IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Ilsy

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Mieszkanie Ilsy   Sob Paź 05, 2013 8:34 pm

Przyzwoita, ale nie ekskluzywna dzielnica miasta, przedostatnie piętro bloku, pierwsze mieszkanie na lewo od windy. Za zwykłymi, prostymi drzwiami mamy przedpokój wyłożony jasnymi panelami, ze ścianami pomalowanymi na jakiś nierzucający się w oczy kolor w rodzaju delikatnego beżu czy innego ecru; jest tam wszystko to, co przyzwoity przedpokój mieć powinien, czyli wieszak, szafka na buty i niezły widok na resztę mieszkania. Po lewej jest kuchnia, mała, ale mieszcząca w sobie wszystko, co niezbędne: lodówkę, kuchenkę, zlew, zmywarkę, parę szafek i stolik z dwoma krzesłami, oraz dwie miski na wodę i psie jedzenie. Na parapecie pod oknem stoi imponujących rozmiarów kolekcja maleńkich kaktusików w doniczkach, a na lodówce wisi kilka przyczepionych magnesem papierków (ulotki pizzerii i restauracji z chińszczyzną na wynos, rozpiska dawkowania Prazosinu, zapomniana żółta karteczka-przypominajka z jakimś adresem i datą sprzed trzech tygodni). Naprzeciwko kuchni, po prawej od wejścia, mamy łazienkę, również niedużą, wyłożoną białymi płytkami, z muszlą, umywalką, wanną połączoną z prysznicem i zabudowaną pralką. Nad umywalką wisi duże lustro, pod nim zaś jest mała wygodna półeczka; mało jest na niej kosmetyków, są za to różne przydatne szpargały w rodzaju obcinacza do paznokci, pilniczka i absurdalnie nieporęcznej zapalniczki w kształcie matrioszki z napisem „pozdrowienia z Władywostoku” wypisanym zawijasowatą cyrylicą. Na prawo od wyjścia z łazienki, czyli naprzeciwko drzwi wejściowych, jest salon, największe pomieszczenie w całym mieszkaniu. Stoi w nim wygodna kanapa, dwa fotele, niski stolik i płaski telewizor, a całą jedną ścianę, od podłogi aż po sufit, zajmuje regał pełen książek, płyt i papierów, swego rodzaju domowa biblioteka, w dodatku nieźle zaopatrzona. Na wprost od wejścia jest duże okno oraz wyjście na niewielki balkon, a po lewej kolejne, ostatnie już drzwi, zazwyczaj zamknięte na klucz. Za nimi mieści się sypialnia Ilsy. Widać, że jest to prywatne pomieszczenie, gdzie mało kto zwykle zagląda; o ile cała reszta mieszkania jest czysta, porządna i trochę bezosobowa, o tyle sypialnia to miejsce bardzo osobiste i wyraźnie przeznaczone do samotnego odpoczynku lub pracy. Całą podłogę pokrywa miękki ciemnogranatowy dywan, ściany pomalowane są farbą w jasnym, ciepłym odcieniu szarości, a duże okno zasłaniają zwykle zasłony w siwoniebieskim kolorze. Wszystkie meble są białe: duża szafa z przesuwanymi drzwiami, niziutkie biurko, przy którym można siedzieć tylko na podłodze; nawet pościel na materacu położonym wprost na dywanie zazwyczaj jest śnieżnobiała. To w sypialni Ilsa trzyma większość swoich rzeczy osobistych, a że nie ma tam żadnej szafki nocnej, większość z nich wala się zazwyczaj na biurku lub na podłodze obok łóżka: obecnie czytana książka, opakowania po lekach, zegarek, chusteczki, takie drobiazgi. Sypialnia to także jedyne pomieszczenie, do którego Pies nie ma wstępu.
Powrót do góry Go down
Corinne
Córka byłego prezydenta

avatar

Liczba postów : 10
Dołączył : 18/09/2013

Godność : Corinne Delorie Ethel Mitchell
Wiek : Dziewiętnaście lat
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 162 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Piegi; Zielone, przebiegłe oczy; Tatuaże
Aktualny ubiór : Bielizna; Luźna, biała koszulka na ramiączka wpuszczona niedbale w ciemne, podarte rurki; Czarne buty na grubej podeszwie; Szara, gruba bluza z kapturem

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Nie Paź 06, 2013 12:29 pm

Z jednej pracy do drugiej. Jeżeli w ogóle wyprowadzanie psa można nazwać pracą. Ot, gdy tylko szef zwolnił ją na dzisiaj z roboty, stwierdzając, że wszystko to, co zrobić miała, zrobiła. Corinne pognała przez miasto w stronę mieszkania Ilsy, by tam odpowiednio zająć się jej czworonogiem. Czemu podjęła się tego zadania? Przecież nie lubi zwierząt, nigdy nie lubiła. Nie ważne czy rozchodzi się tutaj o małe, słodkie kociaki czy też nieszczęsne chomiki, młódka nie toleruje żadnego pchlarza z wyjątkiem tego. Nieszczęsny mieszaniec w jakiś dziwny, cholerny sposób przypadł jej do gustu, a wypuszczenie go na dwór nie jest dla niej jakąś wielką, życiową tragedią jak wybranie się do zoo. W każdym razie czarnowłosa szybko przemierzała ulice miasta, bawiąc się po drodze kluczami od mieszkania. Z reguły Il nigdy nie było w domu, a przecież piegowata musiała jakoś dostać się do psa, więc na wstępie otrzymała zapasowy komplet. Nie marudziła. Niby czemu? Czuła się nieco raźniej, kiedy kobieta była na przykład w pracy, na zakupach czy gdziekolwiek indziej. Nikt jej wtedy nie obserwował, nie musiała się martwic, że coś zrobi źle. Bo bądźmy szczerzy. Mimo, że Delorie jako tako zapała sympatią do psa nadal mimo wszystko jej wiedza o poprawnym zajmowaniu się czworonogiem jest dość lipna. Ogranicza się jedynie do prostego nalania zwierzęciu wody, wrzuceniu do miski suchego żarcia i długiego spaceru, żeby pupil mógł się wybiegać. Z drugiej jednak strony dziewczyna powinna się cieszyć, że wie chociaż tyle. Niektórzy nawet nie są świadomi tego, że zwierzak powinien mieć dostęp do wody przez cały dzień.
Co prawda z restauracji w jakiej obecnie pracuje Corinne do mieszkania Ilsy jest kawał drogi, jednak młodej udało się dzisiaj przemierzyć ten odcinek w dość szybkim czasie. Przyzwoite osiedle, schludny zadbany blok. Gdyby mogła, Ethel z chęcią by tu zamieszkała. Serio! Dziewczyna wjechała windą na przedostatnie piętro bloku, kierując się następnie w stronę pierwszego mieszkania na lewo. Nie pukała. Była święcie przekonana, że Ilsa będzie w pracy. Włożyła jak gdyby nigdy nic klucz do odpowiedniego zamka, pokręciła nim kilka razy w prawo, by na koniec usłyszeć charakterystyczne chrząkniecie otwartych drzwi. Nacisnęła delikatnie klamkę, uchylając nieznacznie drzwi. Wychyliła przez nie samą głowę, rozglądając się po przedpokoju.
- Młody? - mruknęła cicho, rozglądając się za psem. Btw, Cori zaczęła wołać na niego młody, bo od jego właścicielki nie dowiedziała się w końcu jak się wabi, natomiast bieganie za pchlarzem z zamkniętą buzią brała za durne. Nic do niego nie trafi, zerwie się ze smycz, a ona głupia stałaby jak słup soli nie wiedząc, co zrobić. No bo jak go zawołać, nie? Takie trochę wtf?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Nie Paź 06, 2013 1:57 pm

Z początku wszystko zdawało się być jak zwykle: drzwi były zamknięte, a gdy Corinne przekroczyła próg, prawie natychmiast usłyszała drapanie pazurków po panelach i entuzjastyczne posapywanie; to Pies dreptał w jej stronę, wymachując radośnie zakręconym ogonkiem i śliniąc się lekko, jak to miał w zwyczaju. Szybko jednak zorientowała się, że nie był to zupełnie zwykły dzień: na wieszaku w przedpokoju wisiał płaszcz Ilsy, którego na ogół tam nie było, w otwartej szafce były jej buty, a z salonu dobiegały nieco przytłumione odgłosy telewizora nastawionego na kanał z newsami — przynajmniej przez chwilę, zaraz bowiem umilkły, wyciszone jednym guzikiem, a zamiast nich dało się słyszeć cokolwiek schrypnięty głos Ilsy.
— Corinne? — Pytanie w sumie dość oczywiste, bo kogo innego mogłaby się spodziewać o tej porze, ale na wszelki wypadek i tak wstała sprawdzić, przy okazji ukazując się dziewczynie w pełnej krasie. Nie wyglądała najlepiej. Była blada, nawet jak na siebie; białe włosy związane miała w luźny, trochę niechlujny kok, a przepaska na oko gdzieś znikła, więc protezę widać było w całej okazałości. Miała na sobie (Ilsa, nie proteza; na wizję sztucznej gałki ocznej w ubraniach wszyscy jesteśmy jeszcze za trzeźwi) grubą szarą bluzę, niebieskie spodnie od piżamy w kratkę i puszyste czarne skarpetki. Wyglądała, jakby była chora, co zresztą zaraz się potwierdziło, kiedy odkaszlnęła, odwracając lekko głowę.
— O. Dzień dobry. — Posłała jej niewyraźny uśmiech, opierając się lekko o ścianę. Gdyby dziewczyna zrobiła parę niedużych kroków w głąb mieszkania, dojrzałaby za plecami gospodyni na kanapie całkiem wygodne gniazdo z koca i dwóch poduszek, na stoliku wielki kubek i kartonowe pudełko z dwoma pałeczkami wbitymi w parującą zawartość (która wyglądała zupełnie jak smażony makaron), a na ekranie telewizora spikera prezentującego bezgłośnie najnowsze wiadomości.
— Jestem na chorobowym od dzisiaj — wyjaśniła. — Zadzwoniłabym cię uprzedzić, ale najpierw spałam pół dnia, a potem doszłam do wniosku, że i tak raczej nie dam rady z nim wyjść. Mam nadzieję, że to nie problem. — Dla Psa ewidentnie nie był to kłopot, bo łasił się do nóg Corinne jak zawsze. — Kawy, herbaty? Nie mam serca cię tak od razu wyrzucać na ten deszcz. — Nie był to z jej strony tylko przejaw dobrych manier; istotnie niezbyt jej się widziało z marszu wyganiać dziewczynę na dwór, kiedy sama będzie sobie siedziała w cieple. Całkiem ją lubiła, na tyle, na ile można lubić kogoś, kogo praktycznie w ogóle się nie zna.
Powrót do góry Go down
Corinne
Córka byłego prezydenta

avatar

Liczba postów : 10
Dołączył : 18/09/2013

Godność : Corinne Delorie Ethel Mitchell
Wiek : Dziewiętnaście lat
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 162 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Piegi; Zielone, przebiegłe oczy; Tatuaże
Aktualny ubiór : Bielizna; Luźna, biała koszulka na ramiączka wpuszczona niedbale w ciemne, podarte rurki; Czarne buty na grubej podeszwie; Szara, gruba bluza z kapturem

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Sro Paź 09, 2013 9:57 am

Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, dosłownie samymi kącikami ust, unosząc je nieznacznie ku górze. Widok tego małego, uroczo przebierającego łapami pulpeta zawsze wprowadzał ją w przyjemny, na swój sposób nawet zabawny nieco melancholijny nastrój. Kucnęła, wyciągając w kierunku śliniącego się zwierzaka ochoczo ręce, a gdy pupili najpewniej doczłapał się już do postaci Cori, ta jak gdyby nigdy nic zaczęła drapać go za uszami, następnie przenosząc jedną dłoń na jego kręgosłup, by i to miejsce mogło zaznać drobnych pieszczot. Zachichotała cicho, nie zwracając początkowo uwagi na wiszący w przedpokoju płaszcz należący do właścicielki mieszkania oraz na wystające z otwartej półki buty. Młody skutecznie pochłaniał całą jej uwagę, dopiero gdy jego śmieszne sapanie na moment ucichło do uszu piegowatej dobiegły dźwięki z włączonego telewizora, które chwilkę później ktoś wyłączył. Zmarszczyła nieco zdezorientowana brwi, spinając się momentalnie w chwili w której zdała sobie sprawę z tego, że w mieszkaniu jest również Il. Owszem, młoda lubi ją, szanuje, ale zawsze czuje się w jej obecności aż nadto wstydliwe. Kij raczy wiedzieć czemu. Przecież na ogół stara się nawiązać jakąkolwiek rozmowę, kiedy zupełnym przypadkiem na siebie wpadną, by chodź trochę zbliżyć się do starszej. Mimo to przy każdej takiej sytuacji, co by się nie działo, zawsze, ale to zawsze jest cholernie nieswoja.
W każdym razie Del pozbierała się niezgrabnie z podłogi, wycierając mimochodem dłonie o podarte jeansy, po czym skierowała zielone tęczówki na sylwetkę Ilsy. Nadgryzła mocno dolną wargę, przyglądając się jej dokładniej.  
- No ten, to ja. - wydukała w końcu, niczym ośmioletnie dziecko w szkole przy odpowiedzi na ocenę. Prawdopodobnie gdyby mogła, gdyby była po prostu sama, strzeliłaby teraz idealnego face palm'a, zupełnie nie wierząc, że zachowuje się jak zwyczajna gówniara. Ale co poradzić? Najwyżej zrobi z siebie nie lada pośmiewisko. Zaraz, chwila, moment. Il jest chora? Czarnowłosa wzdrygnęła się nieznacznie raz jeszcze lustrując wzrokiem kobietę od góry do dołu, by wreszcie uchylić nieznacznie pełne, wiśniowe wargi w niemałym zamyśle. Niedoszła studentka wpadła na genialny plan. Otóż dzisiejszym celem, który wymyśliła sobie na poczekanie, jest wyleczenie białowłosej z choroby. Kiwnęła głową, jakby na potwierdzenie swojej myśli, po czym po prostu przeszła do wcielania swojego planu w życie.
- Dzień dobry, dzień dobry. - rzuciła, wchodząc w głąb mieszkania. Ówcześnie jednak zamknęła za sobą frontowe drzwi, żeby nikt przypadkiem nie wpadł do apartamentu albo ze zwykłej ciekawości do niego nie zajrzał, stojąc na korytarzu.
- Idzie zauważyć. - spostrzegła, wskazując na ubiór właścicielki psa. No i przyjemne gniazdko, które uwinęła sobie w salonie też w jakimś tam stopniu świadczy o tym, że kobieta nie czuje się najlepiej, więc je również wskazała. Tak jakby dla pewności.
- Nic się nie stało! To dla mnie żaden problem. Zresztą, powinna Pani leżeć. - palnęła błyskotliwie, rozpinając jednocześnie szarą, grubą bluzę. Pod nią miała jedynie białą nieco przydużą koszulkę na ramiączka, która idealnie podkreślała mocno zarysowane obojczyki. Co prawda nie byłby one, aż tak widoczne, gdyby Corinne nieco przytyła, niemniej jednak choroba oraz ciągłe ćpanie skutecznie wyniszczają jej organizm, a sama młódka nie specjalnie rwie się do tego, by coś z tym zrobić.  
- Nie powinna się Pani przemęczać. - wymamrotała nieco niewyraźnie na wzmiankę o kawie bądź herbacie. Mimo, że sam deszcze również nie zachęcał Ethel do natychmiastowego spaceru z Młodym, to jednak nie chciała też sprawiać żadnego problemu Il. Szczególnie, że jest teraz chora. Cori zrobiła kilka kroków w stronę starszej, przybierając rozbrajając poważną minę. Położyła dłonie na jej ramionach, odwracając ją momentalnie tyłem do siebie natomiast przodem w stronę kanapy oraz telewizora w salonie. Następnie lekko pchając ją do przodu, zmusiła Ilsę, aby doszła do sofy ostatecznie usadawiając na niej swoją 'pracodawczynię'. Nie ważne, że Delorie wyglądała przy tym jak najbardziej zawstydzone dziecko świata, oblane takim rumieńcem, że tak naprawdę nie wiadomo czy dostała wysokiej gorączki czy jest jej zwyczajnie tak bardzo głupio. Splotła ręce za plecami, spuszczając wzrok.
- Ewentualnie, to ja mogę zrobić kawy ... Albo herbaty. - mruknęła pod nosem, rozglądając się po pomieszczeniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Pią Paź 11, 2013 2:07 pm

Może była to kwestia chorobowej, gorączkowej mgły zasnuwającej jej umysł i przytępiającej reakcje, może zdziwienia całą sytuacją, a może zwykłej sympatii do dziewczyny i przyjemnego zaskoczenia, że ktoś postanowił się nią (z braku lepszego słowa) zaopiekować... Trudno wyczuć. Z całą pewnością można natomiast stwierdzić, że Ilsa pozwoliła się wyprowadzić z własnego przedpokoju i usadzić we własnym salonie bez słowa sprzeciwu, wręcz potulnie jak baranek. Usiadłszy na kanapie zamrugała, jakby dopiero porządnie zorientowała się w sytuacji, i skierowała wzrok na Corinne, dając jej przy tym chyba pierwszą w ciągu ich znajomości okazję do przyjrzenia się uważniej prawej stronie twarzy Ilsy. Paskudny widok, prawdę powiedziawszy; naga, pozbawiona powieki sztuczna gałka oczna w pobliźnionym oczodole z bliska robiła jeszcze gorsze wrażenie. Ilsa zdawała się być tego w ogóle nieświadoma i bez większego skrępowania patrzyła prosto w twarz Corinne, jakby zbierając słowa.
— Nie trzeba, naprawdę — wychrypiała w końcu, gestykulując przy tym w ogólnym kierunku stojącego na stoliku kubka, który, jak dziewczyna mogła teraz zauważyć, był po brzegi wypełniony herbatą, pływał w nim też plasterek cytryny grubości małego palca. — Ja już mam, ale jeśli chcesz, to się częstuj, stoi w kuchni na wierzchu i kawa, i herbata, i cukier... Czekaj, zrobię ci tu może trochę miejsca — zreflektowała się, rzuciwszy okiem dookoła; istotnie, zajęła swoim kocem i poduszkami prawie całą kanapę, a na najbliższym fotelu leżał plecak i jakaś papierowa torba o nieokreślonej zawartości. Przeniosła to szybko na podłogę i delikatnie, acz stanowczo odsunęła psa, który przydreptał oczywiście za nimi do salonu i szykował się już, by usadzić się na zwolnionym miejscu; niezrażony niepowodzeniem, zajął drugi fotel, Ilsa natomiast wróciła na kanapę.
— Pozwolisz, że skończę obiad — pół zapytała, pół stwierdziła, z lekkim uśmiechem (wydawał się trochę dziwnie na niej leżeć, jak nieźle, ale nie idealnie skrojone ubranie, jakby jej twarz nie nawykła do uśmiechania się) wskazując na kartonowe pudełko na stoliku — istotnie, był to smażony makaron, można w nim nawet było dojrzeć kawałki cebuli, jakiegoś niezidentyfikowanego warzywa i czegoś, co wyglądało jak kurczak. — W kuchni powinny być jakieś ciasteczka, jakbyś miała ochotę, to śmiało się częstuj.

(ciężkie dwa dni miałam i pisanie mi za cholerę nie szło :C przepraszam. następne odpisy powinny być trochę bardziej żwawe. za to muszę powiedzieć że mi się twoje posty podobają. serio-serio. wdzięczny styl masz, dobrze się to czyta i jest na co odpisywać)
Powrót do góry Go down
Corinne
Córka byłego prezydenta

avatar

Liczba postów : 10
Dołączył : 18/09/2013

Godność : Corinne Delorie Ethel Mitchell
Wiek : Dziewiętnaście lat
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 162 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Piegi; Zielone, przebiegłe oczy; Tatuaże
Aktualny ubiór : Bielizna; Luźna, biała koszulka na ramiączka wpuszczona niedbale w ciemne, podarte rurki; Czarne buty na grubej podeszwie; Szara, gruba bluza z kapturem

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Pon Paź 14, 2013 1:24 pm

Cóż, Cori z wielką ulgą przyjęła postawę Il. Co prawda nie brała pod uwagę ogólnego sprzeciwu starszej, gdy prowadziła ją w stronę salonu. Z drugiej jednak strony nie sądziła też, że tak grzecznie kobieta da się doprowadzić do kanapy. Szczególnie przez młodszą od siebie osobę. Ot, dziewczyna z góry założyła, że na swój sposób Ilsa będzie protestować, tłumacząc, że sama trafi z przedpokoju do salonu. Także mimo zwisającego nad nią zażenowania, bezsensownego wstydu, uśmiechnęła się nieznacznie, wzdychając cicho, kiedy zdezorientowana kobieta spojrzała na nią siedząc już potulnie na sofie. Nie przeraziła się, skądże znowu. Sztuczna gała nie zrobiła na niej szczególnego wrażenia. Chodź, co prawda widok ten z pewnością nie należy do przyjemnych, niektóre panny byłby nawet skłonny wystraszyć, Delorie odbierała, to raczej za zwykłą codzienność. Albo inaczej. W końcu młodsza nie ogląda protezy Il przy każdym ich spotkaniu, wszak z reguły jest ona zasłonięta czarną przepaską. Jest to jednak nieodłączny element ich spotkań, który mimo wszystko nie umknął uwadze Cori. Niemniej dziewczyna nie uważa, by sztuczna gałka szpeciła jakoś szczególnie ogólny zarys twarzy Ilsy. Dlatego spoglądała w oczy starszej nieco pewniej, zupełnie ignorując ten 'drobny' defekt.
W każdym razie Ethel powiodła wzrokiem w stronę wypełnionego po same brzegi herbatą kubka, po czym momentalnie zagryzła wargi w wąską linie. Zrobiło jej się na swój sposób głupio. Nie chciała się zbytnio rządzić w nieswoim mieszkaniu, aczkolwiek nie chciała też wysyłać Il, by i jej przygotowała jakikolwiek napój. Jęknęła zamieszana, plując sobie w brodę za to, że zachowuje się jak totalnie zawstydzone dziecko, nie wiedzące, co ma do końca robić. Coby jednak nie było, w parę chwil Corinne pozbierała się w sobie, kiwając głową na słowa Il. Zrobiła kilka kroków w kierunku kuchni, niepewnie wskazując dłonią na pomieszczenie.
- Dzięki. Zaraz wrócę. - rzuciła, znikając na trochę w kuchni. Szybko wsypała do wygrzebanego z pierwszej lepszej szafki kubka dwie łyżeczki cukru, po czym wrzuciła do niego jeszcze woreczek owocowej herbaty, następnie zalewając, to wszystko wrzątkiem. Niepewnie ujęła kubek w dłonie, krzywiąc się mimowolnie. Syknęła cicho, dmuchając na poparzone palce. Doprawdy Cori nigdy nie lubiła paradować z czymś ciepłym w rękach. Na ogół zawsze musiała się poparzyć. Nawet jeżeli naczynie miało specjalny uchwyt, mający z pewnością zapobiegać takim sytuacją, Del zawsze zrobiła coś tak, by wyszło na przekór. Dziewczę jest zdolne inaczej, o. W końcu jednak wylądowała w salonie, siadając na zwolnionym fotelu. Ostrożnie odstawiła kubek na blat stolika znajdującego się w salonie, zerkając przelotnie na kobietę, kiedy z jej ust padło pytanie. Początkowo Corinne zdawała się być nieco zbita z tropu, dopiero kiedy zielone tęczówki odnalazły kartonowe pudełko ogarnęła o co chodzi.
- Jasne. - mruknęła, przecierając wolną dłonią zmęczone oczy. Nie sposób było wyrobić, prowadząc taki tryb życia jak ona. Zresztą mocno zarysowane cienie po oczami raczej mówiły same przez się. Del jednak nie narzeka, sama wpadła na pomysł żeby pracować w paru miejscach. O ćpaniu natomiast nie będę już nawet wspominać.
- Nie, nie. Dziękuje. - powiedziała, machając przy tym rękoma w zaprzeczającym geście, jakby chciała tym jeszcze bardziej potwierdzić swoje słowa. Nie będzie jej przecież wyżerać ciastek, co to, to nie.
- Właściwie czym się Pani zajmuje? - palnęła nagle, nieukrywanie wlepiając w nią swoje ciekawskie ślepia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Wto Paź 15, 2013 7:57 pm

Odprowadziła ją jeszcze wzrokiem do kuchni, bez zastanowienia, jakby odruchowo; dopiero po chwili odwróciła spojrzenie i zawiesiła je gdzieś w okolicach blatu stolika, nie patrząc na niego tak naprawdę, pozwalając myślom błądzić — głównie dookoła Corinne. Przysłuchiwała się nieuważnie odgłosom dobiegającym z kuchni, jednocześnie snując swoje niezbyt ambitne rozważania; w zasadzie był to raczej szereg luźnych spostrzeżeń przechodzących jej powoli przez myśl. Coś o tym, jak strasznie długie włosy ma ta dziewczyna (obserwacja wciąż, za każdym razem, podszyta lekkim zaskoczeniem — że też ma cierpliwość o nie dbać...! — mimo, że przecież tyle się już znały); chwilowe zastanowienie, którą herbatę weźmie; kilka wrażeń tak przelotnych, że prawie niemożliwych do ujęcia w słowa, ale ogólnie pozytywnych; jakieś inne refleksje, w gruncie rzeczy bez znaczenia. Powrót dziewczyny do pokoju ściągnął Ilsę z powrotem do rzeczywistości. Poczekała uprzejmie, aż ta usadowi się w fotelu, i dopiero wtedy zajęła się konsumpcją. Widać było, że nieczęsto jada pałeczkami, ale w zasadzie radziła sobie nieźle; na tyle dobrze, żeby nie musieć wstawać po widelec. Pytanie Corinne zastało ją akurat w momencie polowania na szczególnie nieuchwytny kawałek kurczaka; podniosła wzrok znad obiadu i przyjrzała się dziewczynie uważnie, jakby szukała czegoś w jej twarzy. Przez chwilę milczała. Wyglądało to, jakby zastanawiała się nad czymś usilnie, choć pytanie w gruncie rzeczy było przecież proste.
— Pracuję w firmie ochroniarskiej — odparła wreszcie, wybierając najbezpieczniejszą i wciąż prawdziwą odpowiedź. Jej praca nie była w zasadzie żadnym wielkim sekretem, z pewnością nikt nie wymagał trzymania jej w sekrecie, ale i tak nie lubiła za wiele o niej mówić. Zresztą jak by to w ogóle brzmiało: „a, wiesz, nic ciekawego w zasadzie, pilnuję najważniejszej osoby w mieście”? Nie bardzo.
— Robię VIPom za osobistą obstawę — dodała jeszcze po chwili, uznawszy, że tyle w zasadzie może jej powiedzieć. — Dosyć męcząca robota, ale lepsze to, niż osiem godzin za biurkiem. Chociaż... Wolałabym chyba wyprowadzać ludziom psy. — Posłała jej lekki, przelotny uśmiech.
— A ty? Uczysz się jeszcze pewnie, co? — zagadnęła po króciutkiej chwili ciszy, nie chcąc tak brutalnie zabijać rozmowy. W zasadzie nie wiedziała nawet, ile Corinne ma lat; obstawiała co najwyżej późne liceum, ale w sumie nigdy nie miała oka do takich spraw.
Powrót do góry Go down
Corinne
Córka byłego prezydenta

avatar

Liczba postów : 10
Dołączył : 18/09/2013

Godność : Corinne Delorie Ethel Mitchell
Wiek : Dziewiętnaście lat
Orientacja : Biseksualna
Wzrost i waga : 162 cm || 45 kg
Znaki szczególne : Piegi; Zielone, przebiegłe oczy; Tatuaże
Aktualny ubiór : Bielizna; Luźna, biała koszulka na ramiączka wpuszczona niedbale w ciemne, podarte rurki; Czarne buty na grubej podeszwie; Szara, gruba bluza z kapturem

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   Czw Paź 17, 2013 7:59 pm

Sama dziewiętnastolatka nieraz doznaje zwykłego szoku, że jest w stanie swoim włosom poświęcić tyle czasu. Wierzcie mi, by jej pukle prezentowały się zdrowo, jako tako układały i przy tym przyjemnie pachniały, Corinne musi spędzić w łazience co najmniej godzinę. Jest to względne minimum. Znajomi na ogół mówią, że to już obsesja, natomiast dziewczyna zwyczajnie uważa, że każdy powinien na swój sposób o siebie dbać. Chociażby pod tym względem, że codziennie wieczorem weźmie prysznic. Wracając jednak do tematu, warto tutaj uwzględnić fakt, że włosy młódki są jej dumą i prawdziwą chlubą, bo to prawdopodobnie jeden z najładniejszych akcentów jej urody. Dlatego poświęca im tak dużo czasu. Co nie zmienia jednak tej drobnej, uroczej kwestii, że od czasu do czasu Del dostaje już zwykłej cholery, nerwicy i kij wie czego jeszcze, kiedy przyjdzie jej myc po raz kolejny włosy szamponem, potem odżywką, a na końcu musi paradować jeszcze z maską do włosów na głowie. Ot, to taka ciekawostka na temat jej kudłów i podejścia do całej sytuacji. Wszak skoro już ten temat poruszono, to parę słów można o tym powiedzieć. Przechodząc jednak dalej ...
Cori mimowolnie zerkała na Ilse podczas konsumpcji obiadu, sprawdzając przy tym jak radzi sobie pałeczkami. Nie robiła tego jednak nachalnie. Zdawała sobie sprawę z tego, że większa cześć ludzi zwyczajnie nie lubi, kiedy ktoś ich obserwuje podczas jedzenia. Jest to na swój sposób denerwujące, krępujące i upierdliwe. Świadczy również o niskim wychowaniu drugiej osoby, więc jedynie od czasu do czasu Ethel pozwoliła sobie skierować wzrok w stronę kobiety, co rusz uśmiechając się nieznacznie pod nosem. Tak jakby bawiła ją chwila w której Il nie mogła schwytać kawałka kurczaka.
- Firmie ochroniarskiej? Raczej ciężka praca, nie? - wymamrotała, oblizując z wolna dolną wargę. Dla Cori ochroniarz, to raczej postawny, wielki facet z reguły łysy. Często mający pseudo groźny wyraz twarzy, a jak już się odezwie, to tylko potwierdza fakt, że 'dresiki' inteligencją na ogół nie grzeszą. No, przynajmniej taką wizję ochroniarza ma młoda, więc nic dziwnego, że ni cholery nie może sobie wyobrazić na tym stanowisku właścicielki mieszkania. Już prędzej uznałaby ją za policjantkę albo zwykłą kobietę biznesu. Powaga. Swoją drogą Il bardzo dobrze postąpiła, że nie zdradziła jej dokładnych szczegółów na temat swojej pracy. Gdyby Corinne dowiedziała się że Ilsa pracuje dla pani burmistrz poczuła by się nieco głupio. Wszak dobrze znana nam tu Anastasia jest ciotką małolaty, a fakt, że osoba której wyprowadza psa jest jej prywatnym ochroniarzem ... No cóż z pewnością wprawiłby Delorie w totalne zamieszanie. Jaki ten świat mały, wszyscy się znają.
- Szczególnie takie pulpety. - mruknęła, wskazując palcem na psa Ilsy. Srsly, Corinne na prawdę zapałała sympatią do tego pupila, mimo, że od dziecka unika zwierząt jak ognia ten po prostu sprawia, że na jej gębie pojawia się wielki, szczery uśmiech, ba! Jest skłonna wyprowadzić go nawet na spacer, co jest akurat dużym wyczynem z jej strony. Wszak nigdy w życiu nie była na spacerze z innym czworonogiem niż ten.
- Jestem świeżo po maturze. - rzuciła w odpowiedzi, upijając kilka mniejszych łyków przestudzonej herbaty. To, że nie poszła jeszcze na studia, to inna kwestia. Gdyby narkotyki nie mydlił jej oczu, pewnie siedziałaby teraz na jakiś wykładach. Noale, Cori ma swój świat. Musi się póki co nieźle w sobie pozbierać, aby gdziekolwiek złożyć papiery.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Ilsy   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Ilsy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
rozrywkowo
 :: Archiwum
-
Skocz do: