IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Zielony imbryk"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pon Sty 27, 2014 9:03 pm

Znaczy, z tego co orientował się Matthew to raczej nie specjalnie można było ratować jedną osobę kosztem drugiej... to znaczy, będąc aniołem na usługach Boga, przestrzegającym przykazań i tak dalej... Bo taki Skarsgård to raczej anioł z piekła rodem, czy coś w ten deseń. Skoro miał ochraniać, to będzie. A ilu zginie przy okazji? - zupełnie nieistotna kwestia. W każdym razie, do widoku przemocy Reachel zostanie zmuszona się przyzwyczaić. To znowu nie tak, że białowłosy nigdy nie oberwie i z tym należało się, niestety, liczyć. Chociaż wątpił, by było to coś poważnego, wszelkie opcje należy brać pod uwagę - tego nauczyło go życie w mafii.
Szczerze mówiąc, to nawet jeśli starszy mógł się poszczycić dość sporą listą partnerek - no niestety, napięcie trzeba było jakoś rozładować - to nigdy nie traktował nikogo z taką delikatnością i ostrożnością, z jaką podchodził do Yoo. Nawet nie chodzi o jakiś wpływ tego chamstwa na współpracę, przecież na początku rzeczywiście był oschły, a teraz to nawet całkiem się starał. Po prostu zdążył ją polubić, bo szczerze mówiąc, w taki sposób byle kogo się nie całuje, tym bardziej, nie oczekując nic więcej niż ten jeden, konkretny gest.
- Chodź, nie będziemy tutaj sterczeć - mruknął cicho, chociaż wcale nie zamierzał jej puszczać. Znaczy, jasne, musiała się od niego odwrócić, ale to wcale nie znaczyło, że przestanie ją obejmować! Zresztą, to nie tak, że musieli ruszyć się już teraz. Przecież obecnie było całkiem miło, a on nadal przeczesywał włosy Ra'el palcami.
Kiedy tylko znaleźli się z powrotem przy stoliku, tym razem Matt nie dał młodszej usiąść naprzeciwko, zwyczajnie sadzając ją sobie na kolanach i wracając do przerwanej czynności. Wszystko ładnie, miło, uroczo - i parę tego typu określeń mogłoby się przy okazji nawinąć, prawda? Tylko zabawne, jak bardzo różniły się od siebie dwa obrazy, bezlitosnego mordercy, jakim był Fenrir i całkiem opiekuńczego Matthewa, który pozwalał swojej dziewczynie wtulać się w niego tak, jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Szczerze? Na ten moment zupełna zmiana charakteru, Skarsgårdowi nie przeszkadzała. Dla młodszej mógł się zachowywać w ten sposób i to nie koniecznie z przymusu. Nie skomentował jej wcześniejszych słów, chociaż je usłyszał, nie bardzo wiedząc, jak w ogóle na nie odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Sty 28, 2014 9:49 pm

Domyślała się, (a w zasadzie dopiero będzie to robić) że nie raz zobaczy swojego chłopaka pokiereszowanego, obolałego i umazanego krwią. Nie podobała jej się ta wizja, ale przecież zawsze mu jakoś pomoże prawda? Opatrzy, wypierze i zrobi coś ciepłego do jedzenia, byleby poczuł się lepiej. Skoro nie przyda się w walce, ba będzie tylko przeszkadzać, to chociaż zajmie się wszystkim po fakcie. Cóż w gruncie rzeczy dobry był z niej materiał na partnerkę. Potrafiła zająć się domem, nie wtykała nosa w nieswoje sprawy, a przy tym była urocza. Wielu do szczęścia by to wystarczyło. Ciekaw czy Mattowi też by to odpowiadało. Wróć dziewczyno o czym ty myślisz! Po zaledwie kilku godzinach znajomości i bohaterskiej obronie już rozmyślasz o cieple domowego ogniska. Ogarnij się!
Wolała nie myśleć o jego łóżkowych ekscesach. O kobietach, które sprowadzał by sobie pomóc. To nie tak, że nie rozumiała potrzeb ludzkiego ciała w chwilach, gdy ma się wiele stresów. Po prosu świadomość, że były inne nieco by ją przygnębiła. Dobra nie oszukujmy się, facet miał koło 30, to że miał inne kobiety w przeszłości nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Zwłaszcza pracując w klubie nocnym, gdzie lafirynd jest na pęczki. Chcesz którąś na jedną noc, będzie cała kolejka chętnych. Poza tym, myśl o nich wzbudzała w niej ukłucie zazdrości. Tylko o co? O to, że ktoś go dotykał czy o to, że ona nie miała szansy?
Kiwnęła głową na znak zgodny. Zdecydowanie nie było sensu dalej sterczeć tutaj bez celu. Niechętnie odsunęła się od niego, lecz zaraz znowu była w jego objęciach. To miłe i sprawiało, że nie mogła się chwilowo przestać uśmiechać. Wrócili na swoje stare miejsca. Chciała odsunąć krzesło, lecz za przeproszeniem, jej tyłek znalazł wygodniejsze miejsce. Oparła się o niego i zamknęła jego ręce w swoich oplatając je w okół tali. Zdecydowanie mogłaby tak częściej siedzieć. Było ciepło, przyjemnie i mogła się poczuć w pełni bezpieczna. Brakowało jej czegoś takiego i co najlepsze zdała sobie z tego sprawę dopiero teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sob Lut 01, 2014 5:30 pm

Oczywiście z biegiem czasu pewnie się do tego widoku przyzwyczai, a to zresztą nie tak, że Matt bardzo często ładował się w sytuacje, z których wychodził ze znacznym uszczerbkiem na zdrowiu. Nie mógł sobie przecież pozwolić na dzień wolny od pracy. Oczywiście zlecenia nadawane przez rządzących guzik go obchodziły, o wiele istotniejsze są sprawy bezpośrednio dotyczące Fraternity, prawda? Teraz interesy pokrywały się z tym, czego chciał od nich Rząd, ale przecież gangom się nie ufa, wystarczy, że ktoś zaoferuje lepsze warunki i będzie... Chociaż na ten moment, Skarsgård wątpił, by jakakolwiek suma odciągnęła go od zajmowania się sprawą Reachel. Zdecydowanie, jak sobie pewna osoba ubzdura, że wbije dziewczynie nóż w plecy, może iść się wypchać. Pewnie nad kimś innym nawet by się nie zastanowił, lecz jak widać na załączonym obrazku, tancerka nieźle mu we łbie namieszała. Cała ta sytuacja jest tego niepodważalnym przykładem.
Co do samej opieki po fakcie... właściwie to coś takiego musiało być całkiem miłe - niespecjalnie wiedział, z reguły woląc polegać na sobie. Owszem, po niejednej większej akcji [szczególnie kiedy miał jeszcze mniej doświadczenia i pakował się w kłopoty z dziecinną łatwością, zbyt wiele biorąc na siebie] potrzebował pomocy członków gangu, ale tylko tej najbardziej niezbędnej. Później zawsze zajmował się sobą w pojedynkę, ewentualnie zahaczając o szpital czy o coś, jeśli było to konieczne... Ale znowu, to aż tak często się nie zdarzało.
Swoją drogą, jak na kogoś tak bardzo aspołecznego, to białowłosy całkiem łatwo zaadaptował się do tej zupełnie nowej sytuacji, gdzie rzeczywiście zaczynał przejmować się drugą osobą. W końcu, tak szczerze powiedziawszy, chyba to jeden z pierwszych razy, kiedy spędza wieczór w czyimś towarzystwie na tyle beztrosko i bez żadnego podtekstu czy czegoś. W sumie racja... jego praca sprzyjała rozładowywaniu stresu, raz, że mógł od czasu zaprowadzić porządek w mało... delikatny sposób, dwa, dostęp do papierosów i alkoholu, a co najważniejsze - trzy - jeszcze prostsza droga do znalezienia jedno-nocnej przygody. Żadnych uczuć, po prostu chęć ulżenia samemu sobie. Tak czy owak, na ten moment Matt miał ważniejszą rzecz na głowie, niż przypadkowe kobiety, których imion i tak nie pamiętał.
Ułożył podbródek na ramieniu młodszej, przyciągając ją do siebie odrobinę mocniej. Serio, jak tak dalej pójdzie zacznie się niepotrzebnie przywiązywać... a może to i dobrze? W końcu Joson taki układ chyba by pasował... tylko o tym nie miał bladego pojęcia.
Swoją drogą, nie bardzo wiedział, o czym z nią rozmawiać, bo właściwie znał ją tyle, co tego wieczoru i z dokumentów, które nie dawały zbyt jasnego obrazu osoby dziewczyny. Poza tym, sam o sobie mówić jej nie zamierzał, a wychodził z założenia, że jeśli będzie chciała, to się z nim czymś podzieli... ewentualnie zapyta o niego. Czy odpowie - tego nie można stwierdzić na sto procent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Nie Lut 09, 2014 7:13 pm

Do wszystkiego da się przyzwyczaić. Od widoku krwi szpecącego ubranie, po niezapowiedziane wizyty członków gangu. Zwłaszcza, że w ekstramalnych sytuacjach i tak zdajesz się na instynkt prawda. Chociażby jak z tym zajmowaniem się pokiereszowanym Mattem. W momencie, w którym wszedłby do jej mieszkania w takim stanie, bez pytania ruszyłaby mu z pomocą. Później zaczęłyby się pytania. Po jakimś czasie i one by ustały, a blondynka przyzwyczaiłaby się do takich niezapowiedzianych wizyt o różnej częstotliwości. Póki to do niej przychodził "po wszystkim" było dobrze. Oczywiście nie przesadzajmy, gdyby coś mu się stało poważnego ma wręcz obowiązek najpierw zahaczyć o szpital i ewentualnie stamtąd ma do niej zadzwonić. Zero akcji samodzielnych jasne?! No.
Jeżeli będzie chciał porzucić jej ochronę, to to zrobi. Przecież nie będzie w stanie nic zrobić, by go powstrzymać. Poza tym była zbyt dumna, by błagać, by nie odchodził i został u jej boku. Jakoś by to przełknęła choć takie opuszczenie byłoby dla niej sporym wstrząsem. Zbyt szybko się do niego przywiązała by od tak mogła przejść po czymś takim do porządku dziennego.
Widać nawet aspołecznik w końcu poznaje kogoś, dla którego zmienia kompletnie swoje przyzwyczajenia. Wystarczy chwila by życie stanęło na głowie. Ona, mała blondyneczka była w stanie przywiązać do siebie kogoś, kto nawet nie posądzał się o "uczucia wyższe do obcej osoby". Może była aż tak wyjątkowa, albo miała ukryte moce do topienia lodu w okół serca drania, kto to wie. Jej to wszystko było na rękę. Zwłaszcza teraz w jego ramionach bez żadnych zmartwień.
-Matt, ty zajmujesz się czymś więcej niż tylko pracą w barze prawda? Nie chce znać szczegółów, czasem niewiedza jest zbawienna. Po prostu nie wierzę, że zwykły barman od tak wziął by mnie pod opiekę- mówiła cicho, więc w panującym szumie rozmów i muzyki, mógłby udawać, że jej nie słyszy. W zasadzie cale to pytanie było jej głośnym myśleniem, próbą ułożenia sobie niektórych faktów, bez większej chęci poznania prawdy. Gdyby powiedział "nie", byłaby spokojniejsza. Odpowiedź twierdząca zaś kazałaby się zacząć o niego martwić ale w granicach zdrowego rozsądku. Przecież do tej pory sobie jakoś radził prawda? Czemu więc nagle miałoby się to zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pon Lut 10, 2014 7:57 pm

A nie! Oni to raczej zbyt często wpadać nie będą. Od czegoś posiadali swoje Lustro, czyż nie? Chociaż różne są sposoby na udawanie grzecznych obywateli, którzy wcale nie wdali się właśnie w jakieś czarne interesy, a jedynie wpadli do znajomego na herbatkę. Też dobra opcja, co chcecie?
Wyjątkowość. Zdecydowanie wyjątkowość, jeśli miałby wskazywać cechę, która najbardziej zjednała go blondynce. Spodziewał się przecież kogoś zupełnie innego - głupiej, pustej gówniary - przynajmniej tak zakładał najgorszy scenariusz, a ten nie spełnił się zupełnie. W najmniejszym nawet stopniu! W każdym razie, Joson w krótkim czasie przestała być obowiązkiem, kolejnym tylko zleceniem. Nie na się ukryć, teraz to zamierzał dziewczynę chronić dla samego chronienia jej. Nic dodać, nic ująć. Po prostu chciał, żeby była bezpieczna, więc... akurat jego na kolanach błagać o nic nie musi. Przynajmniej pod tym względem.
- Jakbym powiedział, że nie, raczej byś mi nie uwierzyła, prawda? - zapytał, tylko po to, by moment później kontynuować. W końcu, na coś takiego nikt nie potrzebował odpowiedzi. - Ale to dobrze. W końcu to tylko potwierdza, że nie jesteś naiwna - mruknął cicho, przytulając ją do siebie odrobinę mocniej. Ot, aby dodatkowo zapewnić o tym, że nie zamierza pozwolić, żeby cokolwiek jej się stało. Wiecie... Jak niby mogłaby zareagować Reachel, gdyby dowiedziała się w tym momencie, że facet, na którego kolanach siedzi ma przy sobie broń i wcale nie jest żadnym stróżem prawa, tylko raczej mordercą, który nie ma żadnych oporów przed zastrzeleniem kogokolwiek? No właśnie. Nawet jeżeli wcześniej ją ochronił to naturalny instynkt przetrwania raczej na pewno dałby się we znaki... Co nie zmienia fakt, że kłamstwo raczej by wyłapała - przynajmniej na tym polu.
- Jak mówiłem, nie należę do policji, żeby nie było wątpliwości. Wbrew pozorom ci niewiele mogą - mruknął jedynie, przyglądając się młodszej z uwagą. Szkoda byłby przeoczyć jakąś zmianę w jej zachowaniu. Przecież taka ignorancja mogłaby skończyć się zupełnie beznadziejnie.
Poza tym, również zgodnie z jego słowami na plaży, nie zamierzał Yoo oszukiwać. Co najwyżej tylko przemilczeć pewne rzeczy. Pozwolił pytać, z tym zastrzeżeniem, że nie na wszystko odpowie, ale w tym momencie wychodziłoby na to, że białowłosy nie widziałby problemu z podzieleniem się z nią więcej niż jednym czy dwoma faktami. Nic ponad zdrowy rozsądek, rzecz jasna. W końcu na pewno nie zacznie przechwalać się tym, ile lat miał, kiedy pierwszy raz zastrzelił faceta! Nie przy tej drobnej blondynce przynajmniej. - Powiedzmy, że bycie barmanem to tylko hobby, rozrywka i całkiem niezła przykrywka - dodał po chwili. Nie zabrzmiało aż tak źle, prawda..? Zabrzmiało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pon Lut 10, 2014 10:23 pm

Na prawdę nie była tak głupia na jaką wyglądała. Mogę śmiało powiedzieć, że wizerunek jaki kreowała był w pełni zaplanowany i niewiele miał wspólnego z prawdą. Chociażby to, wyglądała jak ktoś, kto potrzebuje we wszystkim pomocy i każdy najmniejszy stres od razu sprawia, że jest bezbronna. A przecież co jak co ale była psychicznie silną osobą, i wcale tak łatwo nie podlegała załamaniom. Gdy na nią spojrzysz wcale nie podejrzewasz ile już przeszła w tak młodym wieku. Czy przeżycie wielokrotnego gwałtu bez większego spaczenia już o czymś nie świadczy? Co jeszcze hmm. Sprawiała wrażenie głupiutkiej blondyneczki co to do dwóch zliczyć nie umie. Jednak gdy zaczynałeś z nią rozmawiać, nie tylko dorównywała w dyskusji na przykład w ironicznym stylu, ale i potrafiła się odgryźć. I chociażby pokazała, że jest spostrzegawcza i choć jej się to nie podobało potrafiła połączyć odpowiednie fakty powoli domyślając się tożsamości Matta.
-Zbyt wiele zobaczyłam, by wierzyć w czyste sumienie każdej napotkanej osoby - uśmiechnęła się blado, choć w tej pozycji mężczyzna pewnie nawet tego nie dostrzegł. Swoimi słowami potwierdził jednak jej przypuszczenia. Nie był święty i nie został wybrany z pierwszej łapanki za ładną buzię. Bała się jednak tego co może usłyszeć, tego że Matt jest tym kogo się boi. Z drugiej strony czy nie pokazał jej już, że nic jej nie grozi? e może zapomnieć o źle, bo jej ono nie dotyczy?
Pomimo tego objęcia, spięła się trochę słuchając dalszych słów. Skoro nie jest z policji to czym się pała? Obawiała sie tego co może usłyszeć i po jej mowie ciała można było to zauważyć. Nie zamierzała jednak uciekać. Z resztą gdzie by poszła? Tutaj, w jego ramionach jest mimo wszystko bezpieczna. Może jednak nie jest z gangu? Może jest jakimś agentem, detektywem, agentem służb specjalnych, żołnierzem? Opcji było dużo i każda mogła być prawdopodobna. Co prawda coś jej mówiło, że na siłę próbuje dopasować swoją wizję do rzeczywistości zamiast po prostu zaakceptować prawdę.
Powoli się rozluźniła, głębszy oddech i te sprawy. Nie ma sensu panikować, to tylko przypuszczenia. Z resztą, to kim jest ma jakieś znaczenie? Czy sprawia to, że nagle po zdradzeniu swojej tożsamości zmieni się jego osobowość. Nie ważne co robi, dla niej będzie Mattem i tyle, co ją obchodzi co robi, jaki przydomek nosi i po której stronie się opowiada. To nie ma znaczenia...
-Tak jak myślałam... Nie chcę znać szczegółów. Wolę się łudzić, że jednak nie mam racji i nie jesteś jednym z tych, przed którymi uciekasz. Dla nich możesz być najgorszym z przestępców. Dla mnie będziesz tylko Mattem, moim obrońcom i jedyną bliską osobą.... tylko Mattem - mówiła coraz ciszej jakby próbowała przekonać też samą siebie. Oparła policzek o jego rękę i przejechała po niej delikatnie policzkiem. Oby tylko on nie wziął jej za jakąś paranoiczkę czy coś. Ale przy okazji tera mógł zobaczyć, jak rozchwiana emocjonalnie bywa dziewczyna. Bo czy jeszcze przed chwilą nie uśmiechała się i zawstydzała w tańcu. Ba rozmawiała, żartowała i była uroczą Raelcią by teraz przywdziać bardziej melancholijną i niepewną postawę. Cała Yoo zmienna jak kalejdoskop.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Wto Lut 11, 2014 1:01 am

Nie dało się tego nie dostrzec, zwłaszcza, że jej plecy były dociśnięte do jego klatki piersiowej, a akurat nawet na drobne zmiany postawy był niezwykle wrażliwy - w końcu każde takie spięcie to wygrać lub przegrać, a przynajmniej tego nauczyło go życie. Tylko że teraz nie zamierzał wykorzystać tej "wiedzy" w walce. Po prostu miał tą świadomość, że Reachel na pewno nie czuje się z podobną wiedzą zbyt dobrze. Tylko, co niby mógł zrobić? Nawet jeśli wiedza bolała i przerażała, było to lepsze od życia z klapkami na oczach. Poza tym, gdyby uświadomiła ją o tym osoba trzecia wcale nie wyglądałoby to aż tak kolorowo. Westchnął, kciukiem przesuwając po zewnętrznej stronie dłoni blondynki. Nic wielkiego, ale naprawdę ostatnie, czego potrzebowali to jakiś atak paniki z jej strony. Chociażby dlatego, że ze Skarsgårda to może jest emocjonalna ciemnota, ale wściec się potrafi. I kto wie, jak by się to wszystko dla otoczenia skończyło. Lepiej niech zostanie jak jest. Nie ukrywajmy - zaskoczyły go jej dalsze słowa. Jak mógłby się na nie nie uśmiechnąć? Naprawdę, Joson nie dało się nie lubić... bo "kochać" to odrobinkę złe słowo, kiedy przychodzi do białowłosego mafiozy.
Wracając do rzeczy. Naprawdę zdziwiło go to, jak wysoko dziewczyna o nim myślała. W końcu, nazywanie go obrońcą, bycie gotowym mu zaufać, kiedy gdzieś w głębi czuło się ten charakterystyczny niepokój, którego on sam nawet nie próbował w żaden sposób wymazać? Ba! Chyba jeszcze podżegał te wszystkie wątpliwości i pytania. Jasne. Wielu ludzi mu ufało, jako osobie ze sporym doświadczeniem i zdolnościami, ale z drugiej strony zawsze wiedzieli, że ma swoje zasady, jakich nie przekroczy za nic. Poza tym, nie pałał do nikogo większym sentymentem, nie czuł żadnej empatii i te sprawy. Owszem, działali z nim w jednej drużynie, powierzali mu swoje życia nie raz, i nie dwa, ale tak szczerze mówiąc - pokażcie mi kogoś, kto nie bał się przy nim mówić w pełni swobodnie. No, może poza Red. Ale szefowa i ci, co nie znali go od tej strony to inna historia... chociaż z drugiej strony, u obcych to sam jego styl bycia potrafił wzbudzić lęk.
- Nie pozwolę nikomu zrobić ci krzywdy. Nigdy więcej - wyszeptał cicho, czując tę dłoń na swoim policzku. Bardzo emocjonalne wyznanie, jak na niego, ale akurat w tym momencie było im obu potrzebne. Poza tym, pozostawał wierny swoim słowom - nie robił czegoś, czego nie miał na myśli. Wszystko to wychodziło naprawdę szczerze, pomijając, że Matt jeszcze nigdy nie przejmował się kimś aż tak bardzo. Nawet rodzonym bratem, a to coś znaczy. Ostrożnie przesunął ją tak, że teraz siedziała bokiem do niego, po czym delikatnie ujął jej podbródek, odwracając w swoją stronę tylko po to, by złączyć ich usta - po raz kolejny już - w pocałunku. Chyba nawet delikatniejszym niż te poprzednie, czułym, ostrożnym... ale przy tym również stanowczym, pewnym. Zupełnie tak, jakby sam ten gest mówił więcej, niż białowłosy potrafiłby. I właściwie... chyba nie mijało się to z prawdą. Zawsze był słaby w te klocki. Nie potrafił otwarcie wyrażać swoich uczuć inaczej, niż poprzez gesty, żeby jeszcze nie podkreślać - nie oczekiwał, że przywiąże się do kogoś tak bardzo mocno, w tak krótkim czasie. Że zacznie mu zależeć. Jemu.
W końcu to już nawet nie chodzi o bycie miłym lub nie, o bycie przyjacielskim albo samolubnym. To, co robił teraz w żadnym wypadku nie równało się żadnemu z tych przymiotników.
- Przy mnie jesteś bezpieczna - zapewnił raz jeszcze, kiedy w końcu przerwał ten gest, ale bynajmniej się nie odsunął, tylko przyciągnął do siebie jeszcze bliżej, całując w czoło. Zmiany nastrojów zupełnie nie przeszkadzały. Każdy z taką przeszłością jak blondynka miał przecież do tego prawo. I tak musiała być silną, jeśli jeszcze nie sfiksowała, więc jeśli czasem zacznie zachowywać się tak niepewnie, proszę bardzo. Byleby tylko nie zrobiła nic głupiego i Fenrir mógł ją mieć na oku. Inaczej to nie ma mowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Lut 12, 2014 6:57 pm

Życie w kłamstwie ma to do siebie, że jest wygodne dla którejś strony. Wierzysz w to co chcesz, widzisz tylko niektóre rzeczy i przechodzić z dnia na dzień bez obaw. Tylko jak długo można by to ciągnąć, tydzień? Dwa? Miesiąc? Mimo wszystko, choć boląca prawda była lepsza. Wiesz na czym stoisz i czego możesz się spodziewać. Możesz się z tym nie godzić, ale masz szansę podjąć jakieś działanie - zaakceptować to, uciec, udawać, ze się nic nie wie, to już twoja decyzja. Sama nie wiedziała za bardzo jak się teraz do tego odnieść. To było zbyt świeże i mimo wszystko pozostawało w strefie niedomówień. Ale, że szczegółów wolała nie znać - jeszcze nie teraz- musiało jej wystarczyć, że Matt nie jest święty i tyle.
Czy lepiej, że dowiedziała się bezpośrednio od niego, niż została uświadomiona przez przypadkową osobę/ policję? Tak. Przynajmniej był szczery, tak jak jej to obiecał. Gdyby posterunkowy zabrałby ją na komisariat na przesłuchanie, wymuszając obciążające zeznania byłaby w nie lada szoku. Bez załamania psychicznego pewnie by się nie obyło, o histerii nie wspominając. Nie wiedziałaby co powiedzieć, poza faktem, że o niczym nie miała pojęcia i czuje się zdradzona. Wróć, czy te dywagacje nie idą już trochę za daleko? Zwłaszcza, że Matt mógł być tym dobrym. Głupia dziewucha już go za kratkami sadza.
Uznajmy, że Real nie jest do końca normalna i teraz kurczowo łapie się pierwszej osoby, która "była dla niej dobra". To ma chyba ma jakieś medyczne wytłumaczenie. W każdym razie, jeśli przeżywasz traumę to przywiązujesz się do każdej oznaki ciepła. Nawet jeśli jest to dysfunkcyjny piekarnik morderca, który cię zje.
-Wierzę ci- szepnęła cicho nie komentując na głos tego, jaką idiotkę musiała z siebie zrobić, by przekonać go do takich obietnic. Wolała nie myśleć o tym jakie zdanie już sobie na jej temat wyrobił. Wspominałam, że to panikara?
Bez sprzeciwu, niczym jego marionetka zmieniła pozycję opierając się delikatnie bokiem o niego. Teraz tym bardziej ta rozmowa mogła stać się krępująca. Wcześniej chociaż się nie widzieli i nie mogli zdradzać się własną mimiką. No nic, może i lepiej, że tak się stało. Podniosła wzrok w chwili, gdy znowu się całowali. Tak, gesty znaczą znacznie więcej niż słowa. Szczególnie te. Matt był delikatny, czuły i jednocześnie miał być jej podporą. Nie ważne, że nie miał doświadczenia w relacjach między ludzkich. Ona też ich nie miała. Była taką samą pokraką emocjonalna jak on.
-Wybacz, jeśli robiłam z siebie idiotkę. Czasem mówię i robię niektóre rzeczy bez sensu - mruknęła po wszystkim odwracając wzrok. Nie czuła się pewnie w tej sytuacji, wylewność nigdy nie była jej dobrą cechą. Przy okazji obawiała się, że go zwyczajnie spłoszy, a całe te miłe gesty może nie tyle co nie były prawdziwe a bardziej zasugerowane chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Sro Lut 12, 2014 9:13 pm

Jeśli chodzi o Matta, nawet gdyby ktoś próbowałby mu wmówić, że te kłamstwa są - albo raczej były - dla jego dobra, za nic nie udałoby się doprowadzić do jakiegoś porozumienia. Wręcz przeciwnie - białowłosy wpadłby w jeszcze większą furię. W końcu żadnej prawdy nie zatajasz dla czyjegoś dobra. Przynajmniej nie, jeżeli pyta. W innym wypadku - proszę bardzo, droga wolna. Przecież nie zaczniesz się chwalić kolesiowi dopiero co poznanemu w barze, że jesteś zastępcą szefowej Fraternity, prawa? Pewne rzeczy lepiej zachować dla siebie... mimo wszystko. Tylko Reachel intencjonalnie wciskać kitu nie zamierzał. Więcej z tego minusów, niż plusów. Nawet jeśli miałaby mu tu dostać ataku paniki. Chociaż oczywiście za nic nie wprowadzi jej w szczegóły, póki sama o to nie zapyta, a on nie będzie miał pewności, że nie wpłynie to na nich jakoś negatywnie. Ostatnie czego mu teraz było potrzeba, to żeby blondynka zraziła się i przestała współpracować. Nie zamierzał jej tracić. Wszyscy inni mogą iść się wypchać - nie Joson. Jeden wieczór wystarczył, żeby Matthew porządnie się do tancerki przywiązał. To dobrze? A może jednak źle?
Prawdopodobnie zależy jedynie od punktu widzenia.
Swoją drogą... Ciekawie musiałoby wyjść, gdyby policja rzeczywiście próbowała się do niego w taki sposób dobrać. Nie ukrywajmy, ich gang miał więcej niż jedną wtykę, plecy w rządzie, gościć FBI też im się zdarzało... właśnie dlatego, gdyby ktoś postanowił sprawdzić niczym niepodparte plotki Fenrir na pewno nie zachowałby się zbyt miło. Szczególnie, gdyby w grę wchodziła Reachel. W końcu "był czysty", przynajmniej formalnie. W praktyce daleko mu do tego. Ogólnie rzecz biorąc, skoro Ra'el zakwalifikował jako "swoją" - a zrobił to niemalże automatycznie i zanim się spostrzegł nie zamierzał w żaden sposób tego myślenia odkręcać - teraz lepiej nie próbować zaleźć za skórę blondynce. O ile chce się skończyć żywym.
- Wcale nie, Reachel. - Tak na dłuższą metę, to obawy dziewczyny zupełnie nie miały potwierdzenia w rzeczywistości. Przejmowała się na zapas - rzeczywiście. W końcu białowłosy w żadnym stopniu nie robił niczego z przymusu. Chociaż trzeba przyznać - to jej wina [nie jego], że w tak banalny sposób znalazła się po tej lepszej stronie jego osobowości.
- Wbrew pozorom, dopóki mówisz to mnie, a nie komuś innemu, nie ma w tym nic złego. Poza tym, to co powiedziałaś ma sens. Lepiej mówić na głos, niż dusić to w sobie i z góry zakładać niemożliwe... - Inaczej doprowadza się do tego, że na dłuższą metę brakuje ci zaufania do wszystkich, widzisz zagrożenie tam, gdzie nie powinieneś, a prawdziwego nie zauważasz. Zdecydowanie. Lepiej, że dziewczyna wyrzucała z siebie to wszystko przy nim.
Za to zupełnie nie miał pojęcia, jak odebrać to odwrócenie wzroku. Wprawdzie nigdzie jej nie puścił, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to w ogóle zaprzeczyłoby jego wcześniejszym słowom, ale... rozumiemy, prawda? Tym bardziej, że usiłował raz jeszcze zapewnić ją o tym, że ma w nim pewnego rodzaju oparcie i że za cholerę nie pozwoli jej skrzywdzić. Czy to fizycznie, czy tylko psychicznie. Na pewno nie zamierzał jej zostawiać, niezależnie od tego, co w tym momencie usłyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pią Lut 14, 2014 8:20 pm

Sama poznała na sobie "kłamstwa dla wyższego dobra". Może gdyby mama jej powiedziała o problemach, nie doszłoby do tego wszystkiego. Nie byłoby porwań, krzyków i krwi. Nie byłoby tragedii ale teraz to są już tylko gdybania. Dlatego tak bardzo ceniła sobie szczerość. Nawet najpiękniejsze kłamstwo może być najgorszą z decyzji twojego życia. Może i dramatyzowała ale zdania nie zmieni. Poza tym drobny atak paniki nie jest chyba niczym złym prawda? I tak dobrze przyjęła fakt nieciekawej tożsamości mężczyzny. Spięła się, nieco przestraszyła ale i tak nie uciekła. Fakt, nie było szczegółów ale nie prosiła o nie. Nie oczekiwała też, że wszystko powie jej od razu zgodnie z prawdą. Nie była idiotką.
Co do nastawienia, cóż. Może być tak, że się z początku ochłodzi. Strach robi swoje nawet przy pełnym zaufaniu. Z czasem jednak wszystko się ułoży. W końcu wierzyła mu, a i emocje opadają. Pewnie zacznie się bardziej martwić jeśli coś się stanie. Póki co nie myślmy o tym.
W sumie chciałaby zobaczyć jego zachowanie, gdyby faktycznie stała się niejako przynętą. Z pewnością byłoby to coś interesującego, co zapada w pamięć. Bardzo byłby wściekły? A może chłodny niczym góra lodowa? Przecież tutaj chodziło o jego dziewczynę, która stawała się coraz bardziej realna. Bo chyba w którymś momencie to udawanie zniknęło prawda? Przynajmniej ona zamierzała przestać twierdzić, że to tylko na pokaz.
-Wolę, żebyś wiedział co myślę- mruknęła dalej nie patrząc na niego. A czemu uciekała wzrokiem odwracając się? Zwyczajnie była nieco zawstydzona i zażenowana swoim zachowaniem. Melancholia ustępowała robiąc miejsce innym uczuciom. Mógł ją zapewniać, że nie zrobiła z siebie idiotki, a i tak będzie w głębi serca czuć, że się ośmieszyła. Chociażby tak leciutko. Dlatego nie chciała patrzeć. Wolała by nie widział zakłopotania, by myślał, że jednak jest trochę twardsza, a nie że tak łatwo jest ruszyć w niej tą delikatną strunę.
-Odstawisz mnie do domu?- zapytała już powoli zerkając na niego. Nie była to propozycja natychmiastowego opuszczenia lokalu, tylko zwykłe upewnienie się, że później to zrobi. Nie chciała wracać sama, było ciemno a miasto słabo znała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Zastępca

avatar

Liczba postów : 34
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Matthew Cedric Skarsgård
Wiek : 28 lat.
Zawód : Płatny zabójca/ dla niepoznaki barman.
Orientacja : Heteroseksualny.
Wzrost i waga : 187cm; 78kg.
Aktualny ubiór : Czarne jeansy oraz skórzana kurtka, biała koszula.
Ekwipunek : Pistolet, telefon, klucze, zapasowy magazynek, portfel.
Multikonta : Bastian.

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Nie Lut 23, 2014 1:14 am

Możliwe. Nie mniej, przeszłości nie da się niestety zmienić. Sam Matthew doskonale zdawał sobie z tego sprawę... ale on nawet nie gdybał. Ani razu nie analizował, jak wyglądałoby jego życie, gdyby matka nie zginęła. Chociaż to pewnie kwestia charakterów. I podejścia.
Co się tyczy naszego Fenrira, on nie łgał. On tylko nie mówił wszystkiego - to wiedział każdy. Był doskonałym aktorem, ale z reguły nie czuł potrzeby wykorzystywania tego na swoją korzyść. Zresztą, nie to, żeby kiedykolwiek wcześniej musiał. Wystarczało dobre zaplecze i ubezpieczenie, a wszystko stawało się o niebo prostsze! Chociaż z drugiej strony, i tak nikt spoza gangu, a znający jego prawdziwe oblicze, nie potrafił mu ot tak sobie uwierzyć albo zaufać. Naprawdę! Nie miał reputacji kłamcy, a jednak wszyscy dookoła niby instynktownie obawiali się tego, jak bardzo ucierpią, gdy postanowi zabawić się ich kosztem.
To akurat racja - jeśli być szczerym, to Matt spodziewałby się czegoś gorszego, po przeczytaniu tych wszystkich wskazówek, które miały mu pomóc w wykonywaniu zadania, do momentu, gdy będzie stuprocentowa pewność, iż można zostawić Joson pod opieką kogoś innego. Czyli - jak kto woli - do chwili, gdy białowłosy się znudzi. Inna historia, że teraz raczej nie wchodziło to w grę. Gdyby blondynka zapytała, pewnie powiedziałby jej to i owo bez zbędnych oporów. Poza informacjami tajnymi, związanymi z Fraternity, i tylko z Fraternity.
Sam nie zamierzał pozwolić, by młodszej spadł włos z głowy, więc naprawdę nie miała się czym martwić. Chyba, że chodziłoby o niego... ale do tego musiała się będzie przyzwyczaić. Jeśli zaś ktoś spróbowałby ją wykorzystać... tutaj historia rzeczywiście zaczynała się robić krwawa, bo chociaż mężczyzna z pozoru nie zareagowałby zbyt żywiołowo, wewnątrz na sto procent wpadłby w szał. I biada tym, co byliby za to odpowiedzialny. Wtedy to chyba nawet by nie strzelał. Zbyt dobra śmierć dla kogoś, kto śmiał tknąć jego dziewczynę, jego Reachel... Bo nie da się ukryć... granica między tym, co udawane, a co prawdziwe powoli unikała całkowitemu zatraceniu.
- To w porządku. I dobrze, że się tym ze mną dzielisz. - Tak na dłuższą metę to Ra'el nie miała żadnych powodów, by czuć się zawstydzoną. Według opinii Matta, rzecz jasna. On zdecydowanie wolał, gdy mówiła mu o wszystkim wprost. - Poza tym, jak mówiłem, dopóki to o mnie chodzi, nie ma żadnych problemów. - Matt, ty chyba naprawdę powinieneś zacząć się leczyć.
- Oczywiście, że tak, Reach, nie puściłbym cię samej, nawet, gdybyś chciała. - A już na pewno nie teraz, kiedy zdążył się do niej porządnie przywiązać. Zabawne, że potrzebował do tego tylko paru godzin, podczas gdy normalnie ludzie, których znał od lat znaczyli o wiele mniej. - Powiedz mi, kiedy będziesz chciała wracać - dodał po chwili, całując ją lekko w czubek głowy.
Wyjęcie papierosów i zapalniczki było nie lada wyczynem, mając młodszą na kolanach - a zupełnie nie zamierzał jej wyganiać na miejsce obok - nie mniej, jakimś cudem się powiodło. Dlatego już po chwili odpalił jednego, po raz kolejny tego dnia zaciągając się dymem nikotynowym, zerkając jeszcze pytająco na Yoo, chociaż na dłuższą metę nie chciał jej sprowadzać do tego samego poziomu, jeśli o używki chodziło, co on. Bo ten jednego dnia by nie przeżył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoo Ra'el
Świadek incognito

avatar

Liczba postów : 35
Dołączył : 05/01/2014

Godność : Reachel Joson
Wiek : 22 lata
Zawód : W dzień tancerka w nocy striptizerka
Orientacja : hetero
Partner : Jeszcze troszkę....
Wzrost i waga : 164 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Tatuaż na lewej łopatce "My mother is the heart that keeps me alive".
Aktualny ubiór : Kabaretki, czarne szorty, koszula w kratę, trampki na koturnie, futerko w panterkę sięgające połowy uda
Ekwipunek : Telefon, klucze, dokumenty, portfel, papierosy i zapalniczka
Obrażenia : brak
Multikonta : tak - Angie

PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   Pon Mar 10, 2014 9:33 am

Może faktycznie Reachel była głupia wierząc mu od razu bezgranicznie. No dobra, może nie tak do końca ale póki co nie miała powodu by podawać jego słowa w wątpliwość. Wiedziała jednak, że każdy może ją zwieść, nie raz się na to nacięła i do końca ufna nie była. To, że Matt był dla niej taki a nie iny nie znaczyło, że wierzyła w każde jego słowo. Po prostu akceptowała jego wypowiedzi i nie zastanawiała się, czy aby jej nie okłamał czy coś. To by tylko sprawiło, że ich realcja zdecydowanie by się popsuła. Tak jak teraz było dobrze, a sam fakt, że starał się być z nią szczery już wiele dawał. Zdobywał jej zaufanie a o to przecież chodziło. Skoro mieli ze sobą spędzić czas bliżej nie określony ta więź stawała się piorytetem.
Widzicie jak czasem nie warto ufać papierzyskom. Joson była zupełnie inną osobą, niż tą zapisaną w aktach. Z jednej strony to dobrze. Okazuje się, że aktorka jest świetną skoro była w stanie wszystkich zwieść. Z drugiej musiała poświecić więcej czasu by kogoś do siebie przekonać po tych rewelacjach. Dobrze jednak, że Matt nie wziął do serca bzdur na jej temat i dostrzegł tą niewinną dziewczynę, która przeszła trochę za dużo. Tą, która potrzebowała troche ciepła i poczucia stabilości. I tak od niego dostała już znacznie więcej choć znają się od tak nie dawna. Eh życie czasem na prawdę potrafi płatać figla tym, którzy już pogodzili się ze swoim losem.
Nie zamierzała pytać, a martwić się o niego będzie. Teraz był niejako całym jej światem. Jeśli coś mu się stanie nie bardzo będzie wiedziała jak sobie z tym poradzić. Nie zamierzała jednak prawić mu morałów by trzymał się z dala od kłopotów, by był w domu punktualnie i wysyłał jej kontrolne smsy co chwilę. Bez przesady. Znając ją, siedziała by w domu na parapecie i zwyczajnie by czekała. Wpatrzona w mork, starająca się odegnac od siebie złe myśli. To chyba najlepsze rozwiązanie. Bo modlić się nie zamierzała o jego bezpieczny powrót. Już dawno porzuciała wiarę w szelkie bóstwa.
-Spokojnie na razie nie chce jeszcze wracać. Nie mam do czego. Puste ściany i ciemne mieszkanie. Nie lubię być sama, przygnębia mnie to - przyznała i sięgneła po swojego drinka. Nie powinna pić. Wiedziała o tym. Zwłaszcza, że już trochę procentów w siebie wlała. Jej głowa nie była do tego przystosowana i pewnie niedługo zacznie odczuwać skutki uboczne. Dobrze jednak, że w razie czego miała swojego obrońcę u boku, nie musiała się o nic martwić. On ją obroni i zaniesie do domu. Czego chcieć więcej? No dobra znalazło by się pare rzeczy ale może nie o tym teraz.
-Nie dziękuję, przy tobie i tak już wyrobiłam dzisiejszą normę - uśmiechnęła się lekko do niego. Nie paliła dużo. Jedną paczkę zwykle miała przez tydzień. Czasem nieco dłużej w zależności od tego co się działo i jak duże nerwy miała. Paliła zwykle gdy coś jej było - czy smutek czy złość. Nie chciała się uzależnić. Poza tym, chyba z fajką w zebach nie wyglądała za ładnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Zielony imbryk"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "Zielony imbryk"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Dzielnica rozrywkowa
-
Skocz do: