodna i możliwa, że aż mogłyby jej przejść dreszcze po plecach, które w odpowiednim momencie powstrzymała.
Przekręciła delikatnie głowę, przyglądając się ponownie mu uważnie, bardzo skrupulatnie, jakby znowu coś badała. Marcus? Ach, tak, za pewne jego drugie imię, fałszywe drugie imię. Pokręciła głową i zbliżyła się do jego ucha.
- Dla mnie zawsze będziesz Aleksandrem. - wyszeptała, pozostawiając w owym miejscu swój ciepły oddech, odsuwając się od małżowiny usznej na koniec. Posłała mu ciepły uśmiech, rumieńce zginęły, dołeczki ciągle były na wierzchu. Chyba na prawdę była zadowolona z tego spotkania, przypadkowego, dodajmy.
Skoro kwestia wódki obgadana, toteż może dziewczyna spokojnie już myśleć o tym jak będzie wracała. Na czworaka przez całe miasto, czy weźmie taksówkę? Na pewno nieźle ją przetrzepie dodatkowa ilość alkoholu wlana w swoje gardło, ale co tam. Pieprzyć konsekwencje.
Rumieniec! Proszę bardzo. Zawstydziła tym pytaniem naszego Aleksandra. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, słuchając jego odpowiedzi. Nie spotkał takiej? Nie napatoczyła się żadna panna koło jego nóg, która pragnęła być tylko jego do końca życia i jeszcze jeden dzień dłużej?
- Z takim podejściem na pewno takiej nie znajdziesz, zdajesz sobie z tego sprawę? - poinformowała go, zastanawiając się dlaczego jeszcze nie podjął się stałego związku w takim wieku! Ma tyle lat do Demi. Ona miała przynajmniej męża. He he, miała... No nic, jej myśli są złe i nie słuchajmy tego co ona sobie teraz właśnie mówi w nich na temat związku Pani Wiceprezydent. W każdym bądź razie... Bel nie jest przecież brzydkim mężczyzną. Ba! Nawet lepiej! Jest na prawdę przystojny. Pewnie nie zdaje sobie nawet z tego sprawy i nie wykorzystuje swojego wyglądu do znalezienia tej jednej jedynej.
Ona? Aktora lub modela? Haha! Śmieszne! Widzę, że naszemu białowłosemu się dowcip wyostrzył. Zachichotała nawet cicho kręcąc głową, przez co jej długie włosy delikatnie zaczęły opadać na klatkę piersiową dziewczyny.
- Sugerujesz, że nie poradzę sobie sama w życiu, bez jakiegokolwiek faceta u boku? - popatrzyła na niego z cwaniackim uśmiechem, mając tą ciekawość na jego odpowiedź mężczyzny na takie pytanie.
- Poza tym, źle dopasowałeś. W moich ideałach nie znajdują się aktorzy i modele. Wolałabym mieć takiego... Zwykłego szaraka, nie znający smaku sławy, który pozwoliłby mi zapomnieć o tym, że jestem jedną z najsłynniejszych osób na tym świecie mojego pokolenia. - odparła, wyjaśniając jeszcze jedną kwestię, w związku z jego pytaniem. Popatrzyła na niego już znacznie spokojniejszym wyrazem swoich oczysk.
- Ale takiego nie znajdę, jak znam życie. Żaden zwykły szarak nie chce zaznać życia, które ja mam. A jeżeli już jakiś taki się trafi, to... Aż szkoda gadać. - dodała może i trochę nawet smutnym głosem. Bądź co bądź - jednak chciała zasmakować siły miłości, która często jest motywem przewodnim w filmach, w jakich zagrała jedną z głównych ról. Trudno jej było grać zakochaną osobę, gdyż nie wiedziała nawet jak to jest. Na szczęście jakoś wychodziło to całkiem nieźle w jej wydaniu.
- Co nie zmienia faktu, że kogoś takiego poszukuję, kogoś, kto zmieniłby moje życie, obrócił je o 180 stopni. - zapewniła na koniec, posyłając mu ciepły uśmiech. Hm... Czyżby w tej chwili wpadło jej do głowy wyobrażenie posiadania takiego kogoś, jak Aleksander u swojego boku? Kobieto! Puknij się czasem w łeb. Gdzie on by Cię chciał - kogoś, kogo poznał, gdy ty jeszcze chodziłaś w pampersach i ledwo co umiałaś ułożyć poprawnie zdanie pojedyncze, a i także kogoś, kto jest siostrą jego przyjaciółki! Brawo za racjonalne myślenie. A nie, zostaje jej to wybaczone - jest przecież nieźle wstawiona, żeby nie używać określenia - pijana.
Prawdę mówiąc... Nie spodziewała się takiej reakcji Bel'a na jej przypadkowe drapaniu go po karku. Aż z niedowierzania parę razy zatrzepotała rzęsami, jak to zwykle u niej bywało, gdy ktoś przyprawi ją o zdziwienie. Przyjrzała mu się, nie ukrywając zaskoczenia, gdy zachęcił Lotte do dalszych działań. Szukała przez chwilę na jego twarzy takiego potwierdzenia, iż na prawdę może.
- Skoro nalegasz. - rzekła lekko niepewnym głosem, a zanim nawet zaczęła ponownie drapać jego kark, znalazła się znacznie bliżej jego ciała. Tego to już w ogóle się nie spodziewała. Spojrzała kątem oka. Nikt nie był zainteresowany ich dwójką, toteż poczuła się jakoś... Swobodniej. Oczy wróciły na jego przystojną twarz, gdzie rozplotła swoje palce z uścisku, a jedną z dłoni znów układając na karku. I co dalej? Paznokcie w ruch! Delikatnie drapała skórę w owym miejscu, zataczając kółka, krzyżyki i inne takie, wciąż i wciąż wpatrując się w jego błękitne oczyska.
- Co zrobimy, jeżeli Ci się to spodoba? - wymruczała po cichu, jakby obawiała się, że ktoś ją może usłyszeć.

_________________

_______
Gallery :
# # #
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bel
Informator

avatar

Liczba postów : 57
Dołączył : 16/01/2014

Godność : Belial Marcus Rammstein
Wiek : 32 lata
Zawód : Lekarz, psychiatra
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Brak takowych, sorka.
Wzrost i waga : 185 cm i 81 kg
Znaki szczególne : Okolczykowane uszy, kolczyk w języku. Białe włosy, styl ubierania, tatuaż na klatce piersiowej i prawym przedramieniu.
Aktualny ubiór : Koszula flanelowa w czerwono-czarną kratę, skórzana kurtka z długimi rękawami. Czarne, poprzecierane dżinsy, na prawej pieszczocha z trzema rzędami srebrnych kolców. Kolczyki, srebrny naszyjnik z krzyżykiem. Czternasto dziurkowe glany, czarna bielizna, do spodni przypięty srebrny łańcuch. Na dłoniach krótkie, czarne, skórzane rękawice z elementami umiękczającymi na kostkach, by na wypadek walki nie ucierpiały za bardzo.
Ekwipunek : Portfel z pieniędzmi, dokumentami, klucze do domu i jakieś tam bzdety. Oprócz tego w kieszeniach skóry umieszczone ma dwie paczki Marlboro czerwonych wraz ze srebrną zapalniczką zippo. W spodniach trzyma telefon komórkowy, scyzoryk. Tabletki różnego rodzaju nosi również w kurtce, tak samo notatnik z drogim długopisem firmy Parker do zapisywania bieżących informacji cennych do sprzedania. Na lewym nadgarstku mobilny zegarek PRADA Link łączący się z telefonem.
Obrażenia : Na razie fizycznie jest cały zdrowy, co innego na tle psychicznym.
Multikonta : Nie posiadam

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 7:16 pm

Możliwe. Nigdy nie próżnował jeśli chodzi o informację. Niezależnie czy to był polityk, gwiazda jakaś czy coś. Na każdego trzeba było mieć jakieś haki, nigdy nie wiadomo czego sobie klient zażyczy, nieprawdaż? Poza tym nigdy nie zapomniał o rodzince Ferguson, zatem to też powodowało drobne zainteresowanie się ich życiem. Robił to jakby z nadzieją w sercu, że kiedyś ich drogi się jeszcze zejdą razem, że dopadnie którąś z sióstr na mieście i będą mogli porozmawiać sobie. Jak za dawnych czasów. Nie ukrywajmy tego, brakowało mu Demi... O Charlotte nie można za dużo powiedzieć, przecież była wtedy jeszcze małym dzieckiem. Nie łączyła go z nią jakaś specjalna więź emocjonalna, prócz tego, że była młodszą siostrą przyjaciółki. Ba! Nastoletniej miłości, a jak wszyscy wiemy. Należy się przypodobać trochę rodzinie, co? Poza tym lubił dzieci, nie przeszkadzały mu one nigdy, więc czemu nie mógł skorzystać z takiej sytuacji?
Z tej całej nostalgii wyrwał go ciepły oddech blondynki, jej słowa. Najwyraźniej zapamiętała go i to bardzo dobrze, ale jako Alexandra, więc nie będzie jej tego zabraniał. Wbrew pozorom mu to tam rybka była jak go nazywali, ale najważniejsze... Nie mogłaby korzystać z tego imienia w otoczeniu innych, ale to jasne przecież.
-No okej.
Krótko, zwięźle i na temat. Bez dodatkowych słów. Nadal był tym bezpośrednim człowiekiem, nie bawiącym się w rozbudowane sformułowania dopóki nie było takowej potrzeby.
Czy nie znajdzie? Teoretycznie na razie mu nie przeszkadzał brak obecności jakiejkolwiek osobniczki płci pięknej w jego domu. Choć trzeba przyznać, że czasem miał wrażenie jakby było pusto, zbyt pusto. Na pewno chciałby kiedyś być obudzony delikatnym całusem, a zaraz po tym otrzymać pyszne śniadanko wykonane samodzielnie przez ukochaną. Który normalny chłop o tym nie marzy, co?
-Na obecną chwilę to nie należy do największych problemów. Jakoś żyję sobie w domu, mam pacjentów, robotę, nawet dwie w sumie. Nie jestem pewien czy umiałbym dać szczęście drugiej osobie skoro tak długo żyję jako samotnik.
Pokrótce wyjaśnił całą sprawę. Zdawał sobie rację z tego, że nie jest normalnym człowiekiem, wymarzonym mężem który skupiałby całą uwagę na żonie. Ma koleżanki, może czasem od klientki się zażąda seksu zamiast pieniędzy. Różnie to bywa.
Był przystojny? Miła i przede wszystkim ciekawa informacja. Nie uważał się za chodzący ideał. Choć wiedział, że ciało ma dobre, wytrenowane i na pewno latem na plaży już nieraz miękły gąski w nogach.
-W sumie nic nie zasugerowałem. Z tego co wiem dobrze Ci się wiedzie jako aktorka, powinnaś chyba na razie się skupić na karierze. Takie moje zdanie.
Poraz kolejny wyszczerzył swoje zęby. Była młodą kobietą, w teorii dopiero wchodziła w dorosłe życie. Chciał skomentować jej kolejne słowa, na temat tego jaki jest jej ideał, ale pozwolił dokończyć rozwinięty przez nią temat. Zatem nie przeszkadzał, słuchał dość uważnie pomimo dudniącej muzyki w uszach. Może byłby dobrą partią dla niej? Przecież mu nigdy nie zależało na sławie, a nawet gdyby stał się celebrytą to by mu w niczym na dobrą sprawę nie przeszkadzało. Dobra, cicho... Rozmarzył się trochę za bardzo, ba! Miał śmieszny film w oczach, kiedy to stoi na ślubnym kobiercu, a obok niego ubrana w suknie blondwłosa piękność. Śmieszne, co?
-Oj nie można tak pesymistycznie podchodzić do takich rzeczy. Na pewno kiedyś się znajdzie odpowiedni mężczyzna dla Ciebie.
Nie dawał po sobie poznać, że myślał nad czymś takim jak to, że byłby dość dobrą osobą na to stanowisko. Może i nie był aktorem, może i był pijany, ale co z tego? Jako tako zimną krew potrafił zachować w sobie i nie pozwolić wyjść na światło dzienne niepotrzebnym informacjom. Taka jego robota.
I po chwili znowu, ten dotyk jej paznokci na karku. Ah! Chyba miał jakiś fetysz, bo lubił jak się go drapka, po plecach, karku, ramionach i w ogóle. Ot, sama przyjemność.
Szybko zakasał rękawy do góry, żeby nie było tak gorąco. Odsłonił przy okazji jeden ze swoich tatuaży znajdujący się na prawym przedramieniu, pieszczochę trzy-rzędową na nadgarstku, oraz na lewej ręcę widoczny był teraz wcale nie taki tani zegarek.
-To pozwolę drapać się po plecach, też uwielbiam.
I wybuchnął śmiechem. Nie był to taki typowy rechot, dość odpowiednio stonowany. Przecież nie będzie śmiał się tak głośno, nie wypada.
Jeszcze szybkim spojrzeniem rzucił w stronę stolika, gdzie to wcześniej sobie przesiadywali. Nie chodziło o flaszkę, bardziej był to gest sprawdzający obecność ich rzeczy, w końcu wszystko pozostawili na pastwę losu, na krzesełkach.
-Może usiądziemy i się napijemy, co ty na to?
Przez przypadek dojrzał drugą butelkę wódki, w której była jeszcze pewna ilość trunku. Czemu nie skorzystać z tej drobnej gafy pozostawionej przez znajomych? W tym momencie również skończyła się wolna piosenka i powróciło uderzające techno, niestety rytmu do tej piosenki nie mógł wyczuć. Więc w odpowiednim momencie wyczuł czas kiedy należałoby usiąść.
Złapał blondynkę w talii obiema rękoma, odsunął w ten sposób ją już od swojego ciała, ba! Podniósł ją delikatnie, nie ściskając przy tym za mocno. Jakieś tam wyczucie miał w rękach, a poza tym... Co to był za problem dla niego? Jego mięśnie nadal są w szczytowej formie, a aktorka nie jest grubą bambaryłą, ba! Mógłby nią nawet podrzucać.
No, ale koniec pitolenia o niepotrzebnych rzeczach. Chwycił ją za dłoń, tak! Dobrze czytacie, za dłoń i zaciągnął za sobą do stolika, odstawiając jej krzesło, aby następnie przysunąc już z siedzącą dziewczyną. Sam zasiadł tuż obok, na swoim wcześniejszym stanowisku. Wódki jeszcze nie rozlewał, czekał... Nuż to błękitnooka będzie miała coś jeszcze do powiedzenia? Dlatego też wstrzymał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte
Kobieta teatru

avatar

Liczba postów : 77
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Charlotte Scarlett Ferguson. Albo po prostu Lotte.
Wiek : Dwadzieścia dwie wiosny.
Zawód : Aktorka.
Orientacja : Stuprocentowa heteroseksualistka. Tak tak.
Partner : Kto?
Wzrost i waga : 170 cm wzrostu i 55 kg.
Znaki szczególne : Cała jej persona jest szczególna! ; >
Aktualny ubiór : Czarna koszulka, zwana potocznie "bokserką", zarzucona na nią marynarka w kolorze także ciemnym. Na nogach czarnego koloru rurki, stopy okryte litami w kolorze całego ubioru. Na ramie przerzucona torba z bibelotami i innymi takimi sprawami. Nadgarstki posiadają na sobie bransoletki, włosy rozpuszczone, oczy podkreślone eyelinerem oraz tuszem do rzęs. No i jak zawsze - zakolczykowane ucho kolczykami będącymi średnimi kółkami. Naturalnie - nie zapominajmy o koronkowej, czarnej bieliźnie!
Na zewnątrz posiada jeszcze płaszcz sięgający do połowy jej ud.
Ekwipunek : Wszystko to, co kobiecie jest potrzebne do szczęścia poza domem. No i jeszcze telefon, portfel z dokumentami, słuchawki, klucze do domu i samochodu a także i gaz pieprzowy - tak na wszelki wypadek, co nie?
Obrażenia : Żadnych!
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 8:36 pm

Szczerze mówiąc - jak tak już o tym mowa - młodsza z córek Państwa Ferguson nie posiadała informacji o tym, że ta dwójka - Demi i Bel - kiedyś się w sobie zakochali. Nigdy jej to nie przyszło na myśl, bo przecież w wieku paru lat dziecko o takich rzeczach nawet nie wie, jak miłość do jakiegoś chłopaka, czy też dziewczyny, w takim nawet wieku. Nie widywała ich w intymnych sytuacjach, z czego się cieszyła, a gdy białowłosy przybywał do ich domu, w oczekiwaniu na Demi, przechodził od razu do salonu, do tej małej blondyneczki, o której wcześniej rozmawiali. Ale... Czy chciałaby o tym wiedzieć? Czy jest jej to potrzebne do szczęścia? Oczywiście, że nie. Poza tym... Mogłoby dojść do zniesmaczenia z jej strony. Więc może... Niech Bel jej nigdy nie mówi o czymś takim. Tak... dla własnego bezpieczeństwa, o ile na serio pragnie się spotkać nie tylko ten jeden raz z małą Lotte.
Z drugiej strony jednak... Rozumiała Demi dlaczego tak bardzo lubi tego człowieka - Jest miły, ciepły, opiekuńczy, a w dodatku przystojny i na prawdę jest na czym zawiesić wzrok. Żałowała tylko, że jej roczniki nie były bogate w takim mężczyzn, jak właśnie ten białowłosy, który z nią tak cudownie tańczył.
A więc jednak! Zgodził się! Na prawdę się zgodził na "bycie" Aleksandrem! Ok, to trochę zabrzmiało dziwnie, ale chyba wiadomo o co chodzi, prawda? Była zadowolona, tego nie dało się ukryć. Uśmiechnęła się wręcz od ucha do ucha, gdy tylko dotarła do niej ta wiadomość i gdyby nie to, że posiadała trochę tej świadomości, pewnie by mu dała aż buziaka w policzek z radości! Czemu ją to tak cieszyło? Z prostej przyczyny - postawiła na swoim i zostało to przyjęte bez większych przeszkód, czego się nie spodziewała za nic w świecie. Bądź co bądź - zawsze się cieszyła z wygranej. Jak chyba każdy normalny człowiek.
Jednakże teraz była bardziej skupiona na tym co powiedział. Było to dla niej... Na prawdę zaskakujące, te jego słowa. On nie umiałby dawać szczęścia drugiej osobie? No chyba sobie kpi w tym momencie. Pokręciła aż przecząco głową z niedowierzaniem. Co jak co, słyszała wiele głupot, które często ignoruje, ale na to nie mogła przystać. Chyba na prawdę był skrytym człowiekiem, skoro takie bzdety wygadywał.
- Nie umiesz dać drugiej osobie szczęścia, tak? A Demi? Przecież potrafisz sprawić, aby pojawił się uśmiech na jej twarzy. Dobrze wiem, że jej pomagasz, że podzielasz jej smutki, że jesteś oparciem w sytuacjach, kiedy tego potrzebuje. Przecież to widać na pierwszy rzut oka. Mi też pomogłeś. I w dzieciństwie stałam się bardziej otwarta po znajomości z Tobą, ale i teraz także poprawiłeś mi humor, za co Ci przy okazji dziękuję. - uśmiechnęła się do niego ciepło, aby dodać mu otuchy, której, chyba, potrzebował. Może i nie wyglądał teraz na takiego smutnego, jednak wiedziała, że każdy człowiek, nawet taki facet jak on, potrzebuje czasem miłości. Kto w tym okropnym świecie jej nie pragnie? Chyba tylko głupiec, który woli pozostać w swoim zamkniętym świecie. Ewentualnie jakiś onanista.
- Więc nie mów mi o tym, że nie umiałbyś. Jesteś w tym świetny. A z własnego doświadczenia wiem, że takie rzeczy wystarczą kobiecie. No i miłość, jeżeli jakaś Cię pokocha, a Ty to odwzajemnisz, już tym nawet sprawisz, że będzie najszczęśliwszą kobietą na świecie. Czasem jeszcze trzeba przytulić, dać buziaka bez okazji... Nie trzeba dużo sprawić, aby taką osobę przy swoim boku uradować. No... W każdym razie ja tak bym miała... Chyba. - pomimo niepewności  wypowiadanego ostatniego słowa, które było mocno wyczuwalne w tonacji strun głosowych dziewczyny, to i tak nie opuszczał jej twarzy szczery uśmiech. Bo przecież... Nie była tego pewna. Nie posiadała żadnego punktu zaczepienia, aby mogła się do niego spokojnie odnieść.
A co do jej kariery...
- Nie samą karierą żyje człowiek. W tak młodym wieku już czuję się przepracowana, bo za dużo ról wzięłam ostatnio. Nawet nie miałam czegoś takiego jak wakacje. Aktorstwo, pomimo iż jest na prawdę obiecującym zawodem, potrafi dopiec. I to nawet nie wiesz jak bardzo. - odparła, zastanawiając się, czy na prawdę powinna jeszcze poświęcić się aktorstwie. Znaczy, naturalnie, nie ma zamiaru porzucić wszystkiego tego, co do tego pory osiągnęła, jednak każdemu jest potrzebna przerwa, taka chwilowa też by wystarczyła. Nawet tym najlepszym jest ona przydatna, chociaż nigdy się do nich nie zaliczała.
Popatrzyła na niego uważnie, jak to przez cały ten ich taniec bywało, znów mając chwilowe urywki tego, jakby wyglądało jej życie z... nim. Ej, hola hola, czy ona w ogóle ma prawo do myślenia w taki sposób? Co prawda, nie ma nigdzie takiego zakazu, jednak to było trochę nietaktowne. Ba, nawet nie miała na co liczyć. Chociaż... Takie silne i bezpiecznie wyglądające ręce oplatające jej osobę, dzięki którym czułaby się kochana... UGH! Skończ!
- Tak jak i dla Ciebie odpowiednia kobieta. - odparła, uśmiechając się miło, jakby tym miała zapewnić, że kiedyś na pewno taki dzień nastanie w jego życiu. I szczerze? Życzyła mu tego z całego serca. Bo szkoda by było, aby taki przystojny facet się zmarnował, ot co. Gdyby tylko była starsza, sama by się wzięła za to ciasteczko, a co!
Drapanie trwało w najlepsze, czasami sięgając pod materiał jego ubrania, by móc i także zapewnić taką pieszczotę na linii kręgosłupa. A żeby nie doprowadzić do jakiejś monotonności, czasem wtapiała palce w śnieżnobiałe włosy Bel'a, by znów wrócić na kark. Miała nadzieję tylko, że będzie się to mężczyźnie podobać. Jeżeli przekroczy jakąś granicę, będzie na pewno czuła się z tym nieswojo, że tak dała się ponieść emocjom.
Na razie nie zwróciła uwagi na tatuaż, chociaż go dostrzegła kątem oka, gdy tylko zakasał rękawy. Później się zajmie oglądaniem go, jak mniemam. Była nim zainteresowana, oczywiście, że tak. Jednak jeszcze nie skończyli rozmowy.
Zaśmiała się łagodnie, wyobrażając sobie jak w tej chwili zaczyna drapać go po plecach. No nieźle... Ciekawie by to wyglądało, yhym. Szkoda tylko, że na pewno nie zrobiłaby tego w klubie. Ona w ogóle by to zrobiła? Może, może... O jeśli by dał za to jakąś interesującą nagrodę! W końcu - lubiła transakcje wymienne.
Spojrzała także w kierunku stolika, zastanawiając się dlaczego teraz szczególnie skupił ku tamtemu miejscu swoją uwagę, słysząc po chwili propozycję z jego ust. Szybko niebieskie tęczówki wróciły na niego, posyłając mu radosny uśmiech.
- Dobry pomysł! - zawołała, przerywając działania na jego karku. zeby nie było to aż takie brutalne, paznokcie z każdą upływającą sekundą coraz to lżej zaczęły drażnić skórę Aleksandra, aż w końcu zakończyła zabawę w tym miejscu. Miała nawet już zabrać z jego ciała swoje ręce całkowicie, gdy poczuła jak mocniej ją złapał w talii, a po chwili ją delikatnie uniósł nad ziemią. Oparła się subtelnie o jego barki, patrząc z góry na jego twarz. Jak wyglądała jej mina? Znów była zaskoczona. Znów dokonał czegoś, o czym nigdy by nie pomyślała. Jednak posłała mu zadowolony uśmiech, gdy tylko znalazła się na pewnym, twardym parkiecie. Może i rzeczywiście jest szczupła, zgrabna i nie ma dużej wagi, lecz nie przesadzajmy z tym podrzucaniem!
Następnie dała się poprowadzić, ściskając delikatnie jego dłoń. Znaleźli się po paru krokach przy stoliku, siadła na krzesełku, gdzie znowu to on zachował się bardzo szarmancko, jak to mężczyzna zachować się powinien. Obserwowała go, przysuwając się bliżej mebla, by następnie oprzeć się na jednej z rąk zgiętej w łokciu.
Widząc, że poczekał z polewaniem, postanowiła przejąć inicjatywę i złapała pewnie za butelkę, nalewając do ich kieliszków, prawie że było czubato.
- Widzę, że chcesz mnie upić. Ciekawa jestem w jakim celu... - zachichotała, puszczając mu oczko, po chwili odstawiając flaszkę na bok, co by jej przypadkiem nie przewrócić. Oczywiście, że o nic go nie oskarżała. Była zadowolona, że miała kogoś do picia. I - jak było mówione całkiem niedawno - nie przejmuje się tym, że będzie jeszcze bardziej pijana niż jest. Trudno. Przynajmniej się świetnie bawi.
Znów ujrzała tatuaż na jego przedramieniu. Pozwoliła sobie przysunąć jego rękę do siebie, wcześniej oczekując na jakiś znak sprzeciwu. Był to napis, którego niestety nie znała, nie rozumiała języka, jaki został wykorzystany. Popatrzyła na niego z wymalowanym zainteresowaniem, przechylając delikatnie główkę w bok, co dodało jej trochę takiego... Uroku.
- Co oznacza ten napis? - zapytała z równie ciekawskim tonem głosu, delikatnie przejeżdżając po tatuażu swoją dłonią, gdzie po delikatnym dotyku opuszek palców było czuć delikatnie zahaczanie paznokci. Poczekała z piciem jeszcze chwilę. Chciała zaspokoić swoją ciekawską naturę, która jeszcze bardziej się wyostrza po pijaku.

_________________

_______
Gallery :
# # #
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bel
Informator

avatar

Liczba postów : 57
Dołączył : 16/01/2014

Godność : Belial Marcus Rammstein
Wiek : 32 lata
Zawód : Lekarz, psychiatra
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Brak takowych, sorka.
Wzrost i waga : 185 cm i 81 kg
Znaki szczególne : Okolczykowane uszy, kolczyk w języku. Białe włosy, styl ubierania, tatuaż na klatce piersiowej i prawym przedramieniu.
Aktualny ubiór : Koszula flanelowa w czerwono-czarną kratę, skórzana kurtka z długimi rękawami. Czarne, poprzecierane dżinsy, na prawej pieszczocha z trzema rzędami srebrnych kolców. Kolczyki, srebrny naszyjnik z krzyżykiem. Czternasto dziurkowe glany, czarna bielizna, do spodni przypięty srebrny łańcuch. Na dłoniach krótkie, czarne, skórzane rękawice z elementami umiękczającymi na kostkach, by na wypadek walki nie ucierpiały za bardzo.
Ekwipunek : Portfel z pieniędzmi, dokumentami, klucze do domu i jakieś tam bzdety. Oprócz tego w kieszeniach skóry umieszczone ma dwie paczki Marlboro czerwonych wraz ze srebrną zapalniczką zippo. W spodniach trzyma telefon komórkowy, scyzoryk. Tabletki różnego rodzaju nosi również w kurtce, tak samo notatnik z drogim długopisem firmy Parker do zapisywania bieżących informacji cennych do sprzedania. Na lewym nadgarstku mobilny zegarek PRADA Link łączący się z telefonem.
Obrażenia : Na razie fizycznie jest cały zdrowy, co innego na tle psychicznym.
Multikonta : Nie posiadam

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 9:21 pm

Spokojnie, nie ma czym się martwić. W końcu oni wzajemnie nie wiedzieli co tak na prawdę do siebie czują. Ot takie skryte uczucie w obojgu z nich, bez umiejętności powiedzenia sobie tego prosto w twarz. O dziwo... Nadal nie potrafili sobie tego powiedzieć. Możliwe, że oboje się wstydzili tego, w końcu to było takie głupiutkie, niewinne, nastoletnie zakochanie. Chociaż nie... Zauroczenie prędzej, miłość jak się pojawi to nigdy nie ucieka od nas. Przynajmniej takie jest moje skromne zdanie. Więc w sumie nawet małej Lotce tego nie wyjawi, choćby w sekrecie, obietnicy na mały paluszek. O nie! Nigdy chyba się do tego nie przyzna, zupełnie nikomu. Pozostanie to w jego nieco już zatartej pamięci. Po co wyciągać dawne brudy na wierzch?
Z delikatnym uśmiechem na ustach, rzecz jasna odpowiedział...
-Przesadzasz, aż takiej radości nie daję innym ludziom. Prócz tego, że leczę pacjentów i potem mi przysyłają jakieś bonusy w postaci whisky czy czego innego. Różnie to bywa.
Ooo, no! Taki bonusik bycia lekarzem. Po dobrej terapii nieraz już się zdarzało, że otrzymywał paczkę od kuriera, a tam Jack Daniel's, jakieś na prawdę stare winko włoskie, czy całe wagony fajek, bo wszyscy wiedzieli, że był niesamowicie uzależniony od nikotyny, a nawet w sumie nadal jest. Nie ukrywał tego przed ludźmi których leczył, palił nawet przy nich. Nie widział w tym większych przeciwwskazań, bo i po co?
Ugh! Ależ to on złapał ochotę dać jej takiego, niespodziewanego buziaka w policzek. Ot na lepszą poprawę humoru, skoro tak by chciała. Mógłby, ale coś mu na to nie pozwoliło. Zdrowy rozsądek, tak... Chyba tak to się nazywa. Czekajcie no... Przecież Charlotte, a Bel, no weźcie. Między nimi jest przepaść wiekowa i ogólnie ich zawody. Jest jakaś aktorka, która zakochała się kiedykolwiek w psychiatrze? Nie przypominam sobie, eh...
-Ty nie siedzisz pół dnia w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Nie słyszysz jęków i wrzasków chorych pacjentów, a jedyne co możesz zrobić to naszprycować ich lekami uspokajającymi i ewentualnie poprowadzić rozmowę, terapię indywidualną, która jako jedyna może pomóc.
Aktorstwo potrafiło dopiec? Nie zaprzeczył temu, może i faktycznie nie była to wcale łatwa fucha. Ale tak na zaś dodał i to nieźle do pieca opowiadając o pracy psychiatry. Powiedział oczywiście prawdę, nie było w jego słowach ani krzty kłamstwa. Czasami zdarzały się przypadki, że nawet lekarz już nie wytrzymywał i wybiegał z placówki krzycząc w niebogłosy. Sam miał czasem ochotę złapać się za łeb, zatkać uszy i wyskoczyć z tego pieprzonego okna gabinetu. Lecz coś go trzymało zawsze na tym świecie. Chęć pomagania innym, ogólnie chęć do życia. Pomimo wszystko nie spieszyło mu się na drugą stronę barykady. Nie jarała go śmierć. No, ale nie wspomijamy o takich rzeczach, już dość. Jeszcze dostanie chłopak ataku... I co wtedy? Blondynka nie musi wiedzieć o jego problemach na tle psychicznym.
-Może kiedyś jeszcze spotkam tą jedyną. Przecież nie zaprzeczam, miło by było i to nawet bardzo.
Zrobił się nieco bardziej rozgadany. Nie mówił nadal zbyt wiele, ale jak widać jest lepiej niż na samym początku. Składał dłuższe zdania, ba! Przy wypowiedzi korzystał nawet już z liczby mnogiej jeśli chodzi o ilość zdań.
Transakcje wymienne powiadasz? Nie powiem, że nie... Rammstein w końcu należy do grona informatorów i się z tym nie kryje. Jeśli coś ma dać to wzamian oczekuje również czegoś równie interesującego, więc na pewno jakoś by odpłacił jej za takie drapkanie go. Oj i to na bank! W końcu to nie byle co, takie coś jest na prawdę bardzo przyjemne. Niemalże jak dobry masaż odprężający po ciężkim dniu w pracy. Dla niektórych nawet i lepsze było drapanie.
Wymalowane zaskoczenie na twarzy uroczej dziewczyny go nie zdziwił. Wszystko było robione dość szybko, szczególnie trzeba zwrócić uwagę na obecność alkoholu we krwi. To mogło, a raczej spowodowało fakt, że był taki śmiały. Że bez skrupułów sobie ją podniósł, na trzeźwo nie robiłby takich rzeczy. Rączki trzymałby z daleka, taki z niego typ człowieka. Póki nie otrzyma odpowiednich znaków to nic nie zrobi.
Jednakże przejdźmy już do sytuacji przy stoliku, nie zanudzajmy innych gości. Charlotte postanowiła polać? No paczaj na to! On kulturalnie pozwolił odpocząć po tańcu, ochłonąć, żeby dopiero w następnej kolejności chwycić za butelkę. No nic... Wyprzedziła go o kilka kroków, ale w sumie to nie jest takie złe. Chwycił drgającymi paluszkami za szkło, poczekał na Lotkę i gdy była na to gotowa wlał ogniste płyny do mordeczki. Ach! Już nim nie trzęsło po tym smaku, uodpornił się przy kilku wcześniejszych kieliszkach.
-O to się nie martw. Na razie widzę, że ty chcesz podpić mnie, a musisz wiedzieć, że nie jestem kiepskim zawodnikiem.
W tym momencie puścił tak zwane "oczko" w jej kierunku. I wystawił język, w dniu dzisiejszym pierwszy raz na tyle, żeby można było ujrzeć srebrną kuleczkę znajdującą się na nim. Tak, to był kolczyk. Po chwili dopiero się opamiętał. Może ona nie lubi okolczykowanych? Eh... Mógł szybciej się zorientować, bo na to już jest stanowczo za późno.
Dotyk kobiety był dość, um... Przyjemny? Tak, dokładnie tak. Nie przeszkadzał mu on w żadnym stopniu, dlatego też nie zabierał ręki ani nic. Pozwolił na przeciąganie jej, smyranie czy inne takie tam.
-Polska husaria, nie wiem czy wiele Ci to mówi, ale powinni chyba nieco wspomnieć na lekcji historii. Tak czy siak jedni z najlepszych żołnierzy, patriotów. I to są ich słowa znaczące: "Miłość do ojczyzny naszym prawem", napisane w łacinie.
Odpowiedział jej na pytanie. Skoro zainteresowała się napisem to też uwzględnił skąd pochodzi, a raczej od kogo. Na wszelki wypadek dodał, że to żołnierze i takie tam podstawowe informacje. Cholera wie czy jeszcze w jej wieku uczono amerykańskie dzieci o Polsce i jej najlepszych żołnierzach.
Mm... Teraz wpadł na pomysł, że mógłby jej pokazać drugi tatuaż, na klatce piersiowej. No, ale kurcze... To nie to miejsce niestety, nie będzie się rozbierał przecież w klubie. Kiedyś jej może pokaże, jak będą na plaży czy coś. Tam to będzie popieprzał w kąpielówkach, więc patrzenie na jego ciało oraz drugi tatuażyk byłoby dosyć oczywistą rzeczą. Wyróżniał się, oj wyróżniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte
Kobieta teatru

avatar

Liczba postów : 77
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Charlotte Scarlett Ferguson. Albo po prostu Lotte.
Wiek : Dwadzieścia dwie wiosny.
Zawód : Aktorka.
Orientacja : Stuprocentowa heteroseksualistka. Tak tak.
Partner : Kto?
Wzrost i waga : 170 cm wzrostu i 55 kg.
Znaki szczególne : Cała jej persona jest szczególna! ; >
Aktualny ubiór : Czarna koszulka, zwana potocznie "bokserką", zarzucona na nią marynarka w kolorze także ciemnym. Na nogach czarnego koloru rurki, stopy okryte litami w kolorze całego ubioru. Na ramie przerzucona torba z bibelotami i innymi takimi sprawami. Nadgarstki posiadają na sobie bransoletki, włosy rozpuszczone, oczy podkreślone eyelinerem oraz tuszem do rzęs. No i jak zawsze - zakolczykowane ucho kolczykami będącymi średnimi kółkami. Naturalnie - nie zapominajmy o koronkowej, czarnej bieliźnie!
Na zewnątrz posiada jeszcze płaszcz sięgający do połowy jej ud.
Ekwipunek : Wszystko to, co kobiecie jest potrzebne do szczęścia poza domem. No i jeszcze telefon, portfel z dokumentami, słuchawki, klucze do domu i samochodu a także i gaz pieprzowy - tak na wszelki wypadek, co nie?
Obrażenia : Żadnych!
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 9:54 pm

Widzę, że Bel chce się ewidentnie kłócić na temat uszczęśliwiania innych ludzi przez jego osobę. No niech mnie... On też jest uparty pod pewnym względem, nie ma co. Czy jemu nie wystarczyły te argumenty, które przedstawiła na obecną chwilę? Przecież mówiła tylko prawdę i całą prawdę! Jak zawsze nic nie wierzył małej Lotte. Już się nawet do tego przyzwyczajała, więc nie wzięła tego bardzo do serca. Ale i tak - nie ma zamiaru mu popuścić tego. Jeszcze z nim podejmie ten temat. O to niech się nie boi - Charlotte zadba, aby zmienił swoje skromne zdanie. Przecież tak nie może być! Podejście, które reprezentował, na pewno nie zaprowadzi go do znalezienia sobie jakiejkolwiek partnerki życiowej. Chciała mu pomóc, to oczywiste jest, niczym jak słońce, które pokazuje się w lato! A on i tak nie, ciągnął swoje dyrdymały, że nie potrafi. Trzeba go walnąć w głowę czy kopnąć, aby mu się tam wszystko poprzestawiało i zrozumiał, że ludzie otaczający go są uszczęśliwieni przez niego? Bo niestety - on jest chyba ślepy, skoro tego jeszcze nie dostrzegł, pomimo iż ma trzydzieści dwa lata na karku... I to bardzo przyjemnym w dotyku karku.
Zawód? Zawodem. Nie jest ważne kim się jest, jaki się podjęło kierunek jeśli idzie o pracę. Przecież to nie jest ważne. Najważniejsze jest serce oraz to jaki kto jest na co dzień. Trochę to zabrzmiało filozoficznie, jednakże to jest wszystkim znana prawda. Poza tym, może i to prawdą jest, że żadna jeszcze znana aktorka nie złączyła się z lekarzem psychiatrą, lecz może pora to zmienić i wprowadzić coś nowego? To by było dość interesujące - ludzie o takich odmiennych zawodach. Znów się rozmarzyła... Lotte!
Tak, totalnie wyprzedziła sytuację i plany białowłosego, jednak, jak widać, nie poszło im to na złe. Ba! To on pierwszy sięgnął po kieliszek i z niego wypił. Szybko pokazała, że i ona także nie ma zamiaru przeciągać tego dłużej, po czym odchyliła delikatnie głowę, by móc wlać zawartość naczynia. Jej wyraz twarzy wiele mówił - jeszcze jej jeszcze wódka dawała popalić. Popatrzyła na niego uważnie, gdy i on także łyknął swoją część, widząc, że już się nie krzywi. Oho, czyli on jednak już jest pijany,nawet chyba bardziej od niego, skoro organizm z taką łatwością przyjął piekący trunek do siebie. Uśmiechnęła się, bądź co bądź.
- Ja? Ciebie? Nie wiem po co. - zrobiła totalnie niewinną minę, parę razy mrugając powiekami. Posłała mu nieśmiały uśmiech, co by wyszła na jeszcze bardziej słodką i całkowicie nie zepsutą dziewczynkę. Co prawda, nigdy nią nie była, bo w tej chwili miała w głowie pełno planów co mogłaby zrobić z pijanym Aleksandrem, ale o tym cicho sza! Nikt się o tym nie dowie, a już na pewno nie Bel, prawda? Miejmy nadzieję.
Przy okazji mówienia tego zarejestrowała swoim wzrokiem jak wystawia język. O proszę, kolejna rzecz, której nie przypuszczała w osobie Aleksandra, sama nawet nie wiedząc czemu. A już w szczególności, jeśli mowa o kolczyku, którego dostrzegła! No nieźle. Sama chciała sobie kiedyś zrobić, jednak, jak można było zauważyć, miała jedynie zakolczykowane lewe ucho w średniej wielkości kółka, bo więcej jej się nie chciało robić.
Usłyszała krótką historię związaną z napisem, jaki ma na ręku wytatuowany. Polska Husaria? Coś jej się obiło o uszy. Coś nauczyciel historii wspominał na lekcji, jednak na takich lekcjach, jak własnie historia - często spała. Nie lubiła nigdy tego przedmiotu, za co pewnie by ukrócił głowę małej Lotte, ale to także pozostanie jej słodką tajemnicą. Przyjrzała się po prezentacji jeszcze raz temu tatuażowi, ciągle gładząc w tym miejscu jego rękę.
Pieszczota kolejna nie trwała długo, gdyż ponownie rozlała do kieliszków wódki. Wiecie co jest najsmutniejsze w tym wszystkim? Iż zostało w butelce tylko dla jednej osoby na polanie. Najwyżej się podzielą po połowie, o! Postawiła blisko siebie już flaszkę, by nie czekając dłużej znów wypić procenty. I znów się wykrzywiła. Cholera.
- Masz jeszcze jakieś tatuaże? - zapytała po uspokojeniu się. Skoro miał jeden, to może ma i gdzieś drugi? Bardzo ciekawiło ją nie tylko gdzie się znajdował, lecz i to, co on przedstawiał. Popatrzyła na niego zainteresowanym wzrokiem, oczekując na swoją odpowiedź. Naturalnie - ignorowała to, że niewiarygodnie okropnie jej się kręciło w głowie.

_________________

_______
Gallery :
# # #
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bel
Informator

avatar

Liczba postów : 57
Dołączył : 16/01/2014

Godność : Belial Marcus Rammstein
Wiek : 32 lata
Zawód : Lekarz, psychiatra
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Brak takowych, sorka.
Wzrost i waga : 185 cm i 81 kg
Znaki szczególne : Okolczykowane uszy, kolczyk w języku. Białe włosy, styl ubierania, tatuaż na klatce piersiowej i prawym przedramieniu.
Aktualny ubiór : Koszula flanelowa w czerwono-czarną kratę, skórzana kurtka z długimi rękawami. Czarne, poprzecierane dżinsy, na prawej pieszczocha z trzema rzędami srebrnych kolców. Kolczyki, srebrny naszyjnik z krzyżykiem. Czternasto dziurkowe glany, czarna bielizna, do spodni przypięty srebrny łańcuch. Na dłoniach krótkie, czarne, skórzane rękawice z elementami umiękczającymi na kostkach, by na wypadek walki nie ucierpiały za bardzo.
Ekwipunek : Portfel z pieniędzmi, dokumentami, klucze do domu i jakieś tam bzdety. Oprócz tego w kieszeniach skóry umieszczone ma dwie paczki Marlboro czerwonych wraz ze srebrną zapalniczką zippo. W spodniach trzyma telefon komórkowy, scyzoryk. Tabletki różnego rodzaju nosi również w kurtce, tak samo notatnik z drogim długopisem firmy Parker do zapisywania bieżących informacji cennych do sprzedania. Na lewym nadgarstku mobilny zegarek PRADA Link łączący się z telefonem.
Obrażenia : Na razie fizycznie jest cały zdrowy, co innego na tle psychicznym.
Multikonta : Nie posiadam

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 10:19 pm

To żadna tajemnica. Chłop się schlał i to odpowiednio. W końcu ciągnął pierwszą flaszeczkę głównie sam z zielonowłosym, co nie? Tempo sobie narzucili i to niezłe, jakby mieli po naście lat! Niczym najprawdziwsi gówniarze się zachowali. Na dodatek druga flaszka pita z dziewczynami oraz znajomym, teraz jeszcze końcówka buteleczki sam na sam z blondi. To dość oczywiste, że nie skończy się za dobrze. W szczególności dla niego. Lotka jak widać również nie bawiła się w podchody. Skoro sama zaczęła operować butelką, ale o tym już było wcześniej.
Po co mogłaby go upić? Toć on wbrew pozorom zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest byle jakim mężczyzną. Tak między nami... Wiedział, że się podoba gąskom, ale co z tego? Najwyraźniej wolał po prostu mieć kobiety tylko do towarzystwa przy wypiciu, zakopceniu sobie petka czy coś. Cóż, to nie jego strata w sumie.
-Może po to... Abym więcej zdradził o sobie, co?
W dość zadziornej minie pokazał ponownie swoje ząbki. Nie, nie była to mina straszna, przerażająca. Jak już wcześniej powiedziałem bardziej w kierunku zadziorności i innych takich tam.
Kolczyki? Jak już młoda panna pewnie zauważyła posiadał w języku. Już pomijając uszy gdzie to lewe miało zawieszone trzy, a prawe zaledwie dwa. Wszystko kółka, delikatnie zwisające na chrząstce, płatku. Zależy na którego by sobie spojrzeć.
Oj nie ładnie tak spać na lekcji. Alexander od małego choć był dość kapryśny, nieco sprawiający problemy wychowawcom to na oceny nigdy nikt nie mógł się poskarżyć. Oceny miał dobre, w końcu dostał się na medycynę... Nie był to najłatwiejszy z kierunków i miał swoje no... W pewien sposób wysokie progi.
Z lekkim przejęciem w oczach spojrzał na kolejny polany kieliszek, a następnie na niemalże pustą buteleczkę. Ugh... Na szczęście już tak mało zostało, da radę doczłapać się do domu, nawet jeśli będzie miał odprowadzić najpierw Charlotte do niej. Ale okej, skoro nalała do szkła to po co czekać? Łyknął znowu porządnie kielona. Szybkim, niezgrabnym i w sumie dość niezdarnym ruchem ręki chwycił butelkę, resztę alkoholu wlał do kieliszka którym obsługiwała się blondynka. Posłał jej ciepły uśmiech. To nie tak, że chciał ją upić. Po prostu nadal była w lepszym stanie niż on, a to najprawdopodobniej on będzie podpórką podczas chodzenia. Lepiej go nie zgonować, co?
-Mam jeszcze jeden, na klatce piersiowej. No, ale nie będę Ci się tu rozbierał przecież. Nie w klubie.
Puścił jej coś w rodzaju "zalotnego oczka" i to właśnie miało ono na celu. Czyżby proponował jej jakieś bardziej ustronne miejsce, żeby pochwalić się umięśnioną klatą, którą ozdobił równie interesującym tatuażem? Maybe, maybe.
Jemu akurat nie kręciło się, w sumie czekajcie... Dokładniej zakręci gdy wstanie, dopóki siedzi jest okej. Ot taka ciekawostka co do jego stanu i zaburzeń wzrokowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte
Kobieta teatru

avatar

Liczba postów : 77
Dołączył : 19/01/2014

Godność : Charlotte Scarlett Ferguson. Albo po prostu Lotte.
Wiek : Dwadzieścia dwie wiosny.
Zawód : Aktorka.
Orientacja : Stuprocentowa heteroseksualistka. Tak tak.
Partner : Kto?
Wzrost i waga : 170 cm wzrostu i 55 kg.
Znaki szczególne : Cała jej persona jest szczególna! ; >
Aktualny ubiór : Czarna koszulka, zwana potocznie "bokserką", zarzucona na nią marynarka w kolorze także ciemnym. Na nogach czarnego koloru rurki, stopy okryte litami w kolorze całego ubioru. Na ramie przerzucona torba z bibelotami i innymi takimi sprawami. Nadgarstki posiadają na sobie bransoletki, włosy rozpuszczone, oczy podkreślone eyelinerem oraz tuszem do rzęs. No i jak zawsze - zakolczykowane ucho kolczykami będącymi średnimi kółkami. Naturalnie - nie zapominajmy o koronkowej, czarnej bieliźnie!
Na zewnątrz posiada jeszcze płaszcz sięgający do połowy jej ud.
Ekwipunek : Wszystko to, co kobiecie jest potrzebne do szczęścia poza domem. No i jeszcze telefon, portfel z dokumentami, słuchawki, klucze do domu i samochodu a także i gaz pieprzowy - tak na wszelki wypadek, co nie?
Obrażenia : Żadnych!
Multikonta : Nic mi na ten temat nie wiadomo.

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sob Sty 25, 2014 11:07 pm

Zastanowiła się nad tym co powiedział. Hm... Jakby nie patrzeć - miał poniekąd rację. Ale... Czy to na prawdę byłby dobry powód ku temu, aby opijać naszego białowłosego? Znała lepsze powody, o których nawet nie warto wspominać - trzeba w końcu pozostawić resztki moralności i kultury osobistej, jakie w sobie posiadała, aby nie zepsuć wizerunku swojej osoby. Najlepiej pozostać jako ta dobra, niezdemoralizowana, grzeczna i uczynna!
- Jakbym chciała wyciągnąć z Ciebie o wiele więcej informacji na Twój temat, nie musiałabym Cię upijać. Wystarczyła by siła argumentu, czy coś takiego. - poinformowała go z zawadiackim uśmiechem twarzy. Rzeczywiście, mogłaby wykorzystać swój wdzięk, by wydobyć z niego coś więcej. Albo też trochę popieścić dłońmi naszego białowłosego bohatera, aby przekonać go do gadania. Lecz... Skoro nie potrzebowała, jak na razie, niczego więcej, nie musiała nic robić ku temu, aby przekonać. Z resztą, to i nawet lepiej - w klubie nie chciałaby robić czegokolwiek takiego, co mogłoby zaraz trafić do gazet. A tak to - tylko sobie po prostu piła. Wystarczyło potem, przy wstawaniu, utrzymać równowagę i opuścić miejscu z gracją i stoickim spokojem, jakby w ogóle ją alkohol nie ruszył. Oczywiście, jest to niemożliwe przy tak słabej głowie, jaką ona posiada, ale kto wie... Cuda się zdarzają, jak to niektórzy mówili.
Gdy i on wypił, miała zamiar wziąć butelkę, by rozdzielić na pół pozostałości. A tutaj... Proszę bardzo! Wszystko wlał do jej kieliszka. No pięknie! Popatrzyła na niego trochę naburmuszona, nie rozumiejąc jego zachowania. Nawet zaczęła mrużyć oczy, jednakże pociągnęła ostatnią kolejkę, znów mając wykrzywioną do granic możliwości twarz. Ugh... Ta wódka jest dzisiaj dla niej taka okropna, po prostu zero litości.
- Czyli jednak chcesz mnie upić... - wypowiedziała niemalże szeptem, choć mógł to posłyszeć spokojnie jej rozmówca. Odstawiła na bok kieliszek, czując do niego wręcz wstręt, po czym usłyszała na temat drugiego tatuażu.
- Będziesz musiał się nim pochwalić. - rzuciła ot tak, jakby nie widziała w tym nic złego, bo i tak było. To przecież tylko zwykłe zaprezentowanie dziary, jaką sobie zrobił. Nie róbmy z tego wielkiego halo! Jednakże... Pijana, młoda kobieta na myśl o ujrzeniu tego przystojnego mężczyzny tors aż oblizała spierzchnięte wargi. Aby nie wyszło to dziwnie postanowiła się zerwać na nogi. co było niesłychanie okropnym pomysłem, gdyż o mało co w niego nie wpadła. Szybko złapała równowagę łapiąc się stołu i oparcia swojego krzesła, biorąc marynarkę do ręki i zakładając ją powoli i ostrożnie.
- Co sądzisz o opuszczeniu tego lokalu i przeniesieniu swoich tyłków w przyjemniejsze miejsce? - zaproponowała zaczepnie, nie przerywając dalszego ubierania się, ciągle starając się utrzymać pion, a nie wylądować w poziomie. A trzeba przyznać - z każdą chwilą było coraz to gorzej. Jednakże założyła jeszcze na siebie płaszczyk, również powoli, aby nie zachwiać się, a na koniec torba przerzucona przez ramię. Czyli, jednym słowem, była gotowa do wyjścia. Aleksander także nie próżnował i był już odziany i także chętny do opuszczenia miejsca. Nie przeciągała, ruszyła, wcześniej łapiąc się swojego znajomego, by podtrzymywał ją podczas "podróży". Zamówili taksówkę, poczekali trochę na zewnątrz i tym sposobem zniknęli. Gdzie? Słodka tajemnica.

[ z tematu Lotte i Bel ]

_________________

_______
Gallery :
# # #
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Główna sala   Nie Lut 09, 2014 2:52 pm

Jak miewał się nasz Niels? A nie narzekał. Właśnie zdążył skończyć jakieś idiotyczne zlecenie. Ostatniego klienta odprawił z naprawionym sprzętem wyjątkowo wcześnie. Nic więcej zrobić nie musiał, zatem zanim jeszcze zapadła północ mógł oddać się przyjemnościom. Czasem dobrze, że trafiały się takie dni – miał przynajmniej więcej czasu wolnego i mógł troszeczkę odpocząć, zrelaksować się i odetchnąć. Przed wyjściem uprzątnął wszystkie narzędzia i teraz szedł ulicą, rozglądając się dokoła. Dłonie wepchnął do kieszeni. Było nieco chłodnawo, a on oczywiście nie miał ze sobą żadnej kurtki. Kij z tym… ostatecznie dało się to przeżyć. Mijał różnych ludzi, których twarze na dłużej, bądź krócej pozostawały w jego pamięci. W zasięgu jego wzroku zarysował się obiekt, który właściwie pojawił się w odpowiednim czasie. Chodziło oczywiście o klub. Miał ochotę na drobny relaks, zatem trafił idealnie. Ruszył nieco żwawiej w tamtym kierunku, przecinając ulicę ukosem. Mały włos nie wpakował się jakiemuś kolesiowi pod maskę, ale jakoś niezbyt się tym przejął. Słyszał jedynie za swoimi plecami jakieś krzyki i wyzwiska. Zupełnie to zignorował i nacisnął klamkę, wchodząc do środka. Z pomieszczenia biło przyjemne ciepło, które jednak mącił mu dym papierosowy. Machnął ręką, odganiając szaroniebieskie, tytoniowe kłęby. Nigdy nie przepadał za papierosami. Chyba miał do nich wstręt. No, ale w miejscach takich jak to ciężko było ich nie uświadczyć. Jedyne wyjście to darować sobie pobyt tutaj albo jakoś to przetrwać. Wybrał opcję drugą ze względu na to, że i tak nie znajdzie klubu wolnego od palaczy. Wzrokiem zlokalizował jakiś wolny stolik i poszedł do niego, przy okazji poprawiając kudły, które zdążyły się nieco rozczochrać przy tych zabiegach z użyciem wiatru. Usiadł i rzucił spojrzeniem w kierunku baru, nawołując barmana. Miał nadzieję, że szybko się uwinie i przyjdzie do niego, nie miał ochoty długo czekać. Ku zadowoleniu pana gangstera, mężczyzna już po chwili stał obok. Zamówił sobie jakiś pierwszy lepszy alkohol. W ramach odetchnięcia dobrze było coś machnąć.


Ostatnio zmieniony przez Niels M. Sorensen dnia Pon Lut 10, 2014 6:27 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Główna sala   Nie Lut 09, 2014 9:15 pm

Maszerowała jakąś ulicą za bardzo nie wiedząc gdzie znów jest. Jednak dostała cynka, że tu jest klub za czym idzie alkohol. Dobrze się składało, bo Hem koniecznie chciała dzisiaj coś wypić. W końcu od dłuższego czasu. Podeszła do drzwi i zatrzymała się zastanawiając się czy chce tam wyjść. Wiedziała, że trzeźwa nie wyjdzie. Nie było w ogóle takiej opcji. Nie spodobały się jej osoby będące przy klubie, więc postanowiła się pośpieszyć z myśleniem. Chwyciła klamkę i westchnęła po czym otworzyła drzwi. Gdy weszła uderzyła ją spora fala ciepła, która zaraz oplotła jej ciało. Milutko… Rozejrzała się po pomieszczeniu i zaraz jej gardło zdusił dym papierosowy, którego i ona nie nawiedziła. Co innego alkohol. Czuła na sobie nie jedne oczy… W końcu była z pluszakiem. Nie chowała go, bo jakoś się go nie wstydziła. Chwyciła go mocniej na wypadek jakby ktoś chciał sobie z niej jaja robić i go zabrać dla zabawy. Po krótkiej chwili ruszyła do baru starając się nie zwracać na nic uwagi. Usiadła na jednym krześle i posadziła sobie Pana królika na kolanach, aby jej nie przeszkadzał. Zawołała barmana i poprosiła o jakiś mocny alkohol, od razu całą butelkę. Spojrzała jeszcze kątem oka na przebywających tu ludzi czy przypadkiem nie znalazła się w kłopotach. Rzucił się jej w oczy blondyn, który siedział przy jednym ze stolików. Na dłuższy moment zawiesiła na nim wzrok, jednak gdy on na nią spojrzał o ile to zrobił od razu odwróciła wzrok. Wydawało się jej, że skądś go zna, że gdzieś go widziała. Może się jej tylko wydawało? Nie chciała za bardzo tym się zadręczać i starała się o tym nie myśleć. Chwilę po tym przyszedł barman z butelką i kieliszkiem. Dziewczyna bez wahania, nalała pełny kieliszek po czym przykładając szkło do warg, wlała wszystko do gardła. Nie należała do smakoszy. Musiało być mocne i tyle. Teraz skupiła się na alkoholu i nie odwracała się. Jedynie słuchała. Moment poczekała, po czym poszedł kolejny kieliszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 12:24 pm

Właściwie palaczom dym był dosyć obojętny. Nie wspominając już o tym, że im dłużej trwali w nałogu, tym bardziej przyzwyczajali się do owej woni i mniej zwracali na nią uwagę. Niels miał okazję nawąchać się tytoniu jeszcze za czasów, kiedy z własnej głupoty przyszło mu trafić do więzienia. Tam niemal każdy opryszek czy policjant, który ich doglądał miał w ustach papierosa. Może z tego względu nie przepadał za tym zapachem? Pewnie podświadomie łączył bodziec z niezbyt przyjemnymi wspomnieniami i stąd jego niechęć. To całkiem możliwe, ale jakoś nigdy się nie zastanawiał nad tym głębiej. Po prostu tego nie lubił i tyle.
Zaczął nieco rozglądać się po stolikach od tak. Jasnozielone oczy skanowały kolejno poszczególne miejsca, aż natrafiły na siedziska przy ladzie. Zauważył, że jakaś przeciwna dziewczyna patrzyła na niego, jednak kiedy tylko napotkała na sobie swój wzrok, odwróciła się szybko. Nie za bardzo wiedział o co jej chodziło. Napaliła się na niego czy co. Chwilkę spoglądał w jej stronę, gdyż miał wrażenie, że gdzieś ją widział, ale uznał to za omam, po czym przeniósł wzrok na podchodzącego do niego barmana ze szklaneczką i jakąś whiskey wewnątrz. Ujął szkło w palce i pociągnął jednego łyka. Nigdy nie był jakimś wielkim znawcą trunków. Stwierdził tylko, że da się to wypić i odstawił na blat stolika.
Pochylił się do przodu i podparł na ręku podbródek. W pobliżu baru coś zaczęło się dziać. Dwóch kolesi najwidoczniej chciało zarywać do jakiejś dziewczyny, ale ona najwidoczniej nie była z tego zbytnio zadowolona i postanowiła ostudzić zapał adoratora, dosłownie, przy użyciu kostek lodu, które wylądowały na jego głowie. Na reakcję ochrony długo nie trzeba było czekać i już po chwili wylądowali za drzwiami. Chłopaczyna westchnął pod nosem i przymknął oczy.
- Idioci... - wymamrotał do samego siebie, uśmiechając się delikatnie.
Co jak co, ale jeśli już chcieli się zabawić, to powinni wybrać lepszy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 12:44 pm

Chciała spokojnie sobie posiedzieć a tu nagle niedaleko niej powstał jakiś harmider. Przyglądała się całej tej sytuacji z lekkim zaciekawieniem, ale też obawą. Jak widać ochrona się wszystkim zajęła. Wykorzystała moment i jeszcze raz spojrzała na blondyna na moment, bo myśli nie chciały dać jej spokoju. Miała nadzieję, że tego nie zauważył. Wróciła do swojego alkoholu i zaczęła bawić się butelką. Nalała sobie do kieliszka i od razu wypiła. Odłożyła szkło na blat i pogłaskała Pana Królika. Sytuacja, która przed chwilą miała miejsc przypomniała jej pewne fakty i to, że nie pomyliła blondyna z nikim. To był on.
- Wiem.- Powiedziała cicho do siebie i nieco się zdenerwowała.
- Panie króliku, chyba trzeba pójść gdzie indziej. Jeśli on mnie pozna to chyba po mnie.- Wyszeptała do pluszaka i za bardzo nie wiedziała co zrobić, żeby nie było podejrzane. Nie potrzebnie się wtedy w to pakowała mogła trzymać język za zębami. Chwyciła pluszaka pod ramię a butelkę i kieliszek w łapki. Odwróciła się na krześle i zaczęła wzrokiem szukać jakiegoś miejsca, które nie rzuca się w oczy. Na jakimś uboczu. Nie widoczne. W końcu dostrzegła stolik, który znajdował się w ciemnym punkcie klubu. Bez zastanowienia zeskoczyła z krzesła i ruszyła w jego kierunku. Nie mogła się powstrzymać i kątem oka patrzyła na mężczyznę. Gdy znalazła się przy stoliku, usiadła i zrobiła jak poprzednio, układając sobie pluszaka na kolanach. Butelka i kieliszek wylądowały na stole. Odechciało się jej pić.
- Posiedzimy tu chwilkę i sobie pójdziemy. Tak w najmniej spodziewającym się momencie.- Musi ograniczyć gadanie do królika, bo to zaczynało się robić chore. Przynajmniej dla tych którzy to widzieli. Hem była wyraźnie zestresowana, złapała butelkę i zaczęła czytać etykietkę, aby czymś się zająć, bo zaraz nie wytrzyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 3:04 pm

Tak to już było w miejscach tego typu. Jakiś dresiarz wypije za dużo i zaczyna kozaczyć, naprzykrzając się również innym gościom. Tacy ludzie bywali irytujący i żeby nie przesadzić, Niels miał ochotę nakopać im do dupy. Nie znosił, kiedy ktokolwiek mu przeszkadzał, ale nie to było najgorszej. Szczególnie wyczulony był, kiedy ktoś wtykał nos w jego sprawy. Na to nigdy nie pozwoli. Już raz miał taką sytuację, że przez jakąś głupią laskę stracił klienta, a co za tym idzie – szansę na zarobek. Musiała się wygadać, że interes jest trefny, a Niels szukał tylko dobrej partii do oszukania. Szlag by tę małą… - warknął pod nosem. Nie wiedział niemal nic na jej temat, ale szczerze jej nienawidził i zamierzał ją jeszcze dorwać. Póki co nie miał jednak dostatecznych informacji, aby wydębić jakikolwiek szczegół, coś co by mu pomogło. Mowy o poddaniu się jednak nie było.
Popatrzył chwilkę na szklankę i nie ociągając się, ponownie przyłożył ją do ust, upijając kolejny łyk alkoholu. Procenty przyjemnie rozchodziły się po ciele, rozgrzewając od środka cały organizm. Westchnął pod nosem, przyglądając się wracającym ochroniarzom, którzy najwidoczniej już się rozprawili z owymi typkami. Odstawił szkło na stolik i odchylił się do tyłu, rozsiadając się na całym krześle i opierając się o oparcie. Oczyma zerkał to tu, to tam, szukając czegoś ciekawego. Traf chciał, że mimowolnie podążał tam, gdzie był jakiś ruch. No i takim sposobem ponownie natrafił swoimi jasnozielonymi tęczówkami na ową dziewczynę spod lady, która właśnie przemieszczała się przez salę. Poczuł, jakby kilo gruzu spadło mu właśnie na łeb. Zorientował się skąd ją zna. Jasny pluszak, którego wcześniej nie widział, mówił wszystko.
- No nie wierzę… - mruknął do samego siebie.
Nigdy nie pomyślałby, że wpadnie na nią od tak, przypadkiem. Jednym ruchem wydoił całą zawartość szklanki i podniósł się z miejsca, powoli idąc w stronę zaciemnionego stolika. Mijał ludzi, którzy bawili się przy muzyce. Musiał się do niej dobrać, ale klub pełen świadków nie był zbyt przyjazny na dokonywanie egzekucji. Zostało więc wyprowadzić ją stąd albo zmusić do wyjścia… obie wersje da się zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 3:43 pm

Siedziała przy tym stoliku niestety nic nie świadoma. Odetchnęła i postanowiła się wyluzować, żeby nie sprawiać żadnych podejrzeń. Nalała alkohol do kieliszka i przyłożyła do ust, wypijając całą zawartość. Trzęsły się jej ze strachu dłonie, ale nie rozlała żadnej kropli. Nie wiedziała kiedy stąd wyjść a czym dłużej tu była tym było gorzej. Postanowiła go obserwować, jednak gdy spojrzała na stolik przy którym siedział blondyn… Już go tam nie było. Kiedy? Gdzie? Zaczęła się nerwowo rozglądać. Może już stąd wyszedł? Jednak nie… Zdrętwiała, gdy zobaczyła, że mężczyzna najprawdopodobniej kieruje się ku jej stolikowi. Zacisnęła dłonie na końcu stołu, po czym wstała łapiąc królika. Zaczęła się powoli cofać i kręcić przecząco głową, jakby chciała powiedzieć przepraszam. I co teraz? Jak wyjdzie to na pewno ją rozszarpie, ale będzie miała więcej czasu na ucieczkę. A jak zostanie? Zaczęła w głowie rozmyślać miliony scenariuszy i który byłby najlepszy. Chciała zacząć krzyczeć to może by się pojawili ochroniarze i by go zabrali, ale strach zaciskał jej gardło i uniemożliwił jej to. Po chwili spojrzała na kieliszek i butelkę i nie marnując ani jednej sekundy pchnęła je ręką, aby spadły i się roztłukły. Chciała wzbudzić zainteresowanie i żeby większość ludzi oderwała się od swoich zajęć i spojrzeli co się stało. Tak by mogła być bezpieczna na jakiś czas.
- Proszę nie.- Wyszeptała to niby do siebie, niby do blond mężczyzny. Zacisnęła mocniej pluszaka przykładając go sobie do klatki piersiowej. Zaczęła się znów powoli cofać, potknęła się o coś, jednak nie przewróciła. Na szczęście utrzymała równowagę. I co teraz? Jak teraz uciec? Po co ona tu przyszła, ale i tak pewnie lekcji nie wyciągnie i nie powstrzyma jej to przed dalszym piciem.

marnie marnie, ale będzie lepiej :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 8:08 pm

Sądząc po tym, jak na niego zerkała, musiała go poznać. Inaczej nie spoglądałaby na niego tak często. No i jeszcze ta zmiana miejsca. Właściwie wyglądało to nieco jak ucieczka przed nim, zanim jeszcze się zorientuje kim jest. Wszystko składało się w całość, ale problem w tym, że Niels za późno skojarzył pewne fakty. Powinien puknąć się w łeb, że tak wolno trybił, ale w tym momencie mu to nie już pomoże. W miejsce tego zaczął się zastanawiać, jak podejść dziewczynę, żeby nie narobić zbyt wielkiego zamieszania. Zbliżał się do niej raczej powoli, aby nie wzbudzać podejrzeń ani nie zwracać cudzej uwagi. Widział, że go obserwowała, a także rozglądała się nerwowo, najpewniej szukając jakiegoś wyjścia z sytuacji. Czysto teoretycznie miała tutaj przewagę – pełno świadków, mogła więc nahałasować i tyle, ale najwidoczniej coś jej utrudniało sprawę.
Był już całkiem blisko, a na jej potrząsanie głową jedynie uśmiechnął się. Nie miał jeszcze żadnego planu, ale już sam fakt, że czuła jego oddech na swojej szyi dawał mu niewysłowioną satysfakcję. Już zamierzał nawet przyspieszyć nieco kroku, kiedy nagle zrzuciła butelkę wraz z kieliszkiem. Wprawdzie muzyka w znaczącej części zagłuszyła odgłos tłukącego się szkła, jednak ci, którzy byli dostatecznie blisko, mimowolnie skierowali swoje oczęta w tamtym właśnie kierunku. Niels postanowił od razu skręcić, jak gdyby szedł gdzieś indziej. Przeszedł znaczącą część sali, po czym ponownie zmienił prostopadle tor, dzięki czemu mógł zaszyć się za jakimiś przypadkowymi ludźmi i zniknąć z pola widzenia dziewczyny. Wirował w ten sposób dłuższą chwilę, a kiedy uznał, że już wystarczy, krętą drogą począł znów iść ku swej ofierze. Pochylił się, niby to poprawiając ułożenie nogawek tuż przy obuwiu, a tak naprawdę dobył niewielki nóż skryty w cholewie buta. Wsunął go zręcznie w rękaw, aby nie odbijał żadnego światła i przemknął się za plecy upatrzonej kobietki. Przystawił ostre narzędzie do jej pleców niewiele powyżej tyłka i zaśmiał się cicho.
- Mamy chyba rachunki do wyrównania. – mruknął gardłowym głosem, zwiększając napór ostrza na jej skórę.
Nie zamierzał jednak bawić się tutaj, nie pasowało mu takie otoczenie, dlatego pochylił się nieco, aby móc sięgnąć do jej ucha.
- Idź do drzwi i żadnych numerów, bo będzie nieciekawie.
Powinna się przygotować na kilka niemiłych doświadczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hemoglobina
Bunny Master

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 23/01/2014

Godność : Hemoglobina (Brak nazwiska)
Wiek : 18lat
Zawód : Czasem pracuje w barach lub klubach jako barmanka, jednak za tym nie przepada. Z czegoś musi się utrzymać
Orientacja : Heteroseksualna
Partner : Nie szalejmy
Wzrost i waga : 165cm/ 50kg.
Znaki szczególne : Okulary na nosie (czasem o nich zapomni) i pluszowy biały królik w łapkach, znany jako Pan Królik
Aktualny ubiór : Trochę za duża bluza z króliczymi uszami pod którą jest luźna czarna koszulka. Czarne legginsy i białe trampki
Ekwipunek : słodycze!!!
Obrażenia : Niet
Multikonta : Brak

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 8:38 pm

Najbardziej przerażający był fakt, że szedł w jej kierunku i nikt tego nie widział, że coś jest nie tak. Chciała nawet kogoś szurnąć, aby jej pomógł w jakiś sposób, ale niby co miała powiedzieć? Przecież blondyn nie robił nic przez co można było by go na przykład stąd wrzucić. Takie bezczynne stanie pogarszało sytuację. Wolała jednak zostać, bo w końcu na zewnątrz nie ma szans a tu są przynajmniej ludzie. Gdy ludzie się na nią spojrzeli słysząc hałas, nie wiedziała co zrobić i jedynie uśmiechnęła się sztucznie coś w stylu: Oj, ale ze mnie niezdara. Jak wreszcie wszyscy wrócili do swoich zajęć, mężczyzna zniknął z jej oczu.
…Nie, nie nie… Tylko nie to- Pomyślała i zaczęła dokładnie się rozglądać. Dostrzeżenie go w takim tłumie, było niemal nie możliwym zadaniem do wykonania. Ludzie cały czas byli w ruchu co utrudniało lokalizację czegokolwiek.
Po dłuższej chwili sam się znalazł… Dziewczyna czując ostrze na swoich plecach, pisnęła cicho i niemal w jednej chwili znieruchomiała.
- Przepraszam za tamto. To był ostatni raz. Ja nie chciałam to był przypadek.- Hem chciała się jakoś usprawiedliwić. Była to jedyna rzecz, która przychodziła jej do głowy. Gdy się pochylił nad nią i wypowiedział pierwsze słowa, przeszła ją gęsia skóra. Było to nie miłe doznanie.
- Przepraszam, naprawdę.- Wyjść? Tylko nie to. Gdy tylko przejdzie przez drzwi… Będzie po niej to jest przecież wiadome. Oddech Hem zrobił się cięższy i odczuwała wyraźnie, że powoli zaczyna mieć problemy z oddychaniem. Strach był od niej silniejszy. Ponoć strach jest sprzymierzeńcem dobrego żołnierza. Tu jest jakaś pomyłka. Hem nie chciała się ruszyć a wiedziała, że jak krzyknie wystarczy jeden ruch i po niej. Myśl, Hem, myśl!
- Pogadajmy może, co?- Wywnioskowała jedynie, że teraz jedynie może grać na czasie. Nic innego nie przychodziło jej do głowy. Wiedziała, że jego cierpliwość nie będzie trwała wiecznie. Zacisnęła mocno królika albo raczej przytuliła, licząc na jego wsparcie.  Długo nie czekała na jego ruch, bo wiedziała, że może tego żałować. Chociaż teraz żałuje wszystkiego. W końcu postanowiła ruszyć się ku drzwiom od czasu do czasu zerkając do tyłu w jakiej odległości od niej idzie. No chyba, że cały czas czuła nóż to nie widziała takiej potrzeby. Gdy znalazła się przy drzwiach niepewnie chwyciła za klamkę. Wiedziała, że tam się wszystko zmieni. Oczy Hem się zaszkliły a dłoń wywołała napór na klamce pod wpływem czego drzwi się otworzyły. Wiedziała, że blondyn będzie musiał zamknąć drzwi a przynajmniej tak myślała. Wykorzystała moment i zaczęła biec przed siebie nie wiedząc za bardzo gdzie.
zt.


Ostatnio zmieniony przez Hemoglobina dnia Pon Lut 10, 2014 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niels M. Sorensen
Technik

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 08/02/2014

Godność : Niels M. Sorensen
Wiek : Dowodzik jest, piwko kupować może, a to dlatego, że już dawno zaliczył dwadzieścia pięć wiosen.
Zawód : Zajmuje się czym popadnie.
Orientacja : Heteroseksualna na 99%, reszta należy się lapciakowi.
Partner : Lapciak <3
Wzrost i waga : Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów i osiemdziesiąt jeden kilogramów.
Znaki szczególne : Zielone oczka, całkiem wysoki wzrościk, tatuaż na karku i maaaaasaaaa kolczyków na twarzy.
Aktualny ubiór : Czarne boksy; ciemny T-shirt zakryty bluzką z podwójnym rękawem, niebiesko-granatową z czarnym kołnierzykiem; jasnozielony krawat; ciemne rurki podtrzymywane jasnym paskiem; trampki; pieszczochy na nadgarstkach; bandaże na dłoniach i przedramionach.
Ekwipunek : Portfel z dokumentami i kaską, niewielki nóż schowany w cholewie buta, torba a w niej: lapciak, przejściówki i kostki do różnych sprzętów, modem bezprzewodowy.
Multikonta : Fagas

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Lut 10, 2014 9:14 pm

Zdawał sobie sprawę z wszystkich plusów jak i minusów takiego, a nie innego miejsca. Pomimo, iż nie wyglądał, to jednak pod tą blond czupryną skrywał się w pełni sprawny mózg. Potrafił w krótkim czasie opracować dogodne wyjście z danej sytuacji, czyli po prostu umiał nieźle improwizować, a w tym momencie bardzo mu się to przydało. W końcu tak naprawdę nie wie do czego jest zdolna ta dziewczynka, a ryzykować nie chciał. Przecież nie tak dawno siedział w kiciu, spieszno wracać mu tam nie było. Musiał to załatwić w jak najbardziej dyskretny sposób, bez świadków i gapiów. Zatem pierwszym pomniejszym celem do osiągnięcia sukcesu było wyprowadzenie jej z budynku. Oczywiście zachowywał wszelką ostrożność, w razie gdyby postanowiła wywinąć jakikolwiek numer.
- W tym momencie mało mnie to interesuje. Mogłaś trzymać gębę na kłódkę wtedy. – wycedził przez zęby.
Nie trzeba być geniuszem, aby zorientować się, że próbowała dać sobie czas do wymyślenia jakiegoś chytrego planu, ale w stresujących okolicznościach wychodziło jej to słabo. Niels zaś czuł się wyjątkowo pewnie, wydawało mu się, że wszystko jest pod jego kontrolą. No, bo jak mogłoby być inaczej? Innej opcji nie dopuszczał do głowy. Zamierzał się odegrać i to z nawiązką.
- Zamiast przepraszać, powinnaś oddać mi kasę, którą wtedy straciłem. – warknął, niecierpliwiąc się coraz bardziej.
Nie mógł dać się wplątać w tę gadaninę. Nacisnął ostrzem nieco, aby pomóc jej się wreszcie zdecydować ku tej lepszej dla niej opcji. Granie na psychice to najlepsza z możliwych gier, jaką mógł w tym momencie zastosować. Choć do psychologa mu daleko, to mimo wszystko coś tam o tej sferze wiedział i potrafił z wiedzy tej skorzystać.
- Mam ci kopniaka w dupsko na rozpęd dać, żebyś się wreszcie ruszyła?
Już naprawdę się denerwował, ale ostatecznie zaczęła iść. Trzymał się blisko niej, aby mieć jak największą kontrolę. Z perspektywy innych osób nie było to nic niezwykłego. Nóż zakryty był rękawem, toteż mogło to wyglądać, jak gdyby próbował ją objąć albo najzwyczajniej prowadził ją, czyli nic wartego zainteresowania. Oczekiwał momentu, kiedy otworzy te drzwi. Naczekał się, ale nacisnęła tę cholerną klamkę i przeszła przez próg razem z nim. No i wtedy zrobił błąd. Na chwilę się zdekoncentrował, aby zamknąć wrota za sobą, a ona wykorzystała moment i wywiała gdzie tylko pieprz rośnie. Szlag… - zaklął pod nosem, ale nie ociągał się i ruszył natychmiast za nią. Nie ma mowy, aby jej odpuścił. Dorwie ją, choćby miał przetrząsnąć całe to olbrzymie miasto.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna sala   

Powrót do góry Go down
 
Główna sala
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Dzielnica rozrywkowa :: Pecado Dulce Club
-
Skocz do: