IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Burtona.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Mieszkanie Burtona.   Czw Paź 17, 2013 10:50 pm






Z Noelem naprawdę było kiepsko, nawet nie wiedział co się z nim dzieje. John podejrzewał, że pigułka gwałtu, rozpuszczona w jego drinku może mieć coś z tym wspólnego. Nie przewidywał innej opcji. Na ekstazy mu to nie wyglądało, a na inne narkotyki dożylnie tym bardziej, zwłaszcza, że Aune nie dałby sobie zrobić zastrzyku z własnej woli. Skąd miał taką pewność? Po prostu, czuł podświadomie, że doktorek nie jest typem weekendowego ćpuna, który aplikuje sobie cudowny haj, by lepiej bawić się na imprezie. Może nie znał go za dobrze, ale dałby sobie rękę obciąć, że stał się ofiarą po prostu jakiegoś psychopaty. Gdyby psychiatra nie był w tak beznadziejnym stanie, John najpewniej zająłby się tym od sprawy karnej, no ale! Przecież miał wolne, nie był tu jako glina, a dobry znajomy, no może pacjent.
Zdziwieniem było dla detektywa, jak mimo obecnego stanu, Aune martwił się o niego. Sam nie wiedząc kiedy, uśmiechnął się lekko na jego słowa.
- Aune, wszystko jest ok. Prześpij się- rzucił spokojnie, po czym sam wsiadł do samochodu, odjeżdżając spod baru. Jedynym problem jaki posiadał to fakt co z nim zrobić. Nie wiedział, gdzie mieszka mężczyzna, a nawet gdyby uzyskał te informacje (co wbrew pozorom dla gliny jest bardzo łatwe) to nie mógł go zostawić samego, gdy był pod wpływem prochów. No dobra. Zabiera go do siebie. Nie ma innej rady. A niech rano, Noel coś jojczy czy marudzi to łeb na dzień dobry dostanie. Jechali około kwadransa do mieszkania Burtona. Kiedy znaleźli się już na miejscu, wyciągnął go, niosąc do środka. Oczywiście mieszkanie Johna różniło się od tych wszystkich „normalnych” mieszkań. Nie posiadał mebli. Miał jedynie materac jako łóżko, atrapę stolika, na którym stał telewizor, jeden segment półek, oraz stertę akt w kątach. Wszędzie gdzie się nie spojrzało znajdywały się zdjęcia z zbrodni oraz jakieś jego ręczne zapiski. Widać było, że dużo pracuje, nawet kiedy miał wolne.
Stopą szybko odsunął walające się papiery, by położyć mężczyznę na posłaniu. Spojrzał na niego z góry, wypuszczając głośno oddech.
- Ale cię urządzili – mruknął, zsuwając z ramion kurtkę i rzucając ją na półkę. Przesunął po twarzy dłonią, idąc do kuchni. Zaparzył sobie kawy, oraz naszykował wody niegazowanej dla Noela, uznając, że zapewne będzie mu się chciało pić po przebudzeniu. Podstawił ją niedaleko niego, a samemu, siadając na ziemi, tuż przy materacu opierając się o róg plecami i gapiąc w telewizor. Akurat leciał jakiś program na Discovery. Żłopiąc swoja czarną śmierć, gapił się na dość ciekawy odcinek. Nawet nie miał pojęcia ile już czasu upłynęło odkąd weszli do domu, ale było już grubo po północy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 12:52 pm

Wszystko mu się plątało, świat wymykał się, a czas płatał figle. Nie wiedział czy coś słyszy, widzi czy czuje. Raz wydawało mu się, że jest kompletnie przytomny, a nagle na powrót wpadał w wir gmatwający całą rzeczywistość. Powieki ciężkie jak ołów nie pomagały utrzymać świadomości, wreszcie odpuścił walkę z wiatrakami i pozwolił zmęczonemu organizmowi przysnąć. Obudził się ponownie, dopiero po pół godzinie. Już nie telepało i nie odczuwał przyjemnego kołysania, chociaż huczało mu w głowie, to w pokoju zdawało się być cicho i miękko, tak bardzo miękko. Zatonął w wygodnym materacu delektując się wygodą posłania, na którym został położony. Leżał tak bez ruchu może z dobre dziesięć minut, żaden z jego mięśni nie protestował, teraz było dobrze.
Czując usilną potrzebę zmiany pozycji przeturlał się w bok, by zużyć jak najmniej energii do tego wielce skomplikowanego manewru i wtedy nadział się na pewną blokadę. Coś, co nie pozwalało mu przesunąć się dalej, w miejsce bardzo upragnione, które chciał osiągnąć i na nim spocząć. Przeszkoda nie miała charakterystycznego kształtu czy temperatury rzeczy nieożywionej i bardziej przypominała żywą istotę, aniżeli stół czy szafkę. W tej samej chwili przed oczami Noela zamajaczył obraz blondyna, który jeszcze niedawno miał czelność go napastować. Niewiele myśląc z całej siły uderzył rękoma w to coś, co jego zdaniem było napastnikiem, a w rzeczywistości plecami Johna, które próbował panicznie od siebie odsunąć serwując im serię raczej słabych, acz ciągłych uderzeń. Dopiero po dłuższej chwili zaczął myśleć trzeźwiej, a może, dlatego że się po prostu za bardzo zmęczył i nie był już w stanie podnieść nawet ręki? Zorientowany, że chyba pomylił osobę zaczerwienił się jak głupia nastolatka i zakopał twarz w poduszkę, bo konfrontacja z Johnem, który przed chwilą robił za worek treningowy średnio mu się podobała.
- John… Ja chce… znaczy potrzebuje. Ty musisz.. – Próbował poskładać jakieś sensowne zdanie do kupy, ale słowa mu uciekały i nie był w stanie się zbyt jasno wysłowić. Zamilkł składając w myśli coś na kształt logicznego komunikatu.
- Rozbierz mnie. – Dobra, udało się powiedzieć ładnie i składnie, kij z tym, że zabrzmiało to jak prośba kochanka czy zgoła prostytutki ważne, by mężczyzna go zrozumiał i czym prędzej wykonał polecenie. Sam nie był w stanie sobie z tym poradzić, nie mógł wstać czy usiąść, a co dopiero mówić tu o skomplikowanej czynności przekładania rąk czy nóg przez małe dziurki, czy odpinaniu guzików. To była wyższa szkoła jazdy zarezerwowana z grubsza dla osób trzeźwych, a nie naćpanych.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 1:21 pm

Siedział tak gapiąc się w telewizor, czując nagłe na siebie ataki. No cholera, co jest grane – z tymi myślami odwrócił głowę w tył widząc, jak Noel nieporadnie zaczyna wywijać witkami na prawo i lewo, aż w końcu się męczy i dociera do niego z kim ma do czynienia. Widocznie szybko kontaktował, bo nawet się uspokoił.
- Cholerny, nie jestem workiem – burknął pod nosem, jednak zaraz uspokoił się, wiedząc, że zrobił to pod wpływem impulsu, gdyż nadal sądził, że znajduje ze swoim oprawcą. Sądził, że dalej pójdzie spać, ale nagle wypalił z tym rozebraniem go. No jasne, jeszcze księżniczkę rozbierać. Ciężki oddech, a następnie podniesienie się z gleby. Przyklęk na materac, zawisając nad nim . Spojrzał na zmęczone oczy, które jeszcze nie były tak trzeźwe jak zwykle. Ręce oraz nogi, były niczym z gumy, kołysząc się i opadając non stop, gdyby się je trąciło. Nie rozumiał jak ktoś mógł doprowadzić go do takiego stanu, dopiero w tym momencie dotarło do niego, że Aune widocznie spotyka się z nieodpowiednimi osobami. Facet miał pecha. Był miły, inteligentny i zawsze pomocny, a więc czemu nie miał szczęścia w miłości? Czemu nie miał fajnej babki, do której wracałby zmęczony po pracy i która psioczyłaby na Burtona, że wydzwania o trzeciej w nocy do jej faceta z pierodłami. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że łączy ich samotność. Obaj mieli tylko dom oraz pracę i były to niezmienne elementy w ich życiu, a reszta zmieniała się niczym w kalejdoskopie. Zresztą nieważne.
Ściągnął z niego pierw koszulę, odkładając ją na stolik. Przesunął wzrokiem po ciele lekarza. Szczupły. Tyle mu przyszło na myśl, kiedy zobaczył jasną skórę psychiatry. Następnie palcami zahaczył o guzik, spodni, chwilę zastanawiając się. Chyba wahając.
- Będę ci ściągać spodnie, więc nie waż mi się przyjebać w głowę za to, że spełniam twoją prośbę – powiedział ostrzegając go. Nie chciał iść do roboty z podbitym okiem, tylko dlatego, że chciał być miły. Och, John miły, też nowość. Na komisariacie żyć by mu nie dali, pewnie głupio dogadując na temat namiętnej nocy podczas, której zarobił w oko. Jeszcze mu tego brakuje, żartów ze strony kumpli. Westchnął, odpinając guzik, a następnie zabierając się za rozporek. Wolno zsunął z bioder Aune dolną cześć garderoby, zostawiając go jedynie w bokserkach. Wstał z materaca, przykrywając go.
- Prześpij się, koło siebie masz wodę, gdybyś chciał pić. Będę obok, na fotelu, gdybyś coś potrzebował. – Patrzał na niego, sprawdzając czy cokolwiek do niego dociera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 2:09 pm

- Mhm.. też. – Miało to oznaczać tyle, że Noel o wiele bardziej wolałby być rozbierany przez swojego kochanka i to nie w stanie prawie agonalnym, bądź kogoś bardziej przystępnego, aniżeli przez detektywa, który kojarzył mu się z prymitywną amebą. Nawet zaczął się głupio cieszyć, chichotał, kiedy tamten niczego nieświadom, rozbierał go z koszulki. Burton był przystojnym mężczyzną i prawdopodobnie podobał się rzeczy kobiet, ale jakoś dla psychiatry był obiektem totalnie aseksualnym i kompletnie go nie pociągał, co w głównej mierze było spowodowane jego pierdolcem na punkcie roboty oraz tak mało romantycznej i pozbawionej polotu gadce, że nikomu normalnemu nie stanąłby przy tym maniaku. Ciało, chociaż schowane pod materiałem koszulki, miał zapewne dobrze zbudowane i niczego sobie, ale naprawdę w jego przypadku wszystko psuło to nienormalne zainteresowanie denatami, zwłokami, psychopatami i innymi świrami, z którymi się ciągle użerał.
Leżał spokojnie, czekając aż akcja z rozbieraniem się zakończy. Nie zamierzał protestować, wszakże sam go o to poprosił i szczerze mówiąc był przekonany, że mężczyzna odmówi. To był taki mały eksperyment. Uśmiechnął się do niego cokolwiek radośnie niczym pięcioletnie dziecko i odwrócił się na bok momentalnie zasypiając.

~Ranek.

Gdyby powiedzieć, że Noela bolała głowa, to byłoby to paskudne kłamstwo, głowa go napierdalała tak jakby ktoś jeździł po niej młotem pneumatycznym na zmianę z walcem. Myślał, że normalnie zeświruje, czując jak jego czaszka ma ochotę eksplodować w trybie natychmiastowym i to najlepiej na milion małych kawałków. Wszystko, zgodzi się dosłownie na wszystko, byle to ustrojstwo przestało mu świdrować gdzieś okolicach potylicy, a te pieprzone kościelne dzwony mogłyby nie łomotać przy skroni. Darmowe wesołe miasteczko miał zapewnione, ale naprawdę wolałby się obudzić jak normalny człowiek, który cokolwiek pamięta, niż mieć jazdę bez trzymanki z wyjątkowo wyboistymi zakrętami. Rozmasował czoło próbując dojść do ładu z samym sobą. Uporał się z nieustępliwym bólem czaszki i usiadł na materacu. Dopiero teraz rozejrzał się po nieznajomym pomieszczeniu, kompletnie nie wiedział gdzie się znajduje. Kojarzył jakieś fakty, tego blondyna, co się z nim umówił. Poszukał wzrokiem blond czupryny i taką rzeczywiście udało mu się odnaleźć na fotelu, tylko jakoś tak inaczej ją sobie zapamiętał. To było dziwne, dlaczego tamten spał osobno? Przeważnie kończyło się to tak, że spali razem, a nie jeden na materacu, a drugi na krześle. Takiej kombinacji jeszcze nie spotkał. Skołował jakiś przedmiot leżący blisko łóżka by mógł celnie nim wymierzyć i rzucić w śpiącego mężczyznę. Uśmiechnął się triumfalnie pod nosem, jak przedmiot dotarł do celu, a facet został brutalnie obudzony.
- Skołuj mi jakieś papierosy i zrób mocną kawę. Gdzie jest prysznic? Muszę się wykąpać i daj mi ręcznik. – Powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Wkuriowny Noel, to bardzo niebezpieczny Noel. Był zły, niezadowolony, a przede wszystkim chciałby wiedzieć, dlaczego na miłość boską był w mieszkaniu Burtona?! Ostrożnie podniósł się z materaca, trzymając się ściany, by nie polecieć jak kłoda z powrotem na posłanie. Spojrzał na mężczyznę w oczekiwaniu na podanie kierunku, w którym powinien się udać, by móc się wykąpać.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 7:56 pm

Dla Burtona była sprawa podobna, jeśli chodzi o pociąg do doktorka. Noel był jego psychiatrą, może traktował go nawet jak przyjaciela. Och tak, John miał chore spaczenie na temat przyjaźni, gdyż z małą garstką osób się kolegował. Był samotnikiem, zawsze sam ze swoimi chorymi sprawami i zazwyczaj wszyscy uważali go za świra, bo angażował się na sto jeden procent w pracę. Może było to niezdrowe, dziwne i pokręcone, jednak to jedyne trzymało go w normalności. Najpewniej wtedy popadłyby w alkoholizm (choć już nie raz lubi łyknąć) i najpewniej psychozę. Dobra zresztą nieważne. Usadowił swoje cztery litery w fotelu i tam mając  nadzieję, że zaśnie – nie pomylił się bardzo.

Nad ranem poczuł jak coś mocno w niego uderza. Przykryty kocem zasłonił się mocniej, ale to tylko źle zapowiadało. Został obudzony, jeszcze w taki sposób. Zasłonił głowę kocem, nie mając najmniejszej ochoty jeszcze otwierać oczy, jednak kiedy usłyszał ten ton głosu… taki rozkazujący, denerwujący, miał ochotę go pierdolnąć w łeb.  Co on sobie wyobrażał, że z kim kurwa gadał?  Z jakimś podrzędnym podlotkiem?!A może z tym kolesiem z baru?! Od razu mocno odrzucił materiał na ziemię i wstał.
-  Chyba się przesłyszałem do cholery.  Chyba zapominasz się do kogo mówisz, Aune – syknął pod nosem, ostro i zdenerwowany. Budzić Burtona to jedno, ale rozkazywać mu oraz rozstawiać po kątach to drugie. To mogło się tylko zakończyć awanturą i to z samego rana. Obojętnie czy był jeszcze półżywy czy nie, ale nie zamierzał znosić humorków księżniczki.
-  JA co najwyżej mogę ci zrobić kawy, ale nie muszę. JA co najwyżej  MOGŁEM cię odebrać zaćpanego z jakiegoś podrzędnego baru, w którym prawie cie przeleciał jakiś koleś, ale przecież to nic takiego. Och, taki tam pryszcz – warknął ironicznie, idąc do kuchni.  Pieprzył jego kawę. Zapalił papierosa, musząc się uspokoić. Ciśnienie skakało jak wahadełko wróżki. Ja pierdolę, nikt jeszcze z rana nie podniósł mu tak ciśnienia jak ten niewdzięczny psychiatra. On jak do niego dzwonił, chociaż mu dziękował, no ale nie! Aż cholerny.
- A  łazienkę księżniczko znajdziesz sobie sam, jak podniesiesz swój chudy tyłek, a ja doniosę tylko ręcznik – burknął, odwracając się plecami do wejścia kuchni. Stał gapiąc się w okno, widząc jak ludzie zapełniają ulicę, spiesząc się do pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 8:19 pm

Podrapał się po głowie jakoś nie bardzo stresując się wybuchem mężczyzny. W sumie to podejrzewał, że albo zleje go ciepłym moczem, albo wydrze mordę robiąc z tego wielkie halo. Wzruszył jedynie ramionami, bo przejmować się to on z pewnością nie zamierzał, prędzej dorwać tego papierosa, którego właśnie palił Burton i Żyd podzielić się nie chciał. Zrzucił z siebie ostatnią część garderoby, jaką były bokserki i poszedł w ślad właściciela domu, czyli do kuchni. Stanął tuż za nim przylegając swoim ciałem do jego przyjemnie dużych pleców, no cóż Burton był przystojny i ciało miał, a to że momentami zachowywał się jakby ktoś mu wsadził kij między nogi to inna sprawa. Zarzucił mu ręce na ramiona oplatając szyję i wyrwał papierosa spomiędzy ust, by samemu móc przez chwilę podelektować się nikotyną.
- Co z Ciebie taki sztywniak? Ja wiem praca, praca, praca, ale serio życie jest o wiele ciekawsze od tych wszystkich skrzywionych przestępców. Mógłbyś się raz na ruski rok dobrze zabawić, nie zrobiłoby Ci to krzywdy. – Zaciągnął się mocniej, przytrzymał dum w ustach i wypuścił przed siebie. Przeciąganie tej sytuacji mogło się dla niego źle skończyć, a jak wiadomo Noel do głupich mimo wszystko nie należał. Szybko oddał mężczyźnie papierosa, wtykając mu go między wargi, by przypadkiem nie zaczął się za bardzo pieklić.
- Dzięki za komplement, nie wiedziałem, że podoba Ci się mój tyłek. Zapamiętam. – Wyszeptał mu wprost do ucha na odchodnym i pocałował w policzek w przelocie, już się odrywając od jego ciała. Odwrócił się na pięcie kierując na poszukiwanie łazienki, a tę dało się znaleźć znacznie łatwiej niż mógł się spodziewać. Mieszkanie Burtona rzeczywiście było bardzo małe i skromne, ale jemu to w zupełności nie przeszkadzało. Z przyjemnością zanurzył się pod chłodny strumień wody, chcąc tym samym oczyścić umysł.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 8:37 pm

Miał w nosie zachowanie Aune. Ten facet zdecydowanie był całkiem inny niż w gabinecie. Czort, a nie psychiatra! Jak on może chodzić do takiego faceta, który rządzi się jak panna na włościach i sądzi, że gospodarz domu nie będzie mieć żadnych ale! No, ale oczywiście  to nowa twarz Noela, której Burton nigdy nie widział i szczerze nie żałował, że nie poznał tej jakże uroczej osobowości wcześniej. Westchnął ciężko, mając nadzieję, że ten cholerny doktorek ogarnie się i w końcu zacznie zachowywać jak Aune, którego znał. Przeliczył się, oj ale on się przeliczył. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nagle poczuł rozgrzane ciało psychiatry na swoich plecach. Oczywiście nie miał na sobie koszulki, gdyż w nocy zazwyczaj było mu gorąco, dlatego też idealnie wyczuł wręcz wrzącą skórę Noela. Stał nie ruszając się ani na milimetr. Nawet nie drgnął, nie speszył się, ani nie spiął. Nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Miewał romanse z kobietami, które nieraz go tak zaskoczyły, a to, że Aune był facetem w niczym mu nie przeszkadzało. Przecież sam John był biseksualny i zdawał sobie doskonale z tego sprawę. Bliskość drugiego mężczyzny nie wzbudzała w nim odrazy, czy zażenowania jak u niektórych, jednak nie sądził, że Aune posunie się do takiego zagrania. Nie wiedział, czy było celowe by go jeszcze bardziej wkurzyć, czy może faktycznie sam Noel lubił facetów i takie zagrywki były normą w jego wykonaniu. No tak, coraz więcej prawd dowiadywał się o nim.
- To, że nie daje się przelecieć jakiemuś kolesiowi w barze, którego nawet nie znam, nie czyni mnie sztywniakiem, słońce – mruknął chcąc mu trochę dogryźć. Niech sobie nie myśli, że jest taki wyzwolony i jakże  rozrywkowy. Imprezowicz się znalazł, patrzcie go.
Kiedy tylko odzyskał swojego papierosa, zaciągnął się, wypuszczając dym spomiędzy warg. Odwrócił tylko głowę dostrzegając odchodzący tyłek Noela. Ocenił go wzrokiem, a na odchodne rzucił:
- Za chudy. A ja nie wiedziałem, że lubisz podbierać mi fajki z ust. – Po czym zgasił papierosa w popielniczce.  Aune szybko zniknął za drzwiami łazienki, dlatego też John udał się na poszukiwania czystego ręcznika. Wygrzebał jakiś z szafki idąc do łazienki. Bez skrępowania wszedł tam, rzucając go na klapę zamkniętego kibla. Wziął swoją szczoteczkę do zębów, szukając wzrokiem pasty.  No tak, pod prysznicem.
- Podaj mi pastę – rzucił sucho, wyciągając rękę pomiędzy zasłonkę a ścianę z płytkami. W ustach trzymał szczotkę, czekając aż jaśnie pan raczy zrobić dobry uczynek tego ranka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 9:02 pm

Z niejakim zadowoleniem przypomniał sobie ciepłe plecy Burtona, może i koleś go kompletnie nie interesował w tych kategoriach, ale kto normalny nie lubi z rana przytulić się do czegoś ciepłego, dużego i przyjemnego? Może jego skóra była trochę szorstka, ale zgrabny tyłek i cudowne ciepło to wynagradzały. Zadowolony uśmiechnął się do własnych myśli. Jego partner mógłby mieć takie wygodne plecy, następnym razem jak będzie szukał kochanka to z pewnością zadba o to, by wpierw zrobić generalny przegląd fizyczny, w celu zmacania jego pleców. Dobrze się było do takich przytulić zarówno rankiem, jak i nocą czy podczas kotłowania się w łóżku. Rozmarzył się nieco, a perfidnie wślizgująca się, do jego małej oazy spokoju, ręka niczym wąż szybko przerwała ten błogi stan. Nie powiem, trochę się wystraszył i o mało nie wypieprzył na śliskich kafelkach przy jeszcze nie do końca trzeźwym czy dobrze funkcjonującym błędniku.
- Ja wiem, że moja obecność tutaj Ci nie odpowiada, ale chyba nie zamierzasz mnie zabić. – Odetchnął głęboko i zaczął poszukiwania pasty. Długo mu to nie zajęło, wsadził tubkę w rękę mężczyzny i oddelegował ją poza rejony zasłonki. – Proszę. – Namydlił się tym, co udało mu się znaleźć, spłukał i zakręcił wodę. Nie zamierzał siedzieć dłużej niż było to potrzebne, dlatego orientacyjnie sięgnął w kierunku toalety, by złapać miękki materiał. Otarł ciało z wilgoci, przewiązując się ręcznikiem w biodrach, by móc wyjść spod prysznica. Spojrzał w lustro, by napotkać w nim wzrok mężczyzny.
- O awansowałem z księżniczki na słońce, miło. – Uciął zgryźliwie. – Jeżeli w twoim świecie próba gwałtu to dobra zabawa, w takim razie życzę Ci powodzenia, bo dla mnie to wcale nie jest śmieszne. – Mruknął wyraźnie przygaszony, zupełnie tak jak oczekiwał tego detektyw. W tym tempie pozbędzie się mężczyzny w przeciągu kilku najbliższych minut, ponieważ Noel właśnie wszedł do pokoju i zgarnął swoje ubrania. Zaczął wkładać na siebie kolejne ubrania czuł, że przebywanie ich dwójki w jednym pomieszczeniu, to wielki błąd. Chociaż gorsze było to, że napisał właśnie do niego, sam nie wiedział, dlaczego postanowił wybrać akurat Burtona. Przecież ani nie miał dla niego żadnych specjalnych uczuć, ani wybitnie mu się nie podobał. Był jego pacjentem i traktował go na równi z resztą, chociaż te wszystkie telefony, którymi go nawiedzał mogły sprawić, że rzeczywiście się do siebie zbliżyli. To tak jakby Noel jedynie potwierdził ich przedziwną, telefoniczną więź, ale koniec z tym. Tego było o wiele za dużo. Czym prędzej musiał się pozbyć tej głupiej relacji, nie mógł się pakować w to bagno, bo obiecał sobie, że nigdy więcej mieszania życia prywatnego z pracą. Psychiatra, który ma jakąś relację z pacjentem nie mógł siebie nazywać dobrym psychiatrą.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 9:15 pm

- W moim świecie za próbę gwałtu jest się wdzięcznym, gdy się do tego nie dopuści, wiesz? – burknął pod nosem, spoglądając w lustro.
John nie był niezadowolony z faktu, że Noel u niego jest, a z tego, że po prostu został zmieszany z błotem zaraz z samego rana. Nie podobał mu się ten fakt i oczywiście musiał to wszystkim pokazać naokoło włącznie z zainteresowanym całego tego zamieszania. Zresztą, nieważne. Począł je myć, widząc jak mężczyzna wychodzi z łazienki. Wiedział, że swoją gburowatością odstrasza nawet samego psychiatrę, ale nie miał wpływu na swój wredny charakter. To nie jego wina! No może trochę jego, no ale taki był i zmieniać się nie zamierzał, bo komuś się akurat to nie spodobało. Nie jego problem.
- Zrobiłem ci tę kawę i tosty, masz to zjeść, albo sam ci to wsadzę w usta – rzucił głośno, by ten to usłyszał. Może John nie był wymarzonym towarzyszem, partnerem, czy kimkolwiek, ale trochę serca miał. Wiedział, że doktorek zapewne będzie głodny, a nie mógł go puścić w takim stanie, jeszcze po porannej kłótni. Rany, czuł się jakby był z nim związku. Tylko z kobietami zaliczał takie scysje z rana. A tu nagle niespodzianka, Noel równie jak one, potrafił go dobijać. A nieważne.  Wypłukał usta z pasty i wszedł do salonu. Spojrzał jak Aune się ubiera, nie zamierzał wypuszczać go stąd, dopóki to cholerne śniadanie nie zniknie z talerza. Nie po to stał jak skończony idiota, wsadzając chleb do tostera, robiąc mu jakieś pokopane kanapki i kawusię by ten to zlał moczem. O nie! Nie tym razem! Niech go nawet nie denerwuje i stawia swoich fochów, bo naprawdę go nakarmi niczym rozkapryszonego dzieciaka.  
John posiadał w mieszkaniu jedynie salon, kuchnię i łazienkę, nie miał sypialni, dlatego też nagi (gdyż gacie zostawił w łazience) szukał nowych, czystych ubrań jakie mógł na siebie założyć. W pierwszej kolejce przyszły gacie. Następnie, luźna koszulka oraz dżinsowe spodnie. Rzadki widok Johna w tak mniej oficjalnym stroju. Wszedł do kuchni, samemu nalewając dla siebie kawy do kubka. Siadł na tyłku, oczekując Aune w kuchni. Upił łyk, czarnej kawy sięgając po kolejnego papierosa z paczki. Niestety, był cholernym palaczem i najpewniej umrze na raka płuc niż od kulki na służbie. Jednak z tym różnie bywa, nikt nie miał na to większego wpływu. Los bywał nieubłagany, a tym bardziej dla takich gburów jak on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 9:40 pm

To nie tak, ze nie był mu wdzięczny, ale żył w przeświadczeniu, że dopóki nie podziękuje temu upierdliwemu gburowi, to tak jakby to zajście się w ogóle nie wydarzyło. Nie chciał się do tego przyznawać nawet, jeżeli praktycznie nic nie pamiętał poza tymi silnymi ramionami, w których się miarowo kołysał i to było tak przyjemnie uspokajające, że nie był w stanie się bardziej denerwować. Podziękowanie mu było równoznaczne z przyznaniem, że tak było i to się zdarzyło, a tego nie chciał. Było mu dobrze w jego idyllicznej rzeczywistości.
- Naprawdę nie musiałeś wypowiadać tej drugiej części zdania. – Zostawił buty w spokoju i udał się do kuchni. Skoro mężczyzna już się pofatygowałby robić kawę, a nawet tosty, o które nie prosił, to wypadało mu, chociaż podziękować poprzez konsumpcję.
- Smacznego. – Burton uratował swój tyłek tylko dzięki temu, że nie wypowiedział frazy o kobiecie na głos. Gdyby porównało jeszcze raz do kobiety i stawiał na równi to prawdopodobnie oberwałby w pysk. Noel wręcz nienawidził, kiedy jego kochankowie, partnerowi tudzież stali faceci traktowali go jak kobietę bądź jej zamiennik. Na miłość boską był facetem i w żadnym wypadku nie zamierzał poddawać się operacji zmiany płci wiec, dlaczego tylu tak się tego czepiało?
Zarówno tosty, jak i kawa okazały się być bardzo dobre. Zjadł trzy, a może cztery kromki chleba, wypił prawie całą kawę i na wciągał się dymu nikotynowego. Był w miarę udobruchany, ale jeszcze nie wszystkie sprawy były załatwiony. Zostało jeszcze coś na koniec, co wcale mu się nie podobało, ale postanowił się zachować poprawnie, a nie uciekać od rzeczywistości jak dziecko. Westchnął głęboko, spuszczając wzrok gdzieś w okolice blatu, by nie musieć patrzeć wprost na Burtona.
- Dzięki… Za wszystko. – Mruknął tak jakby bez przekonania, ale naprawdę ciężko było mu się z tym wszystkim pogodzić. Mimo, że nie pamiętał zajścia, tylko sam początek i jakieś urywane sceny, to sama myśl o tym, że ktoś o mało go nie zgwałcił podobała mu się bardzo nijako. Jeszcze na dodatek fakt, że musiał to zrobić przed tym facetem i kompletnie się obnażyć. Za dużo było tego dobrego jak na jeden dzień. Detektyw poznał zbyt wiele detali z jego prywatnego życia, a Noel nie mógł sobie z tym poradzić, tak jak i myślą, że musi nieco ostrożniej dobierać kochanków.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Paź 18, 2013 10:03 pm

Zdawał sobie sprawę, że zapewne jest mu wdzięczny, no ale… no cholera, John to John. Facet naprawdę był ciężki w obyciu i trudno było z nim wytrzymać. Noel zapewne nie znał go z tej strony, kiedy potrafi być naprawdę denerwujący, uszczypliwy i nawet złośliwy. Przecież rzadko kiedy ukazywał mu gamę takich emocji, nawet na kozetce nie był zbyt wylewny, zazwyczaj mówił krótko, zwięźle i na temat. Nigdy nie chciał więcej poruszać, tak jakby sam nie chciał za wiele odsłonić. No, bo bądź co bądź nie umiał się uzewnętrznić. Wymagało to naprawdę wielkiego poświęcenia z jego strony. Mówienie o tym, co było kiedyś, poruszanie niewłaściwych sznurów wiązało się z powrotem do tych wszystkich chwil, do jakich nie zbyt chętnie wracał.
- Musiałem. Wtedy nie zdałbyś sobie sprawy z powagi sytuacji – powiedział całkowicie poważnie, ale widać było, że na usta wkradł się zdradziecki uśmieszek, który starał się ukryć za kubkiem kawy.
Obserwował jak Noel je, może to dziwnie zabrzmi, ale serio to robił i musiał stwierdzić, że fajny widok. Tak, kolejne zboczenie Johna Burtona. Gapił się jak ludzie jedzą, niestety fascynowało go to, może sam sposób w jaki to robią, kij go wie. Cieszył się w duchu, że Aune zjadł prawie wszystko, bo on sam nigdy nie jadał śniadań, a jak już to sporadycznie, wręcz odświętnie więc nic się nie zmarnuje.
W sumie nie spodziewał się, że jednak doktorek przełamie się i podziękuje. To zdecydowanie poprawiło mu humor. Burton, ty chory porąbańcu, westchnął w myślach na siebie. Niekiedy zachowywał się gorzej niż nastolatek, ale niestety musiał to ukrywać za kurtyną swojego gburstwa. Musiał zachować się jak facet, nie mógł dumny z uniesioną głową chodzić, że wyszło na jego po całej tej awanturze.
- Aune… – zaczął, urywając na krótką chwilę. Chciał nawiązać z nim kontakt wzrokowy, a gdy już mu się to udało, kontynuował.- Wiem, że za wiele nie pamiętasz z tego wieczoru. Sam nie wiem co się tam działo, nie będę cię o nic pytać, więc spokojnie. Jednak… nie musisz się wstydzić tego, że padłeś ofiarą jakiegoś porąbańca. No ten… to tyle – powiedział, gdyż trochę się zagalopował. Nie chciał prawić przecież litanii, ani żadnych kazań, by ten poczuł się jakby sam siedział u siebie w gabinecie na kozetce z Burtonem na czele, jako lekarzem. O rany, największy koszmar, jaki można sobie wyobrazić. Zapewne terapia wyglądałaby rodem, jak z przesłuchania.
- Odwiozę cię do domu. Przecież nie pójdziesz na piechotę – odparł całkowicie poważnie. Wstał, idąc na chwilę do salonu po bluzę. Ubrał ją przez głowę, będąc dziś całkowicie ubranym na sportowo. W końcu dziś szedł na strzelnicę. Od tego nie musiał sobie robić wolnego, na to Aune nie dawał mu szlabanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Sro Paź 23, 2013 5:24 pm

Czuł na sobie wzrok, ale zignorował to. Próbował jeść na spokojnie, ale kiedy ktoś się na Ciebie patrzy w tak bezczelny sposób, to trudno się skoncentrować na tym, by przeżuwać i się przy tym nie zadławić. Przełknął ostatni kęs i podniósł oczy na mężczyznę z niejakim wyrzutem.
- Próbujesz stworzyć morderstwo idealne, czy tak po prostu czekasz, aż się zadławię? - Mruknął nieszczególnie zadowolony z faktu, że jest tak natarczywie obserwowany. Przede wszystkim czuł się nieswojo, zupełnie jak zwierzyna na sawannie. Zrobisz krok w bok i cap! Już Cię nie ma. Próbował ignorować wzrok mężczyzny, choć należało to do trudnych zadań. Nieszczególnie był przyzwyczajony do bycia obserwowanym, sam tez nie praktykował tego w swoim gabinecie. Czasami łapał kontakt wzrokowy z pacjentem, ale raczej nie chciał być natarczywy u obierał sobie jakiś punkt z boku, by pacjent czuł się względnie komfortowo.
- Nie żebym był złośliwy czy coś, ale sam tez powinieneś coś zjeść. – Talerz z zostawioną grzanką podsunął mężczyźnie, niech nie myśli, że skoro jego przeforsował do zjedzenia czegokolwiek, to i jemu się upiecze. Posłał mu jeszcze naprawdę ładny uśmiech nim upił kilka łyków kawy i powędrował spojrzeniem wraz z myślami za okno.
Wreszcie odważył się na niego spojrzeć, powoli z pewną dozą dystansu. Nie czuł się zbyt pewnie, kiedy jego własne uczucia były tak wywlekane na stół, kiedy musiał się obnażać przed swoim pacjentem. Zdecydowanie mu się to nie podobało.
- To miłe z twojej strony, dzięki. – W ekspresowym tempie, niemal z prędkością światła, wstał z krzesła i uciekł do salonu, by wdziać buty. Rozejrzał się na szybko po pomieszczeniu czy przypadkiem niczego nie zapomniał. Gotowy wyszedł z mieszkania na korytarz, czekając na Burtona.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Sro Paź 23, 2013 6:39 pm

Chore spaczenie Burtona spowodowało, że Aune czuł się niekomfortowo, z czego oczywiście ten idiota nie zdawał sobie sprawy. Oczywiście, wiedział, że jego wzrok peszy podejrzanych podczas przesłuchań, jednak teraz nie znajdywali się na komisancie, gdzie musiał zadawać mu serię pytań, które mogłyby go jakoś obciążyć. John taki już był – gburowaty, trochę upośledzony w uczuciach oraz uparty, ale co poradzić.
- Nie bądź taki wrażliwy. Wiesz, że gdybym chciał cię zabić, zrobiłbym to pewnie inaczej, a nie przez tosty – mruknął pod nosem, spoglądając krytycznym wzrokiem na grzankę znajdująca się na talerzu. W pierwszym momencie miał ochotę odsunąć go i powiedzieć Aune, że śniadania mu są do szczęścia nie potrzebne, ale zapewne spotkałby się z litanią na temat tego, że papierosy i czarna kawa już skłaniają go do tego szczęścia. Wolał sobie darować więcej kłótni tego ranka. Noel i tak nie był w najlepszym nastroju do czegokolwiek, żądlił niczym osa, którą tylko odgoniło się ręką by dała spokój. Jego urażona duma, a także odkrywanie się przed Johnem… było bardzo widoczne. Spodziewał się, że pewnie jako psychiatra nie chce zdradzać żadnych szczegółów ze swego życia, no ale halo! Burton uważał, że są naprawdę dobrymi znajomymi, którzy czasem spotykają aby pogadać o prowadzonej przez detektywa sprawie. Kij, że Noel odbierał to całkiem inaczej, że policjant zmuszał go do współpracy, no ale świat tego blondyna czasem nie odpuszczał takich myśli, że mogłoby być inaczej.
No, ale w końcu wziął tą przeklętą grzankę, zjadając ją w trybie ekspresowym. Wiedział, że Aune na niego czeka. Na stojąco dopił kawę, zapalając szybko papierosa i wychodząc z kuchni. Spojrzał przelotnie na psychiatrę, wychodząc sam z mieszkania. Skierował swoje kroki prosto do samochodu, by wziąć do niego. Po chwili ruszył w stronę domu Noela.



[temat wolny x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pon Mar 03, 2014 10:15 pm

Mina detektywa mówiła sama za siebie – to będzie ciężki wieczór dla nich obu, dlatego Noel zaczął się już mentalnie przygotowywać do tego piekła, którego wcale nie chciał na powrót odwiedzać. Zupełnie jakby nie mogli o tym po prostu zapomnieć i cieszyć się swoim towarzystwem, spędzić razem czas. Będzie ciężko. Pomyślał, kiedy ukradkiem spoglądał na twarz Burtona podczas jazdy samochodem mknącego po ulicach miasta. Milczał, wolałby burza rozpętała się w mieszkaniu, tak będzie o wiele bezpieczniej i trochę oddali to od niego. Właściwie to czułby się lepiej jakby pojechali do niego, gdzie mógłby się schować w swojej sypialni, a tutaj? Jeden pokój, kuchnia i łazienka. Kompletnie obcy grunt, na którym nie czuł się tak swobodnie jak u siebie w mieszkaniu. Genialna taktyka, która miała na celu strącić Noela z pantałyku.
Poczłapał za nim do kuchni spoglądając na butelkę zimnego piwa. Wino brzmiało o wiele lepiej, miał ochotę upić się winem, dobrym winem pół wytrawnym, a nie tym gównem, ale szczerze wątpiłby Burton posiadał wino i jakoś nie zamierzał o nie pytać. Postanowił, że zadowoli się piwem, którym zamierzał się upić, może nie ta jedną butelką, bo to było niemożliwe, ale kilkoma kolejnymi. Upić się dobry plan, upić się i mieć wszystko gdzieś, czyli tego cholernego gbura i jego obrażalstwo.
- Rozmawiajmy, tylko nie bardzo wiem o czym. Powiedziałem wszystko, co chciałem i nie widzę powodu, ku temu by to dalej ciągnąć. – Z otwartym piwem wszedł właśnie do pokoju spoglądając w dół na leżącego mężczyznę. Rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby przycupnąć. Wreszcie po prostu usiadł na ziemi i zdrowo pociągnął z butelki nie ograniczając się do „dziewczęcego” lekkiego upicia alkoholu. Szybko ponowił swoje poprzednie działanie, bo to nagłe kręcenie się w głowie bardzo mu się spodobało szczególnie teraz, gdy miał parszywy humor i pragnął upić się do nieprzytomności.
- Masz dziecko łapię. Mam Cię wypytywać? Nie lubisz tego, więc o nic nie pytam. – Wzruszył lekko ramionami i na powrót przyssał się do szklanego gwintu butelki opróżniając ją do połowy. Procenty zaczynały dawać o sobie znać, co było spowodowane tym, że dawno nie pił. Z głupim zadowoleniem przyglądał się mężczyźnie, potem robił rundkę wzrokowego zwierzania pomieszczenia i ponownie wracał na Burtona, który najwyraźniej nie był taki zadowolony jak Noel i jego szczęście dobrania się do alkoholu.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pon Mar 03, 2014 10:39 pm

Parszywy dzień, żeby tylko, zacznie się on dla Burtona, kiedy psychiatra dowie co jeszcze miał w zanadrzu. A przecież dziecko nie było jedynym niewygodnym elementem, pojawił się nowy i to całkiem niedawno, aczkolwiek dziś popołudniu.
- No dobra, nie musimy rozmawiać o Benie, o niczym. Skoro ty masz takie do tego podejście – rzucił chodno, podnosząc się do siadu i wymierzając w niego spojrzenie. Na początku ostry wyraz oczu, ukrył pod kurtyną gęstych rzęs nie chcąc dać się sprowokować i tak miał na dziś dość. Chciał to załatwić szybko i w miarę bezboleśnie.
- Dostałem nową propozycje w pracy – powiedział w końcu, odsuwając od siebie piwo i jemu również je zabierając, kiedy znalazł się tuż przed Noelem. Jego dobry nastrój tylko psuł to co miał mu do powiedzenia. - Chcą bym przeniósł się do wydziału antynarkotykowego – wyrzucił z siebie, patrząc uważnie w oczy kochanka. Zastanawiał się jak to przymnie, skoro fakt o dziecku spływał po nim, jak po kaczce. Trochę oczekiwał innej reakcji – gdy chodziło o Bena – bardziej zaangażowania, pytania, pretensji, nic bardziej nie doprowadzało go do szału jak obojętność, którą on zazwyczaj serwował ludziom. Był pieprzonym hipokrytą, który mógł innym uprzykrzać tym życie, lecz kiedy dotyczyło to jego osoby – frustracja rosła.
Szef przywołał go dziś popołudniu do siebie, pokazując mu całą teczkę osobową Johna, w której miał wiele na koncie. Potrzebowali ludzie takich on, a mu nie dało się zarzucić, że był złym gliną. Wykonywał zawsze solidnie swoją robotę, nigdy nie zostawiając spraw niedomkniętych na ostatni guzik. Teraz miało się wszystko zmienić. Stał przed decyzją wybrania nowej, bardziej niebezpiecznej posady, gdzie byłby wystawiony na jeszcze większe ryzyko niż teraz. Brałby udział w akcjach pod przykrywką, znajdując się w środowisku, które jakby tylko dowiedziało się o gliniarzu najpewniej strzeliło by mu łeb, jak nie gorzej. Nie dał odpowiedzi szefowi od razu, chciał się namyślić i pogadać z Aune. Wizja większej gotówki i szybszej emerytury brzmiała ciekawie, lecz strach, że już nigdy nie zobaczy się osób, które się kocha, stawał na równi ze wszystkim. Znowu stawał przed trudnymi wyborami, a kiedy miał wsparcie, to ono właśnie pragnęło się upić. Dzięki Noel, na ciebie zawsze można liczyć.
- Dobra, widzę, że unikasz wszelkich rozmów. Kładź się. Nie będę już do tego wracać – zdecydował, łapiąc mężczyznę za rękę i przyciągając go bliżej siebie na materac, by wszedł na niego kolanami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pon Mar 03, 2014 11:09 pm

Wywrócił teatralnie oczami. Miał już tego serdecznie dosyć. Faceci nie lubili o czymś takim rozmawiać i to z reguły baby ciągle biadoliły mieląc ozorem, że „musimy porozmawiać, kochanie!”. Był przekonany, że Burton to taki gbur, co to nie lubi właśnie gadać, o czym mu dawał do zrozumienia na ich sesjach, a teraz nagle zachciało mu się prowadzić rozbudowane dysputy? By go cholera wzięła.
- Specjalnie chcesz wszcząć kłótnie czy tylko mi się tak wydaje? Normalnie to ludzie się cieszą jak ich partner nie robi afery o byle gówno, ale tobie to przeszkadza, bo? Bo co? Bo kurwa nie widzę w tym problemu i to zaakceptowałem? To takie złe? Co w tym kurwa złego? Ja pierdole John zastanów się czego ty ode mnie oczekujesz! – Wypił piwo do końca, wstał i poszedł do kuchni gdzie z hukiem wyrzucił butelkę do kosza na śmieci. Musiał się uspokoić, bo tak nie można było rozmawiać czy funkcjonować. Kłótnie nie były jego działką, z reguły ich unikał, tak jak chciał to zrobić teraz. Naprawdę nie widział sensu w kłóceniu się skoro można było porozmawiać i rozwiązać sprawę w pokojowy sposób, zamiast tej pieprzonej prowokacji czy ciągłego niezadowolenia. Ogarnął się, poprawił włosy, które postanowiły wzburzyć się podczas jego gwałtownego wstawania. Doprowadził się, do jako takiego porządku, a następnie wrócił do pokoju. Wsunął palce w krawat poluźniając węzeł, by w rezultacie pozbyć się go odkładając na bok. Odpiął pierwsze guziki koszuli i od razu poczuł się lepiej. Ta chwila złości, uwolnienie się od nienagannego wyglądu spowodowało, że zeszło z niego ciśnienia. Z powrotem usiadł naprzeciwko mężczyzny dając mu doz rozumienia, że może dalej go prowokować dowoli i ile mu się podoba, ale wtedy ten powiedział coś tak absurdalnego i nierzeczywistego, że Noel momentalnie zdębiał.
- Chcą? A ty tego chcesz? – Ale… Co… znaczy jak… Ale po co? Te mało inteligentne wyrażenia kołatały mu się po głowie. No dobra to nie tak, ze Burton otrzymał wyrok śmierci, ale jednak wydział antynarkotykowy Noel doskonale sobie zdawał sprawę z tego jak to wygląda i wiedział, że to nie wróży nic dobrego. Dodatkowo Burton… Burton był upartym gościem, który jak coś sobie postanowi to nie sposób go od tego odwieść i coś czuł, że i w tym wypadku podjął już decyzję.
- Przyjmiesz ją? Z resztą czy ja mam tutaj coś do gadania? – Momentalnie spotulniał. Sflaczał jak szmaciana lalka, z której ktoś wyciągnął trociny. Bez oporów pozwolił się ruszyć i zmienić swoje położenie. Pozwoliłby mężczyzna przeciągnął go ku sobie, bo w tej chwili było mu wszystko jedno. Niby to było nic, niby nie zdecydował się jeszcze, a przynajmniej nic takiego nie zadeklarował, a jednak czuł ten dziwny niepokój, ten paskudny ucisk w żołądku, który zwiastował coś bardzo niedobrego. Gdyby miał pewność, że będzie bezpieczny albo chociażby rozsądny, ale tego typu słowa nie gościły w jego słowniku. Nie był ostrożny, on uwielbiał ryzykować, a to zwiększało szansę, że coś mu się stanie.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Wto Mar 04, 2014 11:28 am

Miał ochotę na niego wrzasnąć, że nie czepiał się go o to, że zaakceptował ten fakt – gdyż byłemu za to wdzięczny – ale zareagował tak obojętnie w poważnej dla Burtona sprawie. Kiedy Noel opuścił salon, spojrzał za nim samemu ogarniając własne nerwy na wodzę. Nie chciał dać się wyprowadzić z równowagi i wdawać się z nim w kłótnie, przecież nie to miał na myśli – kiedy w końcu zdobył się na odwagę, to te musiał odstawiać szopki, nic nowego, cały Noel – drama pełną gęba. Mężczyzna wrócił z powrotem i widać było, ze musiał się w kuchni uspokoić , na całe szczęście dla nich obu. John nadal pozostawał spokojny, nie pokazując po sobie nawet cienia zdenerwowania, które jeszcze chwile temu rozwalało go od środka. Przyjrzał się uważnie kochankowi, ciągnąc go do siebie i układając na materacu. Gdy wspomniał tylko o przeniesieniu wiedział, że Noel nie zareaguje z entuzjazmem, ale mógłby sobie darować ten sarkazm. Burton wielką siłą woli powstrzymał się od gwałtowniejszego zachowania. Wsparty na łokciu, leżąc na boku spoglądał na niego zagryzając przez chwilę wargę.
- Nie wiem. Nie dałem jeszcze odpowiedzi – powiedział spokojnie, by nagle zawisnąć nad nim na wyprostowanych ramionach, by nie przygniatać psychiatry swym ciężarem.
- No chyba masz, w końcu jesteś moim facetem, nie? – zapytał, patrząc uparcie w jego oczy, nie pozwalając mu ani na chwilę cofnąć spojrzenie, czy nawet urwać rozmowy. W końcu zdefiniował ich relacje na tyle jasno, by Aune zrozumiał w jaki sposób myśli o nim policjant.
Nie chciał, by tak to wyglądało, nawet jak sam nie lubił gadać (ani kiedy ktoś go wypytuje), ale przy Noelu tego pragnął. Nawet jeśli doprowadzało go to szału, wiedział, że mężczyzna jest takim typem osoby, który rozmową potrafi uspokoić rozszarpane i zdezorientowane zmysły detektywa. Idealnie się dopełniali, pomimo tych wszystkich różnic – przynajmniej tak to widział John, który przywyknął do marudnego i ognistego temperamentu Aune.
- Chce iść do tego wydziału, ale kiedy przyjmę posadę to wzrośnie ryzyko, że zarówno Benowi, jak i tobie może coś się stać. A tego nie chce. – Burton zrobił postęp mówiąc o własnych uczuciach, brawo dla tego pana.- Zależy mi na was i nigdy bym sobie nie wybaczył, jakby z mojej winy, miał ktoś ucierpieć. – Ryzyko, to coś, co John uwielbiał podejmować często nie martwiąc się o własne życie, lecz teraz… miał również Noela, nie mógł całkowicie ignorować jego zdania, jak robił to dotychczas, gdy nie byli razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Wto Mar 04, 2014 6:00 pm

Dłuższą chwilę leżał jak kłoda upodabniając się do zwalistego pnia drzewa na tyle na ile było to możliwe. W obecnej chwili pragnął zmienić się w drzewo bądź cokolwiek innego, co pozwoliłoby mu uniknąć tej rozmowy, ale nie miał już pięciu lat czy nawet piętnastu, by się zachowywać w ten niedojrzały sposób. Trudno było mu się przestawić z trybu „jestem singlem” na tryb „posiadam faceta”. To tak jakby ktoś oczekiwał od niego, że w jednej chwili wywróci swoje myślenie do góry nogami bez żadnego problemu.
- Wydział antynarkotykowy, to najgorsza sekcja w policji. Nie chcę żebyś się zgodził. – Powiedział otwarcie i ani myślał o uciekaniu wzrokiem. Być może ta rozmowa nie była mu na rękę, tak jak i fakt, że Burton był tak blisko niego tym samym niemal gwałcąc jego prywatną sferę swoją osobą, ale z pewnością nie zamierzał uciekać. Już dawno nauczył się, że ucieczka niczego nie rozwiązuje w przeciwieństwie do stawienia czoła problemowi.
Wkurzy się i zacznie drzeć mordę, a potem go zamorduje. Skrzywi się, wywróci oczami i stwierdzi, że nie da się z nim rozmawiać. Usiłował wyobrazić sobie reakcję mężczyzny na swoje słowa, które choć nie były ostatnimi, to jednak komplikowały sytuację detektywa, który widocznie aż palił się do tej głupiej roboty.
- Nie chcę. – Powtórzył spoglądając nań nieco poważniej, ale z jakimś nieopisanym spokojem i łagodnością wymalowaną na twarzy. – Nie chcę żebyś odmawiał sobie czegoś czego pragniesz. Jeżeli Cię to uszczęśliwi i będziesz dzięki temu spełniony w pracy, to wolę żebyś przyjął tę ofertę niż później pluł sobie w brodę. Ryzyko zawsze jest, teraz też może zdarzyć się wiele przykrych sytuacji, dlatego musisz być bardziej uważny i nie dopuścić, by coś takiego miało miejsce. – Ciężko mu było z myślą, że mężczyźnie mogłoby się coś stać, ale nie wybaczyłby sobie gdyby przez wzgląd na niego odmówił i był nieszczęśliwy. Rozumiał jego potrzebę rozwoju, zmiany otoczenia, brnięcia w coś, co przyprawi go o przyjemny dreszczyk emocji, wpompuje nieludzką dawkę adrenaliny w krwioobieg. Sam doświadczał czegoś podobnego, aczkolwiek nie było to takie groźne. Pojawiło się to, kiedy Burton zaproponował mu współpracę. Wtedy przeniósł swoją pracę na wyższy level, oprócz standardowych terapii robił coś innego coś, co sprawiało mu dodatkową radość, której być może otwarcie nie okazywał, ale gdzieś tam w nim siedziała.
- Nic nam nie będzie. A ja jestem już dużym chłopcem i sobie poradzę. Z resztą czy policja nie wspiera swoich podwładnych w takich chwilach? Przydziela wsparcie dla rodziny zagrożonej czy coś w tym guście? Wtedy Benjamin i jego matka byliby bezpieczni. – Starał nie martwić się na zapas. Było jeszcze dużo czasu na przemyślenie ich być może przyszłej sytuacji, dlatego nie było sensu tak się zagalopowywać. Nic nikomu się jeszcze nie stało i nie mieli gwarancji, że się stanie.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Wto Mar 04, 2014 8:58 pm

Zaraz odsunął się od swojego partnera wyczuwając napięcie, samemu kładąc się na plecach, gapiąc w obdrapany sufit. John nie do końca podjął decyzję co robić dalej – nie miał pojęcia, chciał wstąpić do wydziału antynarkotykowego, jednak niepokój czający się w najgłębszych zakamarkach jego duszy podpowiadał mu, aby tego nie robić. Lecz niepokorny charakter mężczyzny krzyczał by brać fuchę by wybić się na szczeblu własnej kariery – przecież nie chciał tkwić ciągle w tym samym miejscu. Pragnął się rozwijać i iść dalej, a odpowiedź Noela lekko zbiła go z pantałyku.
- Zapomniałeś o antyterrorystach. Też kiepska fucha – powiedział szczerze, chcąc rozładować atmosferę. Wsunął rękę pod głowę przymykając oczy i kiedy sądził, że to koniec rozmowy, zdziwił się ostro.
- Dwa razy byłem postrzelony, chyba gorzej być nie może. Wiem, że dasz sobie radę i tak wspierają, ale… po prostu wolałem, abyś mi potwierdził, że będziesz ostrożny, bo chce wziąć tę robotę. Będę na siebie uważać, obiecuję. – Odwrócił głowę w jego stronę patrząc poważnie, nawet jak był głupim ryzykantem, to chciał tymi słowami uspokoić go wewnętrznie – chociaż obecnie Noel był dla niego niczym bryła lodowa, którą chyba nic nie ruszy – by o tym nie myślał. Zaraz jednak wstał, rozbierając się pobieżnie z ubrań i rzucając je niedbale na ziemie. Siadł jedynie w bokserkach na materacu, spoglądając na mężczyznę przez ramię.
- Będziesz musiał mi pofarbować włosy. Chce zmienić trochę wygląd. Pomożesz mi? – zapytał, mając nadzieję, że chociaż w ten sposób, trochę rozluźni nadąsanego psychiatrę. Oczywiście zamierzał pofarbować włosy oraz zrobić sobie parę tatuaży, teraz kiedy w końcu mógł wejść do świata przestępczego mógł pozwolić sobie na takie fanaberie, na które nie przymykano oka w wydziale zabójstw. Miał nadzieję, że Aune nie przerazi się jego nowym wyglądem, chociaż jego entuzjazm w tej sprawia byłby miły pocieszeniem na te wszystkie wiadomości, jakimi go zasypał. Życie Burtona nie było łatwe i proste, o czym mógł się już na samym wstępie przekonać sam lekarz. Mężczyzna mówił mu o wszystkich sprawach dotyczących jego osoby, co wiązało się z tym, że naprawdę był facetem zajętym, którego urlopy nigdy nie były wybierane w pełni z braku czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Sro Mar 05, 2014 12:00 am

Psychiatra musiał przyznać, że Burton troszczył się o to by on się nie nudził. Wymyślał mu wiele atrakcji, które stopniowo wprowadzał do jego życia, a ta niespodzianka ze zmianą pracy była prawdopodobnie jedną z nich. Przecież gdyby jego życie było spokojne i poukładane, to biedaczek nie byłby w stanie funkcjonować i z tej nudy pewnie wypłakałby morze łez. Dlatego dzielny Burton wiedział jak wybawić swojego ukochanego z opresji. Podstawą jest narażanie własnego życia na wszelkie niebezpieczeństwa, wtedy zamiast się nudzić może obgryzać paznokcie w strachu oczekując na powrót kochanka. Jak rosyjska ruletka, a to wróci bez nogi czy ręki cóż za różnica liczy się fun!
- Próbujesz mnie zirytować, czy tak po prostu Cię to bawi? – Spojrzał na niego po części karcąco, bo widocznie nie spodobał mu się komentarz a’la rozluźnijmy atmosferę w bardzo złym guście – burtonowym guście.
- Oczywiście, że może być gorzej. Mogą Cię zastrzelić albo obić do nieprzytomności, torturować w nieskończoność dla zabawy, albo dorwać Benjamina lub jego matkę. Jest wiele wyrafinowanych form zadawania bólu fizycznego, ale i psychicznego. Naukowcy jeszcze nie doszli do konsensusu, który jest gorszy. – Mlasnął gorzko, bo widocznie mężczyzna podchodził do tego tematu zbyt lekko. Spoglądał przez dłuższą chwilę na detektywa w milczeniu. Wreszcie westchnął ociężale, jakby przyznawał się do kapitulacji, która była nieunikniona w walce przeciwko wytrawnemu wrogowi w postaci gbura. Podniósł się z materaca i na chwilę udał do łazienki po drodze gubiąc kolejne części garderoby. Udał się tam, by przepłukać twarz zimną wodą – odświeżyć się i trochę wytrzeźwieć. Przeczesał włosy palcami równomiernymi ruchami rozczapierzonych palców. Spoglądając w lustro widział malujące się na twarzy zmęczenie. Był zmęczony nawet bardzo, ta rozmowa, choć krótka dała spowodowała, że w przeciągu krótkiej chwili przestał wyglądać młodo i świeżo. Machnął na to wszystko ręką, a następnie wrócił do pokoju w samych bokserkach, po drodze zbierając ubrania. Starannie poskładał ciuchy, które powiesił na oparciu fotela, by następnego dnia były zdatne do użytku, a sam wrócił do łóżka, tylko tym razem zakopał się pod kołdrę.
- Mam nadzieję, że nie teraz? I serio nie mam w tym wprawy, ja się nie farbuję i nigdy tego nie robiłem. Nie lepiej jak pójdziemy do fryzjera? Znam kilku naprawdę dobrych. – To, że był gejem nie oznaczało, że znał się na tych wszystkich sprawach związanych z wyglądem i tak dalej. Nie był „przegięty” i nie zamierzał być a to, że Burton w ten sposób go mógł postrzegać było wielce krzywdzące.
- Coś jeszcze oprócz koloru włosów? Jakie zmiany planujesz? Oczywiście, że Ci pomogę. Będę Cię wspierać chyba, że wymyślisz sobie tęczowego irokeza, to wybacz, ale nie ma możliwości, bym się zgodził na takie faux pas. – Zaśmiał się próbując się nieco rozluźnić. Nie łatwo było tak nagle przejść z grobowej powagi do lekkiego żartu. Cały czas odczuwał ścisk w żołądku i obawę o swojego faceta.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Sro Mar 05, 2014 6:43 pm

Dobijała go ciężka atmosfera, jaka była między nimi, a Noel robił się coraz bardziej nieznośny. Burton nie miał zamiaru kajać się przed nim, ani chodzić cicho na paluszkach, bo ten miał swoje fochy w nosie – niby taki dorosły facet, a zachowywał się gorzej niż kobieta, która obraca się dupą do męża nie chcąc rozmawiać na poważny temat. Niestety taki obraz towarzyszył detektywowi, za każdym razem kiedy spojrzał na skwaszoną niczym po zjedzeniu cytryny twarz kochanka. Wiedział, że zafundował mu niezłe dziś przeżycia, jednak mógł się spodziewać tego po burtownowym charakterze, który od samego ich początku poznania nie należał do najłatwiejszych. Zresztą nikt nie obiecywał Noelowi, że będzie mieć błogi spokój, ani czas na nudę – obojętnie jakby to brzmiało, więc niech teraz nie marudzi i nie obrusza się niczym kobieta przed okresem, gdyż sam wybrał związek z tym gburem nie myśląc na wszystkimi konsekwencjami. A jeśli myślał, to zrobił to bardzo świadomie i nie miał o co go obwiniać.
- Noel, trochę siedzę w tym fachu, nie dam się tak łatwo zabić. Musisz się martwić na zapas? Nie myśl o tym, okey? – rzucił szorstko, teraz to samemu nie mając ochoty rozmawiać na ten temat. Odwrócił się tyłkiem do niego, przykrywając kołdrą i wiedząc, że to będzie ciężka noc dla nich obu.
- Ta, już teraz lecę, oczywiście, że nie teraz. Możemy iść do fryzjera. Wszystko mi jedno – wychrypiał, czując się fatalnie. Zawsze zawodził po całej linii. Zastanawiał się, czy to wszystko w takim razie ma sens. Wiecznie niezadowolony Aune, wyrzuty i on – gburowaty John.
- Kilka tatuaży. Lubię je, a teraz będę mieć na to okazję – rzucił pod nosem, mając zamknięte oczy. Chwilę nic nie mówił, mając nadzieję, że psychiatra odpuści sobie i pójdzie spać. Sam czuł zmęczenie i natłok. Ledwo ze wszystkim sobie radził, czując ogromny ciężar na barkach odkąd zmarła Anna. Ben dorastał, a on mógł się z nim widywać sporadycznie, chyba, że Elise niespodziewanie go przyprowadziła, bo coś jej wypadło. A teraz jeszcze Noel – człowiek, z którym John postanowił się związać i który nie ułatwiał mu niczego, wręcz jakby na złość stawał opór. Potrzebował go, nawet jeśli nie mówił o tym na głos.
- Pewnie zastanawiałeś się co z moją byłą, skąd wziął się Ben – zaczął nie wiedząc, czy ten chce nawet go słuchać, albo czy śpi. - Byliśmy ze sobą siedem lat temu, jednak nie ułożyło się nam. Nie chciała być z facetem – gliniarzem, martwiąc się o niego. Nie chce, abyś mnie też zostawił ze względu na moją robotę – powiedział z trudem wyrzucając te wszystkie słowa z siebie. Nie był wylewnym typem i wszelkie zwierzenia były dla niego zadaniem ekstremalnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Sro Mar 05, 2014 9:04 pm

Rzucił mu niezadowolone spojrzeniem nim ten postanowił przed nim uciec. Wkurzył się. NBo o ile do tej pory starał się być wyrozumiały, słuchać tego wszystkiego i jakoś to zaakceptować, a przynajmniej spróbować być po stronie mężczyzny. No kurde, dać mu to cholerne wsparcie, ale ten jak muł, uprze się to to gburowate i wstrętne.
- John o co Ci znowu chodzi? Sam powiedziałeś, że chcesz, żebym się wypowiedział, to w końcu interesuje Cię moje zdanie czy nie? A może chcesz, żebym tylko udawał, że mam swoje zdanie, ale odpowiadał tak jak tobie jest wygodnie? Wybacz, ale wcale nie pocieszają mnie słowa „będę uważać”. I jak mam nie myśleć o tym, że w każdej chwili ktoś Cię może zastrzelić, bo zorientuje się, że jesteś wtyką?! – Podniósł głos, tak jak i swoje ciało. Był zdenerwowany, cały się trząsł od tego wszystkiego, a na domiar złego zaczęło mu skakać ciśnienie. Siedział oparty plecami o ścianę, chłonąc jej chłód i trzęsąc się z zimna, ale tak było dobrze. Mógł myśleć, trochę się uspokoić, wziąć kilka głębszych oddechów.
- Bo to nie ty będziesz czekał w domu i zastanawiał się czy te czterdzieści minut spóźnienia oraz wyłączona komórka nie oznacza, że ktoś Cię zastrzelił. – Czy Burton zachowywałby się w ten sam sposób gdyby to Noel postanowił coś równie genialnego? A gdyby przyjął posadę w jakimś więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie dzieją się przeróżne ciekawe rzeczy nawet pracownikom. Ciekawe czy wtedy także byłby taki spokojny, opanowany i udawał, że słońce świeci.
- Wiem, że dramatyzuję, że to nie takie hop siup i giniesz, ale John ja nie wiem jak na to reagować. Panikuję, bo to wszystko jest dla mnie nowe, ty, Ben, praca… Po prostu przepraszam… Przepraszam, że nie umiem Cię wesprzeć. – Podkulił nogi, skulił się przy ścianie i wcisnął głowę między kolana. Bo było mu źle. Bo Burton jest głupi. Bo życie go boli. Bo nie karm trolla. Nie rozumiał, dlaczego to wszystko tak go poruszyło, może był przemęczony i natłok wszystkich zdarzeń, emocji i nowych doznań spowodował, że miał dosyć. Czuł się zagubiony, a jednak wiedział, że nie powinien się zachowywać w ten sposób. Był dorosły i powinien rozwiązywać swoje problemy jak dorosła osoba, a jednak nie potrafił. Niezadowolenie detektywa dodatkowo go dołowało, bo z jednej strony chciał go uszczęśliwić, ale z drugiej nie potrafił powiedzieć czegoś wbrew sobie.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Czw Mar 06, 2014 12:06 am

- Wiem, że się boisz, ale czego ty ode mnie oczekujesz, co?! Chcesz, abym siedział na stołku za biurkiem i wypisywał papiery, czy może totalnie wpadł w depresję zapijając ją wódą, aby wszystko było cacy?! Wiem, ze to niebezpieczna fucha, zdaję sobie, do cholery, sprawę, ale potrzebuję jej. Muszę coś ze sobą zrobić, muszę się wyrywać z tego beznadziejnego stanu – powiedział podnosząc co rusz głos, który rozbrzmiewał się po tym małym, pustym salonie, w którym stał ich cholerny materac. Stres wychodził mu wręcz uszami. Sam się bał, ale nie chciał tego pokazywać po sobie. Miał mnóstwo wątpliwości i jednocześnie pragnień, nie wiedząc co wygra i przeważy na jego decyzji. Oczywiście, sam również oszalałby niż usiedział spokojnie na miejscu, jednak wiedział, że da sobie radę. Musiał, był do tej fuchy stworzy i innego scenariusz dla siebie nie widział. Nie da się zabić jakiemuś podrzędnego chłystkowi, który zachce się bawić w renegata.
- Noel zaufaj mi, obiecuję, że jeśli nie będę dawać rady wrócę do wydziału zabójstw – powiedział spokojnie, oglądając się przez ramię i widząc jego nagłą zmianę postawy. Sam podniósł się do siadu, spoglądając na swojego kochanka przybitym wzrokiem. Nie chciał do tego doprowadzać, dlatego też – czy mężczyzna tego chciał czy nie – złapał go za ramiona i przyciągnął do siebie, sadzając go między swoimi nogami i zamykając go w szczelnym uścisku. Przycisnął jego twarz do swojej piersi, placami dotykając pleców doktora. Chciał go uspokoić, aby przestał się wydzierać i nie był taki roztrzęsiony – z trudem samemu panując nad własnymi, szalejącymi emocjami, które w tym momencie znajdywały się na ostatnim szczeblu spokoju.
- Wiem, że to jest dla ciebie nowe. Zwaliłem ci się na głowę, potem nagle poznałeś mojego syna, a teraz robota. – Westchnął ciężko zdając sobie z tych wszystkich elementów doskonale sprawę. Przecież to dla każdego byłoby dużo. Postawienie przed nową, całkiem obcą sytuacją, w której pojawia się dziecko. Ledwo co psychiatra pogodził się z myślą nie byciem już singlem, a tutaj zwala się na niego spory szok w postaci siedmioletniego, małego człowieka. A na domiar złego niebezpieczna robota kochanka – żyć, nie umierać. I czego chcieć więcej? John na początku nie chciał dopuścić do siebie myśli, że Noel może tego nie akceptować, jednak im dłużej siedzieli tak w milczeniu, dochodził do wniosku, że przecież on by mu nie pozwolił iść pracować do więzienia o zaostrzonym rygorze, gdzie banda kolesi lubi wykorzystywać sytuacje do wszelkich ataków na personel. Prędzej łaziłby za nim, albo posłał znajomego klawisza, by ten miał wszystko na oku, dlatego też coraz bardziej nie dziwił się takiej, a nie innej reakcji Aune. Zacisnął usta, muskając jego ramię.
- Pójdę na próbę. Jedna akcja. Sprawdzimy, jak oboje damy radę, dobra? – zapytał, chcąc iść nim na ugodę, czy jak to się zwało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noel R. Aune
The Doctor

avatar

Liczba postów : 189
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Noel Raum Aune.
Wiek : 33 lata.
Zawód : Psychiatra.
Orientacja : Homoseksualny.
Partner : Gburowaty gbur.
Wzrost i waga : 186 cm / 81 kg.
Aktualny ubiór : Wytarte niebieskie jeansy, szara zwykła bluzka z długim rękawem i tego samego koloru sportowa marynarka. Do tego założył sportowe, wygodne obuwie.
Ekwipunek : Komórka, zegarek na nadgarstku, portfel z dokumentami.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Czw Mar 06, 2014 8:40 pm

- Tak, masz rację. Wszystko będzie dobrze. – Wreszcie zdecydował się coś powiedzieć, ale tylko, dlatego że sam nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co mówił. Powoli odpływał. Był już gdzieś pomiędzy Burtonem, a snem. Tylko i wyłącznie dzięki sile woli jeszcze nie zasnął, a starał się z całych sił utrzymać poziom i nie pozwolić, sobie na kompromitację w tak ważnym momencie. Nie słyszał słów mężczyzny, w którymś momencie w tak bezczelny sposób wyłączył się z ich rozmowy i po prostu przestał zwracać uwagę na słowa wychodzące z jego ust. Było to po części nieuprzejme ze strony mężczyzny, ale w tym momencie nie przejmował się takimi błahymi sprawami. Było mu wszystko jedno łącznie z tym co się działo z jego zmarzniętym ciałem. Zawieszony gdzieś między snem, a jawą egzystował, bo jego mózg się jeszcze nie wyłączył, ale czekał, czuwał. Zdarzało mu się przymknąć oczy ze zmęczenia, póki na raz nie uderzyła go fala ciepła przypominającego rodzinny dom. Ciepło pomieszane z zapachem alkoholu, fajek i czegoś jeszcze. Uśmiechnął się z nikłym zadowoleniem wdychając typowo Burtonowy zapach ten, który lubił tak bardzo. Pozwolił sobą rozporządzać, mężczyzna mógł zrobić z nim, co tylko chciał, bo póki trzymał go tak blisko siebie, to Noel delektował się bijącym odeń ciepłem, co w połączeniu z towarzyszącymi mu zapachami było niemal jak afrodyzjak. Upajał się jego bliskością, cieszył jak małe dziecko na widok ulubionego kolegi.
- Jeszcze… – Zamruczał kompletnie bez sensu, kiedy oplatał go swoimi ramionami i podsuwał nieco wyżej, by umieścić swoją głowę dokładnie w zagięciu szyi partnera. Niech już robi co chce, niech sobie idzie gdzie chce, ale niech go nie puszcza, nie teraz. Wtulił się w swojego ukochanego gbura z taką zaborczością, że John mógł być nieco skołowany tym co właśnie się działo. Właściwie to psychiatra zachowywał się tak nieracjonalnie i niestandardowo, że mało kto wiedziałby o co mu chodzi.
Słowa przestały do niego docierać, nic nie słyszał, a nawet nie widział, bo na dobre zamknął zmęczone oczy. Burton mógłby nawet i wyrzucać z siebie ciąg słów, które nie mają sensu wanna, kaczka, parasol, marchewka… Nie miałoby to znaczenia, bo efekt byłby taki sam. Psychiatra i tak by zasnął, i kompletnie nie pamiętał, czym uraczył go kochanek. Usnął wtulony w ciepłą pierś detektywa z słodkim uśmiechem zadowolenia wymalowanym na twarzy.

_________________

    "Nie była to jedyna myśl kołacząca się w jego głowie.
    Tłukło się ich bowiem bez liku. Niektóre przebiegały
    żwawo i płynnie niczym obłoki na niebie, inne kotłowały się
    jak żebracy u wrót kościoła."


Ostatnio zmieniony przez Noel R. Aune dnia Pią Mar 07, 2014 6:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burton
Detektyw

avatar

Liczba postów : 109
Dołączył : 17/09/2013

Godność : John Alexander Burton.
Wiek : 32 lata.
Zawód : Detektyw.
Orientacja : Biseksualny.
Partner : Psychiatra z piekła rodem.
Wzrost i waga : 189 cm/ 84 kg.
Znaki szczególne : Jasne blond włosy przystrzyżone na jeden centymetr po bokach i pofarbowane na brązowo; intensywne brązowe oczy.
Aktualny ubiór : Czarna dobrze dopasowana koszula, której rękawy są zawinięte do połowy; sportowa kamizelka, nie zapięta; jasne spodnie dżinsowe, których nogawki są wsadzone w buty; półbuty męskie za kostkę [model: blue molto] z wykończeniem 'old', nie do końca zasznurowane.
Ekwipunek : Odznaka; służbowy pistolet; klucze; komórka; paczka fajek; zapalniczka.
Obrażenia : Na razie brak.

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   Pią Mar 07, 2014 1:48 pm

Zasnął – do jasnej cholery zasnął, a on produkował się w najlepsze, starając się pocieszyć swojego roztrzęsionego kochanka, który z ni tego ni z owego bardzo w eleganckim stylu olał go – usypiając. Zaskoczony wzrok wbił się w pogrążoną we śnie twarz kochanka, mamrocząc na niego siarczyście różne przekleństwa. Westchnął, jak na zawodowego cierpiętnika przystało, układając go delikatnie obok siebie. Położył psychiatrę na materacu, samemu kładąc się za jego ciałem i obejmując go do siebie. Musnął odkryte ramię wargami, by zaraz naciągnąć na nich kołdrę. Wsunął nos w gęste i jednocześnie miękkie włosy partnera, samemu po chwili zasypiając.
Ranek przyszedł wyjątkowo szybko. Burton uchylił leniwie oczy, dostrzegając na elektronicznym zegarku godzinę piątą rano. Aune spał w najlepsze, co tylko potwierdziło detektywowi, że należy spać dalej. Objął go mocniej zamykając w szczelnym uścisku i przyciągając do siebie. Przymknął oczy na nowo, zasypiając na tyle płytko, że stukanie do drzwi spowodowało wrażenie, jakby dopiero co zamknął oczy. Przeklął pod nosem – kogo licho niesie, o siódmej piętnaście w sobotę?! Wstał cicho, by nie zbudzić Noela, wychodząc pół nagi do przedpokoju i otwierając drzwi w samych gaciach. Nagle poczuł na swoim pasie i udach, coś cholernie zimnego, a raczej kogoś. Ben wleciał do mieszkania, przyklejając do niego, dzięki czemu mężczyzna miał bliskie spotkanie z chłodem, jaki „przyniósł” z zewnątrz. Ciarki przeszły go po plecach. Wsunął palce w gęstą czuprynę swojego syna, nie widząc nigdzie jego matki.
- A gdzie mama, Ben? Przyszedłeś tutaj sam? – zapytał zdziwiony, a wtedy wielkie brązowe oczy spojrzały na niego z dołu.
- Nie. Rozmawia przez telefon. Koło schodów – Wskazał palcem kierunek, gdzie stała Elise. Sobota, dzień w którym spotykał się regularnie z Benem, mając go do niedzieli, potem musiał odwodzić go do domu jego matki.
- Ben, idź do salonu. Noel tam śpi, nie obudź go – powiedział, a chłopiec jak na zawołanie poleciał tam, pospiesznie tylko ściągając kurtkę z ramion i wciskając ją ojcu do ręki oraz buty. Pobiegł w głąb mieszkania, prosto do salonu, gdzie niedźwiedź –Noel spał. Niczym myszka zakradł się do niego, zaraz wskakując na śpiące zwłoki z udawanym ala groźny rykiem:
- Aghrr! – padł na mężczyznę, kompletnie nie czując się nieswojo robiąc te wszystkie głupie rzeczy. Charakter nie odziedziczył po ojcu, Ben należał do dzieciaków żywych, otwartych, radosnych i lubiących towarzystwo ludzi – coś, jak psychiatra tylko w takim mniejszym wydaniu. - Nie ma spania! Wstawaj, Noel – zakomunikował mu dźwięcznie, siadając biodrach i zimnymi, otwartymi dłońmi wystukując dziwne rytmy na odkrytej skórze.
Burton w międzyczasie pozostawił swojego faceta na pastwę własnego syna doskonale wiedząc, że ten nie usłucha i obudzi mężczyznę w bardzo brutalny sposób. Niewiele się pomylił, kiedy do jego uszu dobiegł okrzyk. Pokręcił głową, wychodząc na boso na klatkę do Elise by chwilę z nią pomówić – na osobności, bez Bena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Burtona.   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Burtona.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
obrzeża miasta
 :: Osiedle
-
Skocz do: