IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Alejka

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Alejka   Pią Paź 11, 2013 8:01 pm

Jedno z odgałęzień od głównych ścieżek w parku. Zadbane, wybrukowane chodniki, czyściutkie ławeczki, liczne gatunki kwiatów rosnące na skraju chodnika czynią tą alejkę idealnym miejscem, aby odłożyć na bok wszystkie swoje sprawy, zwyczajnie usiąść sobie i nie myśleć o niczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Pią Paź 11, 2013 8:42 pm

-Ten koncert wyszedł moim zdaniem przeciętnie.- mówiła do Bala jego menedżerka- Mogłeś dać z siebie więcej...
-Owszem, mogłem,- odparł, nieco sennym głosem- jednakże byłem zbyt zmęczony. Naprawdę, praktycznie wczoraj nie spałem. Jak niby miałem dać z siebie wszystko? I tak publika szalała. Nie narzekali; to się liczy.
-To nie jest tak, że nie mogłeś wcześniej pójść spać...
-Pamiętaj, że to ja. W moim przypadku owszem, nie mogłem.- mówiąc to, sprzedał menedżerce szeroki uśmiech
-Heh. W każdym razie pieniądze masz już przelane na konto. Baw się, idź spać, rób, co tam chcesz. Ja wracam do domu.
To powiedziawszy, menedżerka odeszła, zostawiając Bala samego. W takim więc wypadku Bal poszedł w swoją stronę. Nie wiedział zasadniczo, czemu chciał przyjść po koncercie akurat do parku, ale miał przeczucie, że powinien tu z jakiegoś powodu być. Naciągnął kaptur jeszcze mocniej na głowę. Wiedział, że wciąż ma na twarzy resztki makijażu, którego nie miał czasu dokładnie zmyć, ale miał nadzieję, że nikt tego nie zauważy. W głowie miał jeszcze obraz koncertu jakąś godzinę temu.
"Kurcze,- myślał- Tadashi, menedżerka miała rację. Nie przyłożyłeś się w ogóle. Trzeba jakoś współgrać z widownią, a ty przyszedłeś, odśpiewałeś swoje i poszedłeś. Ech, naprawdę jestem zmęczony..."
Ostatecznie usiadł na jednej z ławeczek, upewniając się, że nikt nie zobaczy jego twarzy spod kaptura i pilnując, żeby nie usnąć. Nawet nie zauważył, kiedy mimowolnie zaczął nucić jedną ze swoich piosenek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Paź 12, 2013 8:30 am

Pójście do parku, było dobrym pomysłem. Cisza i spokój wokół sprawiają że słuchanie muzyki jest czystą przyjemnością. Poprawiłem słuchawkę w prawym uchu. Idąc sobie spokojnie, rozglądałem się naokoło. Chcąc na chwilę przystanąć, podeszłem i oparłem się o pobliskie drzewo. Zerknąłem w góę na jego liście. Dąb? Cieżko stwierdzić. Nie jestem dendrologiem, więc się nie znam. Normalnie mam słuchawki w obu uszach, ale dziś postanowiłem wyciągnąć tą z lewego ucha. Stałem sobie tak chwilę, gdy dobiegło mnie czyjeś nucenie. Skierowałem wzrok w tamtym kierunku, wyłączając muzykę przy okazji. Na ławce, naprzeciwko mnie siedział pewien męźczyzna, który najwyraźniej nucił. Szybko rozpoznałem piosenkę, którą nuci i również zacząłem to robić. To jest zaraźliwe, jak cholera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Paź 12, 2013 10:52 am

"Mija kolejny dzień- Bal pogrążał się głębiej w zamyśleniach- Mam idealną okazję, aby odpocząć przed następnym koncertem. Czy aby nie powinienem przełączyć telefonu w tryb głośny, gdyby coś się stało w mieście, a ja jak ostatni idiota siedziałbym tu na ławeczce i... nucił... Czy ja właśnie nucę!?"
Nie-robienie czegoś zawsze wychodziło Balowi kiepsko. Jeśli czegoś miał nie robić, to i tak prędzej czy później by to zrobił. Jego siła woli była co prawda go w stanie utrzymać nawet przez parę miesięcy, ale, kurcze, on naprawdę lubi piosenki, a dodatkowo darzył też dużą sympatią swoje utwory, bo przecież dokładnie pamiętał okoliczności ich powstania i uczucia, jakie mu towarzyszyły, gdy je komponował.
Tym jednak razem uświadomił sobie, że nie jest jedynym nucącym. Naprzeciwko niego stał oparty o drzewo chłopak, który również z nim nucił. Scena mogła wyglądać dziwnie z punktu widzenia przechodniów. Zważywszy, że miało to miejsce zaraz po swoim koncercie, Bal uspokoił się, że ludzie mogliby to odebrać po prostu za dwóch fanów Tadashiego, którzy właśnie wracali z koncertu i zatrzymali się w parku.
"Ale chwila, moment...- uderzyło go nagle w myślach- Być może on serio jest moim fanem, a jeśli tylko wykonam jakiś demaskujący ruch, to w tempie sekundowym mnie pozna i tak właśnie cały mój plan, żeby w ciszy posiedzieć w parku dobiegnie końca. Idioto, czemu żeś zaczął nucić...!? Dobrze, tylko spokojnie... Muszę z tego wybrnąć..."
Nie przestając nucić, Bal delikatnie spojrzał spod kaptura na tamtego chłopaka, modląc się w duchu, aby przypadkiem nie zauważył resztek makijażu na twarzy. Nie kojarzył tej osoby spośród osób, które już bezproblemowo rozpoznawał na ulicy jako osoby, które stale bywały na jego koncertach. Nie znaczy to jednak, że jest bezpieczny. On mógł równie dobrze zawsze stać z tyłu. Ostatecznie Bal doszedł do wniosku, że z sytuacji można wybrnąć najłatwiej, jeśli wprowadzi się osobę w błąd.
-Zatem,- zaczął w końcu, starając się ani trochę nie przypominać swoim głosem vocalu Tadashiego- też znasz tę piosenkę...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Paź 12, 2013 12:39 pm

Zamknąłem na chwilę oczy, cały czas nucąc. Po chwili przeniosłem swój wzrok na zakapturzonego człowieka. Nasz wzrok się spotkał.
- Nieźle nucisz. - Rzuciłem do niego. Przeniosłem swój wzrok w koronę drzew. Stałem tak chwilę. - Mogę usiąść? - Zapytałem się, ponownie spoglądając na niego. Włożyłem ręcę do kieszeni i przechyliłem głowę lekko na prawo. Lubię śpiewać z kimś. No chyba że ten ktoś fałszuje. To co innego.
- Tak. Stworzył ją Tadashi. Całkiem fajna, ale od czasu do czasu jej słucham. Wolę jednak mocne brzmienia, albo muzykę przy której można wyłączyć się kompletnie.

Trochę się spieszę, przepraszam za krótki post.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Paź 12, 2013 1:05 pm

Bal uśmiechnął się lekko pod nosem. W sumie nie ma co mu się dziwić. To zabawne uczucie, kiedy ktoś mówi do kogoś o jakiejś osobie, nie mając pojęcia, że właśnie mówi do tej osoby.
"Więc- kontynuował przemyślenia- nie jest żadnym psychofanem, ale kojarzy mnie. To dobry znak. Raczej nie wygląda na osobę rzucającą się pod nogi po autograf. Już go lubię."
-Jak chcesz, to siadaj- podjął wreszcie, przesuwając się lekko na bok.
W tym momencie nagle przypomniał sobie o telefonie. Wyciągnął go z kieszeni spodni. Nie był to telefon, nad którym warto się rozwodzić. Ot, metalowe pudełko z wysuwaną klawiaturą numeryczną. Jedyne, co było czegoś warte w tym telefonie to tapeta, którą Bal uwielbiał. Przedstawiała lisa siedzącego na dachu jakiejś budowli we wschodnioazjatyckim stylu i obserwującego zachód słońca w tle. Bal włączywszy dźwięk schował telefon z powrotem do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Nie Paź 13, 2013 10:06 am

Uśmiechnąłem się i usiadłem obok niego. Postanowiłem zacząć rozmowę.
- Często tu przychodzisz? - To chyba najlepsze pytanie na obecny moment. Zauważyłem że wyciąga telefon. Nie był jakiś super nowoczesny, ale dla jego właściciela ważniejsze zapewne było, aby działał. Jednak jego tapeta była ładna. Lis na dachu budynku, patrzącego się na zachodzące słońce. - Ładna tapeta. - Przypomniało mi się o moim metalowym pudełku, które głównie miało na celu zawieranie tysiąc różnych piosenek, w razie, gdyby padła mi bateria w MP3. Wyciągnełem z kieszeni swój. Jest on czarny z srebrnymi akcentami. Niewielki, trochę jak mała cegiełka. Choć jest dotykowy, posiada wysuwaną klawiatórkę. Odblokowałem go i zajrzałem czy mam od kogoś wiadomość. Nic. Zablokowałem telefon i ponownie schowałem do kieszeni. Całą operację zrobiłem tak szybko że zauważenie jaką mam tapetę było dość trudne.
- Ładny dzień, dziś mamy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Nie Paź 13, 2013 2:15 pm

Bal delikatnie zerknął po raz enty na chłopaka obok. Miło przyjął do siebie fakt, że komuś spodobała się jego tapeta. Przede wszystkim jednak uderzyło go, że po raz pierwszy od dawna wdał się z kimś w rozmowę. To się u niego często nie zdarza, zwłaszcza jako "Pan S.".
"Rozmowa została podjęta, teraz tylko muszę nie spaprać tego, co zacząłem..."- pomyślał, po czym odezwał się możliwie tak naturalnie, jak się dało.
-Niewątpliwie, jest dziś całkiem przyjemnie na dworze. Poza tym... to miejsce jest zdecydowanie milsze niż, dajmy na to, promenada, gdzie obecnie trwa ten cały festyn. Nie lubię miejsc, gdzie jest dużo ludzi. Zwłaszcza obcych ludzi. W tym mieście zauważenie, że portfel wyparował z kieszeni to najlepsze, czego można się spodziewać wychodząc między ludzi bez przygotowania.
Bal naprawdę wiedział, co mówi. Bowiem regularnie wpadał do sklepów zabawkowych, kupował zestawy ze sztucznymi pieniędzmi, różniącymi się od zwykłych tym, że były ze zwykłego papieru i miały piękny pomarańczowy podpis "do zabawy", który to już niejednego kieszonkowca doprowadził do wściekłości, gdyż Bal w swoim portfelu nosi tylko takie pieniądze. Swoją kartę kredytową oraz drobniaki trzyma w zupełnie innym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Pon Paź 14, 2013 12:38 pm

- Poszedłbym na festyn, ale nie mam z kim. Samemu to średnia przyjemność a we dwójkę zawsze można się pośmiać. - Odparłem. Skierowałem wzrok na przechodniów, a potem na korony drzew. Poprawiłem lekko obróżkę. Nie raz pytano mnie czy moja dziewczyna każe mi to nosić, a gdy odpowiadam że robię to z własnej woli i że nie mam dziewczyny, pytający milkną i patrzą na mnie jak na wariata. Może i jestem? - Mi to się jeszcze nie przydażyło. A poza tym przeważnie nie noszę wielkich sum przy sobie. Raczej takie małe, żeby mi starczyło na jakieś zachcianki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Pon Paź 14, 2013 1:56 pm

Nawet, jeśli Bal szedłby gdzieś, żeby się pośmiać i zabawić, to tylko z osobami, które albo go dobrze znają, albo są bardzo tolerancyjne, bo jego zachowanie jest już wśród osób zaprzyjaźnionych z nim wręcz legendarne.
"Szuka osoby, z którą poszedłby na festyn...? Raczej źle trafił... Być może mógłbym się nawet wybrać tam jeszcze raz, ale coraz bardziej mam wrażenie, że zaraz zasnę, dlatego też lepiej spasuję."
-Dobrze robisz, zabierając ze sobą tylko drobne. Ale jeśli chodzi o chodzenie do miejsc publicznych z innymi, to... cóż, nie mam zbyt wielu znajomych, dlatego jest to dla mnie wręcz niemożliwe...- powiedział, po czym ziewnął, zasłaniając usta dłonią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Paź 16, 2013 2:44 pm

- Coż, ja na brak przyjaciół nie narzekam. Choć czasami zdarza się że jakaś dziewczyna mnie napastuje. No cóż... Takie życie. - Odparłem. I fakt że mój wygląd przyciagał do mnie dziewczyny nie jest wspaniały. Nie wiem, co one we mnie widziały i co im się podobało. Pamiętam prezent urodzinowy w gimnazjum, który dostałem od jednaj z dziewczyn. Była to obróżka, ale psa. Najwyraźniej nie potrafiła odróżnić tej dla ludzi a tej dla psów. Coż, przynajmniej pies sąsiadki ma teraz ładną niebieską obrożę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Paź 16, 2013 3:25 pm

Mając świadomość, że zaśnięcie jest tylko kwestią czasu przy siedzeniu w tej pozycji, Bal rozejrzał się i stwierdziwszy, że w tej chwili jest raczej pusto w alejce, usiadł, oparłszy się wygodnie o ławkę, naciągając tylko mocniej kaptur.
- Odnoszę wrażenie, że wielu ludzi zwyczajnie patrzy na mnie jak na dziwoląga. Po prawdzie, to do tej pory wszyscy, na których szacunku mi zależy, szanują mnie. Reszta to dla mnie background character'y.
"Ha, zasugerowałem, że prawie nikt mnie nie szanuje, podczas gdy ja się wręcz przed tym szacunkiem chowam pod kapturem! - pomyślał - Ale wypowiadam się teraz jako ja, nie jako Tadashi Miracle, zatem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Paź 17, 2013 12:32 pm

- Co ja mam powiedzieć o babciach za ścianą? Jak tylko wychodzę to patrzą się na mnie zza okna, jak na jakieś zwierzę. Pewnie dlatego że obróżki nosze. Zapewne jestem numerem jeden jeśli chodzi o gadanie o kimś. - Słyszałem kiedyś jedną z ich rozmów, coś tam gadały że jestem niewyżyty. Nie chce pytać w jakim kontekście jestem niewyżyty. Mogłyby zająć się czymś innym a nie plotkami na temat mnie. - Weź tu człowieku żyj za ścianą, będąc obsmarowywany przez babcie za ścianą. - Oparłem się łokciem o podparcie. Puściłem muzykę ponownie, ale znacznie ją ściszyłem. Mam dobrej podzielności uwagi, nie jestem kobietą. - A ty? Masz jakieś "babciowe" problemy? - Spojrzałem na zakturzonego osobnika z który wdałem się w rozmowę. Dopiero teraz przypomniało mi się, że wogóle się nie przedstawiłem. - Jestem Alex, a ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MrBaalnazzar
Obywatel

avatar

Liczba postów : 50
Dołączył : 27/09/2013

Godność : Baalnazzar Scarlet/ Bal Fox ("Earthqake")/ Tadashi Miracle (zależy, kto pyta)
Wiek : 25 lat, ale po zachowaniu i wyglądzie można go uznać za naciąganą "dwudziestkę".
Zawód : J-popowy piosenkarz
Orientacja : Teoretycznie hetero.
Wzrost i waga : 173cm / 50kg
Znaki szczególne : Rozczochrane blond-włosy, rażąco-zielone oczy.
Aktualny ubiór : Buty sportowe (z niezawiązaną sznurówką na lewym), dżinsy, czarny pasek, wsadzona do spodni czerwona koszula, ciemnozielona bluza z rozsuniętym zamkiem i kapturem naciągniętym na głowę, nie do końca zmyty makijaż.
Ekwipunek : MP3, telefon, klucze do domu, portfel.
Multikonta : Erling

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Paź 17, 2013 1:50 pm

- Zasadniczo, to jestem Bal. Zdrobnienie od "Baalnazzar". Egzotyczne imię, co? Heh, mój ojciec dysponował humorem... Tylko czemu czarnym humorem? Zaś te, jak to określiłeś, "babciowe problemy"... Nawet nie wiem. Jak mówiłem, niezbyt mnie obchodzi, co inni o mnie myślą. Poza tym niezbyt często takie babcie miałyby okazję mnie wiedzieć...
W tym momencie przez myśl Bala przemknęło fundamentalne pytanie: gdzież pójdzie spać? Do mieszkania matki, czy do pokoju hotelowego...? Jednakże, jak sobie po chwili uświadomił, nie to było teraz najważniejsze.
- W każdym razie, miło cię poznać, Alex - powiedział, po czym odwrócił się w jego stronę i podał mu rękę.
W tej jednak chwili jego telefon zadzwonił.
"Tak, jasne! Nie mija parę minut, odkąd wyłączam tryb cichy, a już się zaczyna! No nic, muszę odebrać. Mam serdeczną nadzieje, że to nie od Aniołów, bo po prostu nie mam siły się pojawić. Chcę wreszcie iść spać!"
Szybkim ruchem wyciągnął telefon i odebrał.
-Halo...? Ach, to ty, a już się bałem... Ok, czemu nie. Przyjdę... To cześć - rzekł, po czym się rozłączył - Ja już muszę jak widzisz iść, jednak liczę, że jeszcze kiedyś się tu spotkamy.
W tym momencie wstał z ławki i poszedł powoli przed siebie, jakby czekając, aż Alex się jeszcze odezwie.

z/t


Ostatnio zmieniony przez MrBaalnazzar dnia Pią Lis 01, 2013 12:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tauichi
Obywatel

avatar

Liczba postów : 9
Dołączył : 05/10/2013

Godność : Alex Tauichi Wright
Wiek : 21 lat
Zawód : Student Inżynerii Architektonicznej
Orientacja : Aseksualny [Typ B]
Partner : ---
Wzrost i waga : 179 cm || 84 kg
Znaki szczególne : Jasnoniebieskie oczy, ukryte za czerwonymi soczewkami.
Aktualny ubiór : Czarna obróżka, biała koszulka z krótkim rękawem, czarne spodnie dżinsowe, szara rozpięta bluza z kapturem oraz białe spotowe buty.
Ekwipunek : Telefon, klucze do domu, trochę pieniędzy, MP3 i słuchawki, dokumenty.
Multikonta : No zgadnijcie.

PisanieTemat: Re: Alejka   Pią Lis 01, 2013 8:45 am

- Miło cię poznać Bal. - Odparłem. - Ja kiedyś się dowiedziałem, że jeśli byłbym dziewczyną. To otrzymałbym imię Rosalia. Szczęście że urodziłem się taki a nie innyc. - Rosalia. Śmieszne imię nawet. Zapewne podchodzi od róży, ale serio? Naprawdę cieszę się, że takiego nie otrzymałem. Wołaliby na mnie Rosa albo Rose. Dzięki, bogu...
Kurde, jeszcze się przerzucę na chrześcijaństwo. Wracając, gdy Bal podał mi rękę, uścisnąłem ją. Nie żebym miał zbytnio duży wybór. Zauważyłem że odebrał telefon. Po krótkim monologu (z mojej strony), oznajmił mi że musi iść. Wstałem z ławki chwilę po nim.
- Mam również taką nadzieję. Do następnego spotkania Bal. - Odpowiedziałem, spoglądając jeszcze przez chwilę na niego, po czym skierowałem swoje kroki w przeciwnym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MacKenzie
Mechanik

avatar

Liczba postów : 105
Dołączył : 16/09/2013

Godność : Niklaus Schneider
Wiek : 26-28, trudno stwierdzić;
Zawód : mechanik; a to ci niespodzianka, no nie?
Orientacja : straight as duck
Partner : lewarek, kierfa;
Wzrost i waga : 186 cm | 76-9 kg
Znaki szczególne : blizna przecinająca brew; czupryna wpadająca barwą w granat; intensywnie niebieskie tęczówki; aparycją aż nazbyt prezentuje się jak zapyziały bezdomny; generalnie całkiem ruchable, no nie? taki nieco powycierany życiowo, zniechęcony życiem... z trzydniowym zarostem;
Aktualny ubiór : Zadziwiająco czysty i niepognieciony biały podkoszulek, czarna skórzana kurtka, ciemne powycierane jeansy zapięte sporym skórzanym czarnym paskiem, zapinany metalową klamrą, wysokie brązowe oficerki do połowy łydki.
Ekwipunek : obdrapana zapalniczka; pęk kluczy; dokumenty; pieniądze;
Multikonta : Sparky

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lis 20, 2013 8:10 pm

Nie byłoby nic dziwnego w spontanicznym spacerowaniu po parkowych alejkach z kompletnie nieznanym sobie mężczyzną, gdyby nie to, że było to kompletnie nie w stylu Kenziego. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, taka dawka uspołeczniania się nie mogła zbawiennie wpłynąć na kogoś o tak fatalnym charakterze. I nie chodziło nawet o tendencję do zachowywania się jak nudny gbur tylko dlatego, że tak było łatwiej. Sprawa była znacznie głębsza, ale jemu – przynajmniej na daną chwilę – nie chciało się nawet specjalnie o tym myśleć. Miał okazję na dokładniejsze obmyślenie swojej decyzji kiedy czekał, aż Caleb zapełni swoje zapasy nikotyny oklejonej papierkiem, jednak w dalszym ciągu nie potrafił pojąć co skłoniło go do przystania na propozycję mężczyzny. Nie był spontaniczny. Chyba nawet nie do końca wiedział co dokładnie oznaczało bycie spontanicznym, ale na pewno nie to, co robił na co dzień. Jedynym pocieszeniem była wizja, że właśnie nadrabiał miesięczną albo nawet dwumiesięczną normę borykania się z normalnymi ludźmi i koniecznością pakowania się w kreatywniejsze rozmowy niż pytanie, co dolega czterokołowej maszynie, podanie orientacyjnej ceny i określenie następnego terminu wizyty. Krótko, zwięźle i na temat, w dodatku pacjenci również do rozmownych nie należeli. Teraz sytuacja była nieco inna, a jemu nieco doskwierało pięć minut ciszy, zwykle tak wyczekiwanej. Postanowił jednak, że nie będzie kusił losu i zmuszał samego siebie na słuchanie następnej porcji filozoficznych przemyśleń Białego. Nie był pewien, czy to wytrzyma.
Zawsze tak zaczynasz nowe znajomości? - rzucił tonem równie beznamiętnym co pozornie zaciekawionym. Właściwie to nawet niespecjalnie obchodził go sam fakt, ale od czegoś musiał zacząć, a cisza była w tym wypadku niepożądana. Jedynym pocieszeniem odnośnie przemyśleń mężczyzny były używki, jednak jak do tej pory nie zdołał dostrzec jakichkolwiek objawów przedawkowania takowych środków. Jaka szkoda, życie od razu stałoby się nieco lepsze.
- Mam nadzieję, że nie jesteś jednym z tych facetów przeżywających kryzys wieku średniego przed trzydziestką, co? - rzucił jeszcze, zerkając na niego przelotnie dopiero po zadanym pytaniu i kontynuując: - Bo, nie zgadniesz, ale raczej nie jestem duszą towarzystwa – wyznał równie obojętnie, choć chyba rzucało się to w oczy. Wydobył z kieszeni zapalniczkę i rozpoczął serię otwierania i zamykania klapki w odstępach niespełna sekundy. Zaczynał mieć wrażenie, że jednak głupio zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The White Dog
Rajdowiec

avatar

Liczba postów : 62
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Michael Nivan Doherty || Caleb Nicholas Cohen (obecnie używane)
Wiek : 28 lat
Zawód : Pracuje w księgarni jako kasjer
Orientacja : Homoseksualny
Wzrost i waga : 192 cm || 85 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, blizna na prawym boku. Kilka blizn na plecach.
Aktualny ubiór : Skórzana kurtka (ramoneska), bordowa koszula z rękawem trzy czwarte (podwinięty do łokcia), skórzane spodnie z przyczepionymi łańcuchami, jakieś buty (w stylu męskich botków czy coś). Sznurowane, ciemnobrązowe, za kostkę. Co do dodatków to jak zawsze sygnet na palcu. I to chyba wszystko.
Ekwipunek : Papierosy+zapalniczka, telefon+słuchawki, portfel, a w nim dokumenty, chusteczki.

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Lis 27, 2013 5:29 pm

Cóż, dla Michaela to nie było też typowe. Musiał się wyjątkowo nudzić albo po prostu musiało mu brakować towarzystwa innych ludzi. A teraz był bardzo złakniony rozmowy, bliskości kogoś nawet obcego. Po prostu poczucia, że... No właśnie, jakiego?
Spojrzał na niego, unosząc brew ku górze i wypuszczając ze świstem powietrze. Przestąpił z nogi na nogę, krzyżując ręce na piersi. Wlepił wzrok w czubki butów, przy czym spuścił głowę. Włosy zakryły mu twarz, co mu niezbyt przeszkadzało.
Zwykle nawet nie zaczynam. — Wzruszył ramionami, przełykając nerwowo ślinę i wzdychając ciężko. — Ale jeśli już, to bywa różnie. Jestem człowiekiem, który długo nie pociągnie bez jakiegoś kontaktu z innymi. Poznaję, jak ktoś mnie zaciekawi to ciągnę rozmowę, jak nie, to po prostu przerywam.
Coś zbyt mrukliwy się stał. Chyba zmęczenie dawało o sobie znać. Dobrze, że jeszcze nie było tak cholernie zimn, bo by chyba jak najszybciej ewakuował do domu. Wlepił w niego spojrzenie i zaśmiał się ochryple. Nawet nie miał zamiaru poprawiać włosów, które natarczywie właziły mu do oczu i zasłaniały połowę twarzy. Te jego białe kudły żyją własnym życiem.
No, gdyby nie twoja pomoc, to bym nawet się nie domyślił, że nie jesteś takim typem człowieka. — Tyle ironii w jego głosie, ale zaraz swą wypowiedź przypieczętował delikatnym, przyjacielskim uśmiechem. — Ale to nic. Różni są ludzie. Zawsze możesz wykonać tak zwany taktyczny odwrót, jak będzie cię irytowała moja persona — wychrypiał, wpatrując się w płomień zapalniczki. Zaraz jednak odwrócił gdzieś wzrok. Zaczął iść przed siebie, machając ręką, aby ruszył za nim. Wcisnął dłonie w kieszenie, szukając jakiegoś tematu do rozmowy. No tak, lubił rozmawiać z ludźmi, ale narzucenie jakiegoś tematu nie należało do najłatwiejszych.
Zabawne. Nagle się wyczerpałem. — Uśmiechnął się gorzko i spojrzał na swój sygnet. — Muzyka... Jakiej słuchasz? Nie chodzi o gatunki, raczej o kompozytorów, wykonawców, zespoły i tak dalej.
Bardziej dennego tematu nie mógł wymyślić. Ale przecież cisza nie mogła w tej chwili nastać. Wyciągnął telefon i spojrzał na wyświetlacz, a zaraz potem na granatowowłosego. Rozejrzał się po parku. Pusto. Cicho. Dziwnie.
Zastanawiające czy zaraz tabuny ludzi nie zaczną przedzierać między alejkami. Duchy, psy, koty, zombiaki i inne dziwne stwory.

_________________
Tworzenie w toku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MacKenzie
Mechanik

avatar

Liczba postów : 105
Dołączył : 16/09/2013

Godność : Niklaus Schneider
Wiek : 26-28, trudno stwierdzić;
Zawód : mechanik; a to ci niespodzianka, no nie?
Orientacja : straight as duck
Partner : lewarek, kierfa;
Wzrost i waga : 186 cm | 76-9 kg
Znaki szczególne : blizna przecinająca brew; czupryna wpadająca barwą w granat; intensywnie niebieskie tęczówki; aparycją aż nazbyt prezentuje się jak zapyziały bezdomny; generalnie całkiem ruchable, no nie? taki nieco powycierany życiowo, zniechęcony życiem... z trzydniowym zarostem;
Aktualny ubiór : Zadziwiająco czysty i niepognieciony biały podkoszulek, czarna skórzana kurtka, ciemne powycierane jeansy zapięte sporym skórzanym czarnym paskiem, zapinany metalową klamrą, wysokie brązowe oficerki do połowy łydki.
Ekwipunek : obdrapana zapalniczka; pęk kluczy; dokumenty; pieniądze;
Multikonta : Sparky

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Lis 30, 2013 12:07 am

W pewnym sensie można było przyznać, iż Kenzie zainteresował się tym osobnikiem w sposób, przed którym się wzbraniał. Był ciekawy. Jego osoby. Nawet jeśli raczej by się do tego nie przyznał, bowiem mogłoby to zostać uznane za coś nadzwyczaj dziwacznego, a on za takiego uchodzić nie zamierzał. Nawet jeśli nieświadomie i tak za takowego uchodził, zwłaszcza, że nigdy nie kwapił się do zmiany mniemania innych.
- Człowiek to ponoć istota społeczna - wymruczał ni stąd ni zowąd zamyślonym tonem, ale zaraz skrzywił się niemal z niesmakiem i wzruszył barkami, przy okazji wywołując cichy szczęk przestawiających się stawów. Uniósł prawą dłoń i umieścił ją na lewym ramieniu, odchylając lekko głowę i jakby rozmasowywując ramię. - Tak mówią, chociaż jak dla mnie to po prostu nieumiejętność gospodarowania własnym czasem. Choć może i się mylę. Jesteś niby wyjątkiem od reguły - dodał niemal znudzony i opuścił rękę. - To w sumie jak polowanie... Znaczy, u ciebie - dopowiedział jeszcze cicho. Nie miał na myśli niczego szczególnego, po prostu porównywał sytuację. Gość wybierał kogoś do rozmowy, a jak nie wychodziło, to dawał sobie spokój. To jednoznacznie kojarzyło mu się z czymś tego pokroju. Ale może to ten łyk alkoholu? Albo nadmiar wrażeń jak na jeden wieczór. Jeszcze trochę i przestanie być tak aspołeczny... Apokalipsa.
- Proszę - mruknął jedynie całkiem obojętny zarówno na jego ironię jak i uśmiech. Nie był typem, który zarażał się od uśmiechów, ani takim, który czuł się zraniony, bo ktoś zastosował wobec niego swoje sztuczki. - Mógłbym wykonać ten odwrót już w barze, ale przydałoby się nadrobić normę, po której nie będę musiał oglądać cudzych mord przez długi czas - wyjaśnił najgrzeczniej jak umiał, co w jego przypadku stanowiło - spokojnie i bez emocji.
- Uhm... chyba ci tego nie ułatwię - oznajmił po chwili ciszy, zerkając na niego kątem oka, czy może raczej na jego białe włosy, bo głównie to znajdowało się w zasięgu wzroku mężczyzny. - Nie słucham konkretnej muzyki. Znaczy, owszem, słucham. Z radia. Mogę ci co najwyżej podać kanały, nigdy nie skupiam się na poszczególnych piosnkach - odparł i odchrząknął odruchowo, po czym ziewnął przeciągle. Chłód sprawiał, że stawał się senny. Całe szczęście, że ciało zmuszone do ruchu nie zwykło zastygać.
Łuk brwiowy Niemca uniósł się minimalnie, kiedy usłyszał kolejne słowa Białego.
- Duchy i zombiaki? Hej, zdążyłeś przyćpać coś w tym całodobowym? - spytał znowu przyglądając mu się znacznie uważniej. Miał chyba do czynienia z jakimś krypto ćpunem, który demaskował się jedynie gadaniem głupot. No cholera jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The White Dog
Rajdowiec

avatar

Liczba postów : 62
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Michael Nivan Doherty || Caleb Nicholas Cohen (obecnie używane)
Wiek : 28 lat
Zawód : Pracuje w księgarni jako kasjer
Orientacja : Homoseksualny
Wzrost i waga : 192 cm || 85 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, blizna na prawym boku. Kilka blizn na plecach.
Aktualny ubiór : Skórzana kurtka (ramoneska), bordowa koszula z rękawem trzy czwarte (podwinięty do łokcia), skórzane spodnie z przyczepionymi łańcuchami, jakieś buty (w stylu męskich botków czy coś). Sznurowane, ciemnobrązowe, za kostkę. Co do dodatków to jak zawsze sygnet na palcu. I to chyba wszystko.
Ekwipunek : Papierosy+zapalniczka, telefon+słuchawki, portfel, a w nim dokumenty, chusteczki.

PisanieTemat: Re: Alejka   Wto Gru 03, 2013 5:02 pm

Ciekawość to ponoć pierwszy stopień do piekła, więc... Witamy w nim. Cóż, Michael nigdy by się nie wzbraniał przed zainteresowaniem daną osobą. Dopóki to oczywiście nie poszłoby za daleko. Przywiązanie się do danej osoby nie leżało jak na razie w jego gestii. Niestety, prędzej czy później to nastąpi. Nie wybiegajmy jednak w przyszłość, na razie nie jest z nikim związany.
Uśmiechnął się dość nieśmiało, przyglądając się mu uważnie. Mruknął coś pod nosem, przecierając oczy i wzdychając zaraz ciężko.
Ponoć tak — mruknął tylko w odpowiedzi, mrużąc oczy. Światło latarni niebywale go raziło.
Na resztę wypowiedzianych przez niego słów nic nie odpowiedział. Cisza była denerwująca, lecz przy takich osobach jak Doherty i Shneider, była dość częstą bywalczynią. Posłał mu lekko znudzone spojrzenie. Pragnienie wejścia pod ciepłą kołdrę z kubkiem gorącej czekolady było coraz intensywniejsze. Z drugiej strony jakoś niechętnie by opuścił tego mężczyznę. Każdy potrzebuje chwili rozmowy. Powrotu do „normalności”.  
Tak, rzeczywiście to tak wygląda. Z tych chwilowych znajomości jednak nie wynika nic szczególnego — wyszeptał cicho, próbując rozgrzać ręce. Było mu coraz zimniej.
Wzruszył ramionami, przyglądając się mu. Podskoczył parę razy w miejscu, aby się rozgrzać i ruszył dalej, tym razem żwawszym krokiem. Nocne, jesienne spacery były cudne, lecz ich minusem było to, że zwykle się strasznie marzło.
Czyli w pewien sposób mnie wykorzystujesz? — Roześmiał się, wciskając ręce w kieszenie. Dajcie ciepło...A tak na serio, to... Jeśli mam ci „ułatwić” tym życie, to jestem niezmiernie zaszczycony.
Gra? Prawda? Nie można było wyczuć ironii, więc to było najprawdopodobniej szczerym „wyznaniem”. Rozejrzał się po parku, w oddali widząc sylwetki przebierańców. Uśmiechnął się sam do siebie, a potem jego wzrok znowu zawisł na osobie Nikolausa.
Mówiłem o przebierańcach. Ja wiem, że czasami coś palnę, ale nie przesadzajmy. Nie jestem ćpunem — rzekł jakże poważnie (no, może trochę udawał obrażonego) jakby jego słowa ugodziły w jego dumę. Stał na przeciwko niego, bardzo blisko. — A teraz... Uciekamy przed tymi „diabłami”. — Pociągnął go za rękę, widząc że „potwory” są coraz bliżej. I zaczął biec jakby nigdy nic.
Czasami zachowywał się jak dziecko. To była jedna z tych chwil. Nigdy nie było wiadomo czego się po nim dokładnie spodziewać. Biegł roześmiany, ciągnąc za sobą Kaczkę. W końcu ukrył się z nim za jakimś drzewem, wyglądając zza niego co jakiś czas.
No, chyba zmyliśmy się tym potworkom — rzekł, wypinając dumnie pierś i próbując nabrać trochę więcej powietrza. Patrzył na niego roześmiany, aby zaraz potem unieść swoje spojrzenie ku górze. To stało się bardziej marzycielskie.
Dziecko, dziecko. Bardzo walnięte dziecko. Zaraz białowłosy znowu spojrzał na Nikolausa i uśmiechnął się szeroko. Zbliżył się do niego, przekrzywiając głowę.
Jaki jest twój ruch?

_________________
Tworzenie w toku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MacKenzie
Mechanik

avatar

Liczba postów : 105
Dołączył : 16/09/2013

Godność : Niklaus Schneider
Wiek : 26-28, trudno stwierdzić;
Zawód : mechanik; a to ci niespodzianka, no nie?
Orientacja : straight as duck
Partner : lewarek, kierfa;
Wzrost i waga : 186 cm | 76-9 kg
Znaki szczególne : blizna przecinająca brew; czupryna wpadająca barwą w granat; intensywnie niebieskie tęczówki; aparycją aż nazbyt prezentuje się jak zapyziały bezdomny; generalnie całkiem ruchable, no nie? taki nieco powycierany życiowo, zniechęcony życiem... z trzydniowym zarostem;
Aktualny ubiór : Zadziwiająco czysty i niepognieciony biały podkoszulek, czarna skórzana kurtka, ciemne powycierane jeansy zapięte sporym skórzanym czarnym paskiem, zapinany metalową klamrą, wysokie brązowe oficerki do połowy łydki.
Ekwipunek : obdrapana zapalniczka; pęk kluczy; dokumenty; pieniądze;
Multikonta : Sparky

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Gru 04, 2013 4:25 pm

Ciekawość była wpisana w jego genotyp czy coś w tym guście, tak więc nawet nieszczególnie nad tym panował, a o ile chęć zapoznania się z tym mężczyzną nie była tak zjawiskowo wielka, więc odwrócenie się na pięcie i odejście nie sprawiłoby mu problemu, o tyle chciał przedłużyć odrobinę tę ucieczkę do normalności. Czy coś w tym rodzaju, bo w każdej formie brzmiało to równie pokrętnie i nadzwyczaj nienaturalnie. Robił to wbrew sobie, ale świadomość nie powstrzymywała go od parcia dalej.
- Nikt nie oczekuje, że będziesz pożerał ofiary - odparł beznamiętnie, unosząc jeden kąt ust w czymś rodzaju rozbawienia. Choć daleko mu do tego było. Swoją drogą zawieranie głębszych znajomości z losowo poznanym człowiekiem i oczekiwanie, by wyszło z tego coś większego pozostawało dla niego niezrozumiałym i nieprzydatnym procesem. Człowiek umiał udźwignąć tylko określoną ilość znajomości, każda kolejna wykopywała poprzednią z hukiem.
- Wykorzystuję? - Zerknął na niego uważniej i ściągnął brwi w zamyśleniu. Zaraz też uniósł dłoń i potarł knykciem bliznę na jednym z łuków. Nie myślał o tym wcześniej w ten sposób, ale gdy zastanowił się nad tym w tej chwili, może... - Faktycznie, może i wykorzystuję. Ale nie powinieneś czuć się z tego powodu wyróżniony, to kwestia przypadku - wyjaśnił z uprzejmą oziębłością, nie biorąc do serca jego słów.
Nie zwracał zbytniej uwagi na mijanych przebierańców, więc zdążył chyba faktycznie zapomnieć jaki mieli dzień. To by wyjaśniało bzdury wygadywane przez Białego, lecz mimo wszystko mógłby wziąć przysiąc, że ma do czynienia z pomyleńcem. Zwłaszcza gdy ten złapał go za rękę wbrew jego woli i pociągnął w nieznanym kierunku. Mógł sobie być lekkoduchem, narzucać obcym i zachowywać swobodnie w dosłownie każdej sytuacji, ale miał przed sobą naprawdę zły typ człowieka do takich eskapad. Mimo wszystko Niklaus nie wyrwał się z uścisku jego ręki, pozwalając ciągnąć się aż za drzewo, lecz gdy już stanęli, zgiął się w pół, by złapać oddech, ale w głowie miał jedynie wizję skopania mu dupska za zachowywanie się jak dzieciak. Szlag by trafił takich dziwaków.
- Oszalałeś - wymruczał, wciągając powietrze w płuca zamiast tego, po czym wyprostował się do pionu, akurat chwilę przed tym jak Caleb zdecydował się naruszyć jego przestrzeń osobistą po raz wtóry. Niebieskowłosy zmrużył powieki, nie spuszczając z niego wzroku. Przez moment wyglądał jakby próbował coś powiedzieć, ale zaraz odchrząknął znacząco.
- Mam coś na twarzy? - spytał tonem wskazującym na to, że pytał o coś zupełnie innego. Prawdopodobnie powód dla którego ten wpatrywał się w niego jak obrazek z tak niewielkiego dystansu. Schneider czuł się niemal nieswojo w takiej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The White Dog
Rajdowiec

avatar

Liczba postów : 62
Dołączył : 20/09/2013

Godność : Michael Nivan Doherty || Caleb Nicholas Cohen (obecnie używane)
Wiek : 28 lat
Zawód : Pracuje w księgarni jako kasjer
Orientacja : Homoseksualny
Wzrost i waga : 192 cm || 85 kg
Znaki szczególne : Białe włosy, blizna na prawym boku. Kilka blizn na plecach.
Aktualny ubiór : Skórzana kurtka (ramoneska), bordowa koszula z rękawem trzy czwarte (podwinięty do łokcia), skórzane spodnie z przyczepionymi łańcuchami, jakieś buty (w stylu męskich botków czy coś). Sznurowane, ciemnobrązowe, za kostkę. Co do dodatków to jak zawsze sygnet na palcu. I to chyba wszystko.
Ekwipunek : Papierosy+zapalniczka, telefon+słuchawki, portfel, a w nim dokumenty, chusteczki.

PisanieTemat: Re: Alejka   Sro Gru 11, 2013 4:38 pm

Westchnął ciężko, nic nie odpowiadając. Był sztywny. Oczywiście nie dosłownie. Po prostu nastrój zmieniał się u niego tego dnia tak często, że nie szło z nim wyrobić. Zmęczenie chyba brało górę. A chłód wzmagał to uczucie zmęczenia, senności. Wzruszył ramionami obojętnie, jakby go to nic nie obchodziło. Może to i prawda.
Patrzył jak ten próbuje nabrać oddechu i uśmiechał się do siebie. Poklepał go nieznacznie po ramieniu.
Może — mruknął cicho, rozmasowując sobie skronie i wzdychając ciężko.
Przekrzywił nieznacznie głowę, gdy ten zapytał się go o to, o co zapytał. Podrapał się po karku i chrząknął. Próba zebrania myśli była tylko próbą, bo narastający ból głowy go męczył. Zaraz oparł się jedną ręką o drzewo. Patrzył w ziemię przez chwilę dochodząc do siebie. Pokręcił głową, a potem spojrzał na mężczyznę i odsunął się natychmiastowo od niego. To był błąd. Zachwiało nim, prawie wyłożył się na ziemię. Cóż, wypadałoby jednak w końcu odpowiedzieć na jego pytanie.
Nie, nic nie masz. Po prostu lubię obserwować ludzi — wyszeptał, zaciskając dłoń w pięść.
Przyglądał się mu, przy czym sam w tej chwili wyglądał trochę jak zbity pies. Jednakże jako, że trzeba być twardym, a nie miętkim, to uniósł głowę do góry. No przynajmniej się starał. Na jego twarzy zagościł bezczelny uśmieszek. Jednakże oczy są zwierciadłem duszy, czyż nie? No właśnie, w jego ślepiach można było niestety dostrzec wszystko. Coś mu udawanie nie najlepiej szło. Jest przecież okej, nie? Miało być.
Najgorsze jest to, że od swojego domu miał spory kawał drogi i raczej nie dałby rady tam dojść na piechotę. Nawet jeśli miałby jakiś środek transportu, to by nie mógł prowadzić. Tak trochę kiepsko. Wpatrywał się po raz kolejny w MacKenziego. Zaraz stanął pod drzewem i oparł się o nie plecami, myśląc nad czymś. Wyciągnął z kieszeni małą kartkę i spojrzał na nią. Dlaczego u licha miał nabazgrany na niej swój numer telefonu?! Nieważne, może ostatnio komuś zapisał, a w końcu ten ktoś nie zabrał tegoż skrawka papieru. Nie rozmyślał zbyt długo nad tym. W tej chwili istniała inna sprawa, znacznie gorsza. A mamusia mówiła, śpij porządnie dziecko, jedz porządnie i uważaj na siebie. Nie byłoby problemów z pamięcią i tak dalej.
Objął samego siebie ramionami, jakby próbował się ogrzać. Szlag by taką pogodę. Czuł się jakby jego czaszka miał być zaraz rozsadzona. Wiało, zaczynało znowu mrzeć. Super, po prostu pięknie. Spojrzał na Kenziego i westchnął ciężko. Znowu stanął naprzeciwko niego i wsunął mu karteczkę z numerem telefonu do ręki. Będzie sobie nocował w parku. Na pewno. Uśmiechnął się niezbyt przyjemnie, na chwilę odchylając głowę, czego pożałował. Zamrugał oczami i zgarnął włosy, które powoli zaczynały wilgnąć. Będzie śmierdział mokrym psem. Wspaniale.

***

Leniwe czekanie tylko go denerwowało. Nic nie mówił Kenziemu. Na koniec pozwolił sobie na jakiś bliższy kontakt poprzez muśnięcie palcami jego dłoni. Nie uraczył go czarującym uśmiechem, a raczej smutnym spojrzeniem. Wcisnął dłonie w kieszenie spodni i zaczął się oddalać. Ledwo się słaniał na nogach, lecz po jakimś czasie po prostu zniknął między drzewami. Niczym duch.

[z/t x2]

Omom, zabij mnie ;___;

_________________
Tworzenie w toku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xavery
Kundel

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Xavery Felix Mortifer
Wiek : Lat 21
Zawód : Student, dorabia jako mechanik (i jest jednym z najlepszych w mieście i okolicach).
Orientacja : Zależy... Po za tym to prywatna sprawa Xaverego.
Partner : Riley <33
Wzrost i waga : Wzrost: 183 cm; Waga: 71 kg;
Znaki szczególne : Czarno-biały tatuaż wilka na lewym ramieniu i blizna przecinająca klatkę piersiową.
Ekwipunek : Słuchawki i mp4, telefon, portfel, rewolwer, zapasowe naboje do rewolweru, brzeszczot, kluczyki od motocyklu, mały notesik oraz długopis.
Obrażenia : Brak~
Multikonta : Brak~

PisanieTemat: Re: Alejka   Wto Gru 31, 2013 4:40 pm

Tego ciepłego zimnego już, jesiennego popołudnia Xavery postanowił przejść się na spacer po parku. Bo kto w tak brzydką pogodę by się na taki nie wybrał? No kto? Tak macie racje... Nikt by na takowy nie poszedł. Ale Xavery nie jest przecież nikim, więc jak już mówiłem postanowił się przejść. Zdjął słuchawki, by choć przez chwilę posłuchać dźwięków jesieni i zaczął spacerować po głównych ścieżkach parku. Potem przeszedł się dookoła stawu. Kilkukrotnie prawie do niego wpadając, co należałoby pominąć. Po jakimś czasie znów wrócił na główne ścieżki, i znów dookoła stawu... Zeszły mu tak jakieś 2 godziny. Spojrzał na zegarek swojej mp4 i stwierdził, że ma jeszcze trochę czasu. Postanowił więc przejść się pewną alejką, która latem zawsze przybrana jest pięknymi kwiatami. Chwilę się nią przeszedł uważając na dość nieliczne kałuże które wydawały mu się być w znacznie większej ilości szczególnie, że musiał je omijać. Kiedy tak szedł i szedł... Doszedł do małej zielonej ławeczki. Usiadł na niej bo co innego mógł zrobić i założył wcześniej zdjęte słuchawki. Załączył sobie jakiś utwór zespołu Axxis i odchylił głowę do tyłu, by przyjrzeć się zszarzałemu niebu i sunących po nim obłoków popychanych przez wiatr.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose
Haker

avatar

Liczba postów : 81
Dołączył : 28/12/2013

Godność : Rose / Aleksandra Natasha Blacksmith
Wiek : 18~
Zawód : twórczyni programów
Orientacja : bardzo dobra ^-^
Partner : nie!
Wzrost i waga : 170 cm/ 53 kg
Znaki szczególne : wyróżnia się wszystkim .___. włosy, oczy zachowanie ...
Aktualny ubiór : jeśli chcesz go zobaczyć kliknij tutaj ----> *klik*
Ekwipunek : telefon, portfel, klucze do domu, lizak.
Obrażenia : brak~
Multikonta : jest jedno : Aster

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 7:01 pm

Wyszła z baru i zaczęła znowu iść przed siebie. Niby powinna pójść do domu pracować jak powiedział Red, ale nadal nie miała pomysłu na to. Tak więc szła i szła. W końcu wróciła myślami na ziemię i zobaczyła Xaverego siedzącego na ławce. Chyba słuchał muzyki, ale nie była pewno. Cóż, była trochę daleko od niego.
Podeszłą bliżej i od tak usiadła obok. Nie zamierzała jednak długo czekać, aż ją zauważy i od razu go szturchnęła. Nie była cierpliwa i nawet jeśli jest starszy od niej to nie będzie czekała aż ją zauważy. Poza tym była ciekawa czemu jest tutaj. W końcu była okropna pogoda i jej samej by się nie chciało siedzieć tutaj. co z tego, że muzyka fajna jak zaraz może jej zacząć padać na głowę. Na szczęście nie wyglądało jakby zaraz miało się rozpadać. Szkoda tylko, że pogoda bywała nie przewidywalna. A głównym tego powodem był wiatr.
- Zamierzasz tutaj tak siedzieć? - spytała rozglądając się czy jest tu ktoś jeszcze oprócz nich. Nie chciała, aby jakoś przyciągali uwagę. To mogło się źle skończyć. W każdym razie powinna zacząć myśleć nad programem, a nie czymś teraz nie istotnym. Wystarczyło się najwyżej włamać i usunąć poszlaki z kamer monitoringu.
Wzięła głęboki wdech. Miała teraz nadzieje, że nawiedzi ją jakiś pomysł. W końcu i dała swojemu organizmowi świeże powietrze! To było coś, tak? U niej na pewno tak... Ostatnie dni spędziła w domu pracując. Kończyła głupi program, a teraz ma tworzyć jeszcze jedne. Czemu ona musi mieć tyle pracy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick
Posterunkowy

avatar

Liczba postów : 7
Dołączył : 02/01/2014

Godność : Rick Trevor
Wiek : 30
Zawód : Gliniarz
Orientacja : Hetero
Wzrost i waga : 180 cm / 72 kg
Aktualny ubiór : Długi skórzany płaszcz, czarna koszula, spodnie i buty.
Ekwipunek : Beretta 92F, kilka magazynków, telefon, odznaka i dokumenty, kajdanki

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 8:18 pm

Dzień jak co dzień.
Nic szczególnego.
Rick podążał alejką, utopiony we własnych myślach. Kilka godzin temu ktoś napadł na sklep. No i oczywiście trzeba było interweniować. Facet wbiegł na dach, a Rick go zastrzelił. No i zleciał z dachu. Nie czuł wyrzutów że zabił kolejnego człowieka w życiu. Taka praca.
Idąc coraz dalej, na ławce przyuważył mężczyznę słuchającego muzyki i na oko młodszą od niego dziewczynę. Tak czy owak, zwracali na siebie uwagę i to skusiło glinę o dołączenie do nich. Podszedł do ławki i stanął naprzeciw nich.
- Piękny dzień, prawda? - spytał, okazując odznakę - Dokumenty proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angie
Gubernator

avatar

Liczba postów : 18
Dołączył : 30/12/2013

Godność : Angelice Middlestone
Wiek : 27 lat
Zawód : Gubernator
Orientacja : W zależności od humoru - raz płeć piękna, raz ta silna, a czasmi nikt
Partner : Red King - no love just sex, ok?
Wzrost i waga : 173cm 55kg
Znaki szczególne : Tatuaż na barku/ ramieniu - tribal wykonany z maków
Aktualny ubiór : Ołówkowa spódnica do kolan, szare rajstopy, błękitna koszula, granatowa marynarka z rękawem 3/4 i wywijanymi, białymi mankietami. Beżowy płaszcz i beżowe szpilki. Duża, jasna torba.
Ekwipunek : Telefon komórkowy, kluczyki do samochodu i mieszkania, portfel z dokumentami i pieniędzmi. Paczka mentolowych papierosów i zapalniczka.
Multikonta : Yoo Ra'el

PisanieTemat: Re: Alejka   Czw Sty 02, 2014 8:35 pm

Papierkowej roboty nigdy za dużo co? Ludzie jeśli choć jeszcze jeden dokument pojawi się tego dnia na jej biurku to słowo daję zamorduje. Miała dość. Zwyczajnie dusiła się w czterech ścianach swojego gabinetu. Co z tego z kawa w filiżance pięknie pachniała, podczas gdy pogoda na zewnątrz raczej nie zachęcała do spacerów. Musiała wyjść. Po prostu musiała. Zatrzasnęła teczkę i z pogardą spojrzała na monitor komputera, gdzie wyświetlana była jej skrzynka mailowa. W powietrzu rozniósł się cichy dźwięk powiadomienia "Masz 1 nową wiadomość". Tego było dla niej za wiele. Zaklęła pod nosem, złapała płaszcz i wyszła. Oczywiście opuszczając gabinet posłała swojej sekretarce nieco zmęczony uśmiech i poprosiła, by nikt jej dzisiaj już nie zawracał głowy. Chwilę później już schodziła schodami do podziemnego parkingu, gdzie stało jej kochane maleństwo. Biały Land Rover wyróżniał się na tle służbowych aut. W sumie to chyba powinna zacząć jeździć czymś bardziej "miejskim" niżeli półterenówką ale nie jej wina że w małych "mydelniczkach" się dusiła. Nie ważne. Wsiadła do środka i od razu jej maska opanowania spadła. Nienawidziła chwilami tej roboty.
Wyruszyła plątaniną ulic nie mając za bardzo pomysłu gdzie się udać. Dom odpadał. Nie miała ochoty przechodzić z jednego zamknięcia do drugiego. To by się mijało z celem i za łatwo dałoby się ją namierzyć. A przecież na dziś koniec jej pracy. Wtedy kątem oka ujrzała park. W sumie czemu nie. Dawno nie spacerowała "zielonymi" alejkami. Wykonała więc nawrót i zaparkowała przy drodze. Posiedziała jeszcze chwilę i gdy poprawiła płaszcz wysiadła. Samochód wydał cichy dźwięk zamykania automatycznego drzwi i alarmu, a pani Gubernator ruszyła spokojnie alejkami. Po którymś zakręcie, jej oczom ukazała się nieco niepokojąca scena. Dwójka zwykłych mieszkańców - z daleka przypominali jej nastolatków, no nieco wyrośniętych albo przynajmniej dopiero po szkole - i ktoś kto pewnie był policjantem. Jak dla niej niezbyt podejrzana parka na spotkaniu i już ma kłopoty. Doprawdy nawet chwili wytchnienia. Na jej twarzy pojawił się wyraz chłodnego zainteresowania, gdy podchodziła do nich.
-Coś się stało panie władzo? Ta dwójka zakłócała w jakiś sposób porządek?- zapytała swoim typowym politycznym tonem tak często widocznym w publicznych wystąpieniach. Gra przede wszystkim nieprawdaż?

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alejka   

Powrót do góry Go down
 
Alejka
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
centrum miasta
 :: Park miejski
-
Skocz do: